Jak schudłam 10 kg nie zadręczając się

jak schudłam 10 kg

Pisałam Wam już o swoim sposobie na utrzymanie wagi, pomyślałam jednak, że warto coś wspomnieć o tym, jak schudłam (10 kg). Jak mawia amerykańskie powiedzenie: abs are made in the kitchen, więc nie oczekujcie, że będziecie sobie jeść, co tylko Wam wpadnie w ręce, ale poćwiczycie i schudniecie.

Uwierzcie, próbowałam, to naprawdę nie działa. Najlepsze jest połączenie odpowiednich ćwiczeń i zdrowego odżywiania. Tak naprawdę schudnąć można dzięki samej rezygnacji z niezdrowych, przetworzonych produktów i pustych kalorii, jak cola, czipsy, fast-foody czy słodycze. Ja słodycze lubię i jem, ale podczas „odchudzania”, które trwało jakoś trochę ponad pół roku, na początku nie jadłam ich wcale, a później zaczęłam sobie – dla własnego zdrowia psychicznego – robić yolo/cheat meals. Z gazowanych napoi, fast-foodów i słonych przekąsek zrezygnowałam jednak wówczas właściwie całkowicie (czasem coś tam skubnęłam czy wypiłam z okazji jakiejś imprezy). Drugą ważną sprawą jest zmniejszenie objętości posiłków. Trzeba po prostu zdrowo i mniej żreć. 😉

#1 Pływalnia

jak schudnąć 10 kg

Przechodząc jednak do „treningów” – zaczęłam od basenu, od pływania. Nie posiadłam niestety umiejętności poprawnego pływania, ale umiem się w wodzie przemieszczać jako-taką żabką z głową na wierzchu albo z basenowymi akcesoriami dla ułatwienia sobie życia i to wystarczyło. Przez 3 miesiące chodziłam z moim chłopakiem w weekendy na basen i robiłam od 30 do 50 20-metrowych „basenów”. Nie potrafię Wam powiedzieć, ile wtedy schudłam, ale jestem pewna, że po basenie moje ciało bardzo się wysmukliło. Jeśli w przyszłości będę miała jeszcze okazję niedrogo wykupić pakiet na basen to z pewnością to zrobię.

Dodatkowo, powiem Wam, że jest to jeden z najzdrowszych sportów – wzmacnia mięśnie, odciąża kręgosłup i rozluźnia. Na pierwszym roku studiów chodziłam też w ramach wuefu na aquafitness – wtedy także zauważyłam zdecydowaną poprawę kondycji i wyglądałam smuklej. Po wyjściu z basenu koniecznie zjedzcie banana – chyba nie ma lepszego posiłku potreningowego, a już szczególnie pobasenowego. Potas i magnez w nim zawarte przyniosą ulgę spracowanym mięśniom, a fruktoza zniweluje nieco zmęczenie.

#2 Blogilates

Po trzech miesiącach pływania na basenie zaczęłam ćwiczyć według „suchych”, obrazkowych instrukcji, które znalazłam na Pintereście – jakieś 3 razy w tygodniu po ok. 30 minut. Nie dawało to może spektakularnych rezultatów, ale zawsze była to jakaś forma ruchu. Niektóre z tych zestawów ćwiczeń podobały mi się bardziej i z ciekawości zajrzałam na stronę ich autorki – Cassey Ho. Okazało się, że te „suche” instrukcje powstały na podstawie filmików, które wcześniej nagrała, gdzie pokazuje ćwiczenia z zakresu pilatesu, przy czym jest to jej modyfikacja.

Dziewczyna tak mi odpowiadała, że po prostu zaczęłam „z nią” ćwiczyć w domu. I to był strzał w dziesiątkę. Cassey jest młodą, sympatyczną i bardzo pozytywną dziewczyną, która nie liczy mechanicznie powtórzeń, tylko spontanicznie opowiada przeróżne historyjki, żebyście nie skupiali/skupiały się na samym ćwiczeniu (a zwłaszcza tym, ile jeszcze do końca;)). Oczywiście, wyjaśnia też jak wykonywać konkretne ćwiczenia, jakie jest prawidłowe ułożenie ciała czy użycie mięśni, a także często pokazuje modyfikacje ułatwiające ćwiczenie. 🙂 Oto przykładowy zestaw ćwiczeń z jej kanału na YouTube.

Cassey co miesiąc wrzuca nowy kalendarz ćwiczeń, gdzie znajdziecie przygotowane zestawy na każdy dzień, więc nie musicie się wysilać i dobierać sobie ich samodzielnie (czego oczywiście nikt Wam nie zabrania, ja jednak długo korzystałam z kalendarzy i byłam zadowolona z rezultatów). Warto właśnie zacząć od kalendarza dla początkujących, żeby nie rzucić się na głęboką wodę i się nie zniechęcić.

Aby dostać kolejne kalendarze, musicie zapisać się do jej newslettera – będziecie wtedy co miesiąc dostawać hasło potrzebne do odblokowania strony. Zobaczycie, że na każdy dzień przewidziane są ćwiczenia na inną partię ciała, zawsze jest też jakaś rozgrzewka cardio. Na koniec ćwiczeń najlepiej we własnym zakresie trochę się porozciągać, w moim przypadku dobrze działa odrobina jogi. Jeden dzień tygodnia, to dzień odpoczynku, żeby dać się zrelaksować spiętym mięśniom. Wtedy możecie się także porozciągać – znajdziecie wiele filmików na YT o takiej tematyce.

beginners-2b-1
źródło: www.blogilates.com

Cassey ma na swoim kanale także serię Cheap clean eats (tanie i zdrowe jedzenie), która niestety nie do końca przypadła mi do gustu, ponieważ momentami była nie na moją kieszeń (pamiętajmy, że co będzie tanie dla Amerykanów, niekoniecznie będzie tanie dla nas), ale wypróbujcie, może coś Wam się spodoba i u Was się sprawdzi. A propos jedzenia – po wyczerpujących (co tu kryć) treningach z Cassey wypijałam najczęściej duży kubas koktajlu białkowego (sojowego) z bananem i jakimiś innymi owocami, ewentualnie też z czymś zielonym, np. świeżym szpinakiem w sezonie.

Mam nadzieję, że ta sympatyczna trenerka przypadnie Wam do gustu. Na własnej skórze sprawdziłam i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że warto. 🙂 Piszcie, czy mieliście już okazję „z nią” ćwiczyć. A może znacie jakichś innych sympatycznych jutuberów od fitnessu? Albo jakieś inne ciekawe sposoby na odchudzanie bez rozpaczy? 😉 Dzielcie się wszystkim, co wiecie!

Mały bonus na koniec – sezonowe produkty na grudzień! 🙂

jak schudnąć 10 kg

Warzywa: brukselka, buraki, cebula, cykoria, czarna rzepa, czosnek, dynia, endywia, fasola, fenkuł, jarmuż, kapusta, korzeń selera, marchewka, natka pietruszki, pieczarki, pietruszka, por, roszponka, ziemniaki.

Owoce: gruszki, jabłka, orzechy laskowe i włoskie oraz (niezbyt lokalne) mandarynki, ananas, mango, pomarańcze.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Idźcie na basen!
  2. Wyzwania Blogilates – droga ku pięknie zaznaczonym mięśniom
  3. „Chcę mieć piękne ciało na plażę”, bikini body i walka z cellulitem. Czyli kilka słów o motywacji do prowadzenia zdrowego stylu życia
  4. Organizacja w diecie – moje podstawowe zasady
  5. Co jeść, żeby mieć zdrowy układ pokarmowy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *