Szybki obiad: naleśniki ze szpinakiem

naleśniki ze szpinakiem

Potrzebujesz pomysłu na szybki obiad? Jeśli sztuka smażenia naleśników nie jest Ci obca, to bez problemu wyczarujesz pyszne danie. 🙂 Niekoniecznie wyrafinowane, ale nie oszukujmy się, każdy lubi czasem zjeść zwykłego naleśniora.

Wiecie co? Wegetariańsko może być całkiem smacznie. I całkiem zdrowo. No chyba, że ktoś nie może smażyć. Prawdę mówiąc, smażenie nie jest najzdrowszą metodą przygotowywania posiłków, ale od czasu do czasu można sobie zaszaleć. Ja mięsa raczej nie jem, więc potrzebuję jeść smacznie inne rzeczy – m. in. uwielbiam naleśniki. I jestem absolutnie winna jedzenia od czasu do czasu naleśników ze słodkim twarogiem. Muszę w końcu nauczyć się robić samodzielnie naleśniki, a nie tylko farsz, bo to już wstyd, żeby mi wiecznie je robił mój narzeczony…

Dziś pokazuję Wam – może nie najpiękniejsze, ale jednak pyszne i domowe – naleśniki ze szpinakiem. Przepis jest właściwie na oko, więc nie podam Wam dokładnych proporcji, musicie je jakoś ogarnąć. 😉 Zwłaszcza mam problem z dozowaniem szpinaku, zwykle wychodzi mi go więcej. Właściwie i tak go zjadam, więc nic się nie marnuje, no ale jednak nie potrafię Wam powiedzieć, jakie są dokładne proporcje. Gdy robiłam je z całego opakowania szpinaku (450 g), to wychodziło mi całkiem sporo naleśników. No dobra, to może podam Wam po prostu mniej więcej proporcje na te 450 g, choć nie pamiętam na ile naleśników to wystarcza. 😉 W każdym razie, jak zrobicie, tak będzie dobrze, ważne tylko, żeby farsz nie był zbyt mokry, więc nie przesadzajcie ze śmietanką.

Największym plusem tego dania jest moim zdaniem przyzwoity koszt. No i ten pyszny i niesamowicie zdrowy szpinak. O ile oczywiście nie macie jakiejś nadwrażliwości na szczawiany. 😉 Jednak, jeśli ktoś nie je mięsa, to szpinak jest nieocenionym źródłem witamin i minerałów, których może takiemu nie-mięsożercy brakować, np. żelaza. Zawiera też m.in. potas, witaminę C, E oraz witaminy z grupy B.

Składniki:

  • Naleśniki według Waszego sprawdzonego przepisu

Farsz:

  • 450 g mrożonego szpinaku (lepiej w liściach, wiadomo, smaczniejszy)
  • 1 ząbek czosnku
  • Połowa kostki sera feta
  • Kilka pomidorów suszonych (z zalewy lub nie, ale moim zdaniem z zalewy są lepsze)
  • Odrobina soli, pieprzu i gałki muszkatołowej/papryki ostrej/wędzonej (w każdym razie czegoś co zintensyfikuje smak)
  • Ewentualnie ze 2-3 łyżki jakiejś śmietany/śmietanki dla złagodzenia smaku

Przygotowanie:

naleśniki ze szpinakiem

Szpinak dusimy na oliwie aż się rozmrozi i odparuje z niego woda. W tym czasie kroimy suszone pomidory i ser feta na mniejsze cząstki. Do farszu dajemy zgnieciony ząbek czosnku i jeszcze przez chwilę dusimy. Po chwili dorzucamy pomidory i ser feta, solimy, dodajemy pozostałe przyprawy i ewentualnie śmietanę. Zawijamy nasze naleśniki i podsmażamy. Ja to robię na oliwie z suszonych pomidorów, naleśniki wychodzą przepyszne. Możecie to zrobić także na oleju rzepakowym, oliwie lub maśle (82%). Jedyne czego nie polecam, a właściwie bardzo odradzam to smażenie na margarynie lub olejach wielonienasyconych (np. słonecznikowym, lnianym, sojowym). [EDIT: sprawdziłam odsmażanie na rafinowanym oleju kokosowym – wychodzą pycha, jak na masełku.]

Dodatkowo, jeśli macie ochotę, żeby danie było bardziej fancy, to proponuję zrobić sos z mleka (1/4 szklanki) i sera blue (pół opakowania) oraz podprażyć pestki słonecznika (na oko ;)) na suchej patelni.

A jeśli chcecie, żeby było zdrowiej, to dołóżcie sobie na talerz surówkę, jakąkolwiek. Ja uwielbiam surówki, więc nie umiem doradzić, jaka byłaby najlepsza. Może po prostu pomidory z cebulką i śmietaną/jogurtem/oliwą? A może coleslaw? Czarna rzepa? Zdecydujcie sami. 🙂

Na co mamy sezon w lutym? Niespodzianki nie będzie, na to czekamy do wiosny 🙂

Brukselka, buraki, cebula, cykoria, czosnek, dynia, endywia, fasola, fenkuł, jarmuż, kapusty, marchew, pieczarki, pietruszka, por, roszponka, seler, ziemniaki oraz orzechy włoskie i laskowe, gruszki i jabłka.

Źródła podają także topinambur i brukiew, ale ja tych cudów nigdzie jeszcze nie widziałam. Wy widzieliście? Jeśli tak, to koniecznie napiszcie mi gdzie! Swoją drogą, mam już troszeczkę dosyć takiego warzywno-owocowego zimowania, kiedy jedyny dodatek do kanapki stanowią sosy i przetwory, a obiady krążą wokół warzyw korzeniowych i strączkowych. A jak jest u Was? Piszcie koniecznie!

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Curry z porem i ciecierzycą na pożegnanie zimy
  2. Marchwianka z soczewicą na jesienne i zimowe chłody
  3. Sycące, wegańskie chili na jesienne i zimowe chłody
  4. Pasta z ciecierzycy i pieczonego buraka
  5. Zapiekanka z kaszy jaglanej i jarmużu