klucz do pozytywnego życia

Tak, tak, to już ostatni tydzień. 🙂 Mam nadzieję, że coś Wam dała ta akcja. Dziś, gdy publikuję ostatni tekst z tego cyklu, chciałabym skupić się na tym, co moim zdaniem najważniejsze. Na czymś, co wielokrotnie przewijało się w tekstach przez wszystkie te tygodnie i czymś, co właściwie jest mottem tego bloga. Na życiu w zgodzie ze sobą, czyli prościej to ujmując – życiu po swojemu.

Mainstream nie zawsze taki fajny

My, ludzie, jesteśmy bardzo podatni na mody. Bardzo bawi mnie to, że obecnie modny jest rozwój osobisty, coaching, minimalizm, weganizm, zero waste itd. Zupełnie jakby to był krój sukienki czy dżinsów. Nie chodzi o to, że jestem przeciwna – bo nie jestem. Chciałabym tylko, by takie sprawy wynikały z głębokich przemyśleń, doświadczeń życiowych i nie były tak… skrajne. Tzn. one w pewnym sensie są skrajne z „natury” – chodzi mi raczej o ludzi, którzy je „wyznają” i ich licytacje na to, kto jest bardziej wege, bardziej eko itd. Dlatego właśnie napisałam spowiedź. Bardzo chciałabym, by zwolennicy tych idei stosowali raczej taktykę zachęcania, aniżeli straszenia czy zmuszania.

klucz do pozytywnego życiaNie zrozumcie mnie źle – ja wiem, że są i zawsze będą ludzie, którzy psują tym ideom wizerunek i że to nie są wszyscy. Na przykład – bardzo podoba mi się styl promowania ekologicznego stylu życia przez Agnieszkę z bloga Ekologika albo minimalizmu przez Kasię z bloga Simplicite. Dziewczyny są w swoich działkach tak niewymuszone i tak autentyczne, że po prostu przyjemnie się je czyta i uważam, że naprawdę wiele można z tego wynieść. Krytykować tutaj nikogo absolutnie nie będę – wolę zwrócić Waszą uwagę na dobre praktyki. 🙂

Dogłębne przemyślenie kluczem do zrozumienia idei

Dobrym przykładem na taką kontrowersyjną ideę jest także feminizm. Jestem przekonana o tym, że mało kto naprawdę dobrze rozumie, o co w nim tak naprawdę chodzi. Część ludzi uważa, że chodzi o zabijanie dzieci albo robienie z kobiet mężczyzn. Część uważa, że jest to wyciąganie kobiet z przyjemnych, domowych pieleszy na siłę i odbieranie ich im „przynależnych” przywilejów. Jeszcze inni sądzą, że kobiety po prostu chcą przejąć władzę nad światem. A to, o co naprawdę tu chodzi to przede wszystkim dwie sprawy: równość wobec prawa i wolność wyboru. Nie będę się tu na ten temat rozwlekać, ale kiedyś chętnie napiszę odrębny tekst o feminizmie.

Tutaj chciałabym tylko zwrócić uwagę, jak łatwo dajemy się wciągnąć w pewne idee czy kontridee, jeśli nie przemyślimy sprawy samodzielnie. Podobnie jest z minimalizmem (mi np. podoba się idea zmniejszania liczby rzeczy, ale nie do stu ;)), ekologią (co jest bardziej eko: zero waste czy weganizm czy rezygnacja z samochodu? czy koniecznie trzeba wprowadzić to wszystko, by lepiej chronić środowisko?), rozwojem osobistym (czy powinnam cisnąć na maksa, bo życie jest krótkie, czy dać sobie luz, bo… życie jest krótkie?) itd. Tak, jak podkreślałam w wielu moich tekstach – najlepiej wyciągnąć ze wszystkiego to, co naprawdę pasuje do nas. A przede wszystkim – nie rzucać się na głęboką wodę i nie próbować wprowadzić wszystkiego z każdej z idei, która nam się podoba. Ja wcale nie od razu robiłam sama mydło (żeby mieć bez oleju palmowego), używałam kubeczka menstruacyjnego czy dbałam o swoją dietę i ruch.

Inni ludzie mogą mieć plan na Twoje życie, ale tylko Twój plan jest ważny

Pomijając ogólne mody, z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę powiedzieć, że przynajmniej jedna osoba w Twoim życiu ma lepszy pomysł na Twoje życie. Mam rację? Wybrałaś/wybrałeś złe studia, źle się ubierasz, źle wychowujesz swoje dziecko, źle traktujesz swoich rodziców, za mało zarabiasz, za dużo pracujesz, zbyt często wyjeżdżasz, za dużo siedzisz w domu, za bardzo się malujesz albo dlaczego wcale się nie malujesz, źle odżywiasz się w ciąży, jesteś niewdzięczny/niewdzięczna. I tak dalej, i tak dalej… Trafiłam w coś? A może masz jakiś inny swój ulubiony tekst?

Oczywiście, zawłaszczenie sobie prawa do zaplanowania czyjegoś życia najlepiej widać w przypadku rodziców, którzy wyciskają ze swoich dzieci siódme poty, bo chcą, żeby były w przyszłości ludźmi sukcesu. Czyli najczęściej zrekompensowały im ich własne braki osiągnięć. Jednak może to działać także w drugą stronę. Czasami ludzie podświadomie działają tak, by innych stopować przed rozwojem. Bo uważają, że ich sposób na życie i wszystko, co robili w życiu, jest najlepsze na świecie i dlatego Ty też musisz tak robić. „No dlaczego mnie nie posłuchasz, przecież ja mam doświadczenie!”. Ale jakie doświadczenie? W innych czasach? Mało przydatne. Na przykład zawsze bawiło mnie zniechęcanie mnie do zdrowego odżywiania czy ruchu, bo przecież jestem młoda i wszystko mi dobrze pracuje. Aha, czyli mam to świadomie psuć?

Czasem powstrzymaj się od udzielania rad

klucz do pozytywnego życia

Wiesz, kiedy warto słuchać rad innych ludzi? Wtedy, kiedy o nie prosisz. Warto odróżniać sytuacje, gdy ktoś zgłasza się do Ciebie z problemem do rozwiązania od tych, gdy ktoś chce po prostu się wyżalić. Zdarzają się w życiu smutne sytuacje, na które nic nie poradzisz i wciskanie innym rad na siłę, bo nie wiesz, co powiedzieć, jest naprawdę do kitu. Prawie rok temu bardzo spłakałam się na pogrzebie mojej babci. A w zasadzie na stypie. Byłam zmęczona. Obserwowanie jej w ostatnich miesiącach jej życia, gdy w wigilię nie wiedziała, jaki jest miesiąc, dwa dni siedzenia nad jej ciałem – bo tak to się robi w małych miejscowościach – własna żałoba, żałoba mamy i rozpacz mojego dziadka, a do tego jeszcze jakieś rodzinne nieporozumienia i moje odczucie, że to wszystko jest takie bez sensu. Po prostu wymiękłam, wyszłam stamtąd i płakałam. Ktoś mi wtedy powiedział „musisz być silna”. Wiesz, jaka była pierwsza reakcja, która pojawiła się w mojej głowie? „Wal się”. Ale nie powiedziałam nic.

Nie daj się wykorzystywać

I wiesz co Ci powiem? Wcale nie musisz być silna/silny. Czasem możemy być bezbronni. Każdy z nas jest trochę bezbronny, choćby nie wiem, jak bardzo pozował, że jest z kamienia. Mało tego. Jeśli zamkniesz się na przykre emocje, to zamkniesz się też na te cudowne. Nie da się tylko częściowo odciąć od emocji – w tym przypadku naprawdę działa to tak, że wóz albo przewóz. Duszenie ich w sobie nigdy nie popłaca, bo prędzej czy później, te całe pokłady duszonych przez lata emocji popłyną całą kaskadą i to niekoniecznie na osobę, która się do nich przyczyniła. Ja niestety ostatnio tego doświadczyłam i teraz jestem już pewna, że nie chcę, by ktoś za kilkadziesiąt lat ucierpiał, bo ja przez te lata chowałam swoje emocje.

Nie daj się obarczyć odpowiedzialnością za cudze emocje – ani sprawy

Ludzie będą obarczać Cię odpowiedzialnością za swoje uczucia, bo tacy właśnie są ludzie. Też nie jestem tutaj bez winy. Jednak zawsze pamiętaj o tym, że każdy odpowiada za swoje emocje – one są Twoją (i moją) reakcją na zachowanie innych osób czy jakieś wydarzenia. Jeśli czujesz, że przegiąłeś/przegięłaś – zawsze przeproś.

Będą też obarczać Cię odpowiedzialnością za swoje problemy, bo z jakiegoś powodu uważają, że im się należy. Nie daj się temu, po prostu się nie daj. Oczywiście, że w miarę możliwości pomagaj swoim bliskim (i nie tylko), ale nie daj sobie wmówić, że coś musisz. Nic nie musisz. Bardzo podobały mi się słowa autorki Magii olewania, że to nie dzieci są coś winne swoim rodzicom – wręcz przeciwnie. To rodzice są winni dzieciom za to, że sprowadzili je na ten świat. Dlatego właśnie zawsze powtarzam, że jesteśmy odpowiedzialni wyłącznie za siebie oraz za swoje dzieci (ewentualnie inne dzieci, które mamy pod opieką). Równowaga między pomaganiem a Twoimi potrzebami jest bardzo trudna do osiągnięcia, ale jest niezbędna dla zdrowia psychicznego. Nie chcemy zamienić się ani w popychadła, ani w egocentryków-narcyzów.

klucz do pozytywnego życia

Zaufaj swojej intuicji

Nie jęcz, nie narzekaj, nie zwalaj swoich nieszczęść na innych. W zamian zrób wszystko, by zadbać o siebie. Najlepiej zrobić to wsłuchując się w siebie. Przez uważne słuchanie siebie dowiesz się, co dla Ciebie naprawdę ważne, ile możesz od siebie dać dla innych, by zostało Ci energii na inne ważne dla Ciebie sprawy. Tylko tak możesz wyrobić w sobie nawyk mówienia „nie” albo „później, teraz jestem zajęty/zajęta”. Każdy powinien to zrozumieć – a jeśli nie rozumie, to znaczy, że uważa się za pępek świata. Rok 2017 przyniósł mi wiele lekcji asertywności i z bólem muszę przyznać, że na większości poległam. Ale może właśnie dlatego czegoś się nauczyłam. Dlatego właśnie słowem mojego roku 2018 została „asertywność”.

I mam nawet jedną lekcję, którą mogę Ci przekazać od ręki. Jeśli zauważysz, że ktoś wielokrotnie oczekuje od Ciebie a) że będziesz pamiętać o wszystkich jego sprawach, b) że przedłożysz je nad swoje i c) rzucisz wszystko i polecisz te jego sprawy załatwiać, to po prostu zwróć tej osobie uwagę. Poproś, by jasno przedstawiała swoje prośby, wyjaśnij, że masz swoje sprawy i nie masz obowiązku pamiętać o sprawach innych ludzi (chyba że to Twoje niepełnoletnie dzieci), ani nie możesz zawalać swoich spraw, ponieważ sprawy tej osoby nie są ważniejsze. Poproś też, by stosowała swoje prośby odpowiednio wcześniej, żebyś mogła/mógł je ewentualnie włączyć do swojego grafiku.

klucz do pozytywnego życia

Na koniec tego akapitu i tekstu cytat Ch. Hebbla, który stanowi doskonałe podsumowanie tego wszystkiego, co chciałam Ci dzisiaj przekazać: „Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań, nie obrażaj się. Przecież to są Twoje oczekiwania, a nie moje obietnice”.

Zadanie #52 Po prostu się zaweźmij i rób to, co chcesz robić

Pod każdym kątem, w każdej dziedzinie życia. Nie daj się nikomu ośmieszyć, ani zdemotywować. Nie słuchaj, że do czegoś się nie nadajesz i „jeszcze się przekonasz” i temu podobnych tekstów. Owszem, ludzie, którzy są od nas starsi mają pewne życiowe doświadczenie, ale nie są nami. Nie mogą wiedzieć, czy to, co nie sprawdziło się u nich, nie sprawdzi się również u nas. Pamiętaj, że to Ty musisz się przekonać – właśnie na drodze prób i błędów – czy dana aktywność, styl życia, studia czy praca, są dla Ciebie.

klucz do pozytywnego życia

Powiem Ci teraz coś osobistego. Kiedyś głośno rozważałam przy pewnej starszej osobie z mojej rodziny, czy nie chciałabym zostać weterynarzem. Lubię zwierzęta, lubię pomagać, w szkole byłam wtedy dobra w zasadzie ze wszystkiego (to było gimnazjum). Wtedy usłyszałam, że na pewno sobie nie poradzę, bo trzeba odbierać porody krów. Nie ma chyba prostszej drogi do zniechęcenia dziewczynki. Prawda jest jednak taka, że dziś nawet nie miałabym nic przeciwko temu, żeby od czasu do czasu pomóc takiej krowie urodzić, a większość mojej pracy polegałaby na leczeniu psów, kotów i chomików. Dlaczego ten ktoś to wtedy powiedział? Do tej pory nie mogę tego zrozumieć.

Ucz się na błędach i pozwól innym na to samo

Chcę tylko Cię przestrzec, żebyś nie rezygnowała/rezygnował z tego, co chcesz w życiu robić, bo ktoś Cię zniechęca. Ale też przed jeszcze jedną rzeczą: nigdy nie rób takich rzeczy ludziom młodszym od Ciebie, dzieciom, nastolatkom. Oni jeszcze nie wiedzą, co chcą w życiu robić. Każda praca wymaga zaangażowania, każda praca jest wymagająca. Nigdy nie wiesz, co ten młody człowiek w życiu osiągnie. Dlatego nie zniechęcaj go do niczego. Ani nie zmuszaj do innych rzeczy. Ucz go szacunku do innych ludzi i do planety, a także pracowitości i wytrwałości. Na tym poprzestań. Bądź mądrym mentorem, który sam świeci przykładem, a nie dyktatorem.

A co dla Ciebie znaczy „żyć po swojemu”?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Zachowaj równowagę
  2. Bądź uczciwa, bądź uczciwy
  3. Rozruszaj się
  4. Mów komplementy
  5. Zrób mały krok w stronę swojego marzenia

Wszystkie pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności