jak realizować cele

Coś słyszałam, że ten cały zeszłotygodniowy Blue Monday wiąże się m. in. z tym, że do tego czasu większość ludzi porzuciła już swoje postanowienia noworoczne. Kurczę, 2 tygodnie to strasznie szybko – aż jestem ciekawa jakie postanowienia są tak przerażające, że nie da się ich dotrzymać dłużej. 🙂 A więc co zrobić? Jak realizować cele?

I powiem Wam, że nie ma najmniejszego znaczenia, czy macie postanowienia noworoczne, czy plany na miesiąc, tydzień czy plany z okazji urodzin czy też pierwszego dnia wiosny, czy macie jeden duży cel na rok czy jesteście spontaniczni i niczego nie planujecie (nawet wtedy na pewno z tyłu głowy macie coś, co chcielibyście/chciałybyście zrobić). Każdy z nas czegoś chce. Niektórzy najbardziej chcą wysoko zajść na swojej drabinie kariery, inni mieć szczęśliwą rodzinę, jeszcze inni chcą wyglądać super-fit albo popracować nad jakąś swoją cechą charakteru (bo np. są zbyt ulegli albo kłótliwi). Z pewnością nie będzie dla Was zaskoczeniem, jeśli powiem, że każde takie pragnienie wymaga starań. O ile oczywiście ma wyjść poza sferę marzeń i fantazji.

Skup się na tym, czego Ty dla siebie chcesz

Pamiętaj, że nie musisz chcieć wszystkiego. Nie musisz chcieć tego, co wszyscy. Nie musisz chcieć zarabiać kokosów, nie musisz chcieć być szczupła/szczupły, nie musisz chcieć znać 7 języków, ani podróżować, ani spać 8 godzin dziennie, ani 5. Ja wiem, że to jest trudne, bo media społecznościowe zalewają nas wieściami o ludziach pełnych pasji o nie wiadomo ilu talentach, których doba najwyraźniej trwa 28 godzin, zamiast 24. Może nawet moje postanowienia noworoczne są dla Ciebie zbyt onieśmielające – ale uwierz i mnie podsumowania roku niektórych blogerów powaliły na kolana! Jak wiadomo, każdy kij ma dwa końce. Dobrze, że ta fala motywacji na nas napływa, bo chcemy robić coś ze swoim życiem. Z drugiej strony – niedobrze, jeśli to nas przytłoczy i wprawi w poczucie winy „no i co ja w ogóle robię ze swoim życiem”.

jak realizować cele

Ostatnio często wspominam o tym na blogu, ale naprawdę upewnienie się w tym, że jestem introwertyczką i docenienie się za to, co mogę wnieść do życia innych ludzi, nie było łatwe. Większość ludzi to ekstrawertycy, świat jest przez nich urządzony i cenione są głównie wartości, które oni wnoszą. Introwertyk ma się dostosować i wyjść poza swoją strefę komfortu. I znowu, dobrze, fajnie, rzeczywiście swoją strefę komfortu warto poszerzać, ale nie za wszelką cenę. Wielu introwertyków – w tym ja – cierpi na fobię telefoniczną. Oczywiście, jeśli muszę, to zadzwonię, ale prawdę mówiąc wolę załatwiać sprawy twarzą w twarz albo… mailem, bo dzwonienie po prostu mnie stresuje. I naprawdę, nie wiem, po co mam zmuszać się do dzwonienia, gdy mogę sprawy załatwić inaczej.

Kiedy warto przekraczać swoją strefę komfortu?

Co prawda, moją lekcją z 2017 roku było to, że wszystko, co najlepsze, jest po drugiej stronie strachu, ale to nie oznacza automatycznie, że muszę robić wszystko czego się boję. Chodzi raczej o to, że jeżeli np. bardzo chciałabym zyskać coś, co wymagałoby ode mnie przełamania lęku przed dzwonieniem, to bym zadzwoniła. To jednak nie oznacza, że nagle moja strefa komfortu ekstremalnie się poszerzyła. To oznacza, że wyskoczyłam poza nią na chwilę i zaraz do niej wróciłam, ponieważ mój lęk magicznie nie zniknął przez ten jeden telefon. No, może poszerzyła się o 1 mikrometr i może poszerza się tak z każdym telefonem, ale to nie jest dużo. Powiem Wam, że mimo mojej fobii pracowałam kilka miesięcy na słuchawce. I przez to chyba jeszcze bardziej nie lubię dzwonić. 😉

