rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Rzym marzył mi się od dawna i chyba niestety coś w tym jest, że wygórowane oczekiwania kończą się rozczarowaniem. 🙂 Ale! To wcale nie jest tak, że tam nie warto pojechać. Oczywiście, że warto! Szczególnie, jeśli jesteś fanką/fanem starożytności i innych zamierzchłych czasów, i jarają Cię te wszystkie ruiny, posągi i pomalowane talerze. Mnie jarają bardzo, więc doskonale Cię rozumiem. Dla samego żarcia czy lodów bym tam nie pojechała, a i one są grzechu warte. Watykan też jest całkiem spoko. I Zatybrze. Ale po kolei.

Jak (niedrogo) dotrzeć do Rzymu z Polski?

W Rzymie są dwa lotniska – Fumicino i Ciampino. Wizzem na Ciampino dotrzesz z Katowic, a na Fumicino z Warszawy. Ryan leci z Modlina, Krakowa i Wrocławia na Ciampino. Po pierwsze, taka ogólna porada: jeśli widzisz, że z miasta innego niż to, w którym mieszkasz/do którego masz najbliżej, lot jest tańszy, to weź jeszcze pod uwagę dojazd do tego miasta, którego koszt również poniesiesz. Finansowo może wyjść tak samo lub podobnie, a pamiętaj, że liczy się też czas i wygoda. Druga ogólna porada: jeśli mieszkasz w Warszawie, to obczaj sobie, czy przypadkiem nie opłaca się w jedną stronę skorzystać z jednego „przewoźnika”, a w drugą z drugiego. My właśnie tak robiliśmy. Lecieliśmy Wizzem na Fumicino z Chopina, a wracaliśmy Ryanem na Modlin.

Przygotowanie (co ze sobą zabrać)

Pusty bidon

Pod tym względem Rzym jest naprawdę cudownym miastem, bo wodę możecie sobie pić za darmo! Na prawie każdym kroku są poidełka z pitną wodą, którą można sobie napełnić bidon, więc nie ma obaw, że skończy się Wam woda i nie będzie akurat sklepu. Jest to niesamowicie ekologiczne (chyba wszyscy wiemy, ile butelek wody się zużywa na takim wyjeździe) oraz ekonomiczne (każda ta butelka coś tam kosztuje, a to tak samo pitna woda). Na lotnisku za kontrolą bezpieczeństwa też już możesz sobie bidon napełnić normalnie wodą z kranu. Na Chopinie jest nawet specjalne poidełko do tego celu!

rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Jeśli zapowiadają deszcz: parasolkę lub/i pelerynę przeciwdeszczową i kalosze

My mieliśmy zapowiadane opady ok. 20 mm, a ja, mając tylko małą parasolkę, przemokłam do suchej nitki. Bardzo żałuję, że nie wzięłam też kurtki przeciwdeszczowej, którą kupiłam sobie na Londyn. W Rzymie przydałaby mi się nawet bardziej! Tam deszcz to jest normalna ulewa. Zatem albo masz ten zestaw albo nie wychodzisz z hotelu.

Karta EKUZ

To karta, która udowadnia prawo do świadczeń medycznych w krajach UE. Wyrobienie tego zajmuje moment, a daje duże poczucie bezpieczeństwa. Ja wyrabiałam przy Chałubińskiego w Warszawie. Pełną listę placówek, w których można taką kartę wyrobić znajdziesz tutaj.

Maps.Me

Świetna aplikacja, dzięki której możesz mieć mapę offline w telefonie i bez problemu poruszać się po mieście z włączonym GPS-em. Oznaczone są na niej zabytkowe miejsca, knajpy, kawiarnie, lodziarnie, przystanki autobusowe, stacje metra, no wszystko. Nawet te poidełka są zaznaczone kropelkami (trzeba trochę mocniej mapę przybliżyć, żeby je było widać), a to już jest w ogóle ekstra.

Zainstaluj ją sobie spokojnie wcześniej, w domu. Korzystając ze swojego internetu pobierz fragment mapy, z którego będziesz korzystać. Poszukaj po prostu Rzymu, ten fragment mapy nazywa się Lacjum, jak region, w którym znajduje się Rzym. Gdy odpowiednio przybliżysz mapę, pojawi się napis „Włochy, Lacjum” (chyba tak jakoś) i „pobierz”. Kliknij pobierz i będziesz już tę mapę i wszystko na niej mieć.

Polecam w domu wyszukać również wszystkie miejscówki, które chcesz zobaczyć (żarcie, lody, kawa, zwiedzanie) oraz oznaczyć na niej swój hotel. Pacasz palcem miejsce, w które chcesz iść i zaznaczasz „zakładka”. Ja polecam zrobienie sobie kategorii i oznaczenie ich różnymi kolorami. Robi się to za pomocą „edytuj zakładkę” -> „zestaw” -> „dodaj nowy zestaw” oraz pyknięciem w gwiazdkę (wtedy zmienia się jej kolor). To naprawdę bardzo ułatwia sprawę. No i w ogóle nie ma potrzeby korzystania z internetu!

Hotel

Tu Wam za bardzo nie pomogę, bo mój hotel tak średnio mi się podobał. 🙂 Ładny był z zewnątrz, ładną miał restaurację, ale za ten pokój to ja bym 3 gwiazdek nie dała. Jakby co to była Villa delle Rose niedaleko dworca Termini i zapłaciliśmy 300 euro za 3 noce.

Zwróć jednak uwagę, żeby wziąć coś cieplejszego do spania, jeśli nie jedziesz w sezonie. W hotelu śpi się pod kocykiem. My, przyzwyczajeni do kołder, trochę tam w nocy zmarzliśmy.

Jeśli decydujesz się na opcję ze śniadaniem, to przygotuj się też na to, że śniadania Włosi jedzą na słodko. U nas był także stoliczek z żółtym serem, wędliną i jakimiś minidżemikami, ale mizerne to było wszystko. Za to bułeczek, ciasteczek i tart był dostatek. 😉

Gdy wysiądziesz z samolotu…

… udaj się po kartę Roma Pass. Można je dostać na obu lotniskach. My kupowaliśmy na Fumicino i musieliśmy się natrudzić, żeby znaleźć ten punkt z informacją turystyczną, ale udało się. Oczywiście najpierw oblicz sobie, czy Ci się opłaca. My braliśmy pod uwagę także oszczędność czasu, która przy tej karcie okazała się naprawdę ogromna, ale i zmęczenie po całym dniu, gdy będziemy chcieli tylko paść na łóżko, a mielibyśmy drałować kilka kilometrów do hotelu. W wersji 72h, którą mieliśmy, są 2 wejścia do muzeów (Koloseum, Forum Romanum i Palatyn liczą się jako jedno) i nieograniczoną komunikację miejską. Po wykorzystaniu tych 2 pierwszych miejsc, można ubiegać się o zniżki, ale my nie próbowaliśmy.

Niemniej w kolejkach nie staliśmy w zasadzie wcale. Przy Forum Romanum byliśmy ok 10-11 rano i staliśmy może 10 minut w kolejce, a później (podejrzewam, że koło 13) staliśmy w Kolejce do Koloseum może 5 minut. I teraz uwaga: omijasz kolejki po bilety, bo Roma Pass jest Twoim biletem (dopóki nie wykorzystasz limitu 2 – przy 72h – lub 1 – przy 48h). Szukaj tabliczki z napisem „Roma Pass” i tam ustaw się w kolejkę, nawet jeśli w tej chwili nikt tam nie stoi. W tej chwili przy Forum Romanum ta kolejka ustawia się po prawej stronie, przy ogrodzeniu, a przy Koloseum po prawej stronie przy kolejce dla grup! Piszę Wam to wszystko, bo my byliśmy przez moment zagubieni, zanim to ogarnęliśmy. Ta przyjemność kosztuje 38,50 euro za 72h i 28 euro za 48h.

Kartę trzeba na odwrocie podpisać i wpisać datę pierwszego użycia. Są do niej także dołączone: instrukcja/przewodnik i papierowa mapa Rzymu.

Z lotniska do Rzymu

Z Fumicino macie opcje autobusowe i pociągowe, żeby dojechać do głównego rzymskiego dworca Roma Termini. Więcej o tym na tej stronie, więc nie będę się rozpisywać. My jechaliśmy pociągiem Leonardo i była to droga impreza – 14 euro za osobę, ale przyjechaliśmy w pół godziny. Bardzo często jeżdżą te pociągi. Autobusy z kolei kosztują chyba ok. 6 euro w tej chwili. Na Ciampino jechaliśmy spod dworca autobusem Terravision – 6 euro za osobę i też całkiem dobrze się jechało. Spod Termini na oba lotniska jeździ przynajmniej 3 różnych przewoźników (znaleźliśmy Terravision, Shuttle-Bus i jeszcze jeden obok Terravision). Warto dzień wcześniej obczaić sobie, gdzie te wszystkie przystanki są.

