nie czytam książek na akord

Z pewnością zauważyliście, że od paru lat mamy z okazji Nowego Roku w social mediach wysyp wyzwań w stylu „52 książki w 52 tygodnie” albo „52 filmy…” albo cokolwiek w tym stylu. Nie mam nic przeciwko wyzwaniom, ale te akurat zupełnie mnie nie przekonują. Z jednej prostej przyczyny.

Nie czytam książek na akord

Dlaczego? Choćby dlatego, że ja książki czytam nie tylko dla przyjemności, ale także dlatego, żeby coś z nich wynieść. Nie satysfakcjonuje mnie możliwość pokazania komuś (komu w ogóle?), że te książki rzeczywiście przeczytałam. Niespecjalnie też wierzę w to, że takie wyzwanie jest dla siebie. Dla siebie to ja mogę zrobić wyzwanie 30 dni planka albo wyzwanie każdego dnia zjem 5 porcji warzyw (albo nie zjem 5 porcji czekolady…) 🙂

A co czytam, jeśli już czytam?

Książki inspirujące

Lubię poświęcić więcej czasu książkom inspirującym lub motywującym do zmian – ogólnie rzecz biorąc rozwojowym. Instynktownie wyczuwam, że do niczego mnie nie zaprowadzi czytanie tego rodzaju książki na szybko. Czasami jest to trudne, bo trafiają się takie bardzo wciągające i wtedy muszę się powstrzymywać i na siłę odkładać dalszą lekturę na później. Dlaczego to robię? Bo te książki są po to, żeby się czegoś nauczyć. Owszem, może być tak, że wyciągnę z książki jedną rzecz, jeśli nie będę się zatrzymywać po kolejnych rozdziałach. Ale można lepiej. Jeśli zastanowię się nad każdą nową kwestią, to szanse, że wyciągnę jeszcze więcej, zwiększają się kilkukrotnie.

Nie jestem w stanie Wam powiedzieć, czego dokładnie nauczyłam się z której książki – moja pamięć jest ułomna. Ale z całą pewnością mogę Wam powiedzieć, że nie byłabym rozwojowo w tym miejscu, w którym jestem teraz, gdyby nie książki dotyczące rozwoju osobistego właśnie. A propos tego tematu możecie sobie przeczytać mój tekst, gdzie również polecam kilka książek, od których warto zacząć swoją rozwojową podróż. Pamiętajcie tylko, że nie musicie brać wszystkiego z każdej książki, bo nie wszystko pasuje do każdego człowieka. Właśnie dlatego warto przemyśliwać kwestie w nich zawarte, a nie przyjmować bezkrytycznie.

Literatura piękna

Lubię smakować literaturę piękną, która nie jest prosta w odbiorze, która czegoś wymaga od czytelnika. Ostatnio przeczytałam W Stronę Swanna i w kolejce na półce już czeka W cieniu zakwitających dziewcząt. Zachwycają mnie Cabre, Vargas Llosa, Marquez czy Dostojewski. Żadnej powieści spod pióra tych autorów nie przeczytałam w tydzień. To byłoby jakieś nieporozumienie. Chyba że nie miałabym nic innego do roboty, to wtedy owszem. Bardzo możliwe, że np. Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki pochłonęłam w kilka dni w któreś wakacje, gdy byłam na studiach.

nie czytam książek na akord

Wiem, że w takim tempie nie wystarczy mi życia na przeczytanie wszystkich najlepszych pozycji z literatury światowej, ale nie wierzę, że szybkie tempo i pobieżne ich czytanie bez pełnego zrozumienia dałoby mi więcej. Wręcz przeciwnie.

Dobre kryminały, sci-fi i inne wciągające gatunki

W sumie obyczajówki czasami też. To jest taka kategoria, którą umieściłabym na swoim prywatnym pograniczu. Książki jeszcze dobre, zwykle już nie wybitne, a szybkopochłanialne. 😉 Co ciekawe przy swoich bibliotecznych, comiesięcznych wyborach, zwykle zupełnie o nich zapominam! W tym roku postanowiłam sobie przypomnieć i już wiem, że dobrze zrobiłam, bo trochę już mam dosyć obrazów – jeśli mam w domu taką książkę, to zapominam o filmach i serialach. 🙂

Takich książek też nie czytam na akord, one same się czytają szaleńczo i gwarantują mi wspaniałą rozrywkę. Swoją drogą, jeśli macie dla mnie coś do polecenia z tej kategorii, to walcie śmiało, zaraz sobie dopiszę do listy! 😀

Powieści „zwyklaki” i czytadła

Ok, lubię czasem sobie przeczytać książkę dla młodzieży (a nawet dla dzieci!), romans Sparksa (chociaż jego może powinnam wyżej zakwalifikować, ale nie jest to przecież Cabre) albo sięgnąć po inną lekką lekturę, ale nie wyobrażam sobie przeczytać takich 52 w roku. A widzę, że właśnie najczęściej tak to się kończy wśród jego uczestników czy uczestniczek. Nie widzę nic w tym złego, jeśli ktoś takie wyzwanie podejmuje, ale nie widzę też niczego wartościowego dla mnie. Jeśli chodzi tylko o zaimponowanie komuś, to samo w sobie uważam to za szkodliwe. Porównywanie się do innych do niczego nie prowadzi.

nie czytam książek na akord

W moim odczuciu większość tzw. nowości wydawniczych, które możemy zobaczyć na półce z bestsellerami w księgarni czy w bibliotece, to po prostu gnioty. Muszę się Wam tu publicznie przyznać, że padłam ofiarą Greya. Kupiłam wszystkie 3 części. Muszę też Wam powiedzieć, że to była bardzo cenna lekcja, bo dowiedziałam się jak zła może być książka. I nie chodzi tu o erotyzm (w tej książce tragicznie zinfantylizowany), bo to nie razi żadnych moich uczuć, tylko… o wszystko inne. Pamiętam, jak moja mama porzuciła ją po zdaniu „jego usta ułożyły się w kształt litery O”. 🙂

Lekcja zatem jest taka, że naprawdę nie każda książka wzbogaca. Chyba że takie coś można w pewnym sensie nazwać wzbogaceniem, ale do tego wystarczy jedna. Dlatego wolę przeczytać mniej, ale bardziej z sensem. Przeżycia wewnętrzne bohaterów książek naprawdę nie muszą sprowadzać się do fikania koziołków przez boginię, czy jakoś tak. Jeśli chodzi o Grejów, to polecam raczej Portret Doriana Graya.

Moje prywatne książkowe „wyzwanie”

nie czytam książek na akord

Ja w tym roku postanowiłam sobie przeczytać w sumie 24 książki. 12 dobrych powieści i 12 książek inspirujących. Do tego przy okazji dobieram sobie jakiś dobry kryminał albo kolejną część Ani z Zielonego Wzgórza (bo to się po prostu miło czyta), więc prawdopodobnie wyjdzie tego więcej. Umówmy się, nawet gdybym przeczytała tych książek 10, to i tak byłoby to więcej niż większość Polaków. Dlatego też nie chcę się porównywać w żadną stronę ani z nikim rywalizować. Książki, które czytam, mają mi przynosić wartość (również rozrywkową), ale nie taką płynącą z porównywania się, ani z chełpienia moim oczytaniem. Zwłaszcza, że – jak pisałam – jakże pozorne czasami ono bywa.

A Wy co najbardziej lubicie czytać? I co sądzicie o tego rodzaju wyzwaniach?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Dlaczego warto czytać książki o rozwoju osobistym | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Jeśli musisz z kimś konkurować – konkuruj ze sobą | 52 Tygodnie Pozytywności
  3. Osiągnięcia i lekcja z 2017, cele i słówko na 2018
  4. Rób to, co kochasz | 52 Tygodnie Pozytywności