jak nauczyć się oszczędzać pieniądze

Wiem, że ekspertów od oszczędzania już jest kilku, dlatego nie będę się silić na bycie wielką znawczynią tematu. Jeżeli poszukujecie eksperta, to pierwszym skojarzeniem będzie na pewno Michał Szafrański – i do jego bloga Was odsyłam. Jednak jeśli chodzi o takie codzienne oszczędzanie, to dla mnie mistrzynią jest Oszczędnicka. Dziś jednak ja pokuszę się o powiązanie Pozytywnego Życia z oszczędnym życiem.

Jaka to ja jestem biedna…

Wszyscy dobrze wiemy, że ludzie lubią narzekać. Narzekanie jest łatwe. A na co najłatwiej narzekać poza polityką i pogodą? Oczywiście na brak pieniędzy! Nieodmiennie jestem zdumiona tym, jak ludziom brakuje szerszego spojrzenia, jeśli chodzi o stan posiadania. Nie wiem, czy to są jakieś klapki na oczach, czy co? Wszyscy jesteśmy tacy biedni, och. To ja się pytam, skąd te tłumy w restauracjach? Jakim cudem powstają coraz to nowe centra handlowe? Umówmy się, ubrania z sieciówek wcale nie są takie tanie. Jakim sposobem kina są oblegane, a na spektakl Tango trudno kupić bilety? Kto to wszystko kupuje? Kto oblega te puby wieczorami? Bo mi się zdaje, że my właśnie. Na początek proponuję zacząć doceniać to, co się już ma, a później zacząć oszczędzać na to, co się chce mieć. 😉

Problem z krótkowzrocznością

Wiąże się z tym – również nieodmiennie zaskakująca – krótkowzroczność dotycząca finansów. A właściwie nawet krótkowzroczność i powierzchowność. Kilka lat temu, gdy byłam jeszcze na studiach, miałam pewną grupę znajomych. Usilnie namawiałam tę grupę na wspólny wyjazd pod namiot. Takie wiecie, bez szaleństw, jedziemy pociągiem na zniżkach nad morze, śpimy pod namiotem i jemy to, co nam wejdzie do lodówki turystycznej. Nigdy mi się to nie udało, bo ich nigdy nie było stać. Przy czym codziennie było piwko i papieroski. W tym samym czasie ja nie piłam codziennie piwka, ani nie paliłam papierosków i podczas studiów zwiedziłam sobie Trójmiasto (i to nie raz, ale tam akurat mam nocleg), Wrocław, Poznań, Gniezno, Toruń, Szlak Tatarski oraz Katalonię.

jak nauczyć się oszczędzać pieniądze

Wniosek? Zanim zaczniesz gadać, że Cię na coś nie stać, dokładnie przyjrzyj się swoim wydatkom. Wcale nie trzeba mieć złóż złota pod domem, żeby podróżować, od czasu do czasu zjeść na mieście, kupić kawę w kawiarni czy obcować z kulturą wysoką. Jeżeli Twoim priorytetem jest piwko za piwkiem, no to droga wolna. Ale nie mów, że Cię nie stać. To tak jak z tym czasem – każdy wykorzystuje go jak chce. Jasne, pieniędzy nie wszyscy mamy tyle samo, na szczęście czasy peerelowskiej „równości” już minęły, ale nieumiejętne gospodarowanie finansami i zwalanie później wszystkiego na „biedę” widać jak na dłoni. I nie mów mi, proszę, że raz się żyje, ani nic takiego, bo to Ty później jęczysz, że nie masz pieniędzy, a nie ja.

Coś za coś – chyba że jesteś bogaczem

Dlatego właśnie, o ile nie zarabiasz kokosów i nie masz jeszcze jachtu, to zwróć uwagę na co wydajesz pieniądze. Podsumuj wszystkie kawki i obiadki na mieście. Podsumuj, ile wydałaś w ciągu roku na bzdety – kolejne kolczyki, które będziesz nosić raz na kwartał albo apaszkę, która jest piękna, ale w ogóle do Ciebie nie pasuje. Kolejne szpilki, w których nie umiesz chodzić. Kolejny gadżet, którego przestaniesz używać po miesiącu. A potem pomyśl, co innego można za to kupić. Może mogłabyś kupić jedne klasyczne złote kolczyki i mieć je na lata? Może z tych gadżetów uzbierałaby się taka sumka, że można byłoby już kupić używany samochód? Może tę całą tonę butów można by było zamienić na wygodne adidasy i wycieczkę do Londynu?

Problem z tymi „małymi” wydatkami jest taki, że one tak nie bolą – przynajmniej, jeśli nie patrzy się na cały ich zbiór. Kupno złotych kolczyków mocniej uderzy po kieszeni, ale w szerszej perspektywie może okazać się, że zakup był korzystniejszy. Tak samo jest z tanimi sprzętami – najczęściej szybciej się psują, więc oszczędzanie na nich jest tylko pozorne.

Miej cel

Dlatego właśnie zawsze warto mieć cel. Twoje cele finansowe mogą być różne. Na pewno warto mieć tzw. finansową poduszkę bezpieczeństwa, która w razie utraty pracy, choroby czy innych trudnych okoliczności życiowych, po prostu pomoże przetrwać i uniknąć zaciągania pożyczek. Najczęściej mówi się, że powinna ona stanowić równowartość 3-6 pensji. Można też oszczędzać na wycieczki, na mieszkanie/ budowę domu, na samochód, na otworzenie biznesu. Niech Twój cel będzie ambitny i odpowiednio duży, żeby był dla Ciebie motywacją do konsekwencji w oszczędzaniu. I nie dotykaj tych pieniędzy. Naucz się żyć z tego, co Ci zostaje.

ZAWSZE da się coś oszczędzić

Nie stać Cię na odkładanie tysiąca miesięcznie? A kto powiedział, że to musi być aż tyle? Oszczędzaj tak, jak możesz. Jeśli to będzie 200 zł miesięcznie, to dobrze. 100? Też dobrze. Odłóż choćby 50. Odmów sobie jakichś durnych, chwilowych przyjemności i będziesz mieć te 50 zł, serio. Rzuć palenie, a 3 stówki spokojnie zostaną w Twojej kieszeni. 3 stówki w 4 miesiące to 1200 zł. A to już jakiś fajny wyjazd. Widzisz już, o czym tu do Ciebie mówię? Czasami traktujemy nasze wydatki jako oczywiste, a wcale takie nie są. Dlatego naprawdę warto się im przyjrzeć i sprawdzić, ile dałoby się zaoszczędzić, gdyby tak z nich zrezygnować.

Zadanie #36 Zacznij oszczędzać pieniądze. Już w tym tygodniu, nie od przyszłego miesiąca

Żeby Ci to ułatwić, mam dla Ciebie garść bardzo praktycznych porad. Jeśli potrzebujesz bardziej szczegółowej pomocy, to koniecznie zajrzyj na blogi, które poleciłam we wstępie do tego tekstu. A co w końcu ma to oszczędzanie do pozytywności? No cóż, odebranie sobie samemu/samej pretekstu do narzekania w ogromnie ważnej dziedzinie życia siłą rzeczy jest pozytywne. 🙂

Jak się zabrać za oszczędzanie?

#1 Prowadź bilans wydatków i przychodów

Po pierwsze i najważniejsze: musisz wiedzieć, gdzie idą Twoje pieniądze. Osobie, która do tej pory kompletnie nie miała kontroli nad swoimi finansami, nie jest łatwo. Wydaje jej się, że wcale tak dużo nie wydaje i właściwie to ona nie wie, gdzie się te wszystkie pieniądze podziały. Pierwszy raz może być dosyć zniechęcający, bo należałoby spisać naprawdę wszystko. Mi w tej chwili wystarczają dosyć ogólne kategorie, bo nie myślę już nawet o oszczędzaniu. Jakoś tak samo się oszczędza. Jednak na początku musiałam zauważyć, że wydaję za dużo przede wszystkim na rzeczy, których nie używam albo na zachcianeczki. To kompletnie zmienia punkt widzenia. W tej chwili jednak mam zaledwie kilka tych kategorii: spożywcze, gospodarcze, rachunki i opłaty, kosmetyki i higiena, przyjemności, alkohol (nie chcę go wrzucać do jednej kategorii z jedzeniem; często wynosi 0 zł, bo mój mąż warzy piwo, o czym już tu wielokrotnie pisałam i na gotowy alkohol zdarza się nam wcale nie wydawać), wydatki na wyrób piwa i pozostałe (ubrania, apteka czy prezenty).

jak nauczyć się oszczędzać pieniądze

#2 Stwórz budżet

Zapisuj wszystko, co chcesz w danym miesiącu kupić. Spróbuj stworzyć sobie limity na kategorie. Będziesz bardziej się starać, żeby ich nie przekroczyć. Jednocześnie wciąż skrupulatnie zapisuj wszystkie wydatki i kontroluj. Ja czasami odsuwam jakieś wydatki, przez co okazuje się, że wcale tak bardzo i na już nie były potrzebne. Jeśli widzę, że w najbliższym czasie planuję jakiś zakup, to mogę sobie wybrać najlepszy moment na kupienie go, np. po sezonie. Albo mogę sobie spokojnie śledzić taki typ produktu na jakimś vinted. Ostatnio tam kupiłam raz nałożone ładne kaloszki za 3 dychy z wysyłką. 🙂