Każdy jest inny. Każdy ma prawo do realizacji swoich potrzeb i pragnień

Mam nadzieję, że moje przesłanie powoli już się wyłania. Ale jeszcze jeden przykład. Uwielbiam podróże. Mimo wszystko bliżej mi do turystki niż do podróżniczki, tak myślę. A kiedyś natknęłam się na filmik, który gloryfikował bycie „podróżnikiem” i degradował bycie „turystą”. Nie pamiętam już, co dokładnie tam było, ale nagle tak bardzo chciałam być podróżniczką, bo byłabym wtedy taka och-i-ach-wspaniała. Jednak… czy naprawdę każdy, kto lubi podróżować musi lubić przygody, namiot i podróże autostopem? Dlaczego czyni mnie gorszym człowiekiem to, że wolę hotele, samoloty i skrzętny plan? Dlaczego mam chcieć podróżować w egzotyczne miejsca, np. do Azji, podczas gdy z całej Azji właściwie interesują mnie 2-3 kraje.  Wcale nie muszę. Muszę, a właściwie chcę być sobą i realizować swoje pragnienia i potrzeby, a nie czyjeś.

jak realizować cele

Zadanie #51 Przez najbliższe dni rób po jednym małym kroczku, by zrealizować jakieś swoje marzenie

#1 Co jest Twoim marzeniem?

Czyli co? Czyli najpierw pomyśl, co jest tym Twoim marzeniem. Niektóre osoby mają swoje marzenia w głowie, inne muszą zasiąść nad kartką z długopisem i herbatką, żeby ogarnąć swoje myśli. Pamiętaj, że to ma być Twoje marzenie, Twój plan na życie, a nie czyjś. Zbyt wielu z nas realizuje cudzą wizję na swoje życie. Jeśli inspirujesz się jakimiś blogerskimi postanowieniami, to pamiętaj, że samo pomyślenie „ojej, jak fajnie, też bym tak chciał/chciała” nie wystarczy, bo może to być impulsywne, bo fajnie brzmi lub wygląda, a to z kolei może się zakończyć na słomianym zapale.

jak realizować cele

#2 Postanów sobie, że je zrealizujesz

Następnie, w tym pięknym, przedostatnim tygodniu 52-tygodniowego cyklu, gdy słońce zaczyna już wschodzić wcześniej i zachodzić później, gdy budzi się w Tobie nowa nadzieja (a taką przynajmniej mam nadzieję), wróć do pierwszego zadania, czyli postanów sobie bardzo mocno, że osiągniesz ten swój cel. Zwróć uwagę, że przestałam mówić o marzeniu, a zaczęłam o celu. I nawet nie chodzi o ten słynny cytat o tym, że marzenie z datą realizacji staje się celem. Możesz mieć datę realizacji i przy niektórych celach warto ją mieć. Przy innych dobrze po prostu iść za ciosem. To przecież może być Twój plan na życie. Terminy określaj przede wszystkim dla tych swoich małych kroczków.

#3 Zrób pierwszy krok

No i właśnie. Gdy już masz pewną wizję, podziel ją sobie na małe kroczki. Pomyśl, jak możesz osiągnąć to, co chcesz osiągnąć. Zacznij od jednego małego kroku, wykonaj go, wykreśl i przejdź do następnego. W ten sposób ani się obejrzysz, a Twój cel zostanie zrealizowany – może nawet przed dedlajnem, jeśli go sobie ustaliłaś/ustaliłeś.

Nie pozostaje mi nic innego niż życzyć Ci powodzenia! A może zdradzisz mi i innym Czytelnikom bloga, co jest takim Twoim celem? Możesz to powiedzieć w bardzo ogólny sposób, np. jaka dziedzina życia będzie Twoim priorytetem na najbliższy rok. Czerpmy z różnorodności! <3

P.S. Pamiętacie jak pisałam o kursie „Pewność siebie i autentyczność w relacjach”? Kasia Weiss, autorka kursu, przygotowała dla moich Czytelniczek i Czytelników 20 procent zniżki! Zapisać się na kurs można -> tutaj. Żeby uzyskać rabat wystarczy wpisać kod 20%pspa18 i go aktywować. 🙂 Na przystawkę polecam darmowy PDF -> tutaj albo tekst o docenianiu siebie <3

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Oderwij się od (przed)świątecznego szaleństwa
  2. Zachowaj równowagę
  3. Bądź uczciwa, bądź uczciwy
  4. Rozruszaj się
  5. Mów komplementy

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności