Czy wszystko można wybaczyć?

wybaczanie

Niektórzy twierdzą, że są rzeczy, których nie da się wybaczyć. Właściwie, mówi tak całkiem sporo osób. Bo wybaczyć jest trudno, szczerze przeprosić też. Może dlatego tak wielu wyznawców wielkich religii tego świata opiera swoją  wiarę na… czczym gadaniu.

Tak się złożyło, że wybaczanie jest jedną z nadrzędnych wartości dla chrześcijanina, muzułmanina czy buddysty. Nie znam wyznawców islamu, ani buddyzmu, więc nie chciałabym się o nich wypowiadać, ale paru „chrześcijan” znam. Czy ich wiara uwzględnia wybaczanie i tolerancję jako nadrzędne wartości? Nie powiedziałabym. Nie chodzi mi też o to, żeby wywodzić tu o wpływie religii na ich wyznawców. Raczej o to, że podobno jest ich tak wielu. A tak niewiele z tego wynika.

Spowiedź jako magiczna gumka do ścierania win a niemodna przyzwoitość

czy wszystko można wybaczyć

Problem z „chrześcijanami” jest taki, że o dużej części z nich można powiedzieć, że zwyczajnie nie znają swojej religii. Wiedzą tyle, ile ksiądz im powie na kazaniu z okazji niedzielnej mszy. A, umówmy się, powie to, co mu powiedzieć wygodnie. Skutek jest taki, że krzykacze krzyczą coś o morderczyniach aborcjonistkach, a potem zamieniają się w pobożne owieczki, które bieżą do kościółka, aby natchnął je Duch, po czym wychodząc nie omieszkają skomentować niegustownego szaliczka Kowalskiej i nieślubnej ciąży córki Nowaków. Bozia z całą pewnością nie ma nic przeciwko komentowaniu „niemoralnych” ludzi, zbłąkanych duszyczek. Tylko że, kochane owieczki, według Waszej religii od osądzania to jest Bóg i raczej nie macie wszelkich danych, by wypowiadać się na temat Nowakówny. Może Nowakówna została zgwałcona. A przecież aborcji nie lubimy, oj, nie lubimy.

I tak dalej.

Nie wiem, czy wierzę w Boga. Chyba nie. Wkurzają mnie usilne próby nawracania mnie przez pobożne owieczki podobne tym, które opisałam piętro wyżej. Zupełnie tak, jakby moje starania, by żyć dobrze automatycznie wymazywały się, bo nie klepię bezmyślnie modłów albo dlatego, że nie mam ślubu kościelnego. Sorry, to tak nie działa. Nie według mnie. I jeżeli to naprawdę miałoby być najważniejsze dla tego Boga, to jest to niemądry Bóg i ja go wcale nie chcę. Nie jest moim zamiarem wygłaszanie peanów na rzecz ateistów i agnostyków. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, a religia to tylko tło. Po prostu byłoby fajnie, gdybyśmy trochę więcej myśleli. Gdybyśmy nie ograniczali się do uczęszczania w mszach, ale spróbowali czasami zamknąć japę. Gdybyśmy przestali traktować spowiedź jako automat do rozgrzeszania, ale spróbowali żyć tak, by nie mieć powodów, by chcieć rozgrzeszenia. Tak, jesteśmy tylko ludźmi. Ale warto chociaż próbować.

Nie rób sobie krzywdy. Wybacz

wybaczanie

No dobrze, to jak to jest z tymi rzeczami, których nie da się wybaczyć? Pewnie coś tam Ci przychodzi do głowy. Coś takiego, czego do tej pory nie wybaczyłaś/wybaczyłeś. Jakaś forma przemocy psychicznej albo fizycznej wobec Ciebie lub kogoś bliskiego. Coś, co Cię zabolało. Brak empatii. Zawód. Można spojrzeć na to na zasadzie „nigdy mu/jej tego nie wybaczę!”, ale trzeba pamiętać, że słowa mają ogromną moc wpływania na ludzką psychikę, a co za tym idzie, myśląc w ten sposób, najprawdopodobniej krzywdę robimy tylko… sobie.

Dlaczego? Istnieje duża szansa, że ta osoba ma sam(a)-wiesz-gdzie Twoje wybaczenie. Nie rozumie, że zrobiła źle i nie chce tego zrozumieć. Albo niby chce, niby przeprasza, a później apiać to samo. Tak czy inaczej Twoja uraza nic dla tej osoby nie znaczy. Za to Ty bijesz się z myślami, rozpamiętujesz, nakręcasz się. Kojarzysz taki stan? To jest okropny stres dla organizmu, a jego skutki odczuwamy nie tylko psychicznie, ale też fizycznie. Czyli, na logikę, pozwalamy tej osobie nadal się krzywdzić.

Jaki z tego wniosek? Ano taki, że dla własnego zdrowia powinniśmy takiej osobie wybaczyć. Ale nie tak naiwnie „no dobrze, już ci wybaczam, nic się nie stało, niech stanie się miłość”. Ja tak nie wybaczam ciężkich przewinień. W takich wypadkach wybaczenie oznacza „wybaczam ci, bo mam dość tego, że tak negatywnie wpływasz na moje myśli, a co za tym idzie – działania i zdrowie – ale nie mam obowiązku trzymać cię w moim życiu, więc jeśli nie pasują ci moje warunki to odejdź, bo ty też nie masz obowiązku w nim być”. Niektórzy ludzie po prostu nie zasługują na miejsce w Twoim życiu. Pogódź się z tym i poszukaj takich, którzy będą dla Ciebie dobrzy.

I wiesz co, jeśli w taki sposób zachowuje się członek Twojej rodziny, to też masz prawo nie utrzymywać z nim kontaktu. Nie daj się wpędzić w poczucie winy. Jedna osoba po prostu nie może ciągnąć relacji, to nie jest w porządku. Na pewno zdarzą się okazje, gdy będziecie musieli znieść przebywanie w jednym miejscu, ale nie musisz z tą osobą gadać. Dla mnie zasady zawsze był bardzo proste – jeśli chcesz ode mnie szacunku, to musisz szanować mnie i bliskie mi osoby. Za błędy się płaci, takie jest życie.

Negatywny człowiek wyrzucony z życia = kamień z serca

wybaczanie

Może Ci się wydawać, że w tym tekście nie ma nic pozytywnego, bo jest napisany w ostry sposób. Jednak to, co chcę Ci przekazać jest w istocie pozytywne. Chodzi mi o to, że usunięcie niektórych osób ze swojego życia – przy jednoczesnym wybaczeniu im – to zrzucenie ogromnego ciężaru ze swojego serca. Od razu człowiek jakoś tak lżej się czuje. Odkrycie, że niczego nikomu nie jestem winna, jest naprawdę oczyszczające. A świadomość tego, że potrafiłam komuś wybaczyć naprawdę uskrzydla. Wszystko to, to kolejne szczebelki na drabinie rozwoju osobistego – jeśli dokładnie się przyjrzysz, zobaczysz, że to o czym piszę, to składowe asertywności i zdrowego egoizmu.

Moim zdaniem jest to najzdrowszy dla człowieka sposób wybaczania osobom, które tego wybaczenia od nas nie chcą. Potrzeba do tego wiele odwagi, bo to chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy na świecie – dopuścić do siebie myśl, że do kogoś, kto wydawał mi się bliski nie dociera, że zrobił lub robi źle. Że ten ktoś po prostu nie zasługuje na to, by być w moim życiu. Mimo to, ta najtrudniejsza droga często jest najlepsza.

Ciekawi mnie bardzo Wasze podejście do tematu wybaczania, który – wbrew pozorom – jest bardzo kontrowersyjny. Wybaczacie od razu, wszystko jak leci, dajecie miliony szans, bo ważne jest to, by nie być samotnym czy raczej podchodzicie do tego ostrożnie i macie wyraźnie zaznaczone granice, nawet kosztem odcięcia się od pewnych osób? A może coś pomiędzy? Dajcie znać, czerpmy ze swoich doświadczeń. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Czym jest dla mnie piękno?
  2. Dziecko, Ty nic nie wiesz o życiu!
  3. 25 lekcji z 25 lat życia
  4. Jak nie być lubianym?
  5. Prosta recepta na szczęśliwe życie? Żyj i daj żyć innym