8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. I

jak być bardziej eko

Uważasz, że bycie bardziej eko oznacza przeniesienie się do lasu, mieszkanie w szałasie i żywienie się korzonkami? Nic bardziej mylnego. Czasami wystarczy nieco zmienić nawyki. Jakie? Sprawdź!

Jeżeli zajrzeliście na tę stronę, to podejrzewam, że interesuje Was jej przewodnia tematyka, czyli ochrona środowiska i pozytywne, optymistyczne podejście do życia. Wobec czego przygotowałam dla Was pierwszy tekst dotyczący tej pierwszej kwestii. Ludzie często zadają sobie pytanie – co zrobić, by swoimi codziennymi działaniami dołożyć cegiełkę do ochrony naszej pięknej, ciągle jeszcze zielonej planety. Sprawa wydaje się niezwykle skomplikowana, bo przecież nie mamy pieniędzy na te wszystkie drogie eko kosmetyki, środki czystości, oszczędne samochody, zmywarki itd. Poza tym to wszystko sprawia wrażenie, że nieustannie trzeba myśleć o wszystkim, co się robi, wszystko musi być takie świadome…

I owszem, chcecie być ekologiczni – musicie być świadomymi konsumentami. Nie będę ściemniać, tak całkiem łatwo i bezmyślnie nie uratujemy planety. Dzięki wolnemu rynkowi mamy coraz więcej „cudownych” produktów, ponieważ firmy wciąż prześcigają się w stworzeniu czegoś, co będzie „lepiej” działało czy będzie smaczniejsze. Pamiętajcie jednak, że to wszystko kosztem np. ludzi żyjących w biednych krajach, gdzie wielkie koncerny oddelegowują swój dział produkcji, zwierząt, na których są testowane cud-kremy przeciwzmarszczkowe, albo tych, które giną z powodu wycinania/wypalania ich domów – lasów (temat na czasie – palma olejowa, na pewno coś już o tym wiecie). Nie musi się to jednak wiązać ze szczególnie wysokimi wydatkami. Oto garść sposobów na to, jak być eko w oszczędny sposób:

#1 Rozsądne korzystanie z prądu (w tym oświetlenia) i wody

jak być bardziej eko

To chyba najprostsza rzecz pod słońcem, którą możecie wprowadzić już dziś. Przede wszystkim – kupcie sobie w końcu żarówki energooszczędne (a najlepiej ledowe)! My swoje mamy już parę lat, a oszczędności są oczywiste. Pamiętajcie tylko, że jeżeli wychodzicie z pomieszczenia na MNIEJ niż 6 minut, to nie wyłączajcie światła – więcej prądu zużyjecie włączając i wyłączając światło, niż zostawiając je włączone na ten czas. Wyłączajcie listwy, odłączajcie ładowarki od prądu, hibernujcie komputer, gdy odchodzicie od niego na dłuższą chwilę, a nie chcecie go wyłączać, pytajcie domowników, czy chcą się czegoś napić zanim nastawicie czajnik (nie będzie włączany 2x podczas np. 10 minut) albo pijcie wodę (najlepiej kranówkę) w temperaturze pokojowej i nie zostawiajcie stale urządzeń w trybie czuwania. Najbardziej pożerającym prąd urządzeniem w domu jest lodówka. Zatem otwierajcie ją, jak już będziecie pewni, co chcecie z niej wyjąć i natychmiast ją zamykajcie, nigdy nie wkładajcie do niej ciepłych potraw, z kolei te z zamrażarki rozmrażajcie w lodówce (np. przez noc). Zakupy wkładajcie naraz, tzn. po wyjęciu ich z toreb posegregujcie na te lodówkowe i nie-lodówkowe, te pierwsze połóżcie w pobliżu lodówki i dopiero wtedy otwórzcie drzwiczki i zapakujcie jedzonko. Rozmrażajcie ją raz lub dwa razy w roku, by działała najproduktywniej.

Kolejna sprawa to woda. Oszczędzanie wody jest jeszcze prostsze. Wodę oszczędzicie: zakręcając kran podczas szczotkowania zębów oraz namydlania się pod prysznicem, biorąc prysznic zamiast kąpieli, zmywając w zlewie napełnionym wodą, a nie pod odkręconą, bieżącą wodą, spuszczając czasami mniejszą ilość wody ze spłuczki. I jeszcze jedna ważna rzecz – bierzcie to pod uwagę także poza domem. Nie chodzi nam przecież tylko o oszczędzanie – głównym motywem jest troska o planetę.

#2 Ponowne wykorzystywanie opakowań/ Ograniczanie opakowań, w których kupujecie produkty

jak być bardziej eko

Przede wszystkim – jeśli kupujecie np. ser żółty czy wędlinę, to starajcie się robić to w sklepach, gdzie jest możliwość kupowania na wagę – wtedy dostaniecie ten ser w papierze lub foliowej torebce – to nadal będzie mniejsze zło niż kupienie dużego, plastikowego opakowania z małą ilością sera w środku. Ja kupuję ser w sklepie osiedlowym, który jest sklepem firmowym lokalnej firmy, wychodzi więc też taniej. Może też macie taki w okolicy? W Auchanie z kolei jest cały dział „bazarek luz”, gdzie możecie tanio kupić np. bakalie, kasze i ryż bez opakowania. Dobrym pomysłem jest też kupowanie proszków, płynów, płatków śniadaniowych itp. rzeczy w dużych opakowaniach. W ekstremalnej formie bycia eko – bierzcie ze sobą pojemniki. Zwłaszcza, jeśli macie w okolicy sklep zero waste.

Torebki foliowe, w których przynosicie do domu produkty, zachowajcie i wykorzystujcie w miarę potrzeby. Nie kupujcie dodatkowych woreczków na kanapki. Duże, grubsze torby możecie wykorzystać do wynoszenia śmieci recyklingowych, a te cieńsze do pozostałych śmieci – ja jednak polecam tutaj raczej worki biodegradowalne (takie ma na pewno Jan Niezbędny). Zachowujcie też część pudełek, które przyniesiecie do domu, one zawsze się przydają – można je ładnie okleić i będą też ładnie się prezentować. Podobnie ze słoikami i puszkami. Z kolei gazety wchłaniają zapachy i wilgoć, więc wyściełajcie nimi szufladę w lodówce i kładźcie na dno śmietnika. W przyszłości na pewno bardziej się w to wgłębię, prezentując Wam moje własne wykorzystanie różnych opakowań, na razie jednak liczę na Waszą twórczość. 😉

I ostatnia najważniejsza zasada: ZAWSZE miejcie ze sobą w torebce czy plecaku materiałową torbę na zakupy! I zawsze, gdy pytają Was, czy zapakować zakupy, odpowiadajcie, że nie. 😉

#3 Zamiana samochodu na komunikację miejską czy nawet rower. Albo chodzenie pieszo, kiedy tylko się da

jak być bardziej eko

Tutaj akurat niewiele jest do obgadania. Wiadomo, samochód ciągle jest na benzynę, benzynę skądś trzeba pobierać, a to nie będzie trwało wiecznie. Poza tym zanieczyszczacie środowisko. No i benzyna jest droga. Na pewno, samochód jest wygodny, gdy trzeba zrobić większe zakupy albo pojechać do rodziny na drugi koniec Polski. Ale czy naprawdę jest on niezbędny? Moim zdaniem nie. Do tej pory udawało mi się jeździć na zakupy autobusami, a do rodziny pociągiem (na zniżce uczniowskiej, a później studenckiej) i (obecnie) autobusami. Taniej jest na pewno, bo koszty utrzymania samochodu są wysokie. W dużych miastach warto jeździć komunikacją miejską – wtedy wykorzystanie paliwa jest na pewno sensowniejsze, niż gdy jedziecie sami swoim dużym samochodem – a jeśli zachodzi taka potrzeba, to po prostu od czasu do czasu wziąć taksówkę. W mniejszych, wystarczą nam nogi i rower – chociaż z tych warto korzystać też w dużych miastach (na krótszych odcinkach i w cieplejszych porach roku, oczywiście, ostatecznie jesteśmy tylko ludźmi). 😉

#4 Unikanie produktów wytworzonych przez firmy testujące na zwierzętachjak być bardziej eko

Kwestia niby oczywista, prawda? Któż chciałby być odpowiedzialny za cierpienie małych, białych puchatych króliczków, czy innych zwierząt? A jednak często kupujemy te produkty bezmyślnie – bo zawsze uważaliśmy, że dobrze nam służą i nigdy nie pomyśleliśmy, że nasza cudowna firma X nie stroni od okrucieństwa, no i nie chciało się nam szukać zastępników – po co szukać, skoro to, czego używam jest dobre. Skoro już tu jesteście, to powiem Wam – spróbujcie jednak poszukać. A nawet – ja Wam to ułatwię! Przede wszystkim szukajcie na półkach kosmetyków, na których opakowaniu widnieje mały symbol króliczka. Według moich informacji większość polskich firm kosmetycznych nie testuje swoich produktów na zwierzętach, dlatego możecie po nie sięgać bez obaw (przynajmniej jeśli chodzi o kwestię testowania; temat potencjalnie szkodliwych składników zostawię sobie na później).

Oto kilka przykładów znanych, niedrogich firm, nietestujących na zwierzętach: AA Oceanic (w szczególności AA Eco), Barwa, Bell, Cosnova (Catrice, Essence), Evrée, FlosLek, Joanna, Pollena Ostrzeszów (Biały Jeleń – choć ich szare mydło zawiera składnik pochodzenia zwierzęcego – Sodium Tallowate), Rossmannowe marki (Alterra – poza tym dobre składy; Rival de Loop, Isana, Facelle, Synergen – bardzo dobry żel do higieny intymnej; Babydream, Wellness&Beauty), Tołpa, Ziaja, a także Frosch i Domol (z Rossmanna) w kategorii środków czystości. Firmy „niepewne” to m. in. Bielenda, Farmona, Eveline, HiPP. Z kolei czarna lista to m. in. Avon, Cederroth (Soraya), Eris, Iwostin, L’Oreal czy Unilever. Pełną listę znajdziecie np. TU. [EDIT: Teraz polecam zajrzeć na bloga Happy Rabbit.] Dobrym pomysłem jest też zastępowanie gotowych kosmetyków własnoręcznie przygotowanymi, o czym napiszę w przyszłości.

Ciąg dalszy już wkrótce. 🙂 A na razie do zobaczenia. 🙂 Piszcie koniecznie, jeśli chcielibyście coś dodać!

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. 8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. II
  2. 17 powodów, dla których warto… chodzić pieszo
  3. DIY krem do ciała z oliwą magnezową
  4. DIY Krem do rąk
  5. DIY Odżywczy krem do stóp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *