Nie rób z siebie męczennika | 52 Tygodnie Pozytywności

jak stawiać ludziom granice

Warto pomagać innym ludziom. Warto utrzymywać kontakty z bliskimi ludźmi. Jednak wszystko ma swoje granice, o których warto pamiętać dla własnego dobra.

Gdybym chciała ten tekst koniecznie zatytułować pozytywnie (bez niesławnego „nie”), tytuł musiałby brzmieć „szanuj siebie”. Tylko że wtedy napisałabym tak długi tekst, że nie chciałoby się Wam go czytać. A prawda jest taka, że jeśli przyjrzycie się moim tekstom z tego cyklu, zauważycie, że one wszystkie składają się na szacunek do siebie i innych ludzi. Dziś zawężam pole manewru do konkretnego aspektu szacunku do siebie, a nawet do konkretnego przejawu asertywności.

To jest coś, z czym sama ciągle się zmagam, bo wiem, że jeśli jakoś się z tym nie ogarnę, to będę wiecznie wykończona. Nie tylko fizycznie, ale – może nawet przede wszystkim – psychicznie. Wiem, że czytają mnie głównie kobiety i jestem pewna, że przynajmniej część z Was boryka się z podobnym problemem – z problemem dogodzenia wszystkim i utrzymywania relacji ze wszystkimi za wszelką cenę. Z tą drugą częścią sama już całkiem nieźle sobie poradziłam i odsyłam Was tu do tekstów o radzeniu sobie z negatywnymi ludźmi i o wybaczaniu.

Twoje sprawy są zawsze bardziej istotne niż moje

Natomiast wciąż kuleje u mnie chęć uszczęśliwienia wszystkich i pomagania im we wszystkim. Takiego ratowania świata. Część z Was powie, że to jest zaleta. Oczywiście, że jest – w oczach innych ludzi, bo robimy dla nich coś dobrego i we własnych – z tego samego powodu. Fajnie by było jednak jakoś połączyć to z asertywnością, żeby nie paść ofiarą tejże zalety. Ja na przykład zawsze wszystkich muszę wysłuchać (nawet jeśli nie mam czasu, bo mam na głowie mnóstwo własnych spraw, ale można mi wmówić, że przecież moje są mniej ważne), pilnować utrzymywania relacji (choć z niektórych po pewnym czasie rezygnuję, jeśli widzę, że po drugiej stronie nie ma ani grama chęci ani starań), wszystkich zawsze odwiedzać, wyręczać i o wszystkim pamiętać. Jest to wykańczające, ale jeśli tego wszystkiego nie robię, to pojawia się u mnie myśl, że ze mnie chyba jest zła córka, zła żona, zła siostrzenica, przyjaciółka, wnuczka. Gdybym miała dzieci to pewnie pojawiłaby się tu opcja „zła matka”.

Dlaczego tak jest?

jak stawiać ludziom granice

Trochę się tu przed Wami otwieram, ale robię to po to, żebyście wiedziały (wiedzieli? są tu mężczyźni, którzy tak się przejmują?:)), że nawet uśmiechnięte, szczęśliwe i pozytywne kobiety mają tego typu dylematy. Na szczęście mam przynajmniej świadomość, że to w dużej mierze wina naszej kultury, w której wciąż wychowuje się „grzeczne dziewczynki” i „małych bohaterów/łobuziaków”. Całe moje szczęście, że moja mama nie brała w tym udziału i udało się jej przynajmniej w pewnej mierze uchronić mnie przed zgubnym wpływem tego rodzaju stereotypów.

No dobrze, skoro już tutaj wyłożyłam problem i jego prawdopodobną przyczynę, to może zastanowimy się, co by tu zaradzić? 🙂

Zadanie #15 Przestań ratować świat. Albo przynajmniej zacznij od siebie

#1 Uświadom sobie, że nie musisz

Po pierwsze i najważniejsze: nic nie musisz. Jesteś wolnym człowiekiem i wszystkie decyzje, które podejmujesz, podejmujesz z własnej woli. Nikt nie może Cię do niczego zmusić. Nie masz wobec nikogo żadnych obowiązków (no, poza swoimi dziećmi, bo są od Ciebie zależne oraz Twoim pracodawcą i kimkolwiek, z kim podpisałaś/podpisałeś jakąś umowę).

#2 Pomyśl, co najgorszego może się stać, jeśli…

To działa zawsze. W przypadku każdego stresu. Pomyśl sobie, co się stanie, jeśli np. nie odpiszesz komuś natychmiast, jeśli oddzwonisz, gdy skończysz swoje zajęcia, jeśli nie zrobisz czegoś, co jest niezgodne z Twoimi przekonaniami itd.

#3 Oswój się z tą myślą

Wyobraź sobie tę najgorszą możliwą sytuację. Wczuj się w to. A potem przemyśl, na ile prawdopodobne jest, że to się wydarzy. Czy Twoja przyjaciółka już więcej się do Ciebie nie odezwie, jeśli nie przez godzinę nie odbierasz telefonu? Nie sądzę. Myślę raczej, że zrozumie, że też masz prawo być zajęta.

#4 Zacznij testować

Po prostu to wypróbuj. Kontynuując przykład – nie odbieraj telefonu (a nawet po prostu go wycisz!), gdy pracujesz, ćwiczysz albo kiedy się relaksujesz. Masz do tego prawo.  Później oddzwoń i sprawdź, co się stanie. Ja zamierzam na ten tydzień na czas pracy i relaksu ustawić telefon tak, żeby przepuszczał tylko połączenia od mojego Męża. Przez godzinę czy dwie świat się nikomu nie zawali beze mnie. Nie raz zdarzyło mi się, że ktoś czegoś ode mnie chciał, a ja tego nie zauważyłam i gdy później pytałam, okazywało się, ze już sobie świetnie poradził. 🙂 Naprawdę – dorośli ludzie radzą sobie bez Ciebie.

#5 Wyprowadź z błędu

jak stawiać ludziom granice

Jeśli ktoś bardzo przyzwyczaił się do tego, że jesteś na każde jego zawołanie i to NATYCHMIAST. To jest problem z obecnymi czasami – zawsze jesteśmy online, zawsze pod telefonem. Trudniej o zachowanie higieny psychicznej, niż kiedyś. Ale da się. Powiedz, że masz prawo mieć czas dla siebie. Tak, jak Ty respektujesz prawo tej osoby do czasu dla siebie. Tylko je respektuj!

#6 Poproś o drobną przysługę

To niezawodny sposób mojej mamy. Jeśli czujesz, że ktoś zaczyna wchodzić Ci na głowę, spróbuj jego o coś poprosić. A jeśli się nie wywiąże i będzie marudzić, że nie ma czasu, no to chyba sama/sam widzisz, co się dzieje. Doskonale wiesz, że i Ty masz swoje obowiązki, a jednak temu komuś pomagasz. On/ona nie pomaga Tobie w drobnej sprawie, bo „nie ma czasu”? No to sorry, ale co to za relacja?

#7 Pilnuj się

Jeśli kiedykolwiek złapiesz się na myśleniu, że koniecznie i natychmiast musisz coś dla kogoś zrobić, pomyśl sobie, czy dana osoba zrobiłaby dla Ciebie to samo. Jeśli nie – ona też może poczekać/zrozumieć.

#8 Pamiętaj, że aby komuś pomóc, musisz najpierw zadbać o siebie

Na każdym przedstawieniu zasad bezpieczeństwa w samolocie stewardessy i stewardzi mówią o tym, że jeśli wypadną maski tlenowe, to najpierw trzeba ją nałożyć sobie, a dopiero później swojemu dziecku. Dlaczego? Bo jeśli stracisz przytomność, to nikomu nie pomożesz! Przełóż sobie tę metaforę na codzienne życie i zawsze o niej pamiętaj. To Twoja podstawowa zasada bezpieczeństwa.

#9 Ciesz się (względną) swobodą i czasem, który zyskałaś/zyskałeś na zakończeniu zamartwiania się

A czego nigdy nie musisz znosić?

Czyichś fochów i złego traktowania. Jeśli czujesz, że ktoś traktuje Cię źle, to z całą pewnością tak właśnie jest. Najpierw z tym kimś porozmawiaj, powiedz, jak się z tym czujesz. Zlał to? Kolejny krok to rezygnacja z utrzymywania kontaktów z tą osobą. Niezależnie od tego, kim dla Ciebie jest. Nie daj się wykorzystywać ani szantażować emocjonalnie. Nigdy.

Zapewniam Was, że jesteśmy w tym razem. Sama chcę nad tym popracować i ten tydzień właśnie temu dedykuję. 🙂

Macie ten problem? A może jakiś niezawodny sposób, żeby sobie z nim radzić? Koniecznie się nim podzielcie!

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Zaplanuj podróż
  2. Wyślij kartkę, nie SMS-a
  3. Jeśli musisz z kimś konkurować – konkuruj ze sobą
  4. Dlaczego warto czytać książki o rozwoju osobistym
  5. Schematy i nawyki – czy to zawsze dobra droga?

Pozostałe teksty z cyklu znajdziesz w zakładce 52 Tygodnie Pozytywności

  • O tak! Staram sie, chociaż nie zawsze wychodzi… 🙂 warto czasami dac sobie trochę czasu…

  • Najbardziej przypadły mi do gustu podpunkty o pilnowaniu się i wyprowadzaniu z błędu. Rzeczywiście najtrudniej jest odzwyczaić kogoś od tego, że jesteśmy na każde jego zawołanie. Troszkę też w tym naszej winy, bo nikogo nie powinniśmy przyzwyczajać do wiecznej dyspozycyjności. Danej osobie słusznie może być przykro, że nagle zaczęliśmy ją „olewać”. Ale nie ma sensu zwlekać z przywracaniem zdrowych relacji, bo prędzej czy później i tak nas one przytłoczą. Zgadzam się też, że intuicja to najlepszy barometr ludzkich relacji! Jeśli czujemy, że ktoś nas źle traktuje, to nie ma co sobie wmawiać, że jest inaczej.

  • Świetnie mi się czytało i mówię to jak najbardziej serio! Masz bardzo lekkie pióro, brawo 🙂 Poza tym uświadomiłam sobie wiele rzeczy przez ten wpis, teraz pora by przetrawić i wprowadzić w życie 😀 Miłego dnia! Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Wow, bardzo Ci dziękuję <3 I mega mega się cieszę, że mój tekst jakoś na Ciebie wpłynął! 🙂

  • Mój mąż kiedy zaczynaliśmy się spotykać dopiero był właśnie typem takiego człowieka, co każdemu pomoże, leci na każde skinienie, ale sam się pomocy doprosić nie może. Ja jestem bardziej pragmatyczna (nie chcąc mówić okropna 😛 ) i jeśli nie chcę czegoś robić, to nie robię. Nie chcę pomagać, to nie deklaruję pomocy, a zanim się w coś zaangażuję to się zastanawiam czy na pewno tego chcę. Może to straszne, ale ‚zdrowsza’ jestem i mam mniej stresów 🙂 pozdrawiam

    • Nie powiedziałabym, że to straszne. 🙂 Żyjesz bez brzemienia tych wszystkich ludzi, którzy czegoś od Ciebie chcą, a często nawet wymagają. Wyobrażam sobie tę lekkość 😀 Mam nadzieję, że sama jeszcze do tego dorosnę. Na razie próbuję podjąć jakieś kroki i mam nadzieję, że się nie złamię 🙂

  • Super wpis 🙂 Będą wpadać częściej 🙂

  • Zrobiłabym wiele dla niektórych, za wiele… a w zamian? Lepiej pozostawić to bez odpowiedzi.

    • Może warto by było troszkę nad tym popracować? Zachęcam 🙂

  • ALe mega fajny cykl! Będę wpadać częściej!

  • To jest post dla Ani 🙂 Dziękujemy za niego! Pozdrawiamy uprzejmie

  • Grace

    Bardzo ważna treść. Ciągle wmawia nam się, że dbanie o siebie, stawianie granic to egoizm. A ja nic złego w tym nie widzę, choć tylko jak patrzę z dystansu, gdyż samej mi trudno choćby odmawiać

    • Mnie cieszy, że coraz częściej słyszę jednak o tym, żeby o siebie dbać przede wszystkim. 🙂 Mam wrażenie, że tylko wykonanie kuleje – tak jak wciąż w moim przypadku. Dlatego w tym tygodniu chce się temu lepiej przyjrzeć 🙂

  • Punkt 6 podkradam 🙂 A tak dla siebie, to po prostu czasami nie biorę telefonu na wypad na zakupy. Mam spokój 🙂

    • Bardzo proszę, podkradaj 🙂 Pomysł dobry, ja czasami robię tak przypadkowo 😀 Zwłaszcza, jeśli na te zakupy wychodzę z Mężem 😀