Nie masz za grosz dystansu! Różnica między żartem a sarkazmem

różnica między żartem a sarkazmem

Od dłuższego czasu obserwuję w internecie pewne bardzo przykre zjawisko. Niestety także u blogerów. Krótko mówiąc, spotykam w sieci osoby, które hobbystycznie – i jak zdarta płyta – wytykają innym brak dystansu. A czym się charakteryzuje według nich dystans? Ano tym, że jeśli się z Ciebie śmieją, to śmiej się z nimi. Zawsze.

Najwyraźniej istnieją jakieś grupy ludzi, które można bezkarnie wyśmiewać. Mało, że bezkarnie – z błogosławieństwem i przyklaśnięciem wielu osób. Chodzi o takie grupy osób, które ośmielają się robić coś inaczej niż reszta świata. Na przykład nie jeść mięsa albo ograniczyć nabiał. Na przykład nosić ze sobą do sklepu swoje torby i opakowania, żeby dołożyć swoją cegiełkę do ochrony środowiska. Na przykład walczyć o równouprawnienie. Na przykład dbać o swój rozwój osobisty. Na przykład w ramach „kariery” wybrać podążanie za swoją pasją zamiast robienia dużego hajsu.

W tym tekście nie będę pisać, dlaczego uważam, że każda z wymienionych przeze mnie rzeczy jest chwalebna.

W tym tekście będę pisać, dlaczego nikt nie ma obowiązku okazywać „dystansu” przez wtórowanie swoim prześmiewcom. Bo najwyraźniej wielu osobom sprawia trudności zrozumienie tego. Mam nadzieję, że któraś z nich to przeczyta.

#1 Nie wszystkich musi bawić to samo

różnica między żartem a sarkazmem

To najprostsze wytłumaczenie ze wszystkich. Każdy człowiek jest inny i tyle. Pochodzimy z różnych środowisk, ukształtowały nas różne poglądy. W związku z tym śmieszą nas różne rzeczy. Kamila bawią dowcipy o blondynkach, ale Sylwia nie jest nimi zachwycona. Ja na przykład mam dość głupie, absurdalne poczucie humoru. Nie mam też specjalnie problemu z wyśmianiem czegoś głupiego, co zrobiłam. Natomiast dowcipy o weganach mnie nie śmieszą. No nie.

#2 Ludzie mają pełne prawo do tego, by bronić swoich przekonań

Na tym polegają przekonania. Uczepiłam się tego weganizmu, ale niech zostanie jako przykład, bo to teraz wybitnie modny temat żartów. Jeżeli weganin decyduje się na taki, a nie inny styl życia, to z cała pewnością robi to ze względu na głębokie przekonanie, że robi coś dobrego – dla siebie, dla zwierząt, dla świata. Dlaczego więc, jeśli ktoś go atakuje, to ten weganin nie ma prawa go bronić? Zawsze ma. Mamy wolność przekonań.

Jeśli to do Was nie przemawia, to powiem Wam, że jest coś takiego jak koło konfliktu według Moore’a. Mamy pięć typów konfliktów: danych (który najłatwiej rozwiązać odnajdując dane właściwie), relacji, strukturalny, interesów i wartości. Konflikt o weganizm będzie konfliktem wartości, czyli takim, który dotyczy ideologii, którą człowiek wyznaje i poczucia własnej tożsamości (poczucie bycia weganinem siedzi w weganinie bardzo głęboko). Jeżeli jeszcze raz zarzucicie komuś brak dystansu do siebie, to wróćcie sobie to tego problemu wartości. Poczytajcie sobie może o wartościach. Dlaczego są dla człowieka ważne i takie tam.

#3 Szyderstwo i sarkazm ≠ żart

różnica między żartem a sarkazmem

Można żartować z wielu rzeczy. Sama bardzo lubię czarne komedie, gdzie twórcy robią sobie jaja ze śmierci. Natomiast nie wiem, czy śmieszyłyby mnie złośliwości dotyczące bliskiej mi zmarłej osoby. Jakoś nie sądzę. Są pewne granice żartów i należałoby o tym pamiętać. One nie są jakoś sztywno wyznaczone, więc trzeba to robić na czuja. Ten czuj nazywa się empatią. Większość przedstawicieli gatunku homo sapiens posiada tę zdolność. I wie o tym, że czasem lepiej przyhamować i darować sobie chwilowe „zabłyśnięcie” w towarzystwie, niż przegiąć pałę i sprawić komuś przykrość.

Bo czym tak naprawdę jest sarkazm?  O różnicy między ironią a sarkazmem możemy przeczytać na Wikipedii: „O ile ironia w pewnych sytuacjach może być wyrazem życzliwości, czułości (Mój ty bohaterze; Ach, ty gamoniu), o tyle wypowiedzi sarkastyczne obciążone są negatywnym ładunkiem emocjonalnym [podkreślenie – ekopozytywna]. Sarkazm nie musi zawierać elementu ironicznego, co wyraża na przykład zdanie Naturalnie nie spodziewałem się po tobie dobrej odpowiedzi. Zdanie wypowiedziane jest sarkastyczne, lecz nie ironiczne, gdyż wypowiedź jest jednoznacznie zgodna z intencją (nie następuje tu pole dla dwuznaczności czy interpretacji). Douglas Colin Muecke, badacz tematyki ironii, przyporządkował sarkazm do stylu mogącego wykorzystywać ironię, lecz stanowiącego jej „najmniej wyszukaną formę”.” O, wiecie, kto był sarkastyczny? Snape! Czy ktoś lubił Snape’a? Dobra, dobra, po przeczytaniu siódmego tomu się nie liczy. 😉

Zatem, prosto rzecz ujmując, sarkazm to zwykłe nabijanie się z kogoś ubrane w piórka „inteligencji”. Co za tym idzie, sarkazm to oznaka próżności. No to jak w końcu z tym dystansem? A może dystans ma właśnie ten, kto potrafi pohamować swój zjadliwy języczek, zamiast się popisać przed publiką swoją błyskotliwością? Sarkazm nie jest zabawny. No, chyba że dla loży szyderców, bo dla głównego zainteresowanego/poszkodowanego nigdy. Ale loża oczekuje od niego dystansu. Czyli tak: jestem weganinem -> ktoś się w związku z tym wyzłośliwia w moim kierunku i bardzo go to bawi -> natychmiast powinienem dołączyć do ogólnej uciechy. No przecież wszystko jasne!

Dlatego następnym razem, zanim zaczniesz zarzucać ludziom brak dystansu, to zastanów się dobrze, czy przypadkiem nie przeholowałeś swoim uroczym żarciczkiem i nie sprawiłeś mu przykrości. Nie chcę tu dawać żadnych przykładów typu „Jak Ty byś się czuł, gdyby ktoś powiedział o … że …”, bo najlepiej gdyby każdy sobie podstawił pod pierwszy wielokropek ważną dla siebie rzecz, która wiąże się z jego hierarchią wartości, jego przekonaniami, a pod drugi – jakiś swój ulubiony „żarcik”. I wtedy sobie gadajcie o dystansie.

Ok, zrzuciłam z siebie w końcu ten balast. A Wy co sądzicie o tym całym dystansie i „żartowaniu” sobie ze spraw, które są dla Waszych rozmówców – w tzw. prawdziwym świecie i w internecie, np. w fejsbukowych dyskusjach – ważne?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Prosta recepta na szczęśliwe życie? Żyj i daj żyć innym
  2. Szacunek i tolerancja, czyli podstawa wszelkich relacji | 52 Tygodnie Pozytywności
  3. Czy wszystko można wybaczyć?
  4. Dziecko, Ty nic nie wiesz o życiu!
  • Masz rację, choć problem jest znacznie szerszy niż tylko internet. Doświadczałam sarkazmu w rodzinnym domu i gdy oburzałam się na sarkastyczne słowa, słyszałam: „O co ci chodzi, to tylko żarty!”. No cóż, takie żarty po prostu bolą. I tyle.

    • Niestety. A w domu rodzinnym to już najgorzej, bo nie masz jak sie odciąć. Mało kto podejmuje tak radykalne decyzje.

  • Zgadzam, się uważam się za osobę, która ma do siebie dystans, jednak mam dni, gdy coś mnie „boli” a nie śmieszy. Jesteśmy tylko ludźmi. Wszystko jest dla ludzi, ale szacunek przede wszystkim.

    • Wiadomo, że można żartować. Chyba nawet ze wszystkiego. Ale właśnie – szacunek do drugiej osoby to klucz. Dopóki śmiejemy się z kimś, a nie z tego kogoś, to wszystko jest w porządku. Potrzebna jest zgoda obu stron na te żarty-nieżarty i jeśli jedna z nich mówi „stop”, to znaczy stop.

  • Granica jest cienka i każdy ma ja w innym miejscu. W dzisiejszych czasach żartuje się ze wszystkich. I często jest to nie smaczne a wręcz chamskie. Oczywiście Ci którzy nie mają granic , na swój temat jakiś tracą poczucie humoru.

    • Haha tak, też zawsze zachwyca mnie ta nagła utrata „dystansu”, no wiadomo, z nimi to „co innego” 😉 Wydaje mi sie, że w dużej mierze wynika to z niskiego poziomu empatii.

  • Czasami wydaje nam się, że odróżnienie żartu od sarkazmu jest bardzo łatwe. Jednak są osoby, które potrafią „wbić szpilę” w najbardziej zaskakującym momencie. Chcą się przez to poczuć lepszymi od innych lub udowodnić czyjąś niską inteligencję. Staram się unikać takich ludzi i nie chcę by byli w gronie moich znajomych.

  • Hejt jest nieodłącznym elementem w internecie, ludzie czują się bezkarni. Bardzo dobry tekst, ale co do wegan, to przeważnie spotkałam się z „hejtem” płynącym od nich, niż na nich ;-). Pozdrawiam.