Jak nie być lubianym?

jak być lubianym

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ludziom tak bardzo zależy na tym, by być „lubianymi”? Dotyczy to głównie dzieci i innych młodziątek, które nieustannie poszukują akceptacji i ogólnie próbują jakoś się na tym świecie odnaleźć. No i do tego dochodzi myślenie rodziców „nie chcę, by moje dzieci były wytykane palcami, więc lepiej się dostosuję do tego i tamtego”. Oczywiście potrzeba wielkiej odwagi do tego, by zaryzykować i czasami nie podporządkować się pewnym normom, ale przynajmniej pozostanie się wtedy w zgodzie ze swoim sumieniem. Wszystko to jest nasz wybór. A każdy wybór ma jakieś konsekwencje – któreś trzeba wybrać.

Człowiek jest zwierzęciem stadnym, nie neguję tego. Ba! Nawet mi nie wypada, bo tym sposobem wypięłabym się na swoje studia, a tego robić nie zamierzam. 😉 Wszyscy potrzebujemy bliskości i towarzystwa innych ludzi, potrzebujemy mieć z kim wyjść na kawę/piwo, potrzebujemy tworzyć związki. Ok, to wszystko prawda i wszystko to jest dla nas w ogólności zdrowe.

Ale skąd ta potrzeba ogólnej akceptacji i lubienia przez wszystkich?

Tego nie wiem. Wszystkie argumenty na ten temat, które w życiu słyszałam, sprowadzają się do „nie wiem”, „dobrze się z tym czuję” albo, częściej, „bez tego czuł(a)bym się źle”. Ok, ale dlaczego dobrze się z tym czujesz? Jakiś czas temu, gdy pisałam swoją magisterkę, to w swoim scenariuszu badania miałam takie pytanie: „Dlaczego spędzasz czas ze swoją grupą znajomych?”. Niestety, często, zbyt często, padała odpowiedź „z przyzwyczajenia”.

To ja teraz pytam, dlaczego nie poszukacie sobie znajomych, z którymi będziecie się czuli naprawdę dobrze? Którzy będą podzielać Wasze zainteresowania, poglądy, spojrzenie na świat. Którzy będą Was uskrzydlać? Naprawdę, nie rozumiem tego. Co więcej, gdy tylko uprzytomniłam sobie, że nie rozumiem swojego lęku przed byciem „nielubianą”, postanowiłam go natychmiast porzucić. Pochodzę z małej mieścinki i muszę przyznać, że większość najciekawszych (według mnie) mieszkających tam osób, nie jest powszechnie lubiana. To ja już wolę być nieco inna, ciekawsza i mniej lubiana, serio.

jak być lubianym

Oczywiście, część ludzi rzeczywiście jest lubiana ze względu na swoją życzliwość. Po prostu. I nie ma w tym nic złego, nic dziwnego, a nawet byłoby zalecane spróbować. 😉 O ile jest to szczere. Dla mnie podstawą wszelkich związków międzyludzkich jest szczerość. Jeżeli ktoś mnie nie lubi, a udaje, że lubi, to nie jest dla mnie prawdziwa życzliwość, tylko jakaś tam fasada (maska, gra, whatever). I ok, można mieć takich znajomych. Tylko teraz – dlaczego komuś miałoby na takich relacjach zależeć? To już jest dla mnie niejasne.

Presja społeczna

Duży wpływ na to, jakie relacje tworzymy z innymi ludźmi, mają oczywiście czasy, w jakich żyjemy. Presja ze strony społeczeństwa jako taka była zawsze. Na przykład kiedyś była taka, żeby wyjść za mąż przed dwudziestką. A teraz jest na przykład taka, żeby mieć dużo lajków i serduszek na fejsie. Pierwsza mogła być psychicznie destrukcyjna, bo nie dawało się takiej panience czasu, na znalezienie Pana Właściwego, a wręcz wpychano ją na siłę w ramiona Pana Bogatego. Druga jest destrukcyjna, bo każe ludziom pokazywać, że mają wspaniałe życie zamiast rzeczywiście wspaniałe życie wieść.

Moim zdaniem mamy dwa wyjścia – możemy wykorzystać nasz czas na życie, a możemy go wykorzystać na pokazywanie, że żyjemy. Jeśli chodzi o znajomych to też mamy dwa wyjścia – możemy swój czas rozproszyć na wiele nic-nieznaczących relacji albo możemy go skupić na kilku osobach i pogłębianiu relacji z kilkoma osobami. I znowu ten wybór… 😉

Bądź sobą! Serio!

W tym wszystkim najbardziej zasmucają mnie dwie sprawy. Po pierwsze, zauważyłam, że ludzie, którzy aspirują do bycia „lubianymi”, często są nijacy. I nie mam na myśli tego, że naprawdę są nieciekawi. Oni po prostu boją się pokazać prawdziwego/prawdziwą siebie. Boją się powiedzieć swoje zdanie. Boją się żyć według swoich standardów, bo nie wpasowują się one w standardy ogólnie przyjęte w ich społeczności. I ostatecznie nie dają sobie szansy na szczęście w pogoni za akceptacją. Kochany Mój Czytelniku/ Moja Czytelniczko – jeśli odnajdujesz w tym opisie siebie, to zapytaj się, czy ludzie na pewno Cię lubią. A może tylko nie nie-lubią? I jeśli spadnie na Ciebie ta okrutna prawda, to zrób mi tę przyjemność i zacznij żyć po swojemu. Według swoich zasad.

jak być lubianym

Po drugie, zaserwuję Wam taki mały (w sumie już drugi) wtręt socjologiczny. Każdy, kto uczęszczał na lekcje WOS-u, wie, że istnieje takie zjawisko jak socjalizacja. Niektórzy z Was może nawet pamiętają, że w trakcie socjalizacji dzieci uczą się głównie przez obserwowanie i naśladowanie. Teraz mówię do Ciebie, Rodzicu, jeśli mnie czytasz. Nie wychowasz dziecka mówiąc mu, jak ma się zachowywać. Jasne, mów, doradzaj, ucz.

Ale najwięcej dziecko wyniesie z naśladowania Ciebie. Jeśli więc, chcesz je wychować na odważne i pewne siebie, jeśli chcesz, by odniosło w życiu sukces, pokaż mu, że nie wszyscy muszą je lubić. Pokaż mu, że trzeba robić swoje i nie przejmować się tym, co mówią inni. Pokaż mu, że nie wszystkich trzeba lubić, ale wszystkich trzeba szanować. Niech wie, że ludzie mają różne charaktery i że nie każdy przypadnie mu do gustu. I powiedz mu, że zawsze znajdą się hejterzy, bo taki już jest świat. I że nie należy się nimi przejmować.

Morał z tej bajki jest taki, Kochane Dzieci, 😉 że jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Żyjcie tak, jak chcecie – w granicach niekrzywdzenia innych – bo życie jest zbyt krótkie, by tracić czas na zadowalanie wszystkich dookoła. A wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Ktoś, kto naprawdę Was kocha, nigdy nie będzie od Was tego wymagał. I z tą myślą Was dzisiaj zostawię.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Jak sobie radzić z negatywnymi ludźmi?
  2. Okaż SOBIE miłość, cz. I
  3. Pokochaj siebie zanim dasz się pokochać innemu człowiekowi
  4. 25 lekcji z 25 lat życia
  5. Rzut (krytycznym) okiem na „hygge”

0 thoughts on “Jak nie być lubianym?

  1. Nie można być lubianym przez wszystkich 😉 i też nie da się wszystkich lubić. Takie życie 🙂

  2. cóż, całkowita prawda! jak czytałam twoj post to przypomnialo mi sie ze na fb mam osoby ktore mają po … 800!!! znajomych! ja sie pytam, czy ta osoba kojarzy chociaz wszystkich? 😀 tym bardziej, że takie osoby np mają po 15-20 lajkow pod zdjeciem. a gdzie reszta 780? 🙂
    ja mam o wiele mniej znajomych, swoje grono co sie dogaduje, jestem sobą i jestem z tego powodu dumna 🙂

    1. Ja prywatnego Facebooka zwykle traktuję bardziej z przymrużeniem oka, i choć sama nie mam tam wielu znajomych, to znam osobiście osoby, które mają ich np. ponad tysiąc ze względu na rodzaj wykonywanego zawodu. 🙂 Np. dziennikarze czy biznesmeni będą ich mieli więcej, bo po prostu potrzebna im większa siatka kontaktów. 🙂

  3. Masz rację – ludzie, którzy chcą na siłę być lubiani, tracą swój charakter. Nie da się być „idealnym” dla każdego. I masz rację – jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Warto być sobą i warto być szczerym – wtedy może nie dorobimy się setek (fałszach) przyjaciół, ale kilku takich na całe życie.

    1. Dokładnie do takich samych wniosków doszłam. W relacjach z ludźmi zdecydowanie liczy się szczerość i oddanie, czy też po prostu jakość, a nie small talki, ugrzecznienie i ilość – a właściwie liczba – tych ludzi.

    1. Bardzo dobrze! Uważam, że lepszym wyborem jest inwestycja w kilka relacji niż rozproszenie swojej uwagi na stada, którym i tak go końca się nie dogodzi. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *