trendy żywieniowe

Wiecie co? Mam dylemat. Jak podchodziłam do tego tekstu, to miałam ochotę pocisnąć. W sensie napisać wielką krytykę mód żywieniowych. Ale zastanowiłam się i teraz już nie wiem. Bo z tym jedzeniem, dietami itp. to jest tak, że wszelkie skrajności są złe – tego jestem pewna. Chociaż należałoby się pewnie zastanowić, czym jest skrajność – bo w pewnym sensie weganizm jest skrajnością, a weganizm akurat uważam za wspaniały, choć sama weganką nie jestem i pewnie nie będę.

Co z tymi modami?

Mój Mąż podrzucił mi niedawno tekst o tym, jak trendy żywieniowe w krajach rozwiniętych wpływają na ludzi w krajach biedniejszych, nierozwiniętych. Cały tekst możecie przeczytać tutaj. Autor – Aleks Eror – rzucił sobie na tapetę jarmuż, komosę ryżową i awokado. Pisze o tym, że popyt na te „nowinki” w Europie spowodował drastyczny wzrost cen tych produktów w miejscach, z których są one sprowadzane i gdzie stanowią podstawę żywieniową. Rozumiem, że można by do tego dodać też np. słodkie ziemniaki, banany, produkty kokosowe, kakao, kawę i inne produkty, do których już się przyzwyczailiśmy. Trzy ostatnie wymienione przeze mnie produkty nadal kojarzą się nam z wyzyskiem, a znaczki Fair Trade wcale nie są tak częstym widokiem na tego rodzaju produktach.

trendy żywieniowe

I wiecie co? Przede wszystkim nie chcę tych „trendów” tak ostro krytykować dlatego, że sama mam w kuchni tego typu rzeczy. Banany, kakao, kawę, ryż, komosę ryżową, chię, a w tej chwili także 2 bataty. Zdarza mi się też kupić awokado, raz na sto lat jakieś mango. Tylko jakby tak się nad tym zastanowić, to zdecydowanie nie jest żadna podstawa mojej diety. Zazwyczaj jem kasze, makaron, ziemniaki, mączne produkty (tak, jem mąkę pszenną, ale nie mam uczulenia na gluten, więc nie widzę problemu), takie jak wszelkie kluchy, pierogi, placki, tortille, warzywa, które są teraz w sezonie (choć nie zawsze), warzywa strączkowe, zrobione w sezonie przetwory, trochę nabiału i jajek. Pewnie prawdziwie polsko byłoby ze schabowym i bigosem, ale „niestety” mięsa nie jem. 😉

Swoją drogą, jarmuż to akurat rośnie w Polsce, więc jedzcie na zdrowie. 🙂

Jak jeść? Czyli nowe „jak żyć?” 😉

Idealna dieta jest niemożliwa. Moim zdaniem. Weganizm jest wspaniały, ale trzeba suplementować D3 i B12. Dieta tradycyjna z mięsem zapewnia wszystkie składniki odżywcze, ale jest zazwyczaj tłusta, ciężkostrawna, powoduje późniejsze problemy z sercem czy układem trawiennym i bardzo źle wpływa na środowisko. Można kupować wszystko Fair Trade, ale powodzenia wtedy życzę w utrzymaniu się, o ile nie zarabiacie kokosów. Można próbować pilnować, by nie używać oleju palmowego, ale wtedy automatycznie wykluczamy połowę produktów przetworzonych, bo w nich siedzi tenże olej. Dieta prosta, polegająca na unikaniu przetworzonych produktów, wymaga z kolei mnóstwa czasu. A jak jeszcze chcecie być zero waste i unikać opakowań, to robi się jeszcze trudniej.

trendy żywieniowe

Kiedyś czytałam u Lifemanagerki tekst o tym, jak to wszystko jest niezdrowe. Oczywiście z przymrużeniem oka, bo chodzi o obsesje żywieniowe ludzi. Zajrzyjcie tam sobie. No mówię Wam, nie da się idealnie. Dlatego chciałabym Wam zaproponować 3 zasady, którymi moglibyśmy się kierować, by maksymalnie uprościć sobie życie przy jednoczesnej trosce o środowisko, zwierzęta, swoje zdrowie i innych ludzi. Tylko trzy. 🙂

Co możesz zrobić?

Rób to, co możesz

Ha, no właśnie! Nie panikuj, nie stresuj się, że Twoje odżywianie jest złe, szkodzi ludziom, planecie itd. Spokojnie. Oddychaj. Stres do niczego nie prowadzi – prędzej rzucisz to wszystko w cholerę i tyle będzie z Twojej odpowiedzialnej konsumpcji. Proponuję po prostu myśleć, poszukać zamienników zagranicznych produktów u nas i w miarę możliwości je zamieniać. To całkiem proste, nie? 🙂

Ograniczaj

Nie musisz od razu zrezygnować z tych wszystkich dobrych-niedobrych produktów. Spróbuj ograniczyć. Owszem, w mojej szafce stoi kakao, ale czy używam go codziennie? Owszem, jem banany, ale myślę, że nie więcej niż 6 tygodniowo. Najważniejsze to nie popadać w obsesję. Zawsze uważałam, że najlepiej jest iść drogą środka – to samo staram się robić z jedzeniem. Jedyna rzecz, którą radykalnie wyrzuciłam z diety to mięso i produkty pochodne (podroby, żelatyna czy smalec). Reszta jest dosyć różnorodna.

Jedz lokalnie

trendy żywieniowe

Zamiast tego, niech Twoją podstawą żywieniową będą produkty lokalne, a najlepiej sezonowe. Już kiedyś o tym pisałam, ale raczej trzymałam się tej jasnej strony medalu, czyli pozytywnych aspektów sezonowego jedzenia. Jak widzicie, jedząc sezonowo i lokalnie możemy też realnie przyczynić się do poprawy życia ludzi, którzy mają gorzej niż my. Nie płacąc za to ani złotówki. Fajnie, nie? Olga z Make Happy Day napisała kiedyś dwa teksty o polskich zamiennikach „superfoods” – kaszy jaglanej i siemieniu lnianym. Szkoda, że nie więcej! 🙂 Natalia z Naturalnie Niebanalnie pisała też o buraku, jarmużu i aronii. Ale mamy tego więcej! A nasze polskie kiszonki? A dynia? A orzech włoski? A żurawina i rokitnik? Miód? Natka pietruszki? Soczewica? Seler? Pokrzywa? Czosnek? Poczytajcie sobie o ich właściwościach, a kopara Wam opadnie, zapewniam. 🙂

Chciałam sprawę maksymalnie uprościć, nie wdając się w jakieś dywagacje na tematy poboczne, ale jestem bardzo ciekawa, co sądzicie o podlinkowanym artykule, do którego się odnoszę i ogólnie do kwestii mód żywieniowych. Koniecznie napiszcie! 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. 7 sposobów na to, by być jeszcze bardziej eko
  2. Ekologiczny domowy proszek do prania
  3. 5 doskonałych powodów, by zacząć jeść sezonowo
  4. 8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. I
  5. 8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. II