Dopiero na końcówce roku dotarło do mnie, że przecież to jest też koniec dekady! I tak sobie myślę, że dekadę też fajnie byłoby podsumować. Tylko ile to pracy! Tymczasem dzisiaj powiem Wam, co fajnego mi się udało w tym roku, o tym, jakie mam plany na kolejny i jakie wybrałam słowo na 2020 ♥ Oczywiście to, co najbardziej osobiste, zachowam dla siebie – jak zwykle. Może na koniec lektury dowiecie się, że mamy ze sobą coś wspólnego? Albo może natchnę Was do podjęcia jakichś kroków? Albo może Wy natchniecie mnie? Mam nadzieję, że dacie znać 🙂

Podsumowanie 2019

słowo na 2020

To był męczący rok. Potwornie męczący, ale i satysfakcjonujący. Połowę roku spędziłam na tyłku z małpeczką na sobie albo wychodząc na dwugodzinne spacery… z małpeczką na sobie. Drugą połowę zapieprzając, by ze wszystkim zdążyć (bo dziecko musi jeść), sprawdzając, czy dziecko przypadkiem nie wchodzi na lampę albo nie je butów (bo nauczyło się przemieszczać) i przenosząc rzeczy na coraz wyższe półki (bo nauczyło się stawać). Jednocześnie jest tyle rzeczy, z których jestem tak bardzo, bardzo, bardzo (!) dumna, że muszę się nimi podzielić. Naprawdę nigdy nie byłam tak dumna z siebie. Może dla niektórych ludzi to będzie dziwne, ale nic nie nauczyło mnie w życiu więcej niż opieka nad niemowlęciem 24 na 7.

Co mi się udało?

  1. Zaprosić do naszego życia małego człowieka. A mały człowiek wywrócił nasze życie do góry nogami.
  2. Przetrwać
    • trudne (dobrego) początki kp, pracę z laktatorem (fuj), mleko modyfikowane (płakałam, zależało mi na karmieniu moim mlekiem), problemy z przybieraniem na wadze, niepewność, co dalej;
    • połóg i rekonwalescencję po cc (przyjmuję, że były to ok. 3 miesiące, dopóki nie wróciłam do pełnej sprawności);
    • niewózkowość Antka (chusta)
    • usypianie na rękach, nadal (chusta, chusta)
    • płacze brzuszkowe na początku i cierpienie, że nijak nie mogę pomóc (dzieci po cc i przedwcześnie urodzone mają z tym gorzej, rozważcie poród naturalny, jeśli cc nie jest związanie z ratowaniem zdrowia/życia);
    • jęczolenie towarzyszące ząbkowaniu, nadal – choć już mniej, a 8 zębów jest na pokładzie;
    • „przygodę” z zachłyśnięciem i trudnością ze złapaniem oddechu, gdy Antek miał 1,5 miesiąca… karetka, sor i takie rzeczy – bardzo mi to utrudniło spokojne podejście do rozszerzania diety metodą BLW;
    • anemię (chociaż z głębokiej już malutki wyszedł, teraz odbudowujemy zapasy i będzie dobrze).
  3. Przewartościować pół życia. Ludzi, relacje, czas, miłość – wszystkie priorytetowe sprawy. Pod tym kątem dziecko zmieniło dla mnie wszystko.
  4. Odpuszczać. Często, gdy Antek śpi, po prostu piję ciepłą kawę, oglądam serial albo czytam książkę i się tym nie przejmuję. Przy okazji nie hałasuję,
  5. Wrócić małymi kroczkami do blogowania.
  6. Nabrałam jeszcze więcej asertywności. Jeszcze mniej przejmuję się opinią innych, chociaż nadal przejmuję się zbyt wieloma problemami innych. Ale tego już chyba nie zmienię, taki ze mnie typ.
  7. Nauczyłam się gotować pod niemowlę, bez soli i cukru, z dużą ilością żelaza, a jednocześnie bez mięsa.
  8. Zaczęłam znajdować czas dla siebie, naprawdę dla siebie – wróciłam do jogi.
  9. Nauczyłam się chustować, mimo że początki nie wskazywały na to, że tak się z chustą polubimy.
  10. Zrozumiałam w końcu, po długich bojach ze samą sobą, że moje dziecko jest wymagające. Nie chciałam tego przyznać, bo to by znaczyło, że będę musiała mu się poświęcić bardziej niż zakładałam. I że będę musiała odłożyć właściwie wszystkie swoje plany. I że ludzie będą mieli z tym problem, bo nie będą potrafili zrozumieć. I że będą mi wciskać, że coś źle robię i że to moja wina, i że nie potrafię „zapanować” nad swoim dzieckiem. Na szczęście już mam to gdzieś i cieszę się tym, co mam. Bo wymagające dzieci, którym pozwoli się być sobą, mają takie zalety, że to wynagradza cały ten trud. Już teraz po roku, widzę to jak na dłoni. Widzę, że będzie pięknie.

Lekcja z 2019

Nie wszystko jest kwestią organizacji. Moim priorytetem jest dobrostan mojego dziecka. Miłość do dziecka przychodzi z czasem, ale jest absolutnie szalona i nieporównywalna z czymkolwiek innym.

Plany na 2020 rok

Słowo na 2020: Rekonwalescencja

W związku z tym, jak wiele poświęciłam w ubiegłym roku, zamierzam trochę o siebie zadbać. Wiadomo, że nie wrócę już nigdy do tej swobody i wolności dawnego życia. Chcę zrobić to, co mogę, przeznaczyć trochę czasu dla swojego ciała, swojego umysłu, swojej higieny psychicznej. Jeśli mnie po tym czasie jeszcze ktoś „zechce”, to fajnie by było wrócić do spotykania się ze znajomymi, skorzystania z uroków Warszawy. 😉 Ten czas będę musiała odebrać Antkowi, ale pocieszam się tym, że większość dzieci i tak w tym czasie musi iść do żłobka, bo oboje rodzice pracują na pełen etat, więc wszystkie dzieci czeka w końcu rozłąka z mamą i tatą. Mam wymagające dziecko i może właśnie dlatego tym bardziej powinnam o siebie zadbać, żeby się nie wypalić jako mama. Żeby mieć siłę na tego rozrabiakę i na to, by czas spędzony ze mną był jak najbardziej wartościowy. 😉

Co mogę zrobić, żeby żyć moim słowem roku?

  1. Być dobrą dla siebie, pozwalać sobie na porażki. Nie wszystko musi być zawsze na tip top.
  2. Odpuścić sobie udowadnianie czegokolwiek komukolwiek. Sobie też.
  3. Zrobić przegląd zdrowotny.
    • (w tym:) Wyrwać ósemkę (może to dziwne, że coś takiego widzę jako rekonwalescencję, ale wierzę w długofalowe pozytywne skutki ;))
  4. Nauczyć Antka, że mama ma prawo do czasu dla siebie. Małymi kroczkami 😛
  5. Zadbać o sferę stricte urodową – jestem tym typem, który dobrze się czuje, gdy jest wypielęgnowany, ale jednocześnie niekoniecznie bardzo wymalowany.
  6. Odkryć nowe miejsce, w którym będziemy mieszkać.
  7. Wypocząć na wakacjach.

Postanowienia na 2020

  1. Osiędbanie

  2. Rodzicielstwo i rodzina

    • robić rodzinne plany, zwiedzać coś;
    • czytać książki o wychowywaniu dzieci;
    • czytać dobre blogi parentingowe (polecicie mi coś? możecie siebie :D);
    • iść z Antkiem w kulki (i poczuć się jak mały dzidziuś ;));
    • wyszukać plac zabaw w nowym miejscu zamieszkania;
    • poszukać zabaw dla roczniaka i 1,5-roczniaka (znów – polecacie coś?);
    • zrobić w grudniu pierwszy kalendarz adwentowy Antosia;
    • iść z nim na basen;
    • zrobić z nim pierniczki (a wcześniej zrobić kitchen helpera);
    • zadbać o swój rozwój jako rodzica
    • rodzinne zdjęcie w tym samym miejscu co roku;
  3. Rozwój

    • zadbać o swój rozwój jako człowieka;
    • zrobić nową listę stu celów.
  4. Blog

    • zaskoczyć Was nową odsłoną bloga;
    • regularnie robić zdjęcia;
    • regularnie pisać teksty.

słowo na 2020

Moja prywatna lista jest bardziej szczegółowa (choć niekoniecznie dłuższa) – nie chcę się wszystkim dzielić. A szczególnie rzeczami, które planuję zrobić dla ważnych osób w moim życiu, osobistymi dylematami albo np. takimi zwykłymi sprawami do odhaczenia. Mam nadzieję, że natchnęłam Was do małego podsumowania minionego roku i ustalenia sobie jakichś celów na bieżący. Z doświadczenia już wiem, że szczególnie pomocne jest słowo roku – ono nadaje rytm wszystkiemu, co robię, bo mam je z tyłu głowy. W tym roku będzie pewnie szeptało „zwolnij” albo „nic nie musisz” 🙂

A Wy, macie jakieś słowo przewodnie na ten rok?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

      1. Podsumowanie 2018 roku, postanowienia na 2019 i nowe słowo roku
      2. Osiągnięcia i lekcja z 2017, cele i słówko na 2018
      3. Jak efektywnie zaplanować kolejny rok + kilka poświątecznych przemyśleń
      4. Potęga wytrwania w decyzji, czyli postanów coś sobie | 52 Tygodnie Pozytywności
      5. Zaplanuj przeżycie | 52 Tygodnie Pozytywności
      6. Zorganizuj się! | 52 Tygodnie Pozytywności