jak dobrze mówić komplementy

Jak dobrze mówić komplementy? Z tym pytaniem zmaga się pewnie połowa ludzkości, o ile nie więcej. Skoro już mówimy o pozytywności, o życzliwości i o dbaniu o relacje, to zróbmy ten krok dalej i rozpracujmy temat komplementów.

Zasadniczo wychodzę z założenia, że powinniśmy wzajemnie się szanować, ale też być wobec siebie życzliwymi. Oczywiście od osób, które nam włażą na głowę, należy się życzliwie oddalić. 🙂 Wiecie, jak tak piszę te słowa, to zapewniam Was, że nawet dla mnie są one trudne do zaakceptowania. Staram się ratować swoje relacje tak długo, jak tylko się da. Ale czasem po prostu już się nie da. I wtedy trzeba dać spokój. Pamiętam, jak nauczyciele lubili rzucać teksty w stylu „nauczycieli trzeba szanować”. No nie mogłam tego zaakceptować i zawsze takiemu zdziwionemu nauczycielowi odpowiadałam „ucznia także”. Utrzymywanie relacji jest możliwe tylko w sytuacji wzajemnego szacunku. Po tym przydługim (ale uważam że potrzebnym) wstępie, możemy już wrócić do komplementowania.

Czym jest komplement?

Słownikowa definicja komplementu nie podoba mi się wcale – „uprzejma, często przesadna pochwała; pochlebstwo, duser”. Serio? Brzmi mi jakoś negatywnie i wazeliniarsko. Po tym słowie widać ewidentnie, że język odzwierciedla postawy narodu, który się nim posługuje. Dla Polaków komplementowanie nie jest czymś tak naturalnym, jak np. dla Amerykanów. Kojarzy mi się taka historia mojej mamy, która poleciała biznesowo do San Francisco i przy wejściu do hotelu złapała ją kobieta, która miała się nią opiekować i zaczęła głaskać ją po jej welurowej bluzce i komplementować „jakie to ładne, jakie to przyjemne”. Mama zbaraniała, bo takie rzeczy w Polsce się nie dzieją, a tam było to zupełnie naturalne.

jak dobrze mówić komplementy

Czy dałoby się sprawić, by i w Polsce takie zachowania były naturalne? No nie sądzę. 🙂 Mimo tych wszystkich gadek o słowiańskiej krwi jesteśmy dość zdystansowanym narodem (chyba że trzeba się o coś pobić albo poawanturować, to tu słowiańska krew jak najbardziej się odzywa ;)). Jednak samą umiejętność komplementowania można w sobie wyrobić, bo to umiejętność jak każda inna. Wystarczy ją odpowiednio często trenować. Jak często? Nie wiem, myślę, że zależy to od człowieka. Warto by było zacząć od pozbycia się przeświadczenia, że komplementowanie kogoś automatycznie oznacza podrywanie albo włażenie komuś w tyłek. Tutaj wystarczy tylko odrobina wyczucia – po prostu nie przesadzajmy z tymi komplementami.

Docenienie to najlepszy komplement

Nie chodzi tylko o proste komplementy w stylu „ładnie wyglądasz w tej sukience”, ale też ogólnie o docenianie. Oddzielnego tekstu o docenianiu innych ludzi (szczególnie bliskich, ale nie tylko) nie było w tym cyklu tekstów i już niestety nie będzie na niego miejsca, ale nadrobię to przy innej okazji, ponieważ uważam, że docenianie jest bardzo niedoceniane. 😉 Jedną z moich ulubionych form komplementowania mnie przez mojego Męża jest mówienie mi, że dzięki mnie nie musi martwić się o różne sprawy, którymi u nas zajmuję się ja. To jest po prostu miłe. Tak jak i miłe jest podśpiewywanie „życie jest Madziowe” (na wzór „życie jest czadowe” z Lego The Movie). Jak widać, komplement niejedno ma imię.

Zadanie #50 Każdego dnia postaraj się powiedzieć komuś komplement

Zacznę zaskakująco, jak na tak postawione zadanie. Nie widzę specjalnie sensu w zmuszaniu się do mówienia ludziom komplementów. Rzucenie się na tak głęboką wodę może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Jeżeli nie jesteś przyzwyczajona/przyzwyczajony do tego, by je mówić, to możesz palnąć coś zupełnie bez sensu tylko dlatego, że czujesz potrzebę, by się przełamać (bo Ekopozytywna kazała!). Wolę bardziej naturalną drogę, czyli – jeżeli w głowie sobie pomyślę coś miłego o drugiej osobie/o tym, co zrobiła/o jej mieszkaniu/ubraniu czy nawet samochodzie itp. – to po prostu mówię to na głos. To znaczy, nie zawsze, bo jednak ciągle jestem częścią tego zdystansowanego narodu, ale staram się. 🙂

jak dobrze mówić komplementy

W moim wypadku zmuszenie do powiedzenia komuś komplementu skończyło się totalnym fiaskiem. To był pierwszy rok studiów, zajęcia z aqua fitnessu. Miałyśmy ustawić się w dwa kółka – jak na weselu – i krążyć w przeciwnych kierunkach. Gdy prowadząca klaśnie, należało odwrócić się i powiedzieć koleżance, która znajdzie się na przeciwko komplement. Klaśnięcie, presja, koleżanka z zajęć mówi „masz ładny uśmiech”, a ja nic, pustka w głowie i nagle słyszę siebie mówiącą „masz ładny czepek”. Miałam wyrzuty sumienia chyba przez trzy lata. Wam to pewnie teraz wyda się zabawne, ale serio, nie rozumiem, dlaczego nie powiedziałam np. „masz ładny nos”, naprawdę niewielu ludzi ma nieładny nos. Albo głos. Tak się właśnie u mnie kończy presja, dlatego i Was do niej nie zachęcam. 😉

Komplementuj czyny, a nie tylko wygląd

Najlepszą drogą do dobrego komplementu jest skupienie się na tym, co człowiek robi, a nie jak wygląda. Bardzo dobry tekst o tym napisała nieprzyzwoitka, tyle że głównie w kontekście związków romantycznych. A ja tu chcę powiedzieć, żeby komplementować wszystkich! 🙂 Możesz skomplementować koleżankę, że świetnie sobie radzi w rozwiązywaniu konfliktów albo mamę, że zrobiła pyszne ciasto. Możesz wyrazić podziw, jak piękną relację ze swoim bratem ma Twój chłopak albo jak świetnie poszło wystąpienie publiczne Twojemu znajomemu. Albo powiedzieć nowo poznanej osobie, że świetnie Ci się z nią rozmawia.

jak dobrze mówić komplementy

Jest w tym jedna zasadnicza kwestia: nie kłam. Nie podlizuj się. Nie wysilaj się. Po prostu mów na głos miłe rzeczy, które przychodzą Ci na myśl. Taki komplement będzie miał największą moc. Nie dość, że sprawisz, że komuś będzie miło, to jeszcze zyskasz u tej osoby dodatkowe punkty. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Medytuj
  2. Oderwij się od (przed)świątecznego szaleństwa
  3. Zachowaj równowagę
  4. Bądź uczciwa, bądź uczciwy
  5. Rozruszaj się

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności