No i wychodzi, jaka ze mnie blogerka 🙂 Kolejny tekst piszę po miesiącu i są to ulubieńcy. Prawda jest taka, że większość moich myśli zaprząta teraz dzidziuś (czy utrzymam dobre wyniki badań, łóżeczko czy kosz Mojżesza czy może wspólne spanie, jaki wózek zmieści się do hatchbacka, co musi być w wyprawce i co to do cholery jest frida?!), a nie będę Wam o tym pisać, bo ani to parentingowe, ani sensowne – ot, po prostu dylematy przyszłej matki. Skupmy się, więc może na tym, jakie fajne rzeczy wydarzyły się u mnie w sierpniu i czy mogę Wam coś polecić.

Ulubieńcy sierpnia – kolejność raczej losowa 🙂

Pierogarnia Tykocińska

Do tej knajpy robiliśmy podejście 2 razy. Za pierwszym razem specjalnie wyjechaliśmy przed obiadem, żeby zeżreć te pierogi, ale… okazało się, że akurat w poniedziałki mają zamknięte. No i pomknęliśmy do Warszawy mając w ramach prowiantu drożdżową bułę. W ogóle uważajcie, jak wycieczkujecie po Podlasiu, bo zauważyłam, że ten poniedziałek często jest dniem zamknięcia knajp. Kiedy byliśmy w okolicach Hajnówki/Białowieży, to też nie mogłam znaleźć żadnej otwartej kawiarni. Ale wracając do pierogów – gdy już się udało (tym razem w niedzielę), to okazało się, że zainteresowanie jest ogromne, więc musieliśmy się do kogoś dosiąść. Ale to właściwie dobrze świadczy o knajpie. Z tego, co pamiętam, to pożarłam pierogi, które nazywały się „tykockie”, bodajże z kaszą jęczmienną i serem. 🙂 Bardzo dobre. A do picia kwas chlebowy, pycha i aż za dużo. 🙂

Cafe Ciacho (Ełk)

Nie mam zdjęć, bo bardzo szybko pożarłam tego gofra… 😉 Dobra kawa mrożona, dobre gofry i blisko jeziora i głównego deptaka w Ełku. Lody i ciasta też mieli zachęcające, ale ja akurat miałam zachciankę na gofra. Co zrobić. 😉

IHerb

Nie wiem, czy iHerb kiedykolwiek wylądował u mnie w jakichkolwiek ulubieńcach. Chyba tylko jeden dezodorant, który mam do tej pory (wydajność!) i który nadal mi się sprawdza. Zamówiłam już następny. Ale cały iHerb to jest po prostu cudo. Można tam znaleźć kosmetyki o bardzo dobrych składach przy bardzo przystępnych cenach (np. najlepszą odżywkę ever), całą masę wegańskich cudów i ogrom suplementów. Od kiedy postanowiłam, że nie będę jeść wcale mięsa, uznałam, że dobrze by było suplementować B12 i D3. Pod tym kątem Polska nie jest krajem specjalnie sprzyjającym tym z nas, którzy są bardziej po roślinnej stronie mocy. Albo te suplementy są ubogie w zawartość danej witaminy, albo mają żelatynową otoczkę, albo są bardzo drogie.

Tymczasem z iHerba zamawiam sobie B12, która w tej chwili kosztuje 22 zł za 60 tabletek o zawartości 5000 mcg. Biorę to raz w tygodniu. Zatem wystarcza na ponad rok. Wyniki badań mam doskonałe (obecnie, w ciąży, również). D3 jest droższa, bo kosztuje 43 zł i biorę ją co drugi dzień. Ale jak ostatnio sprawdzałam w jakimś listopadzie, to miałam D w normie. Zaszokowałam lekarza 😀 Przed ciążą brałam też K2 (podobno dobrze ją brać przy D3) i Vitex (agnus castus), który mi bardzo pomógł przy PMS-owych bólach piersi (i podobno jest też dobry na płodność ;)), a teraz dodatkowo biorę też tam zakupione i też korzystne cenowo (i z celulozową otoczką) kwas foliowy zamiennie z folianem. Zamówiłam tam jeszcze DHA i to jest mój niechlubny żelatynowo-rybny wyjątek, bo DHA wegańskie jest bardzo, bardzo drogie. A niestety jest w ciąży potrzebne. Ale to drogie, wegańskie też jest na iHerbie, gdyby ktoś potrzebował. 🙂

I nie, iHerb mnie żadną miarą nie sponsoruje. Uważam, że to spoko dzielić się dobrymi rzeczami. 🙂 Pamiętajcie tylko, żeby robić zakupy za chyba 130 czy 140 zł, bo wtedy wysyłka jest darmowa. Wszystko, co ja kupuję i o czym pisałam macie podlinkowane, ale tego jest cała masa, może znajdziecie coś bardziej dla siebie. Zwłaszcza, że jest taki kod, który nie jestem pewna czy zadziała, ale możecie spróbować i powinnyście/powinniście dostać wtedy zniżkę: VPH763. Na wszelki wypadek wrzucam tu też link do ostatniego zamówienia, bo nie do końca jestem pewna jak to działa.

Zapachowy bucik

Taki tam zapachowy bucik z Castoramy, który uznałam za odświeżacz do samochodu w wersji wielorazowej! 😀 Gdy przestanie pachnieć, zamierzam do środka wrzucać woreczek z naaromatyzowaną olejkiem kaszą gryczaną. Jak Wam się podoba taki pomysł?

Mój chłopak z gitarą

ulubieńcy sierpnia

Ja wiem, że on rzadko na niej gra i w ogóle miał zamiar ją sprzedać, ale ona jest taka piękna, że mu zabraniam. No i on z nią też taki piękny. 😀

Wyjazd do Gdańska i morze poza sezonem

Z jakiegoś dziwnego powodu znowu wylądowaliśmy tam poza sezonem i znowu jestem zdania, że Morze Bałtyckie poza sezonem ma w sobie coś. I nie ma czegoś – a mianowicie dzikich tłumów. Naprawdę można się nacieszyć szumem morza bez zbędnych hałasów. Tylko woda zimna. Ale widzieliśmy śmiałków (w tym dzieci), którzy najwyraźniej mają inne odczucie zimna. 😀

Architektura w Gdańsku

ulubieńcy sierpnia

Doszliśmy z Mężem do smutnego wniosku, że ja Gdańsk kocham i mogłabym tam mieszkać (najchętniej we Wrzeszczu), a on nie lubi i bardzo by nie chciał. Jak żyć? A tam jest taka ładna poniemiecka architektura! A tak w ogóle to ludzie mieszkający na Pomorzu żyją dłużej i ja uważam, że to jest wspaniały argument, żeby tam zamieszkać.

ulubieńcy sierpnia

ulubieńcy sierpnia

Avocado Vegan Bistro (Gdańsk)

ulubieńcy sierpnia

Tym razem wylądowaliśmy w tym większym Avocado, ale kolejnego dnia z braku laku poszliśmy i do małego, wrzeszczowego. Zdecydowanie wolę duże. Jedzenie w Avocado jest przepyszne, niedrogie i serio polecam, niezależnie od tego czy jesteście wege czy nie.

UMAM (Gdańsk)

ulubieńcy sierpnia

Sztos. Pewnie znowu jakoś żelatynowo zgrzeszyłam, ale zawsze marzyłam o tym, żeby zjeść takie ładne ciastko. Zobaczcie tylko. One wyglądają jak jajeczka. Śliczne. I to mangowe (górne zdjęcie) bardzo polecam. A ten maślany spód! Drogie to i ja nadal wolę upiec sobie w domu szarlotkę, ale czasem warto zaszaleć. 🙂

Akwarium Gdyńskie

I znowu nie mam zdjęcia! Chyba wolę zwierzęta oglądać lub też z nimi obcować, aniżeli robić im fotki. Warto pójść popatrzeć, bo zwierzaki fascynujące (w szczególności takie śmieszne płazy, które wyglądają jak chomiko-ryby; wcześniej nie widziałam, że coś takiego w ogóle istnieje). W dodatku na samej górze jest cała wystawa na temat śmieci! W sensie, co się ile czasu rozkłada i jaką krzywdę może zrobić zwierzętom. Jak chodziliśmy po plaży, to oczywiście widzieliśmy na niej masę śmieci (na ekologikowym insta możecie zobaczyć, jakie np…), aż przykre. A potłuczone butelki przy wejściach na plażę to już szczyt. Nie tylko szkodzić środowisku, ale też ludzkim gołym stopom? Ludzie, co z Wami? Tak trudno wziąć śmiecia i go po sobie wyrzucić? Ja już nie mówię nawet o segregacji, ale o zwyczajnym doniesieniu śmiecia do kosza…

Czerwony Piec (Gdynia)

Jedna z najlepszych pizzerii, w jakich kiedykolwiek pożerałam pizzę. A wiedzcie, że pizza jest moją ciążową zachcianką numer jeden oraz tak w ogóle zawsze była moją miłością. Lokal jest nieduży, ale mają taką umowę z AleBrowarem, który jest obok, że jak sobie zamówicie piwo, to możecie sobie przynieść pizzę z Czerwonego Pieca. Niestety do lokalu można wziąć tylko w kartonie, ale jak usiądziecie w alebrowarowym ogródku, to dostaniecie normalnie podane. Wiadomo, że ja piwa w ciąży nie piję (#zapalczerwonąlampkę), bo wtedy nie ma jego bezpiecznej ilości, ale jeszcze w marcu tak zrobiliśmy. 🙂

FALLA (Gdańsk)

ulubieńcy sierpnia

Pyszności. Ja sobie zamówiłam falafela z kimchi w tortilli, a mój Małż jakąś taką michę pełną pyszności, a do tego lassi mangowe i zwykłe. Kimchi dobre, ale i tak mu zazdrościłam, bo jego było lepsze! I sycące po dach, do wieczora nie byliśmy głodni. To z kolei knajpka wegetariańsko-wegańska, w której – jak widać – dbają też o ekologię 🙂

Gdynia Orłowo/Redłowo – spacer brzegiem morza

ulubieńcy sierpnia

Przechodzenie pod klifem to takie trochę życie na krawędzi, ale plaża tam jest super. To chyba jej najładniejszy fragment w całym Trójmieście – z tymi wszystkimi kamieniami 🙂

Kolejne piwo Browaru Monsters

Spokojnie nie piłam go, ale wąchałam i pachniało dobrze – poza tym całkiem sporo ludzi mówi, że dobre, a nawet „puszyste” – bardzo jestem niepocieszona, że nie mogłam spróbować :))

Film

Avengers: Infinity War

Mi do szczęścia wystarczy, że jest w tym filmie Doktor Strange, a że jeszcze znaleźli się w nim Strażnicy Galaktyki, to już jest więcej niż pełnia szczęścia. Ten film nie jest wesoły. Ma zabawne momenty, ale to chyba pierwszy taki, na którym po prostu mi smutno. No dobra, jeszcze na ostatnim Wolverinie było mi smutno. Tak czy inaczej polecam, jeśli ktoś lubi marvelowskie filmy. 🙂 I z niecierpliwością czekam na kolejny!

Do wszystkich chłopców, których kochałam

Słodki, hajskulowy film 🙂 Czasem fajnie taki obejrzeć, po prostu dla przyjemności.

Oprócz tego oglądałam pojedyncze odcinki Doctora Who i jak najbardziej go Wam nadal polecam (czy jeszcze tego nie robiłam tu na blogu?).

Książka Rozbroić narcyza

ulubieńcy sierpnia

Jeśli masz w swoim życiu jakiegoś narcyza, to ta książka pomoże Ci do niego podejść z głową. To, co dla mnie było najciekawsze, to właśnie podejście do narcyza. Autorka przedstawia go jako skrzywdzone dziecko, które prawdopodobnie bardzo potrzebuje miłości i dlatego metodą na niego nie jest olewanie go czy mszczenie się na nim (to nigdy nie jest metoda). A jaka jest metoda? To już przeczytajcie sobie sami. Moim zdaniem ta książka pomaga nawet w tym, żeby jakoś się połapać i odnaleźć, gdy masz swojego narcyza po prostu dosyć i masz wrażenie, że nie dość, że wziął palec i rękę, to chce dostać całą rękę.

YouTube

No to by było na tyle. A jak Twój sierpień? Jakieś ciekawe odkrycia? 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ulubieńcy z wcześniejszych miesięcy:

  1. Ulubieńcy ostatnich miesięcy (maj, czerwiec, lipiec)
  2. Ulubione w kwietniu
  3. Ulubione w marcu, czyli nie ma tego złego…
  4. Ulubione w lutym
  5. Ulubione w styczniu
  6. Ulubione w grudniu
  7. Ulubione w listopadzie
  8. Ulubione w październiku