Agnieszka z bloga Ekologika napisała, że jak blogerka znika z sieci, to zwykle wraca z dzieckiem. No więc w pewnym sensie wracam z dzieckiem, ale na pewno nie mogę Wam na razie zagwarantować regularności. A nawet myślę, że mogę Wam zagwarantować nieregularność w pisaniu. 😉 Wizja rodzicielstwa, jaką się ma dzięki roześmianym dzieciom ze zdjęć na instagramie, jest zupełnie inna niż rzeczywistość. Rzeczywistość wali człowieka obuchem w łeb – i o tym na pewno napiszę tekst. Skoro tu jesteś, to prawdopodobnie niedługo zostaniesz rodzicem (najpewniej mamą), czego serdecznie Ci gratuluję. Pamiętaj jednak, że życie z dzieckiem nie jest usłane różami. I właściwie nic w tym złego nie ma. A tymczasem – poczytaj sobie, co mi się w ciąży przydało.

Ulubieńcy ciążowi

I trymestr

  1. Migdały i suszone (ciemne!) morele

    ulubieńcy ciążowiJeśli czytałyście mój tekst o pierwszym trymestrze ciąży, to wiecie, że był to dla mnie fatalny czas. Miałam tak silne nudności, że był nawet taki czas, że nie wstawałam z łóżka. Od powszechnie uznawanych za pomocne środków, typu herbata imbirowa czy rumianek, było mi tylko gorzej :/ Przeczytałam gdzieś, że warto zaczynać dzień od migdałów i suszonych owoców. I rzeczywiście miałam je na szafce nocnej i po prostu jadłam je tuż po przebudzeniu – pomagały bardzo! Plus jest taki, że taki posiłek ma całkiem sporo wartości odżywczych, co jest super, gdy nie je się prawie nic sensownego. Jeśli dowiecie się o ciąży zanim nadejdą nudności (choć życzę Wam, by wcale nie nadeszły!), to polecam zaopatrzyć się w te rzeczy – na pewno się nie zmarnują 🙂

  2. Kostki lodu w zamrażarce

    Woda też nagle zaczęła smakować potwornie, a przecież pić trzeba. Dodawałam więc do absolutnie każdej szklanki kostki lodu – tylko taką lodowatą wodę byłam w stanie wypić… Oczywiście polecam kostkarkę wielokrotnego użytku 🙂

  3. Miętuski

    Na początku, gdy zaczęły mi się nudności, miałam trochę konieczności wychodzenia dalej niż do sklepu, no i podróży komunikacją miejską. Życie ratowały mi takie zwykłe, najtańsze landrynki miętowe, bo oczywiście guma do żucia też nagle przestała mi odpowiadać. Może niezbyt to zdrowe dla zębów, ale jakoś trzeba funkcjonować. 😉

  4. Spodnie ciążowe

    ulubieńcy ciążowiDżinsy i dresy. W zupełności wystarczało. Niemniej biodra poszerzyły mi się natychmiast (do tej pory czekam, aż wrócą do swoich rozmiarów i nie chcę uwierzyć, że to się nie stanie), więc musiałam się w takie gatki zaopatrzyć właściwie od razu. 😉 Po domu dużo bardziej polecam dresy niż leginsy. Leginsów w ogóle nie polecam, bo to jest sztuczne i obciskające dziadostwo, a w ciąży o infekcje łatwo.

  5. Usłużny Mąż 😉

    Ach, co ja bym bez niego zrobiła! W tym trudnym mdłościowym okresie, codziennie rano robił mi kanapki (nie byłam w stanie z rana otworzyć lodówki) i przynosił do łózka. A ja potem jadłam je przez godzinę. 😉

  6. Aplikacja ciążowa Preglife

    Najprzyjemniejsza aplikacja ciążowa – co tydzień czytaliśmy sobie w ramach porannego rytuału z mężem, co słychać u naszego dzidziusia, co nowego się u niego dzieje. Aplikacja ma też wskazówki dla mamy i dla taty na każdy tydzień ciąży.

  7. „Ciężarówką przez 9 miesięcy”

    A to taka książka, która nie jest typowym poradnikiem, ale raczej książką do jednoczenia się w bólu, ale i w radości. 🙂 Przezabawna, bardzo polecam! 🙂

  8. „Aktywny poród”

    Z wskazówek zawartych w tej książce nie było mi dane skorzystać – cesarka to mało aktywny poród 😉 – ale uważam, że jeśli planujecie rodzić naturalnie i Wam się to uda, to ta książka jest skarbnicą wiedzy na ten temat. Autorka pokazuje, w jakich pozycjach warto rodzić, jak może pomóc partner, opisuje jak przebiega poród, jak alternatywnie (do znieczulenia zewnątrzoponowego) można ulżyć sobie w bólu.

  9. „W oczekiwaniu na dziecko”

    ulubieńcy ciążowiA to już typowy poradnik – taka cegła, która jest świetnym rozszerzeniem aplikacji ciążowej. Jest w niej odpowiedź na każde pytanie, jakie tylko można sobie w ciąży zadać. Rozwiewa zmartwienia, ale też informuje, na co zwrócić uwagę i o czym ewentualnie powiedzieć lekarzowi. Teraz czytam kontynuację, czyli „Pierwszy rok z życia dziecka”, ale na tym etapie już widzę, że nie ze wszystkim się zgadzam, bo to raczej nie jest książka dla rodziców chcących wychowywać swe dzieci w duchu rodzicielstwa bliskości. Natomiast ta o ciąży to zdecydowanie ciążowy must have.

  10. Abonament w serwisie typu Netflix

    A to dlatego, że jak się cały dzień leży i nie ma się nawet siły na czytanie, to się ogląda całą masę durnych seriali.

II trymestr

11. Sukienki

ulubieńcy ciążowi

Czy jesteś w ciąży latem, czy zimą, sukienki się przydają 🙂 Ja sukienki latem zakładać lubiłam zawsze, bo to takie proste – po prostu biorę z szafy sukienkę i już jestem ubrana 😀 W ciąży z kolei nie trzeba kombinować z jakimiś spodenkami czy spódnicami z pasem ciążowym. A zimą cieplejsza sukienka + rajstopy to też super zestaw. Choć też nie za często – z tego samego powodu, z którego nie polecam leginsów.

12. Ciucholandy

Bo to dobre miejsca, by kupować sukienki. 😀 Mi udało się nawet dorwać taką ciążową! Poza tym większe bluzki czy swetry też się tam znajdą. Uważam, że nie warto płacić milionów monet za ciuchy, które ponosi się zaledwie kilka miesięcy (i to przy dobrych wiatrach :P).

13. Dziecięce ciuszki

ulubieńcy ciążowi

Jak tak o tym teraz myślę, to kupowanie nowych ciuszków jest dosyć głupie, bo dzieciątko z jednego rozmiaru wyrasta po miesiącu (tak przynajmniej było u nas do tej pory), a jednak trochę tego trzeba mieć (bo dzieciątko ulewa oraz robi kupy po pachy ;)). Niemniej pranie i prasowanie tych maleńkich ciuszków sprawiało, że jakoś tak mi było cieplej na sercu. Teraz już nie prasuję – błagam, kiedyś spać trzeba. 😉

14. Ciśnieniomierz

ulubieńcy ciążowi

Nie wiem, jak Wy, ale ja mam taką przypadłość, że u lekarza zawsze skacze mi ciśnienie – i to sporo. W ciąży nadciśnienie jest niebezpieczne, więc lepiej je kontrolować w domu i później wyniki pokazać lekarzowi. Może jest to dmuchanie na zimne, ale co to kosztuje zmierzyć sobie ciśnienie co kilka dni. 🙂 Z ciekawostek – puls miałam w ciąży wyższy niż normalnie aż o 15-20!

15. Olejki

Nie do końca wierzę w teorię genetycznego dziedziczenia rozstępów ciążowych. Coś mi się jednak wydaje, że wszystko zależy od elastyczności skóry, a ona wcale nie musi być dziedziczna 😛 No i tyje się w ciąży różnie. Ja balsamu do ciała używam od lat (teraz, gdy prawie nie mam czasu, również), więc olejki były tylko dodatkiem do mojej wieloletniej pielęgnacji. Niemniej – polecam 🙂 Stosowałam codziennie wieczorem, tak samo rygorystycznie, jak ćwiczyłam mięśnie dna miednicy 😉 Robiłam własną mieszankę z olejów: migdałowego, z kiełków pszenicy i makadamia. Na brzuchu nie mam ani jednego rozstępu, ale trzeba wziąć pod uwagę, że ja doczekałam tylko do 36 tygodnia ciąży.

16. Przypinka „jestem w ciąży” od Mamy Ginekolog

ulubieńcy ciążowi

Super sprawa! Dostałam ją od koleżanki, bo Nicole Sochacki-Wójcicka, czyli Mama Ginekolog dołącza ją do wielu swoich produktów. 🙂 Nie sprawiła, że ludzie zaczęli rzucać się, żeby mi ustępować miejsca, ale myślę, że takie coś ułatwia życie – inni nie muszą się martwić, że kogoś urażą, że brzuszek okaże się wcale nie ciążowy. 😉 Przy okazji apel: jeśli widzisz ciężarną, to ustąp jej miejsca. Nie dlatego, żeby jej było wygodnie, tylko dlatego, żeby zawartość brzuszka dojechała bezpiecznie na miejsce. Autobus/tramwaj/metro zawsze może szarpnąć.

III trymestr

17. Szkoła rodzenia

Z perspektywy czasu nie jest to jakiś hit, ale uważam, że warto. Choćby dlatego, żeby dowiedzieć się podstaw o karmieniu piersią, pielęgnacji noworodka, czy też tego, jak wygląda poród. Albo – jeśli lubicie – żeby się pojednoczyć z innymi przyszłymi rodzicami. 😉

18. Sesja ciążowa

ulubieńcy ciążowi

Możecie ją obejrzeć tutaj. Jeszcze raz bardzo dziękuję Anecie z Patrzę Kadrami za te przepiękne zdjęcia. Sesja ciążowa to wspaniała pamiątka <3

19. Ponczo

ulubieńcy ciążowi

Genialne na późnojesienną/zimową ciążę. Szkoda mi było kasy na nową kurtkę czy płaszcz tylko na te 2-3 miesiące. Ponczo zakryje brzuch w niedopiętym płaszczu. 🙂 I nawet jeśli nie przyda się później, to kosztuje mniej niż kurtka.

20. Rennie

O matko, jaką ja miałam zgagę… Okrutną. Cały grudzień i możliwe, że kawałek listopada. W pewnym momencie zaczęłam brać Rennie po prostu codziennie przed położeniem się spać, bo inaczej spanie w pozycji poziomej byłoby niemożliwe. W żadne inne sposoby nie wierzę. To absolutnie nie jest reklama, po prostu wiem, że ten konkretny środek jest dla ciężarnych bezpieczny i działa. Owszem, leczy objawy, a nie przyczynę, ale uwierzcie mi, przyczynę zgagi w ciąży może wyleczyć tylko jedna rzecz. Poród 😛

21. Lactovaginal

Znowu posługuję się nazwą handlową, wiem.  I znowu bezczelnie gadam o intymnych rzeczach. 😉 Wiem też, że gdybym jeszcze raz zaszła w ciążę, to zaczęłabym takie coś stosować profilaktycznie, bo a) infekcje intymne w ciąży to standard, ale o tym oczywiście się nie mówi, b) mam wrażenie, że jak już cię dopadnie, to klops – będzie się ciągnąć, zaleczać i odnawiać. Teraz też nalegałabym na badanie stwierdzające, jakiego rodzaju jest to infekcja, bo niestety do tej pory nie wiem, z jakiego powodu urodziłam przed czasem. A może to było właśnie to?

22. Wielka torba do porodu/szpitala

Ja potrzebowałam naprawdę dużej – rzeczy do porodu dla mnie, rzeczy do porodu dla dzidziusia (pierwsze ciuszki), rzeczy do porodu dla Męża (nie przydały się :(), rzeczy na pobyt w szpitalu dla mnie i dla dzidziusia. Nie zmieściłabym tego w małej torbie czy walizce. Polecam też wziąć do szpitala więcej rzeczy dla dziecka niż piszą w poradnikach, bo może się okazać, że taki maluch mocno ulewa i trzeba go wiele razy przebierać.

No, to przyznać się, czy jest tu jakaś przyszła mama? 🙂 Albo jest jakaś mama już mająca na stanie dzidziusia i mogłaby się podzielić tym, co jej najbardziej przydało się  w ciąży? 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Moja ciąża tydzień po tygodniu
  2. Jestem w ciąży! Cała prawda o pierwszym trymestrze
  3. Nasza zimowa sesja ciążowa
  4. Czym jest dla mnie kobiecość?