równowaga w związku

Przyznaję, że można się zagubić w gąszczu porad damsko-męskich, a ostatnio także tych selflove. Z jednej strony każe się nam poświęcać całkowicie partnerowi, z drugiej – sobie, bo przecież poświęcenie dla bliskich jest dla słabeuszy. A ja bym chciała poszukać tutaj złotego środka.

Ostatnio zostałam zapytana przez pewną osobę, czym jest dla mnie idealny związek. Na czym taki związek miałby polegać, co go cechuje. Odpowiedziałam, że przede wszystkim otwartość i akceptacja. Nie uważam, że kocha się wyłącznie „pomimo” albo wyłącznie „za”. Nie lubię też, gdy ktoś mówi, co powinny kobiety, a co powinni mężczyźni – np. że idealny związek to związek słodkiej i czułej kobiety z macho, Ty powinieneś swojej kobiecie przynosić śniadanie do łóżka oraz bukiet róż, a Twoja kobieta Tobie piwo przed telewizor. Jesteśmy ludźmi i tworzymy różne związki. Ważne, żeby nam w tych związkach było dobrze. I nie będzie nic złego w tym, że czasem przyniesiesz swojemu facetowi piwo – naprawdę nie dajmy się zwariować w żadną stronę.

Na czym polega równowaga w związku?

O związkach już pisałam, o miłości do siebie również – wielokrotnie – np. tu, tu i tu. Tym razem chciałabym połączyć to w jedną całość, żeby uzyskać odpowiedź na postawione w nagłówku pytanie. Najważniejszy aspekt związku, w którym powinniśmy jej szukać to czas. Ten spędzany wspólnie i ten spędzany oddzielnie. Jako że każdy związek jest inny, to część z nas pewnie powinna więcej czasu spędzać oddzielnie, a część – wspólnie. Odnoszę wrażenie, że szczególnie pary z krótkim stażem zmagają się z tym, żeby dać sobie wzajemnie przestrzeń, a wieloletnie małżeństwa mają problem ze znalezieniem czasu na wspólne zajęcia.

Ja dla siebie

To jest nasz punkt wyjścia. Trzeba kochać siebie i już. Po pierwsze, dla swojego własnego dobra. Lubisz czułość, prawda? Dlaczego więc oczekujesz od innych, że będą wobec Ciebie czuli, jeśli sam/sama sobie tej czułości nie okazujesz? Zawsze mnie zastanawia, dlaczego ludzie, którzy sami wobec siebie czują niechęć, oczekują, że ktoś ich pokocha. Pracuj nad sobą samodzielnie, a jeśli nie jesteś w stanie się przemóc to idź do psychologa, bo to może mieć głębsze podłoże, nad którym warto popracować.

Po drugie, dla dobra innych. Dopóki nie zadbasz o siebie i o swoje potrzeby, nie będziesz w stanie zadbać o innych ludzi. Jeśli ktoś bez przerwy oczekuje od Ciebie pomocy i wiesza się na Tobie jak bluszcz, to mu to powiedz. Każdy ma swoje potrzeby i pragnienia do zaspokojenia, sprawy do załatwienia czy problemy do rozwiązania. Wszyscy lubimy stawiać siebie jako centrum wszechświata, ale prawda jest taka, że nikt nim nie jest. Trzeba sobie to uświadomić, a czasami niestety także wyrwać z tego przeświadczenia innych ludzi. Twoja pomoc przysługuje z przyrodzenia Twojemu dziecku. Poza tym nikt nie ma prawa jej od Ciebie oczekiwać, ani Ty nie masz prawa jej oczekiwać od nikogo. Można poprosić. A jeśli usłyszy się odmowę, to nie należy się obrażać. Każdy. Ma. Swoje. Sprawy. Odmawianie nie jest wcale łatwe (przynajmniej dla mnie), ale gdybym nie uczyła się odmawiać, to skończyłabym sfrustrowana, że muszę robić całe mnóstwo rzeczy, których robić nie chcę.

równowaga w związku

Jak to u nas wygląda w praktyce?

Mój Mąż ma browar (a właściwie dwa – domowy i kontraktowy), ja mam bloga. On lubi surfować po YouTube, ja po innych blogach. Ja mam swoje przyjaciółki, on ma swoich znajomych. Ja lubię czytać książki, on lubi rozwiązywać szachowe łamigłówki. Wyobrażacie sobie, że wystarczyłoby nam czasu, żeby to (plus rzeczy, które lubimy robić razem) wszystko robić wspólnie? Mamy więc dwa wyjścia. Albo zrezygnować z połowy zajęć i narazić się na frustrację, albo zająć się nimi samodzielnie i nie zmuszać partnera do zajmowania się nami non stop. Przez większość czasu wybieramy opcję numer dwa, choć czasami zdarza się nam sobie „wcinać”, np. ja czytam Olkowi wyjątkowo trafny cytat z książki albo on woła mnie, że koniecznie musi mi coś pokazać. 🙂

Co z tego mamy?

Po pierwsze, robimy to, co lubimy. Po drugie, możemy od siebie odpocząć (tylko ludzie, którzy przeszli już fazę szaleńczego zakochania zrozumieją ;)). Po trzecie, mamy dodatkowe tematy do rozmów. Po czwarte, mamy poczucie, że wzajemnie dajemy sobie wolność. Nasz 9-letni związek nauczył mnie, że naciskanie na spędzanie ze sobą każdej wolnej chwili w niczym nie pomaga, a wręcz przeciwnie. Jesteśmy ze sobą, bo to jest nasz wybór, podejmowany każdego dnia na nowo. Nikt nas do niczego nie zmusza, sami wybieramy, że chcemy dbać o siebie i o nasz związek. Może to brzmi jak banały, jednak mam wrażenie, że wielu ludzi wciąż tych banałów nie przyjmuje. A dobrze by im to zrobiło. 😉 Takie poczucie wolności w związku jest super (nie mylić ze związkiem otwartym, akurat wyłączność bardzo sobie cenię)!

Ja dla nas

Nie zapominajmy jednak, że związek składa się z dwóch osób, ale to coś więcej niż jedna osoba plus druga osoba. To nie tylko On i ja – to też My, całkiem odrębny nowy byt. I dla tego bytu tak samo ważne jest samodzielne osięzadbanie, jak i wzajemne zadbanie. Teoria z połówkami do mnie nie trafia, bo każdy z nas jest całością, ale obie te całości tworzą nową całość. Takie 200% superpower. 😉 A to da się stworzyć tylko poprzez połączenie dbania o siebie (żeby mieć co do związku wnieść) ze wzajemną troską (żeby aktywnie używać tego, co się wniosło do budowania tej nowej całości). Nie chodzi wcale o to, żeby wspólnie spędzany czas to zawsze było milion procent uwagi na drugą osobę. Tyle uwagi trzeba sobie poświęcać w trakcie rozmowy. Tyle teorii, a teraz praktyka.

Co robimy dla siebie wzajemnie?

  • Rozmawiamy i uzgadniamy. To niby oczywiste, ale z obserwacji wnoszę, że jednak nie dla każdego. Jeśli mam kłopot w związku, nie szukam pomocy w kolorowych pisemkach, na blogach, portalach, u koleżanek itd. Rozmawiam. Czasem się kłócimy, zdarza mi się trzasnąć drzwiami albo nawet czymś w Olka rzucić (czymś lekkim/miękkim!). Związek to ciężka harówka. Szokuje mnie, jak widzę w niektórych związkach rozmytą decyzyjność. My decyzje podejmujemy wspólnie – finansowe, życiowe i wszelkie. A jak planujemy robić coś oddzielnie, to się o tym z wyprzedzeniem informujemy i pytamy, czy to drugie nie miało planów dla nas obojga na ten termin. Podsumowując – zazwyczaj nie stawiamy się wzajemnie przed faktem dokonanym.
  • Mówimy sobie prawdę. Nie ukrywamy przed sobą stanu zdrowia, mandatów, pieniędzy wydanych na swoje zachcianki. Narażamy się wtedy oczywiście na krytykę (zasłużoną), ale to buduje nasz związek. Nie da się go stworzyć wyłącznie kadzeniem.
  • Pozwalamy sobie wzajemnie na wygłupy. I to takie wygłupy, na które nie zdobylibyśmy się prawdopodobnie przed nikim innym. Polecam, bo to jest niezwykła ulga po całym dniu zakładania masek. Możemy się poczuć przy sobie swobodnie.
  • Robimy sobie małe przysługi. Np. kupujemy sobie wzajemnie rzeczy, o których rozmawialiśmy wcześniej. Ja czasami wynoszę po Olku kubki z pokoju. On czasami za mnie zmywa.
  • Dbamy o codzienną, zwyczajną bliskość fizyczną. Buziaczki, przytulaczki (nasze słowo btw.), głaskanie itd. Buziaki na powitanie i pożegnanie są w ogóle obowiązkowe. 🙂

równowaga w związku

  • Planujemy spędzany wspólnie czas – wyjścia do knajpy, teatru, kina, ale też gofry na weekendowe śniadanie i do tego serial albo film.
  • Jeśli jedno z nas jest chore, to to drugie o nie dba i przejmuje domowe obowiązki oraz pozwalamy sobie wtedy na… cackanie się. No nie oszukujmy się, każdy jak jest chory, chciałby, żeby ktoś się nad nim pocackał. 🙂
  • Pokazujemy się sobie tacy, jacy jesteśmy. Jeśli Twój facet nie ma problemu z widokiem Twoich nieogolonych nóg, cellulitu na pośladkach i trądziku/zmarszczek, to wiedz, że naprawdę Cię kocha. Media robią facetom (ale kobietom w sumie też) sieczkę z mózgu i programują ich na pożądanie kobiet, które nie istnieją. Dlatego to tak wiele znaczy, no i niesamowicie podnosi samoocenę. 🙂
  • Robimy dla siebie miłe drobiazgi. Np. piszemy sobie miłe rzeczy na tablicy, którą mamy nad zlewem, a którą dostaliśmy na parapetówkę.

równowaga w związku

Podsumowanie

Równowaga jest w życiu potrzebna. Między pracą a życiem osobistym. Między kontaktami przez internet a takimi twarzą w twarz. Między zdrowym jedzeniem a zachciankami. Między pomaganiem innym a asertywnością. Tym bardziej niezbędna jest, gdy chcemy coś zbudować, a takim czymś jest związek. Czy wyjdzie nam chwiejna konstrukcja czy dom na skale, to zależy od zachowania równowagi między czasem spędzanym wspólnie i budowaniem relacji, a czasem spędzanym oddzielnie, dzięki któremu można coś do tej relacji wnieść (choćby to był po prostu zadowolony i wypoczęty partner). Dlatego dajmy czas sobie i swoim partnerom na to, by byli sobą, by mogli realizować swoje pragnienia.

równowaga w związku

A jeśli czujesz, że Twój partner przegina i widzisz go tylko rano i przed snem, to pogadaj z nim. Może mu/jej się wydawało, że spędza z Tobą wystarczająco dużo czasu. Pamiętaj, że nie możesz ustępować zawsze, ale nie możesz też nie ustępować nigdy. Dlatego nawet takie sprawy warto uzgadniać i planować. Bo jeśli chce się być w związku, to pewne rzeczy trzeba uwspólnić.

A Ty jak czujesz? W Twoim związku jest równowaga, czy przechyla się na szali w jedną stronę?