Mój sposób na utrzymanie wagi na wodzy

jak utrzymać wagę

Ten wpis dedykuję przede wszystkim dziewczynom, bo na męskich sylwetkach się nie znam. 😉 Na początku małe ostrzeżenie – utrzymanie linii (czy schudnięcie) to nie jest prosta sprawa. Jeżeli szukacie prostych rozwiązań, to nie osiągniecie niczego, w żadnej sprawie. Takie jest moje podejście do życia poparte doświadczeniem. 🙂

Ten tekst nie będzie o restrykcyjnych dietach, ćwiczeniu po kilka godzin dziennie i innych podobnych sprawach. Nie będzie też o idealnej recepcie na odchudzanie czy utrzymanie wagi. To wszystko dlatego, że ja do zdrowia, ciała i ducha podchodzę bardzo holistycznie. Uważam, że to taki system naczyń połączonych i nie można zająć się jedną sprawą, zaniedbując inną. Moje ciało, to moja świątynia i polecam Wam wszystkim to myślenie, bo ono naprawdę pomaga.

1. Pozytywny obraz siebie

jak utrzymać wagę

Wiem, że zaczynam z grubej rury, ale po prostu uważam, że trzeba zadbać o swoją samoocenę. Na każdym etapie swojego życia, swojej drogi do mniejszej zawartości tłuszczu w ciele, lepszych wyników badań, czy czegokolwiek chcecie, trzeba akceptować siebie, swoje ciało, wygląd, fałdki, zmarszczki, cellulit. Na litość, wszystkie to mamy. Nie dajcie sobie wmówić, że to jest jakieś nienaturalne, ohydne itepe. Poza tym, nie dajcie też sobie wmówić, że jeżeli uważacie o sobie, że jesteście ładne/piękne, to jesteście próżne i puste. W Polsce niestety ciągle pokutuje przekonanie – masz być przeciętny, bo ja jestem przeciętny i wszyscy musimy być równi w swojej przeciętności. Nie, nie musimy. Każdy wybiera sobie swoją drogę i jeżeli ktoś wybiera sobie negatywną, to ja bardzo dziękuję, nie mamy o czym rozmawiać, nie będzie mnie taka osoba ciągnąć w dół. Mam tylko jedno ciało, innego nie dostanę, więc zamierzam je doceniać. Naprawdę, doceńcie swoje ciała.

2. Zdrowa droga

jak utrzymać wagę

Myślę, że właśnie warto sobie uświadomić to, co napisałam na końcu poprzedniego akapitu. Ciało mamy tylko jedno. Dzięki niemu funkcjonujemy. Nie traktujmy go więc jak śmietnik, bo wrzucając do niego śmieci, niczego dobrego sobie nie robimy. Dawajmy mu raczej zdrowe paliwo, a ono się nam odwdzięczy. Będziecie wtedy zdrowiej i dłużej żyć. Mam wrażenie, że słyszę w duchu jakiegoś krytykanta „Po co mam żyć długo? Wolę żyć krótko, ale pełnią życia!” i wtedy myślę sobie: serio chcesz mi wmówić, że jeżeli zjesz za dużo i potem będziesz się czuć ociężały, albo ostro sobie popijesz w piąteczek i całą sobotunię będziesz zdychać, to żyjesz pełnią życia? Daruj, proszę.

Nie jestem zwolenniczką jakichś przedziwnych restrykcji typu: zawsze jedz żywność bezglutenową, nigdy nie jedz cukru, żywności GMO (o tym chyba jeszcze chyba się wypowiem w przyszłości), nabiału, a najlepiej same warzywa. Szczególnie uczulam Was na modę na gluten-free – niektórzy naukowcy sugerują, że takie produkty mogą być nawet mniej zdrowe niż zwyczajna żywność m.in. dlatego, że zawierają mniej witamin i minerałów.

Jesteśmy żywymi organizmami, które potrzebują „paliwa” w postaci konkretnych (mniej-więcej) dawek składników odżywczych i witamin. Dostarczajcie mu więc białka – ja wybieram najczęściej białko roślinne (strączki, orzechy, pestki) lub rybę. Nie jestem jednak stuprocentową peskatarianką, bo zdarza mi się (rzadko, ale jednak) jeść filet z kurczaka. [EDIT: Już mi się nie zdarza ;))] Wiem jednak, że aby zaspokoić nasze zapotrzebowanie na białko, tego roślinnego zjemy trzy razy mniej. Czy to nie ciekawe? Zawsze mówiono nam, że jest inaczej.

Kolejny istotny składnik spożywczy to tłuszcze. Od razu powiem Wam ciekawostkę – tłuszcz nie tuczy. Tuczy cukier spożywany w nadmiarze, ponieważ ten właśnie nadmiar zamienia się w tłuszczyk, który nam się odkłada. A sam tłuszcz z pożywienia jest nam niezbędny – aby lśniły nam włosy, skóra była elastyczna, w ogóle, żeby organizm dobrze funkcjonował. Wybierajcie zdrowe tłuszcze roślinne – olej rzepakowy, oliwę z oliwek, olej kokosowy – lub masło (i pisząc masło, mam na myśli masło-masło 82%, a nie jakieś oszukane masło light czy inne tego typu wymysły; w ogóle wystrzegajcie się produktów light).

Cukier czy też węglowodany także są niezbędne. Warto jednak wybierać ich zdrowsze źródła, jak pełnoziarniste pieczywo czy makaron albo np. kasze. Jeśli już słodzicie napoje to lepiej miodem, syropem klonowym lub ksylitolem. Najlepiej pewnie byłoby stewią, ale prawdziwa stewia jest bardzo droga. O witaminach nie będę Wam tu robić wykładu, bo to dosyć oczywiste, że trzeba jeść warzywka i owocki (listopadowe ich źródła znajdziecie w poprzednim wpisie).

Jeśli miałabym coś zdecydowanie odradzić, to fast-foody, czipsy i inne słone przekąski, a także margaryny. To są najbardziej niezdrowe źródła tłuszczy i węglowodanów, jakie istnieją. Zrezygnujcie też ze słodkich napojów gazowanych (ale i niegazowanych) – to puste kalorie. Jeśli z kolei miałabym coś polecić, to zdecydowanie poleciłabym gotowanie w domu – to jest w czasach blogów i stron kulinarnych takie proste, że już chyba naprawdę czas skończyć z wymówkami. 😉 Domowe jedzenie zawsze będzie zdrowsze – nawet jeśli zrobicie pizzę, kluski albo słodkie ciacho (przykład w tym wpisie). I oczywiście 5 posiłków! Trzy spore, dwa małe (przekąski). I raz na jakiś czas skonsumujcie sobie coś niezdrowego. Podobno wtedy jesteśmy szczęśliwsi. 🙂

Pijcie też dużo, najlepiej wody. Byle nie za dużo, bo to też niedobrze. Chociaż chyba niewiele osób zdoła wypić więcej niż 8 szklanek. Ja rano, na czczo, piję 2 szklanki ciepłej wody z cytryną na pobudzenie metabolizmu. Starajcie też robić odstępy czasowe między piciem, a jedzeniem, ponieważ picie w trakcie jedzenia zakłóca procesy trawienne.

3. Odstresowanie

jak utrzymać wagę

Kolejna ważna sprawa to stres. Kiedy się stresujemy w naszym organizmie podnosi się poziom hormonu stresu, czyli kortyzolu. Kortyzol to taki złośliwy hormon, który powoduje, że chce się nam jeść i to niekoniecznie zdrowe rzeczy. Pamiętajcie, że restrykcyjne diety są frustrujące, czyli też mogą wywoływać stres. Lepiej jedzcie zdrowo – co pobieżnie opisałam wyżej – i powoli. Bardzo ważna jest też odpowiednia ilość snu. Słyszałam różne opinie na ten temat, także zdecydujcie same, ile snu potrzebujecie – najczęściej jest to jednak co najmniej 7 godzin. Ja uważam, że powinno to być 7,5 lub 9, ponieważ cykle REM trwają 1,5 godziny, a wstanie w połowie trwania fazy REM może spowodować, że będziemy niewyspani i nieproduktywni w ciągu dnia. Wyszukajcie sobie to u wujka Google, nie musicie mi wierzyć na słowo. 🙂

Na pewno odstresowujące będzie robienie czegoś, co sprawia Wam przyjemność – czytanie, oglądanie filmu, robienie na drutach, układanie puzzli, co tylko chcecie. Dzień, w którym nie ma przyjemności, a są jedynie obowiązki, raczej nie będzie udany, sami o tym najlepiej wiecie. 🙂 W moim przypadku działa też medytacja – każdy może znaleźć swój typ. W moim przypadku działa siadanie „po turecku”, nastawienie sobie jakiegoś alarmu, zamknięcie oczu i siedzenie i nieskupianie się na niczym szczególnym, co przyjdzie mi na myśl. Wy możecie robić tak samo, albo położyć się na plecach, albo usiąść na krześle, słuchać relaksującej muzyki, skupiać się na pozytywnych myślach albo liczyć oddechy. Każdy znajdzie coś dla siebie, a korzyści są niezliczone. 🙂 Stres obniżają też ćwiczenia fizyczne, ponieważ uwalniają endorfinki. 😉

4. Jakakolwiek aktywność

jak utrzymać wagę

Myślę, że to dosyć oczywiste. Jednak nie musicie się zabijać na siłowni, żeby utrzymać wagę. Żeby schudnąć też nie, jednak wówczas Wasza aktywność powinna być zwiększona, bo przecież chcecie spalić obecny w Waszym ciele tłuszcz. Przede wszystkim znajdźcie swój ulubiony sport – dla mnie to jest joga, pilates, ewentualnie pływanie. Nie będę Wam tu więcej pisać o tej oczywistości, może tylko dodam, że człowiek w ciągu dnia powinien przejść od wstania z łóżka do położenia się spać 6 km, więc… chodźcie! Wysiadajcie dwa przystanki wcześniej z autobusu, gdy macie blisko, idźcie pieszo, wchodźcie po schodach zamiast jeździć windą. Każdy ruch jest dobry, naprawdę. Jeśli nie macie czasu na codzienne godzinne uprawianie sportu, to znajdźcie sobie jakiś kilkuminutowy program ćwiczeń. Popularny jest 7 minute workout – jest chyba nawet taka aplikacja. Także, ruszajcie się!

No, to chyba na tyle. Sporo tego było, ale tak naprawdę i tak to jest skrócona wersja. O zdrowym trybie życia można pisać wiele, ale będę jeszcze do tego wracać w przyszłości, także bez obaw. 🙂 Może uważacie coś za ważne, albo chciałybyście coś dodać? Czekam z niecierpliwością. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Czym jest dla mnie piękno?
  2. Organizacja w diecie – moje podstawowe zasady
  3. Pokochaj siebie zanim dasz się pokochać innemu człowiekowi
  4. Blogilates i pływalnia, czyli jak schudłam 10 kg nie zadręczając się
  5. 17 powodów, dla których warto… chodzić pieszo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *