Wiosenne zmiany | 52 Tygodnie Pozytywności

zmiana wizerunku na wiosnę

No, Kochani, mamy wiosnę. Jak to za oknem, to nie jest wiosna, to ja już nie wiem, co nią jest. Mieszkania odgruzowane? Mam nadzieję, że tak, albo że chociaż jesteście w trakcie. 😉 A tymczasem… odgruzujmy też nasz imidż. 😉

Mam wrażenie, że gdy nadchodzi wiosna, to nagle wszystko się odmienia. Do naszych mieszkań wpada więcej słońca, wygrzebujemy się spod ciężkich płaszczy, czapek (zbawienie!) i szalików, i nareszcie kąpiemy się w witaminie D. W głowie też jakby wiosna i nawet jak deszcz pada, to myślimy sobie, że dzięki temu będzie w końcu zielono. Myjemy okna, bo chcemy, żeby w mieszkaniu było jeszcze bardziej słonecznie. Nagle przypominamy sobie, że zaraz będzie lato i zaczynamy szaleć, bo do bikini bodies naszym ciałom bardzo daleko…

Nie szalejcie. Bez sensu.

Wykończycie się i dowalicie sobie niepotrzebnego stresu. A stres to nie jest fajne zjawisko. Olejcie bikini body, serio. Wiosną warto zadbać o swoje zdrowie, owszem, nieco się odkurzyć, wsiąść na rower, wyciągnąć rolki, zacząć więcej chodzić, ale szaleć nie warto. Tak w ogóle to powinniśmy dbać o siebie przez cały rok, oczywiście, ale wiem, że wiosna dodaje wielu ludziom energii do działania (zwłaszcza takim meteopatom jak ja. ;)).

Ale dziś jeszcze nie będzie o zdrowiu. Wiecie, co jeszcze możecie zrobić zamiast cisnąc na siłowni? Możecie zmienić coś błyskawicznie. Jakąś drobną rzecz. Wyjść spod swojego kocyka wizerunkowej strefy komfortu. Nie mówię, że tatuaż od razu, zróbcie coś, z czego łatwo (albo chociaż w miarę łatwo) można w razie czego zrezygnować.

Tak w ogóle, Panowie, jeśli mnie czytacie, wybaczcie, ale w kategorii wyglądu dużo łatwiej jest mi wypowiadać się o kobietach. Na męskiej modzie i innych wyglądowych kwestiach kompletnie się nie znam. Ale chętnie poczytam w komentarzach, jaką zmianę zasugerowalibyście mężczyznom właśnie. Oni pewnie też chętnie tam zajrzą. 🙂

Czyli w tym tygodniu czeka na Was…

Zadanie #5 Zmień coś w swoim wyglądzie

Gwarantuję Wam, że zmiana czegoś w wyglądzie pozytywnie nastraja, wnosi jakąś taką świeżość i dodaje pewności siebie. Jak zresztą każde przekroczenie strefy komfortu, choćby to było postawienie poza nią tylko jednej stopy. Jak mówi moja ulubiona joginka Adriene a little goes a long way. <3

To może być coś naprawdę drobnego, choćby kupienie sobie nowego lakieru do paznokci albo szminki w jakimś szalonym kolorze. Co jeszcze można wyczynić? Poniżej znajdziecie kilka moich propozycji:

  • wypróbować nowy makijaż – np. nauczyć się porządnie rozcierać cienie na powiece zamiast wiecznie mazać ją tylko na beżowo albo rysować kreskę – zawsze to jakaś odmiana. 🙂
  • wypróbować nowy fason spodni albo wiosennego odzienia wierzchniego – np. zastąpić swój ultrakobiecy płaszczyk jakąś zadziorną kurtką; albo na odwrót
  • wyjąć z szafy ciuchy i buty, które kiedyś kupiłyście i one tam zalegają, bo są zbyt odważne
  • ożywić swoje outfity, choćby jakąś szałową apaszką – albo pójść po całości, jak moja przyjaciółka, która postanowiła na wiosnę zamienić swoją nieśmiertelną czerń na szałowe róże i inne turkusy 🙂
  • pójść na łowy do sklepu z używaną odzieżą i kupić sobie coś mniej bezpiecznego niż zwykle (ja ostatnio kupiłam kilka rzeczy, które są bardziej ładne niż praktyczne, ale uważam, że zasługuję na to, żeby mieć ładne rzeczy – i Ty też zasługujesz ;))
  • opiłować paznokcie inaczej niż zwykle – zawsze piłowałaś w kwadrat? To spróbuj na migdałka. 😉

Aż w końcu…

zmiana wizerunku na wiosnę

  • ściąć włosy! Zwłaszcza, że dzięki temu możecie zrobić coś dobrego, jeśli macie tych włosów do ścięcia 25 cm – z takiej długości już można zrobić perukę dla jakiejś wspaniałej kobiety walczącej z rakiem piersi. Fundacja Rak’n’Roll wciąż zbiera takie włosy w ramach akcji Daj włos, a wiele salonów fryzjerskich bierze udział w tej akcji, sprawdźcie w swojej okolicy. 🙂 Możecie też ściąć włosy same, ale musicie zastosować się do instrukcji. 🙂
  • Jak się boicie ściąć, to zawsze możecie też je przefarbować albo nawet nauczyć się jakoś ciekawie zaplatać lub upinać włosy. Gdy jeszcze miałam długie włosy (póki nie ścięłam ich z okazji wyżej opisanej akcji), to sama miałam prawdziwy szał warkoczowy. <3 A moja Mama do tej pory wypomina mi, że gdy byłam w czwartej klasie szkoły podstawowej, przyniosłam do domu książkę Fryzury na każdy dzień roku i codziennie wstawałam o 6., żeby wypróbować nową fryzurę. A tak lubiłam wszystkim mówić, że byłam małym chłopcem…

Standardowo biorę udział razem z Wami! Tym razem robię Wielką Wymianę Garderoby z zimowej na letnią – czyli żegnajcie swetry, witajcie sukienki. Poza tym będę usilnie starać się nauczyć się przyklejać porządnie sztuczne rzęsy. Miały być na mój ślub, ale nie zdążyłam opanować tej przeraźliwie trudnej umiejętności. Jak Wy to robicie dziewczyny, że one się Wam nie odklejają? Kupiłam też sobie BARDZO szałową pomadkę. Aż trochę się jej boję… Ale przy najbliższym wieczornym wyjściu na pewno jej użyję! 🙂

No to co zmieniamy? Też macie taką potrzebę na wiosnę, czy tylko mi słońce i wiosenne powietrze uderzają do głowy?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Pozostałe teksty z tego cyklu:

  1. Potęga wytrwania w decyzji, czyli postanów coś sobie
  2. Szacunek i tolerancja, czyli podstawa wszelkich relacji
  3. Odgruzuj swoją przestrzeń i poczuj przypływ energii
  4. Stwórz swoje własne rytuały