jak zachować równowagę

Ten tekst powinien był pojawić się w poniedziałek. Jednak jak sobie teraz o tym myślę, to może nawet dobrze, że pojawia się dzisiaj – to jeszcze lepiej podkreśla to, co mam dziś do powiedzenia. Pisanie bloga na pewno jest dla mnie ważniejsze niż sprawianie, że nogi wchodzą w tyłek od przedświątecznej bieganiny, ale nie jest dla mnie ważniejsze niż czas spędzony z bliskimi. #slowchristmas

Moje przedświąteczne przygotowania nie były jeszcze idealne, ale małymi kroczkami zmierzam do tego, żeby robić na święta mniej. I oczywiście, jak zwykle, na coś nie miałam czasu. Miało być inaczej i było, ale jeszcze nie doskonale. Natomiast jednego się trzymam – przy takich okazjach najważniejsze jest właśnie bycie razem. A nie będę naprawdę razem, jeśli będę przez kilka godzin stukać w jakiejś prowizorycznej samotni w klawiaturę. 🙂 Jako introwertyczka zdecydowanie potrzebuję czasu w samotności, ale dbam o to na co dzień (także dzięki doskonałemu dobraniu z Mężem), więc w święta znalazłam czas dla wszystkich i pod tym kątem jestem naprawdę zadowolona. Tak wypadło, że na bloga nie wystarczyło. No to teraz nadrabiam.

Czy chcę Wam narzucić SWÓJ złoty środek?

Czasem słyszę, że nie podoba Wam się to, jak mówię o zachowywaniu złotego środka, równowagi, balansu. Jak zwał, tak zwał. Bo jak ja mogę Wam narzucać, jak macie żyć. No tyle że właśnie ja nie narzucam. A jeśli zdarzyło mi się to zrobić, to bardzo Was za to przepraszam, na pewno nie było to celowe. Rzecz w tym, że ja uważam, że każdy ma swój złoty środek.

jak zachować równowagę

W temat dzisiejszego tekstu idealnie wpasowuje się książka, którą ostatnio przeczytałam i o którą parę z Was pytało, gdy pokazałam jej fragment na insta storiesIntrowertyzm to zaleta Marti Olsen Laney. Nie wiem, czy macie tego świadomość, ale tym światem rządzą ekstrawertycy i dzieje się to z jednego prostego powodu – jest ich ogromna większość, bo około 3/4 ludzkości. Nie chcę tutaj wartościować, czy to źle, czy to dobrze – tak po prostu jest. Większość reguł społeczno-towarzysko-biznesowych została stworzona przez ekstrawertyków dla ekstrawertyków. Dlatego introwertykom może być ciężko odnaleźć się w tym świecie. I choćby właśnie pod tym względem, gdzie indziej będzie złoty środek dla mnie, a gdzie indziej dla mojej ekstrawertycznej przyjaciółki. Żeby było jeszcze bardziej skomplikowanie wszyscy jesteśmy porozrzucani na kontinuum między tymi dwoma skrajnościami i prawdopodobnie nie ma dwojga takich samych ludzi.

Pielęgnuj swój własny, unikalny potencjał

Nie raz pisałam już Wam o samoakceptacji i o dobrze pojętej miłości własnej. Próby dopasowania się do innych i zmieniania siebie tak, by im pasowało są po prostu głupie. Tak, głupie. Bo to jest zabijanie swojego własnego potencjału i ograniczanie tego, co można byłoby wnieść do związku/rodziny/grupy/firmy/społeczeństwa. Powoduje to również (typowe dla introwertyków) poczucie winy, bo taka ja na przykład nigdy nie dorównam ekstrawertykom w lekkości rozpoczynania i prowadzenia rozmów, więc widocznie jestem jakaś aspołeczna i powinnam się lepiej starać. Istnieje jednak ogromne prawdopodobieństwo, że ekstrawertyk nie dorówna mi w głębokości przemyśleń i w jakości mojego wysłuchiwania rozmówcy. Czy to źle? Nie powiedziałabym. Zawsze powtarzam, że różnorodność jest cudowna i to dzięki niej kręci się świat. Im większa różnorodność, tym więcej wspaniałych pomysłów i tym większe prawdopodobieństwo, że wszystkie potrzeby różnych ludzi i instytucji zostaną zaspokojone.

jak zachować równowagę

Dlatego chciałabym, żebyście w najbliższym czasie poszukały/poszukali sobie swojego własnego złotego środka. Powiecie „łatwo ci mówić” i w tym wypadku muszę przyznać, że będzie to całkiem uzasadnione. Gdy wspominałam Wam o teście na typy inteligencji, to wiedziałam już, że moją najlepiej rozwiniętą inteligencją jest ta intrapersonalna (max punktów), która zdecydowanie pomaga mi słuchać siebie i odkrywać, co dla mnie dobre i słuszne.

Oczywiście nie zawsze tak było. Tutaj ogromną rolę odgrywa jednak wiek w parze z doświadczeniem. Im starsza jestem, tym lepiej znam siebie. Mam nadzieję, że pod tym kątem będzie tylko lepiej. A że często słyszę, że „życie kobiety zaczyna się dopiero po 30/40/50”, to moja nadzieja się dobrze odżywia. 😉 To jednak wcale nie oznacza, że z niższą inteligencją intrapersonalną nie jesteś w stanie odnaleźć swojej własnej harmonii – po prostu zwracaj uwagę na to, co Ci służy, a co nie. Poza tym wszystko, nad czym się pracuje, można ulepszyć. Inteligencję też – każdy jej rodzaj.

Zadanie #47 Szukaj swojego złotego środka (w każdej sprawie)

Pomyśl, jaki tryb pracy jest dla Ciebie najlepszy. Jak najbardziej lubisz odpoczywać. Co sprawia, że czujesz się dobrze? Ile godzin pracy Cię nie wykańcza? Jak bardzo czysty musi być Twój dom, byś czuł/czuła się w nim dobrze? Ile jesteś w stanie dać z siebie dla innych, żeby nadal dobrze funkcjonować? Ile czasu potrzebujesz na to, żeby spędzić czas ze sobą? Ile czasu chciałbyś/chciałabyś spędzać ze swoim partnerem/partnerką/rodziną/przyjaciółmi/znajomymi? Kiedy robi Ci się nudno? Ile czasu lubisz spędzać na gotowaniu? Ile możesz zrobić dla środowiska, by mieć czas na inne rzeczy, które są dla Ciebie ważne? Ile czasu chcesz poświęcać na swoje hobby? Ile na sport? Jaki to będzie sport? I tak dalej.

jak zachować równowagę

Staraj się nie robić rzeczy, których nie lubisz (no chyba, że musisz – ja np. strasznie nie lubię pobierania krwi czy badań ginekologicznych, ale wiem, że trzeba). Wygospodaruj na odpoczynek tyle czasu, ile potrzebujesz. Jeśli lubisz robić sobie drzemki, to znajdź na nie czas. Jeśli nie lubisz drzemek, nie drzem na siłę, tylko wypij sobie kawę albo idź na spacer. Nie lubisz jogi? Biegaj, pływaj albo ćwicz zumbę (albo co tam chcesz)! Nie ulegaj modom – szczególnie takim, które w ogóle do Ciebie nie przemawiają. Po prostu słuchaj siebie i szukaj własnego złotego środka. Czasami on się jakoś znajduje sam, w sposób naturalny, innym razem trzeba się napocić, żeby coś ugrać. Bywa tak, że nie da się go utrzymać i jakoś odjeżdża nam z oczu jak jeden z celów postawionych sobie w grudniu 2016. 😉 Moim zdaniem jednak warto go szukać.

A Ty? Czujesz, że zachowujesz równowagę? Czy Twój rok 2017 był w tym sensie slow? Co pomaga Ci zachować równowagę? Ja jeszcze kończę swój tegoroczny bilans i już wiem, że idealnie nie jest, do wielkich zmian nie doprowadziłam, ale metoda małych kroczków, która bardzo pomaga mi zachować harmonię, sprawiła, że mocno popchnęłam pewne przedsięwzięcia do przodu.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Porzuć życie na pokaz
  2. Bądź „tu i teraz”, bądź uważny
  3. Słuchaj dobrej muzyki
  4. Medytuj
  5. Oderwij się od (przed)świątecznego szaleństwa

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności