[Ten tekst zaczęłam pisać w przeddzień nieoczekiwanie wczesnego porodu. Miałam nadzieję opublikować go na początku stycznia, ale wyszło jak wyszło :)]

Jak wiecie, w moim życiu nastały ogromne zmiany i zasadniczo wszystko jest jedną wielką niewiadomą. Chyba nikt nie potrafi dobrze przygotować się na pojawienie się dziecka, mimo że donoszona ciąża trwa aż 9 miesięcy. 🙂 Chociaż właściwie sama ciąża jest do tego świetnym przygotowaniem – nie spodziewałam się tylu różnych dolegliwości, bo do momentu ciąży byłam zdrowa jak koń! Nie spodziewałam się też takiego nagłego zwrotu akcji jak nagły poród przez cesarskie cięcie w sylwestra. Rok 2018 nauczył mnie przede wszystkim odpuszczania w dwóch znaczeniach: z wielu planów musiałam zrezygnować, ale też po prostu musiałam odpuścić sobie, bo chyba padłabym trupem.

Tym razem moje podejście do podsumowania roku i postanowień noworocznych było jeszcze inne. Nadal wolę mieć tego dużo, bo mam przyjemność z wykreślania. Poza tym, jak napisałam już wyżej, życie weryfikuje plany i jeden duży zupełnie by się w tym roku nie sprawdził, a wiele z tych, które zaplanowałam, musiałam odpuścić – tę wykreślankę możecie sobie zobaczyć tutaj. Nie robi to jakiegoś niesamowitego wrażenia. Najprawdziwsza prawda jest taka, że zaszłam w ciążę dużo szybciej niż spodziewałam się, że to się stanie, a ciąża to był dla mnie przede wszystkim stan chronicznego zmęczenia i poczucia braku mózgu. Planowałam też np. wyjazd na lawendowe pole, ale nie wyszło, bo w najlepszej na to porze… miałam mdłości. Ja wiem, że na zdjęciach to wygląda pięknie i wydawało mi się, że ja i tak bardzo dobrze znoszę tę ciążę, ale… no cóż, to nie jest zwykły stan.

Co roku inaczej 😉

Mam też wrażenie, że tegoroczne osiągnięcia mają zupełnie inny charakter niż te zeszłoroczne. Staram się nie obwiniać, nie myśleć sobie, że inne kobiety w ciąży to tyle ogarniają, tyle im się udało, regularnie piszą na swoich blogach i że ogólnie dają sobie lepiej radę niż ja. Myślę sobie, że każdy człowiek jest inny i że mi nie było dane działać na pełnych obrotach. Trudno. Są przecież i takie, które robią jeszcze mniej. Mieliśmy w tym roku też kilka bardzo niesympatycznych sytuacji, których konsekwencje mnie gryzą w tyłek do tej pory i sprawiają, że momentami powątpiewam w karmę. Chodzi m. in. o to, że miałam poczucie, że daję z siebie wszystko, a w nagrodę dostałam figę. Na pewno część z Was wie, o czym mówię. Dobra strona takich sytuacji jest taka, że tylko upewniam się w tym, że asertywność to jest podstawa i cieszę się, że była moim motywem przewodnim na zeszły rok. Może jednak wszystko jest po coś.

Podsumowanie 2018 roku

Co mi się udało?

#1 Zaszłam w ciążę, urodziłam przedwcześnie i dałam radę!

podsumowanie 2018 roku

Przetrwałam pełne 8 miesięcy. Mimo że zamierzałam przetrwać jeszcze spodziewany wielgaśny brzuch z 9 miesiąca, to Antoś zdecydował za nas oboje, że jednak tego nie doświadczę. Jak również tego, że nie doświadczę porodu naturalnego, bo nie przekręcił się główką w dół. Cóż się dziwić, teoretycznie miał na to jeszcze czas. Mam poczucie, że to pozbawiło mnie pięknego doświadczenia, ale nigdy nie wiadomo, jak by to było. Cieszę się więc, że mimo ogromnej paniki (panikowałam tak, że na sali operacyjnej płakałam i położna musiała mnie przytulać, żebym się rozluźniła na tyle, by można było bezpiecznie wkłuć się ze znieczuleniem w kręgosłup) zniosłam to, co było mi dane, i moja regeneracja idzie całkiem dobrze, a do tego oczywiście mam piękne i zdrowe dziecko. Udało mi się też karmić wyłącznie piersią, ale bardzo trudna droga za mną. Okazało się, że dla nowicjuszki nie jest to tak proste, jak by się mogło wydawać. Jeśli chcecie, żebym coś więcej o tym napisała, to dajcie znać, bo mam wrażenie, że za mało mówi się o tym, że tego trzeba się po prostu nauczyć – i dotyczy to tak samo mamy, jak i dziecka.

#2 Zwiedziłam z Mężem całkiem sporo miejsc

podsumowanie 2018 roku

Choć plany były większe, to trochę pokrzyżowały je dolegliwości ciążowe. Skończyło się na 2 pozasezonowych wyjazdach nad morze (marzec i koniec sierpnia), 2 miniwycieczkach nad mazurskie jeziora, zwiedzaniu Podkarpacia i – oczywiście – wymarzonej wyprawie do Rzymu. Okazało się, że jednak Rzymu tak bardzo nie pokochałam i zaczęłam się zastanawiać, czy jakiekolwiek miasto podbije moje serce tak, jak Londyn. 😉 W tym roku zapewne żaden wielki wyjazd nam się nie uda, więc będę mogła to dalej sprawdzać dopiero za jakiś czas. A propos: macie może jakieś sprawdzone sposoby, na wyjazdy z niemowlętami? Może nam się udać coś w okolicach osiągnięcia przez niego magicznego pułapu 6 miesięcy – akurat będzie lato.

#3 Asertywność rzeczywiście stała się moim motywem przewodnim

Udało mi się wiele w tym zakresie osiągnąć, zdystansowałam się do wielu relacji – w tym bardzo ważnych dla mnie, a jednak jednostronnych i zrealizowałam postanowienie, by nie dać sobie wejść na głowę. Niestety trochę za wszelką cenę, ale uważam, że każdy ma prawo do szacunku i do zdrowia psychicznego. Powiem Wam też, że teraz, gdy zostałam mamą, czuję że jest tej asertywności we mnie jeszcze więcej. To chyba taki instynkt tygrysicy broniącej swojego młodego. 😉 Przewartościowałam też wszystkie relacje i postawiłam na te ciepłe, z osobami, z którymi czuję się dobrze i swobodnie, które mnie nie oceniają, ale akceptują.

#4 Ogarnęliśmy finanse

podsumowanie 2018 roku

Piszę tak ogólnie, ale chodzi o kilka rzeczy. Oszczędzanie zawsze dla mnie było bardzo ważne – lubię mieć back-up. Dlatego jestem dumna, że udało nam się zgromadzić pewną sumę w ramach poduszki bezpieczeństwa – teraz to jest jak znalazł. Poza tym w miarę budżetowo zorganizowaliśmy dzidziusiową wyprawkę. Wiadomo, że to nigdy nie będzie wyjątkowo tanie – no chyba że to kolejne dziecko – ale ogólnie jestem naprawdę zadowolona. Warto kupować rzeczy z drugiej ręki i pytać dzieciatych znajomych, czy czegoś nie mają na zbyciu. 😉 Cały rok planowałam też budżet, co sprawiło, że dopracowałam „technikę” i wiem, że lepiej mi to pójdzie w tym roku.

#5 Zrealizowałam projekt #100dniwdzięczności na Facebooku

Rozciągnęło mi się to w czasie, ale naprawdę była ze mnie memła w ciąży. Mam wrażenie, że teraz, mimo że mam mniej snu i mam jeszcze gojącą się ranę po cesarce, to jakaś bardziej do życia jestem. Dziwna sprawa. Dzięki temu projektowi zorientowałam się, że Facebook to tak jakoś niekoniecznie się sprawdza i chyba trzeba będzie postawić na instagram.

#6 Zrealizowałam swoje plany książkowo-filmowe

Postanowiłam sobie na początku roku, że przeczytam 12 dobrych powieści, 12 inspirujących książek i obejrzę 12 dobrych filmów. Może to niedużo, ale mam wrażenie, że gdyby nie to postanowienie, to czytałabym i oglądała więcej pierdół, a mniej dobrych i wartościowych rzeczy. Zwłaszcza, że, umówmy się, 2 tomy „W poszukiwaniu straconego czasu” to więcej niż 10 książek „dla bab” (nie szanuję tego gatunku, przyznaję to) albo innych durnot.

#7 Byłam z Mężem na 24 randkach

podsumowanie 2018 roku

Miało być 30, ale uważam, że średnio 2 randki w ciągu miesiącu to też całkiem niezły wynik. Ja w randki wliczam nasze wyjazdy, bo niekoniecznie uznaję zasadę, że randka to tylko wyjście do knajpy czy do kina. A już na pewno nie wyznaję zasady, że trzeba na nią nie wiadomo jak się wystroić. 😉

#8 Przysposobiliśmy sobie kolejne wynajęte mieszkanie

Jest coś magicznego w tym udomowianiu mieszkań, które zaaranżował wstępnie ktoś inny. Nie jest to proste. Poprzednie mieszkanie było zupełnie inne, jakoś tak bardziej miało duszę. To jest prawie nowe i minimalistyczne – i chyba z tego powodu wymagało to większego nakładu pracy. Nie wiem, czy już Wam to gdzieś tu pisałam, ale zaletą wynajmowania wielu mieszkań w życiu jest to, że wie się, czego na pewno nie będzie się chciało mieć w przyszłości w swoim, a co fajnie by było mieć. Wiem na pewno, że płytka umywalka i meblowy minimalizm nie są dla mnie. 😉

#9 Pozwoliłam sobie na spokój i odpoczynek

podsumowanie 2018 roku

To jakaś zaleta z tego bycia ciążową memłą. Może mój organizm tak postanowił przygotować mnie do trudów macierzyństwa i nieprzespanych nocy? Zakazywałam innym mnie denerwować i obijałam się więcej niż kiedykolwiek. Kurczę, trzeba o siebie dbać. W ciąży tym bardziej. Przez to, że nie wiem, skąd ten przedwczesny poród, zastanawiam się, czy nie powinnam była dbać o siebie jeszcze bardziej. Normalnie zawsze zapierdzielałam jak mały samochodzik i trochę byłam na każde zawołanie. To też jest w dużej mierze powiązane ze wzrostem poziomu mojej asertywności. Już nigdy nie dam się tak zajeżdżać.

#10 Nauczyłam się robić sobie hybrydy

Ot, taka pierdoła, a cieszy. 😉

Lekcja z 2018 roku

Uwierz Wszechświatowi, on wie co robi. Nawet jeśli w danej chwili wydaje Ci się, że wszystko się sypie, to może być tak, że wszystko za chwilę się odmieni. Trudności nie trwają wiecznie i można się z nich wiele nauczyć. Trwaj w tym, w co wierzysz.

Plany na 2019 rok

Słowo na Nowy Rok: Rodzina

podsumowanie 2018 roku

Nie w znaczeniu rodziny rozszerzonej, z którą relacjami zajmowałam się całe życie. W znaczeniu tej nuklearnej, podstawowej – składającej się ze mnie, mojego Męża i naszego świeżo narodzonego dzidziusia. Chcę, żebyśmy poświęcali sobie czas, żebyśmy tworzyli wzajemne relacje we wszystkich konfiguracjach: mama-dziecko, tata-dziecko i oczywiście żona-mąż. Wydaje mi się, że zbyt wielu ludzi zaniedbuje te małżeńskie/partnerskie relacje, gdy pojawia się dziecko. A ono od pierwszych dni życia powinno widzieć miłość i wsparcie, jakim obdzielają się wzajemnie jego rodzice. Niemniej, widziałam już zamykanie się w tej rodzinie podstawowej i zaniedbywanie rozszerzonej i czegoś takiego sobie nie wyobrażam. Jesteśmy istotami zanurzonymi w społeczeństwie i odcinanie dzieci od dziadków czy wujków uważam za karygodne, a także zwyczajnie szkodliwe dla rozwoju tych dzieci. Mam nadzieję, że te dwa poziomy relacji da się jakoś pogodzić. 🙂

Co mogłabym zrobić, by żyć w pełni swoim słowem roku?

  • tworzyć, zapamiętywać i uwieczniać wspólne chwile;
  • tworzyć więź z synkiem, dbać o jego rozwój i traktować go z szacunkiem – zawsze pamiętać o tym, że jest to po prostu człowiek;
  • uczyć się, jak być dobrą, uważną i czułą matką;
  • znajdować czas na wspólne chwile tylko we dwoje z mężem;
  • pamiętać o czasie dla siebie, o swojej higienie psychicznej, o swoim dobrym samopoczuciu, o czasie z innymi ludźmi;
  • dążyć do równowagi w rodzinie, by była moim bezpiecznym miejscem.

Postanowienia na 2019 rok

Osiędbanie

  • codzienna medytacja przez 10 minut;
  • powrót do aktywności po cesarskim cięciu, powrót do formy, joga i basen (może z bobo?);
  • pamiętać o sobie przy dziecku: dbać o swoją kondycję (spacery, ćwiczenia), pilnować swoich rytuałów pielęgnacyjnych, spotykać się z dorosłymi ludźmi, dbać o swoją higienę psychiczną (czas dla siebie, książki, rozwój itd.);
  • wrócić do robienia hybryd, gdy Antek przestanie jeść moje palce (jeszcze nie zaczął, więc to będzie dłuuuga przerwa);
  • zjeść tiramisu (bo surowego jajka nie można w ciąży i to była moja największa tęsknota w ciąży – done);
  • olejować włosy.

Zdrowie

  • „przegląd” po ciąży: ginekolog (USG!), okulista, dentysta, dermatolog;
  • planować zbilansowane posiłki;
  • robić soki.

Rozwój

  • przeczytać 12 inspirujących książek, 12 dobrych powieści i obejrzeć 12 dobrych filmów;
  • „stworzyć” czas na rozwój;
  • słuchać radia BBC, w miarę możliwości uczyć się na inne sposoby;
  • zrobić nową listę 100 celów.

Rodzicielstwo

  • czytać książki o wychowywaniu dzieci (i o wszystkim innym o dzieciach), np. Juula;
  • rozszerzać dietę przez BLW, wcześniej o tym poczytać, pointeresować się;
  • chustować.

Wspomnienia, relacje

  • wywołać kolejne 100 zdjęć do albumu (done);
  • planować nowe rzeczy i przeżycia na każdy miesiąc;
  • planować nam weekendy (aktywne i spokojne);
  • świętować różne dziwne okazje (np. dzień placków ziemniaczanych ;));
  • zacząć robić rodzinne zdjęcie co roku w tym samym miejscu.

Blog

podsumowanie 2018 roku

  • motywować się do pracy nad blogiem;
  • napisać ciążowych ulubieńców i zakończyć ciążowe tematy na blogu (dziecięce będą na pewno);
  • zacząć pisać newsletter;
  • nagrywać więcej stories (może gdy przestanę być takim zombie);
  • wrócić do cytatów na niedzielę;
  • robić zdjęcia na instagram i bloga.

Jakoś mniejszy rozmach mam w tym roku, ale czuję, że powinnam mierzyć siły na zamiary i nie narzucać sobie niewykonalnego. Może za to lepiej się skupię na tym, co naprawdę ważne. A jakie są Wasze plany na ten rok? I czego udało się Wam dokonać w zeszłym?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

    1. Osiągnięcia i lekcja z 2017, cele i słówko na 2018
    2. Jak efektywnie zaplanować kolejny rok + kilka poświątecznych przemyśleń
    3. Magia robienia nowych rzeczy – „30 dni do zmian” Edyty Zając
    4. Potęga wytrwania w decyzji, czyli postanów coś sobie | 52 Tygodnie Pozytywności
    5. Zaplanuj przeżycie | 52 Tygodnie Pozytywności
    6. Zorganizuj się! | 52 Tygodnie Pozytywności