Sycące, wegańskie chili na jesienne i zimowe chłody

Uwielbiacie meksykańską, pikantną, rozgrzewającą kuchnię, ale nie jecie mięsa? Ten przepis to coś dla Was. Jedno z moich ulubionych jesienno-zimowych dań. <3

W poprzedniej notce pisałam Wam, jak ważne jest zdrowe odżywianie się. Najłatwiejszą drogą do tego jest gotowanie w domu – a im bardziej surowej i nieprzetworzonej żywności użyjecie, tym zdrowiej. Dzisiaj, w kontekście nieuchronnie zbliżającego się zimna, postanowiłam pokazać Wam przepis, który niedawno znalazłam w sieci, a który (mało dyskretnie) nawiązuje do mojego umiłowania do białka roślinnego. Ma swoje wady (rośliny strączkowe wzdymają (mniej, jeśli używa się suszonych, a nie puszkowanych) i nie mogą ich jeść osoby mające problemy np. z woreczkiem żółciowym) i zalety (mają dużo błonnika, substancji przeciwutleniających i są sycące), ale u mnie się sprawdza. Co prawda, w tym przepisie znajdziecie warzywa z puszki i koncentrat pomidorowy, ale to nadal lepsze niż gotowy „domowy obiadek” ze słoika. Jestem pewna, że takie chili sprawdzi się jako alternatywa zimowego gulaszu.

Sycące, wegańskie chili

wegańskie chili

1 cebula
1 papryka (u mnie nie było, bo… zapomniałam)
4 ząbki czosnku
Puszka czerwonej fasoli
Puszka czarnej fasoli (znajdziecie w jakimś większym/lepszym sklepie)
Puszka pomidorów (u mnie krojone, łatwiej ;))
¾ 200-gramowego słoiczka koncentratu pomidorowego
½ litra bulionu warzywnego
2 łyżki chili (lub mniej, będzie bardzo ostre)
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1 łyżeczka wędzonej papryki w proszku (ewentualnie słodkiej)
1 łyżeczka suszonego oregano
Sól do smaku
Olej/oliwa/masło do podsmażenia (u mnie mix oliwy i masła)
Do posypania: natka pietruszki/ świeża kolendra

Możecie polać śmietaną lub jogurtem. Nie będzie już wegańskie, ale złagodzicie nieco smak.

Przygotujcie bulion. Cebulę i paprykę pokrójcie w kostkę. Na sporej patelni zeszklijcie na oleju cebulę i paprykę (o ile paprykę można zeszklić 🙂 ). Zajmie to kilka minut. Następnie dodajcie czosnek i podsmażajcie przez jakieś pół minuty. Teraz wlejcie do tego bulion, pomidory z puszki, koncentrat pomidorowy i przyprawy. Polecam nie przesadzić w tym miejscu z solą, zawsze możecie dosolić później. Doprowadźcie do wrzenia. Odcedźcie i dorzućcie fasole. Nie przykrywajcie. Niech się trochę pogotuje, aż zgęstnieje. Mniej więcej 10 minut, ale możecie i dłużej, i krócej ­– sami wiecie, jakiej konsystencji oczekujecie. 🙂 Spróbujcie, ewentualnie dodajcie soli. Możecie to jeść samo, z chlebem, z tortillą, albo z czym Wam pasuje.

Smacznego! 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Curry z porem i ciecierzycą na pożegnanie zimy
  2. Marchwianka z soczewicą na jesienne i zimowe chłody
  3. Wegańskie pasty do pieczywa z silken tofu
  4. Pasta z ciecierzycy i pieczonego buraka i parę słów o tym, dlaczego czasem warto odpuścić sobie kotleta
  5. Zapiekanka z kaszy jaglanej i jarmużu