Ogólne wrażenie

rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Myślę, że zależy ono przede wszystkim od tego, czego się od miasta oczekuje. Zwiedziłam sobie starożytne ruiny i obejrzałam trochę malowanych oinochoi, więc nie narzekam. Miejscami Rzym wygląda naprawdę pięknie – szczególnie na Zatybrzu i w okolicach największych zabytków. Szliśmy też raz przez piękny park. Niemniej w okolicach Termini panuje syf nieopisany. Może dlatego hotel był tam niedrogi. 😉

Czy kwiecień jest dobrym miesiącem na zwiedzanie Rzymu?

Uważam, że tak. Kiedyś byłam w okolicach Barcelony (która jest mniej więcej tak samo wysunięta na południe jak Rzym) we wrześniu. Pobyt trwał tydzień i każdego dnia było ok. 30 stopni. Na pewno jest to dobra temperatura na wylegiwanie się na plaży, ale czy na zwiedzanie? Nie powiedziałabym. Do temperatury dochodzi również szczyt sezonu, a więc więcej ludzi (a i tak było dużo) i wyższe ceny lotów czy hoteli (chociaż pewnie innych rzeczy też). Zresztą na różnych stronach czytałam, że to właśnie kwiecień i październik są najlepsze na bezstresowe zwiedzanie Rzymu.

Jacy są Rzymianie?

Mam wrażenie, że opinie na ich temat są skrajnie różne. My odnieśliśmy wrażenie, że są ponurakami/służbistami/nadęci. W każdym razie nie byli wobec nas specjalnie przyjemni (z wyjątkiem chyba jednej dziewczyny z lodziarni), aż zaczęliśmy się zastanawiać, czy z nami jest problem. Może na wszelki wypadek z Włochami lepiej wchodzić w grę, która polega na tym, że generalnie mówicie po angielsku, ale grzecznościowe zwroty po włosku. Serio, nie wiem, o co tu chodzi.

Przed wyjazdem naczytałam się o tym, że jak dziewczyny jadą same, to powinny skądś wytrzasnąć obrączkę (jeśli nie mają) i nałożyć ją na lewą rękę, bo inaczej Włosi będą zaczepiać. Ale powiem Wam… że oni nawet niespecjalnie cokolwiek sobie robią z tego, że się idzie z prywatnym małżonkiem. Co prawda tylko raz, ale zdarzyło się, że pewien Włoch wyraził głośno, z cmokaniem i gwizdaniem, uznanie na mój widok. Czuję się ochrzczona. 😉 Także może jednak rzeczywiście lepiej mieć tę obrączkę. 😉

Jak się chronić przed nagabywaczami?

A jest ich dużo, więc warto tę sztukę opanować. Koleżanka powiedziała mi, żeby nie nawiązywać z nimi kontaktu wzrokowego, ale dla wielu z nich brak kontaktu wzrokowego wcale nie był przeszkodą. Zauważyliśmy jednak, że wystarczy stanowcze „no” i dają spokój. Zatem polecamy niezwracanie uwagi i właśnie „no”. 🙂

Jak się chronić przed kieszonkowcami?

Naczytałam się, że jest ich tam dużo, zatem na wszelki wypadek podzieliliśmy się eurosami i większą gotówkę wiozłam do hotelu w woreczku zawieszonym na szyi. Podobno sprawdza się też nerka. Ale nosiłam też rzeczy w normalnej torebce, materiałowej (np. telefon), a Olek nosił w kieszeni. Na wszelki wypadek zrobiliśmy wcześniej zdjęcia naszym biletom, dowodom i kartom EKUZ, a następnie umieściliśmy je w chmurze. Przezorny zawsze ubezpieczony.

Jak przygotować się do kontroli bezpieczeństwa?

Przed wejściem do chyba każdego słynnego miejsca, trzeba przejść kontrolę bezpieczeństwa – jak na lotnisku. Ale bez stresu. Wszystko zostaw w torebce/plecaku (szczególnie elektronikę) i spokojnie przejdź przez bramkę. Ja na początku zdejmowałam też kurtkę czy kolczyki, ale później zorientowałam się, że wcale nie ma takiej potrzeby. Najwyżej poproszą Cię o zdjęcie kurtki, ale to mało prawdopodobne.

Co zobaczyć?

Oczywistości (głównie starożytne)

Forum Romanum i Koloseum. My byliśmy także w Muzeum Kapitolińskim (nie dajcie się zwieść, ten Marek Aureliusz na placu Kapitolu to fake, prawdziwy stoi w środku, podobnie jak Wilczyca). Oczywiście również Panteon – ja zapomniałam, że został on przerobiony na katolicko, ale na szczęście w Muzeum Watykańskim jest sala, która Panteon odwzorowuje. Oprócz tego jest jeszcze Teatr Marcellusa, Schody Hiszpańskie i przepiękna Fontanna di Trevi (dwa ostatnie to jedyne niestarożytne w tym akapicie).

rzym w 3 dni praktyczne wskazówki rzym w 3 dni praktyczne wskazówki rzym w 3 dni praktyczne wskazówki rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Zatybrze & Janikulum

Oprócz tego zdecydowanie warto się przejść na Zatybrze, czyli Trastavere, które jest niesamowicie romantyczne i fajnie tam nawet trochę zabłądzić. (I jak ktoś lubi kraftowe piwo to właśnie tam je dostanie). Jest tam zupełnie inaczej niż w tej centralnej części Rzymu. Znajdziecie tam także piękny punkt widokowy – wzgórze Janikulum (Gianicolo).

Watykan

Czytałam, że żeby uniknąć kolejki do Bazyliki św. Piotra, najlepiej przyjść z samego rana. Udało nam się przyjść na jakąś 9, ale okazało się, że akurat była audiencja powszechna. Zatem zupełnie przypadkiem spotkaliśmy papieża Franciszka, który trochę nam pokrzyżował plany – Bazylika była wówczas zamknięta. Jeśli więc nie zależy (albo właśnie zależy) Wam na zobaczeniu papieża, to zerknijcie sobie na harmonogram audiencji powszechnych i dostosujcie do niego swoją wizytę.

rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Muzeum Watykańskie

Super sprawa. Zbiory tego muzeum są niesamowite. Jeśli myślisz, że są tam same świętości, to zapewniam Cię, że grubo się mylisz. 🙂 Znajdują się tam całkiem pokaźne „pogańskie” zbiory, np. etruskie, ze starożytnej Grecji, Rzymu i Egiptu. A nawet polski obraz tam się znalazł. Zgadniecie co to?

rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Wskazówka I: My mieliśmy jakieś superszczęście, bo nie czekaliśmy zbyt długo (20-30 minut) w kolejce dla ludzi bez rezerwacji (która jest przy murze Watykanu). Niemniej chyba lepiej odżałować te 4 euro za rezerwację i złotówki za taką transakcję, bo kolejka z rezerwacjami szła błyskawicznie. Wstęp kosztuje 17 euro na głowę i nie wchodzi to w Roma Pass.

Wskazówka II: Ubierz się „porządnie”. Najlepiej długi rękaw i spodnie/spódnica przynajmniej za kolano. Żadnych dekoltów i odkrytych ramion. Tak samo do Bazyliki.

Bazylika św. Piotra

Warto choćby dla Piety. Jakoś sobie nie wyobrażam pojechać do Rzymu i nie zajrzeć do tej Bazyliki. Niezależnie od moich poglądów, uważam, że warto. Wejście za darmo, tyle że trzeba odstać swoje (u nas ok. godziny).

Ogólna wskazówka do wszystkich tych miejsc, do których trzeba czekać w kolejce: te kolejki idą naprawdę szybko i sprawnie, szybciej niż byście się spodziewali. Chyba 300 razy szybciej niż kolejki na Noc Muzeów w Warszawie. 😉

Nie warto: Usta prawdy

Chyba że interesują Cię legendy o pożeraniu ręki przez posąg i chcesz za zdjęcie z tym posągiem zapłacić 2 euro, wystawszy swoje uprzednio w upierdliwie długiej kolejce. Ja szybciutko zrobiłam zdjęcie przez kratę, taki rebel ze mnie. 😉

Gdzie zjeść?

Albo inaczej – gdzie my jedliśmy. 🙂

Antico Forno Roscioli

Tam jedliśmy cieniuśką pizzę na kawałki. Ale taką ultracieniuśką. Muszę powiedzieć, że naprawdę pyszności i oczywiście były opcje wege. 🙂 A że byliśmy bardzo głodni, to pewnie smakowało nam jeszcze bardziej. Nie mogę znaleźć paragonu, ale wydaje mi się, że najedliśmy się za 9 euro.

rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Trattoria Luzzi

Muszę powiedzieć, że w sumie to nie wiem. Całkiem dobre było to jedzenie i domowe wino, ale nie wybitne. Kelnerka właściwie rzucała sztućcami na stół… Może tam to jest normalne, ale dla mnie na pewno nie jest. Olka pizza + moje ravioli ze szpinakiem + po szklaneczce wina kosztowało nas tam 16 euro. Zatem przynajmniej tanio. To było jedyne miejsce, gdzie siadaliśmy przy stoliku.

Pizzarium Bonci

No tam pizza była najlepsza na świecie! Znowu na kawałki. Nie mam pojęcia, jak się nazywała, ale był na niej ser, sos pomidorowy, pomidorki i rukola. Boskość! Olek jadł tam też jakąś jedną dobrą mięsną, ale nie pamiętam jaką. 🙂 Za około kilograma pizzy (na kawałki zawsze są na wagę) zapłaciliśmy tam 21,40 euro. Najdrożej, ale najbardziej nas nasyciła i jednak była najpyszniejsza.

rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Pizza e mortadella

Przez zupełny przypadek tam weszliśmy, bo szukaliśmy miejsca na pożegnalną pizzę na kawałki niedaleko Koloseum. I znalazłam w końcu bakłażanową <3 Zaskakująco pyszna, jak na przypadkowe miejsce. Tam zapłaciliśmy 9,85 euro.

Szerszą listę (nie naszą) polecanych miejscówek, znajdziesz tutaj.

Gdzie wypić kawę?

My byliśmy w Sant Eustachio il Caffe, gdzie za dwa cappuccino wypite przy barze (Włosi tak robią) zapłaciliśmy 3,60 euro. Kawa we Włoszech to niesamowita siekiera, w porównaniu do niej popularna w Polsce wersja cappuccino to, no przepraszam, ale siki. 😉 Niemniej było smacznie. Nasi znajomi polecają też Tazza d’Oro. Oba miejsca niedaleko Panteonu.

rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Co zrobić, żeby zapłacić 3,50? Nie siadać przy stoliku tylko wypić przy barze. Czytałam, że za stolik po prostu doliczają. A poza tym, czy nie najfajniej na takim wyjeździe wypić kawę tak, jak robią to Włosi? 🙂

Gdzie na lody?

My byliśmy we Flor niedaleko Koloseum. Bardzo smaczne lody <3 Zamówiłam gruszkowe, pistacjowe i laskowe – wszystkie pyszne. Smakowały dokładnie tak, jak składniki, z których zostały zrobione, jeśli wiesz, o czym mówię. Olek wziął jakieś bardziej szalone smaki – Nugat, Rocher i coś jeszcze, czego teraz nie pamiętam. W każdym razie, jego nie były już tak cudowne, chociaż nadal smaczne. Wniosek z tego, że lepiej wybrać takie smaki-zwyklaki. 🙂 Za 6 „gałek” zapłaciliśmy 9 euro.

rzym w 3 dni praktyczne wskazówki

Z tego, co wiem, bardzo polecane są też Old Bridge, których już nie mieliśmy okazji spróbować, bo ileż można jeść!

Gdzie NIE IŚĆ na tiramisu?

To chyba moje największe rozczarowanie. Nie idźcie do Pompi niedaleko Schodów Hiszpańskich. To jest tragedia. Obok mascarpone to „tiramisu” chyba nawet nie leżało. Bardzo żałowałam, że nie zjadłam tiramisu w Luzzi, bo później przeczytałam, że podobno jest tam pyszne.


No, mam nadzieję, że spisałam tutaj wszystko, co najważniejsze. Uznałam, że może się to komuś przydać, bo mi trochę brakowało takich „łopatologicznych” podpowiedzi dla kogoś, kto nigdy nie był i jedzie na własną rękę. 🙂 Może Wam to pomoże bardziej ogarnąć taki wyjazd.

Miłego planowania i zwiedzania! 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Londyn – miasto możliwości
  2. Wypad Szczecin-Berlin – pomysł na majowy weekend
  3. Zaplanuj podróż | 52 Tygodnie Pozytywności
  4. Jak się pakować?
  5. Jak tanio podróżować po Polsce?