jak być uważnym

Jakie jest moje „tu i teraz”? Moje „tu i teraz” macha do Was spod kołdry między jednym odcinkiem „Mostu nad Sundem” – ewentualnie „Better Call Saul” – a drugim. Jest przeziębione i dlatego nie napisało wczoraj tekstu, bo zdychało. I tutaj się waham, bo przeczytałam kilka różnych tekstów na temat uważności i nie do końca jestem przekonana do wszystkich składowych tej koncepcji, chociaż sama w sobie jest wspaniała. Zawsze lubiłam myśleć o przeszłości i przyszłości jako wytworach naszego umysłu, które istnieją dopóki istnieje umysł. Paru różnych naukowców i fascynatów teorii względności zapewne by się ze mną nie zgodziło. W tym mój Mąż. 🙂 Dlatego właśnie się waham.

Teraz jest zawsze wynikiem jakiegoś kiedyś

Może zacznę od tego, co mi nie pasuje – tak będzie łatwiej. Jeśli mam być uważna podczas zmywania naczyń (chociaż wolę pomysł Agaty Christie na wykorzystanie tego czasu, ale o tym później), to znaczy, że mam się skupić na fakturze naczyń i temperaturze wody (no way, zmywam w rękawiczkach), na zaschniętym brudzie i fakcie przecierania widelców gąbką. Tyle że ten brud na talerzach jest wynikiem spożytego posiłku. Wszystko jest wynikiem czegoś. Czy odcinając (więc właściwie programując jak robota) swój umysł od faktu tych wszystkich powiązań, naprawdę stajemy się oświeceni? Czy po prostu staramy się oszukać?

Nie zamartwiaj się tym, co będzie…

jak być uważnym

Dawno temu przeczytałam książkę Eckharta Tolle o potędze teraźniejszości. Jeszcze zanim mindfulness zaczął być taki modny. Nie pamiętam z tej książki wszystkiego, ale pamiętam, co mi dała. Świadomość, że zamartwianie się przyszłością nie ma najmniejszego sensu. Można, a nawet trzeba, rozwiązywać problemy, żeby nie doprowadzić do tych powodów do zmartwień, ale samo siedzenie i zamartwianie się, co może pójść nie tak, jest po prostu głupie.

Jeżeli czeka Cię trudny egzamin, to nie stresuj się, nie myśl o tym egzaminie. Po prostu usiądź i się ucz. Zablokowanie myślenia o tym, jaki egzamin jest stresujący, przez maksymalne skupienie na zadaniu, czyli nauczeniu się, nie raz ocaliło mnie przed poddaniem się. Jeśli już myślałam, to o tym, że nauczę się tyle, ile się nauczę. Zaczęłam późno? Trudno. Najwyżej nauczę się mniej. Albo trafię na dobre pytania. Nie ma co międlić myśli „co będzie, jeśli…”. Nic nie będzie. Świat się nie zawali. Będziemy wszyscy żyć dalej.

… ani tym, co już było

Jeszcze głupsze jest zamartwianie się przeszłością. Oj, w tym to byłam mistrzynią. Rozwlekania i roztrząsania, co ja właściwie powiedziałam tej Zośce wtedy i wtedy. Na pewno pamięta. Ale palnęłam. Jak ja się jej teraz pokażę na oczy? A innym? Mamy na to polskie ładne powiedzenie – „nie warto płakać nad rozlanym mlekiem”. Wylało się, to się wylało. Trzeba posprzątać i zająć się życiem. I tyle. Można to odnieść do wszystkich zamartwiań. Poza tym w takich sytuacjach zadaję sobie też pytanie, czy ja tak rozmyślam, o tym, co ktoś mi powiedział. To bardzo pomaga. Skoro ja nie rozmyślam tak o innych, to dlaczego inni mieliby rozmyślać o mnie. W gruncie rzeczy wszyscy myślimy jednak głównie o sobie.

Czy naprawdę muszę zmywać uważnie, by być uważną?

A o co chodzi z tą Christie? Podobno powiedziała kiedyś: „Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie”. Pozdrawiam wszystkich, którzy nie lubią zmywać. 🙂 Nie chcę w ten sposób powiedzieć, żeby przy każdej czynności absolutnie myśleć o czymś innym. Żadnych tego typu skrajności. Wiemy, czego nie lubimy. Części rzeczy, których nie lubimy, nie unikniemy. Skoro tak, to albo można je po prostu zaakceptować, albo myśleć wówczas o czymś innym.

Ja wiem, że w tej teorii uważności właśnie to nie powinno mieć miejsca, ale może jestem zbyt słaba. Albo po prostu słucham siebie i wyznaję przede wszystkim zasadę „nic na siłę”. Podczas zmywania puszczam sobie przynajmniej muzykę albo podkast. No chyba, że nie mam ochoty, to wtedy rzeczywiście staram się ćwiczyć uważność. Pozwalam sobie wtedy też na myśl, że mi nudno i że nie lubię zmywać. No ale trzeba. Wszystko jest lepsze niż wściekanie się na niekończącą się historię ze zmywaniem.

Nie odcinaj się całkiem od przeszłości, ani przyszłości. Ale celuj w teraz

jak być uważnym

Według mnie najważniejsze w tej całej uważności jest po prostu obserwacja. Świadoma obserwacja tego, co robię, gdzie jestem, czy mi przyjemnie czy nie, jak się czuję. Właśnie. Największy nacisk warto położyć na samopoczucie, którego siłą rzeczy nie da się odciąć od przeszłości. Natomiast od przyszłości można. Wystarczy się nie zamartwiać i nie wałkować w głowie swoich obaw. Nie chcemy przecież oszukiwać naszych umysłów, ale po prostu skupić się na dobrych rzeczach, które dzieją się teraz. Ja na przykład teraz piszę ten tekst, ciągam nosem, ale jestem pod ciepłą kołdrą, w ciepłym domu, mam pudło chusteczek i pomarańcze, które kupił mi wczoraj Mąż. Za chwilę jeszcze wstanę zrobić sobie herbatę. (już mam!) No i dziś nie mam gorączki, więc pewnie jutro będę już całkiem dobrze się czuć.

Jak widzicie, moje tu i teraz jest w pewien sposób zakorzenione w przeszłości i przyszłości, ale nie szukam dziury w całym. Nie myślę, że mogłam czegoś nie zrobić albo coś zrobić, żeby nie zachorować, ani o tym, co będzie, jeśli do jutra mój stan nie ulegnie poprawie. Po prostu pozwalam sobie chorować.

Każdy z nas na pewno kojarzy ze swojego życia sytuację, która wyzwoliła w nim uważność. Np. wędrówka po górach, spacer nad morzem albo obserwacja bawiących się dzieci. Patrzysz – albo nawet zamykasz oczy – i nie istnieje żadna chwila przed, ani żadna chwila po. Jest tylko teraz, Ty i szum morza. Czy nie cudnie byłoby móc coś takiego odtworzyć na żądanie?

Zadanie #43 Słuchaj siebie uważnie – i innych też

Pozwól sobie odczuwać różne emocje. Także te, które wydają Ci się negatywne. Zwróć uwagę na swoje potrzeby w danej chwili. Nie spychaj ich na dalszy plan, nie mów „później”. Twoje potrzeby są ważne tu i teraz. Pozwól sobie czuć się źle, ale też pozwól sobie czuć się dobrze, nawet jeśli ktoś Ci bliski przechodzi trudny czas. Empatia swoją drogą, ale nie pozwalaj sobie na poczucie winy, że masz za dobrze. Odczuwanie swoich emocji pozwala zidentyfikować pewne potrzeby i zmienić to, co nam nie służy.

Kolejna sprawa to uważność w relacjach. Odłóż telefon. Posłuchaj, naprawdę posłuchaj, osoby, z którą rozmawiasz. Odnoś się do tego, co mówi. Takie nastawienie do spotkań i rozmów z bliskimi osobami zdecydowanie przenosi relacje na wyższy poziom. 🙂

jak być uważnym

Mi w tym wszystkim bardzo pomaga także powolność, ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkim ona służy tak, jak mi. Dlatego nie chciałam jej tu za bardzo mieszać – jedynie napomknąć. Bo może ktoś jeszcze zauważy u siebie ścisły związek pomiędzy uważnością a powolnością właśnie. Być może Ty. 🙂 Kiedy robię coś powoli i bardzo dokładnie, to zdecydowanie bardziej się na tym skupiam. Dlatego np. kolorowanki czy rękodzieło tak bardzo sprzyjają uważności. 🙂 Spróbuj, a nuż Ci to pomoże.

Wiem, że tylko liznęłam temat – jak właściwie w każdym z tekstów z tego cyklu – ale może to dobrze. Może pomyślisz, czym jest uważność dla Ciebie, bez zbytniego naprowadzania na konkretne tory. A jeśli masz ochotę, to jest mnóstwo treści na ten temat i to od ludzi, którzy się w tym specjalizują. Życzę Ci wielkich odkryć! 🙂

A Wy co sądzicie o uważności? To tylko moda i za chwilę wrócimy do wielozadaniowości, czy naprawdę ma szansę zakorzenić się w naszym myśleniu? Staracie się być zawsze uważni czy wybieracie sobie konkretne czynności, a na inne nie zwracacie szczególnej uwagi?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Zrób test inteligencji wielorakiej
  2. Pomyśl o śmierci
  3. Stwórz weekendowy rytuał
  4. Antyporadnik prezentowy, czyli „jak” zamiast „co”
  5. Porzuć życie na pokaz

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

  • Niedługo będę czytać książkę o uważnym życiu. Ja staram się skupiać na tym, co tu i teraz. Wiadomo, że przy jesiennej herbacie wieczorem pomyślę o przeszłości albo wyobrażam sobie przyszłość. Ale na to, co będzie, staram się pracować teraz. Na co dzień cierpię na brak czasu, dlatego szybko mija cały tydzień, ale właśnie w rękodziele odnalazłam trochę cierpliwości 🙂

  • Skazana na książki

    U mnie różnie, ale czasem jak się na coś uprę bardzo, to niech się wali i pali-zrobię 🙂

  • Maluch w domu

    Z tym bywa różnie, jednak staram się nie zaniedbywać rzeczy przy realizacji innych.