#3 Bądź eko

Oszczędzaj prąd, wodę, gaz, ogrzewanie, środki czystości i rób swoje, ekologiczne. 🙂 Poniżej kilka moich propozycji:

8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. I

8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. II

7 sposobów na to, by być jeszcze bardziej eko

Eko-sprzątanie: 10+ zastosowań sody oczyszczonej

Eko-sprzątanie: 6 zastosowań octu spirytusowego

Eko-sprzątanie: 9+ zastosowań soli kuchennej

#4 Planuj jadłospis i jedz/gotuj w domu

Dużo łatwiej o zdrowe, sezonowe i tanie odżywianie, jeśli wstępnie sobie je zaplanujemy. Może być na miesiąc, może być na dwa tygodnie. Co kto woli. Zrobione w domu jedzenie bierz ze sobą do pracy czy szkoły. Ograniczysz przymusowe jedzenie na mieście albo sięganie po niezdrowe i (w sumie) drogie zapychacze. Do tego spróbuj jeść mniej mięsa. Ja jestem zasadniczo przeciwna jedzeniu mięsa z powodów etycznych i smakowych, ale prawda jest taka, że ograniczenie jedzenia mięsa a) korzystnie wpływa na zdrowie, b) korzystnie wpływa na środowisko – szczególnie ograniczenie lub wykluczenie wołowiny i c) pozwala zaoszczędzić trochę kasy. Piecz też w domu ciasta (czy przygotowuj desery) i rób przetwory. Dżemy, jabłka do szarlotki, puree z dyni, przeciery pomidorowe, ogórki kiszone – to wszystko można zrobić w domu, gdy owoce i warzywa są w sezonie.

#5 Kup sobie kubek termiczny i rób kawę na drogę w domu

W sumie nawet jak kupisz sobie ekspres do kawy, to i tak będzie taniej niż gdybyś kupował/kupowała ją w kawiarni.

#6 Rób zakupy z listą

Jeśli chodzisz po sklepie, jak dziecko we mgle, próbując sobie przypomnieć, co właściwie miałaś/miałeś kupić, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w koszyku znajdzie się jeszcze 10 niepotrzebnych rzeczy. Czasami oczywiście można zrobić wyjątek, ale nie dla batonika czy przecenionego proszku do prania (robiłam to, oj, robiłam), którego tak naprawdę jeszcze nie trzeba by było kupić przez najbliższe 3 miesiące. Poza tymi wyjątkami, polecam system karteczki na lodówce. Jeśli coś mi się kończy, to zapisuję, że trzeba będzie kupić kolejne. Dzięki temu mogę też zdecydować, w którym sklepie kupię każdą z rzeczy i nie będę latała po mieście jak szalona, tylko rozłożę sobie w czasie zakupy w różnych miejscach. Zwłaszcza, że ja lubię robić zakupy w sklepie czy na bazarze. Zdecydowanie wolę tak niż on-line. Jestem wtedy uzbrojona w listę i po prostu podchodzę do zakupów zadaniowo: szukam rzeczy, które są mi potrzebne i na inne nawet nie patrzę.

jak nauczyć się oszczędzać pieniądze

#7 Nie kupuj rzeczy

Patrzę sobie czasem na starszych ludzi, którzy w zasadzie w swoich domach nie mają już przestrzeni dla siebie, bo całą przestrzeń zajmują ich rzeczy. Rzeczy, które stoją na półkach i utrudniają sprzątanie. Rzeczy, które zalegają na strychach i w piwnicach. Rzeczy, które stoją w szafce na przydasie. Są przydasie w rodzaju guziczków i niteczek we wszystkich kolorach tęczy, ale są też przydasie w rodzaju śrub, zakrętek, gwoździków i starych rozłożonych abażurów. I zawsze zastanawiam się, po co im to wszystko. Na pewno zaczęło się od kilku rzeczy, ale później już było szkoda wszystkiego. Pamiętaj, że to rzeczy są dla Ciebie, a nie Ty dla rzeczy. Nie kupuj wszystkiego, bo ładne. Rób przemyślane zakupy.

#8 A jak już kupujesz, to te dobrej jakości

Mam tu na myśli sprzęty. Nie kupuj najtańszego, bo istnieje duża szansa, że się na tym przejedziesz. Serio, polecam rozejrzenie się, poczytanie i wtedy dopiero podjęcie decyzji na temat sprzętu.

#9 Miej cel

Na koniec powtórzę jeszcze raz. Cel jest naturalnym motywatorem. Nie musisz sobie powtarzać, że jesteś oszczędzającym zwycięzcą. 😉 Wystarczy, że zawsze masz swój cel gdzieś z tyłu głowy.

A jakie są Wasze sposoby na oszczędzanie? Koniecznie napiszcie, chętnie skorzystam! 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Obserwuj swój organizm
  2. Celebruj codzienność
  3. Nie masz czasu?
  4. Zacznij prosić o pomoc
  5. Zaproponuj komuś pomoc

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

  • Bardzo dobry wpis, niestety od zawsze mam problem z oszczędzaniem, moim problemem jest także unikanie kawki w mieście, no bo przecież ciężko się oprzeć przepysznej kawce z Costy czy innej kawiarni 😛

  • Marta Ewa Wroblewska

    Przyznaję, łatwiej jest oszczędzać, gdy jest konkretny cel.

  • Do szału doprowadzają mnie nieogarnięci i niezorganizowani ludzie – narzekać potrafią i zazdrościć ale posłuchać dobrej rady to już nie. Znam takich.

  • Ja także podjęłam wyzwanie i przestałam kupować słodycze. Co miesiąc wydawałam na nie około 50zł (najmniej). No i wymiana ubranek z innymi mamami. Oszczędzanie powinno kojarzyć się z czymś pozytywnym i potrzebnym a nie ze skąpieniem, biedowaniem itp. Tak naprawdę żyjemy w epoce nadmiaru a nie niedoboru, który próbuje się nam wmówić.

    • Twój komentarz trafia w samo sedno! Dlatego ludzie buntują się przed konsumpcjonizmem. Mamy tak wiele i jeszcze próbuje się nam wmówić, że mamy wciąż za mało. Przypomniał mi się taki artykuł o freeganach (ludziach, którzy wyjmują dobre jedzenie wyrzucone przez sklepy do śmietnika). To nie są biedni ludzie, nie w tym rzecz. Im po prostu szkoda dobrego jedzenia, które się marnuje. Mnie też coś trafia, gdy słyszę, że marnują się np. tony kaszy czy ryżu, na których stempel z datą ważności to jakieś nieporozumienie. Takie produkty mają bardzo, bardzo długi termin przydatności. O wiele przekraczający ten na stemplu. Ludzie na świecie głodują, a sklepy wyrzucają dobry ryż. Świat stoi na głowie.

  • czytajkomiksy.pl

    U mnie z oszczędzania jest różnie. Zwłaszcza przy małym dziecku czasami ciężko czegoś dla niego nie kupić. Przeważnie to żona robi tego typu zakupy. Podoba mi się kwestia planowania jadłospisu i będę musiał wprowadzić coś takiego u mnie w domu.

  • Ja jakoś szczególnie nie skupiam się na oszczędzaniu, ale nie umiem wydawać pieniędzy na głupoty. Zrobiłam sobie kiedyś budżet remontu, ale ostatecznie nie podliczyłam ile faktycznie wydałam, bo wiem że znacznie więcej niż założyłam, ale za to jak jadę gdzieś na wycieczkę, to potrafię znaleźć fajne miejsca za niewielką cenę.

    • Każdy oszczędza tak, jak umie 🙂 Pierwsze Twoje zdanie to jednak najlepszy krok do oszczędzania, bo w ten sposób wydajesz swoje pieniądze na ważne rzeczy, jak np. ten remont 🙂

  • Magda

    Może te tłumy w restauracjach czy centrach handlowych mają kasę z chwilówek , którą potem muszą oddać. Mam tu i teraz a co będzie później to się zobaczy.

  • Również popełniłam wpis o oszczędzaniu 🙂 To wcale nie jest trudna sztuka, wystarczą chęci. Oszczędzałam małe kwoty, aż w końcu oszczędziłam tyle, że co prawda zrobiłam niewielki remont pokoju, ale jednocześnie nie musiałam się martwić o kolejny miesiąc finansowy.
    🙂

    • No i to jest żywy dowód na to, że metoda ziarnka do ziarnka jest doskonała! 🙂

      • Dokładnie! Mało tego, zawsze wszystkie drobne wrzucam do świnki 🙂 Uzbieraną kwotę wydaję na przyjemności 🙂

  • Klaudia Kałążna

    Jednym z najważniejszych punktów jest dla mnie ten, że ZAWSZE da się coś zaoszczędzić. WIele lat myślałam, że jeszcze mam za mało, że odkładanie takich groszy, to zupełny bezsens i tym podobne bzdury. No i zaczęłam tak od „ziarnka do ziarnka”, by przekonać się, w jakim błędzie tkwiłam. Musiałam po prostu przepracować swoje szkodliwe w tym zakresie przekonania. Bardzo dobry tekst!

    • Dziękuję! <3 Myślę, że to jest całkiem częste przekonanie. Sama nie wiem, skąd się bierze takie nastawienie "wszystko albo nic" albo jakieś "pierwszy milion trzeba ukraść"…

  • Najgorsze są jednak wydatki, które są nagłe i nieoczekiwane, niespodziewane. To one zazwyczaj rujnują budżet

    • Dlatego warto mieć finansową poduszkę bezpieczeństwa 🙂 Poczytaj u któregoś z polecanych przeze mnie blogerów 🙂

  • Danuta Brzezińska

    Mnie tego nauczono w młodości, teraz żyje się „Tu i teraz” i gorzej z oszczędzaniem.

    • Ja „tu i teraz” rozumiem bardziej w duchowym sensie, natomiast jeśli chodzi Ci o konsumpcyjne nastawienie i życie z dnia na dzień, to jak najbardziej się zgadzam 🙂

      • Danuta Brzezińska

        Tak, chodzi mi o konsumpcje:-)

  • Magdalena Soboń

    Ale fajnie, okazuje się, że wszystkie te sposoby wcieliłam w życie w ostatnim roku i tak, pierwszy raz w życiu w końcu oszczędzam 🙂 Wszystko to kwestia odpowiedniego nastawienia, działania i priorytetów.
    Dobry post! 🙂

    • Bardzo dziękuję 🙂 I życzę Ci powodzenia w dalszym oszczędzaniu – choć pewnie też już tak się do tego przyzwyczaiłaś, że wcale Cię to już nie boli 😀

  • Staram się gotować w domu i zabierać jedzenje ze sobą. Ograniczam jedzenie na mieście i robię zakupy spożywcze przez Internet. O dziwo dzięki temu wydaję mniej pieniędzy na jedzenie i nie dodaję do koszyka wszystkiego jak popadnie. Hamuje mnie też podliczona cena 😀 Ubrania kupuję poza sezonem przeważnie- to też fajna opcja. Albo na przecenach, ale nie tych wielkich (tam nie umiem szukać), a tych międzysezonowych czy weekendowych.

    • Tak, pod tym względem zakupy przez internet są dobre – w takim prawdziwym koszyku kwoty nie widać. Pewnie dlatego sklepy stacjonarne nie mają żadnego automatycznego systemu podliczania kwot w koszyku 😀

  • I ja w podobny sposób oszczędzam – chociaż z założenia oszczędzać nie lubię. Zdecydowanie bardziej wolę potyrać w pracy na kolejne pół etatu, niż tygodniami odkładać na wymarzony cel 🙂

    • Często spotykam się z takim podejściem – że właśnie lepiej więcej zarobić 😀 Ja jednak uważam, że to oczywiste i podeszłam do tematu raczej od strony osoby, która nie lubi tak tyrać albo może ma inne priorytety albo ma mnóstwo innych zajęć, które nie pozwalają jej np. brać nadgodzin 🙂

      • Ja to nawet znam osoby, które ani oszczędzać nie lubią, ani tyrać nie chcą 😀 Wiecznie za to stękają, jak to ciężko u nich z kasą, że kredyty mają, karty zadłużone…:D

        • Tak, to niestety dosyć powszechne. Mnie bardzo bawi narzekanie ludzi o takim samym (lub lepszym niż ja) statusie finansowym na kasę. Ojej, bo oni mają tylko to i to, i to, a w ogóle jak to jest, że mnie stać na wycieczki. Najczęściej ja wtedy mówię, że ja nie mam tyle, co oni, ale za to mam swoje sposoby na oszczędzanie. Zwykle dębieją. 😉

  • Holly Lu

    Ludzie mają dziwną umiejętność liczenia pieniędzy innych.😄

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Ja właśnie rozpoczęłam pracę nad planowaniem posiłków i zakupów z listą. Tydzień za mną było kilka potknięć, jednak zmierzam w dobrym kierunku 😉

    • Super <3 Życzę Ci powodzenia 😀 Zawsze tak jest, że na początku jakieś zmiany jest kilka potknięć – ważne, że później już z górki.