ulubieńcy października

Ostatnio dałam Wam znać, że „znaleziska” zmieniają swoją formę, żebym nie czuła się taka ograniczona przez własne cykle tekstów. 😉 Październik obfitował w wydarzenia do tego stopnia, że właściwie trudno było mi wybrać ulubione rzeczy. I nie mam zdjęć! Trzymajcie kciuki, że w przyszłym miesiącu lepiej mi pójdzie 😂 Jeśli jesteście zainteresowani/zainteresowane głównie tekstami blogowymi, to zjedźcie sobie nieco w dół – one już tam na Was czekają. 🙂

Debiut Browaru Monsters

ulubieńcy października
by Lubowiccy Fotografia | no to wygląda na to, że jakieś zdjęcia niechcący mam 😉

Czyli pierwsze komercyjne piwo chłopaków – mojego Męża i jego wspólnika (który bardzo nie lubi tego słowa ;)). Był to Ostatni Mojitanin – piwo o smaku mojito! 🙂 W większości miejsc poszło błyskawicznie – do tej pory można je wypić jeszcze w Białymstoku w Multibrowarze i w Łodzi w Piw Paw. Albo wziąć sobie do domu z dwóch warszawskich sklepów: Czarodziejka Gorzałka i Polew z Beczki. Nie znaczy to wcale, że rozstajemy się z ich piwem na długo, o nie! Już niedługo, już za chwilę kolejne wjedzie do pubów i sklepów. Jeśli chcecie być na czasie, to obserwujcie ich na fejsbuniu! 🙂 A może ktoś z Was pił Mojitanina?

Odwiedziny koleżanki z UK

Tak jest, to mój drugi największy ulubieniec miesiąca <3 Przez trzy dni gościłam moją koleżankę, która obecnie mieszka w UK. Była to dobra okazja, żeby sobie poplotkować, pożartować (a potem wstawiać humanistyczne hasztagi, które tylko my rozumiemy), ale też poważnie pogadać, trochę się poszlajać po mieście i zorientować się, że boję się selfie i robię zdecydowanie za mało zdjęć. 🙂 Melduję też, że najlepszy obiad jadłyśmy w wegemamie, a najlepszą kawę i ciacho dostałyśmy w Secret Life Cafe (ta kawiarnia ląduje w ulubieńcach wszechczasów, jak nic).

ulubieńcy października
po lewej: uwiecznienie tego, jak to ja pięknie myślę 😉 | po prawej: kawunia w Secret Life Cafe i brokatowa nalepka, którą koleżance nalepiłam na telefon i którą nosiła <3 to się nazywa dystans!

Liścik w kapeluszowej przesyłce

W końcu zamówiłam sobie kapelusz. Taki z prawdziwego zdarzenia, jesienno-wiosenny szary i wielki. Nie miałam go jeszcze na sobie poza przymierzaniem przed lustrem, więc Wam nie pokażę i to nie on jest tu królem. Ach, gdyby wszyscy sprzedawcy robili takie miłe gesty!

ulubieńcy października

Filcowy lisek dziewczyny mojego dziewierza

 

Czyż nie jest przeuroczy? Powiedzcie jej, żeby założyła działalność! A może jakiś sponsor by się znalazł? 😀 P.S. Dziewierz to po ludzku szwagier. W sensie, że brat mojego Męża.

ulubieńcy października

Teksty:

Tekst, w którym wystąpiłam gościnnie <3 | Naturalnie Niebanalnie

Dlaczego kobiety proszą o pozwolenie? | Tekstualna

Sensowny, biologiczny powód, dla którego kobiety golą nogi, malują się i walczą z cellulitem | Segritta

Ekologiczny znicz | Nanowośmieci

Dlaczego jestem feministką? | Kobieca Intuicja

Rzeczy, na które nie masz wpływu… | Kreatorka Szczęścia

Czy 10 minut może wpłynąć na nasze życie? | Make Happy Life

Kosmetyki:

ulubieńcy października
no i zapomniałam dołożyć podkład do zdjęcia…

Krem pod oczy z lovingeco

Chciałam dostać w prezencie urodzinowym dobry kosmetyk. Taki naprawdę dobry. Postawiłam na ten właśnie krem i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Bardzo treściwy, świetny, naturalny skład – w sam raz na jesień i zimę. A jest go w buteleczce sporo, więc mam nadzieję, że trochę go będę miała! Przynajmniej do wiosny! 🙂

Olej z dzikiej róży i olej tamanu

Zauważyłam, że wbrew pozorom oleje ratują mi moją tłustą, trądzikową twarz. Szczególnie olej tamanu. Podobno nie powinno się używać samych olejów, bo to może wysuszać, więc co jakiś czas na noc używam kremu. Chociaż w sumie codziennie rano nakładam właśnie krem. Może taka poranno-wieczorna naprzemienność krem-olej wystarczy, jak myślicie? A oleju z dzikiej róży używałam przez jakieś 2 tygodnie pod oczy zamiast wyżej wymienionego kremu, bo inteligentnie zostawiłam go u dziadka. 😉 Podobno ma właściwości odmładzające i rzeczywiście rano miałam bardzo ładnie napiętą, ale i nawilżoną skórę pod oczami. Poza tym po prostu olejów bardzo przyjemnie się używa. 🙂

Serum Bionigree

Pisałam Wam już o tym serum tutaj, więc tam Was odsyłam. 🙂 Szczególnie łzs-owców!

Podkład Catrice HD LIQUID COVERAGE

Najmniej naturalna rzecz, ale bardzo, bardzo dobra dla problematycznej skóry. Słyszałam, że nie powinno się go używać codziennie, ale właściwie ja wcale codziennie się nie maluję, więc po prostu używam go według potrzeb i nic strasznego z cerą mi się nie dzieje. Chociaż jak nie macie kłopotliwej cery, to kupcie sobie i na zimę coś lżejszego – jakiś podkład mineralny czy naturalny. Ja zimą pozostanę jednak przy tym. 🙂

Kulturalnie:

Film Człowiek z magicznym pudełkiem

Widziałam go na Warszawskim Festiwalu Filmowym i naprawdę polecam. To jest ponury film, ale jednak z nutką nadziei na koniec. A przy tym to jest polskie science fiction! Do tego oczywiście mnóstwo kinematograficznych (ale i politycznych) smaczków dla fascynatów! 🙂 No jak tego nie sprawdzić? Ciągle go grają w kinach! 🙂

Serial Westworld

Kolejna raczej ponura rzecz. I też sci-fi. Tak to już jest z tą ponurą sztuką, że często jest świetna. Westworld zaskakuje i skłania do przemyśleń. Pytanie, które ja sobie zadaję jest takie: czy ludzie naprawdę posunęliby się do stworzenia czegoś takiego? W tym właśnie tkwi piękno sci-fi – w tych wszystkich moralnych dylematach. Z niecierpliwością czekam na kolejny sezon!

Książka I cóż, że ze Szwecji

Jeśli interesują Was skandynawskie klimaty, a szczególnie jeśli podobał się Wam Skandynawski Raj, to myślę, że ta książka także przypadnie Wam do gustu. W miarę czytania tekstu upewniałam się w tym, że w duszy to ja chyba jestem trochę Szwedką. 😉

Wystawa Biedermeier

Niesamowicie realistyczne obrazy, malowana porcelana ale przede wszystkim przepiękne, masywne mahoniowe meble. Wystawa jest reklamowana hasłem „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o swoich prapradziadkach, ale nie macie kogo zapytać”. Możecie ją zobaczyć w Muzeum Narodowym w Warszawie do 7 stycznia, ale będzie też w Szczecinie między 9 lutego a 15 kwietnia.

Jedzenie:

ulubieńcy października

Kim Chi, które zrobiliśmy sobie na podstawie przepisu Jadłonomii. Może nie piękne, ale pyszne. Kilka lat temu mój Mąż przywiózł z Korei maleńkie opakowanie tych pyszności. Posmakowało mi tak bardzo, że dziwię się, że swoje zrobiliśmy dopiero teraz. I to cały wek! Jak ktoś lubi kiszonki i do tego ostre, to polecam <3 Mogłabym jeść do wszystkiego!

Wyszukiwarka Ecosia

Czyli taka wyszukiwarka jak Google, tyle że sadzi drzewa. Wystarczy tylko przez nią wyszukiwać. Google – moglibyście wziąć z nich przykład! 🙂

No to by było na tyle. Dajcie znać, jak Wam się podoba taka wersja znalezisk. Takie bardziej życiowe znaleziska to będą. Bo przecież życie to nie tylko internet. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Znaleziska z wcześniejszych miesięcy:

  1. Wrześniowe
  2. Sierpniowe (+ Dzień Blogów)
  3. Lipcowe
  4. Czerwcowe
  5. Majowe
  6. Kwietniowe
  7. Marcowe
  8. Lutowe
  9. Styczniowe
  10. Listopadowe