Intensywna kuracja na ŁZS – domowe mazidło dziegciowe

intensywna kuracja na łzs

Dziś przeczytacie o tym, jak podreperowałam stan mojej szalonej łotojokowej skóry głowy po zimie, dzięki szalonej, nieco zapachowo odstręczającej, ale genialnej w skutkach intensywnej kuracji na ŁZS!

Jeśli macie ŁZS to wiecie, że czasami, mimo wszelkich prób utrzymania go w ryzach, robi się tragicznie – szczególnie w sezonie czapkowo-grzewczym. Swędzi, skóra się łuszczy, robią się strupy, łojotok szaleje. Nie mówiąc już o zapachu tych włosów na drugi dzień. Apetycznie. Nie pomaga nic. Kiedyś chodziłam w razie zaognienia do dermatologa po jakiś uroczy sterydowy lek, który rzeczywiście mi pomagał, ale to ma takie skutki uboczne, że głowa mała.

Dlatego postanowiłam, że zrobię coś innego. I wtedy przypomniał mi się pierwszy szampon, który zaleciła mi dermatolog – Polytar. Niesamowicie śmierdzący szampon z dziegciem. A przynajmniej kiedyś mi się tak wydawało, bo czysty dziegieć to jest dopiero kosmos. W każdym razie, teraz już nie jest dostępny, bo produkty dziegciowe budziły (i budzą nadal) kontrowersje – że rakotwórcze, że obumiera naskórek i takie tam. Jednak dotyczyło to pochodnych ropy naftowej, a nie dziegciu brzozowego (dla bezpieczeństwa jednak wycofano wszystko – typowe, czyż nie?). Zupełnym przypadkiem (i kątem oka) zauważyłam w sklepie internetowym czysty ekstrakt dziegciowy sprowadzany z Rosji. Pomyślałam: czemu nie.

Czy ekstrakt z dziegciu brzozowego jest niebezpieczny dla zdrowia?

Potem zaczęłam czytać, że ma w sobie toluen (który jest łatwopalny), kontrowersyjne fenole (czyli środki dezynfekujące) i w ogóle może być rakotwórczy i przyczyniać się do obumierania naskórka. Poza tym nie powinno się go nakładać bez żadnej bazy na skórę. Później poczytałam wypowiedzi dziewczyn, które stosują go bez rozcieńczania i twierdzą, że w takiej formie sprawdza im się super. Uznałam, że warto jednak dla bezpieczeństwa stworzyć dla niego jakiś rozrzedzacz, o którym za chwilę, ograniczyć czas styczności ze skórą, a całą terapię zakończyć po trzech tygodniach. Przezorny zawsze ubezpieczony, a baza z fajnych olejów tylko poprawi stan skóry i włosów.

UWAGA: To śmierdzi przeraźliwie – wędzoną smołą i benzyną jednocześnie. Taki płynny, skoncentrowany smog. Do końca nie wietrzeje, ja czułam go nawet podczas mycia głowy pomiędzy myciami z użyciem dziegciu. Dla osób wrażliwych na zapachy mam taką propozycję – przetestujcie go sobie w wolny dzień i, gdyby bardzo Wam przeszkadzał, myjcie włosy wieczorem. Na czas kilku tygodniu kuracji nie powinno to stanowić problemu. 😉

Właściwości ekstraktu z dziegciu brzozowego

Jeśli uda się Wam przezwyciężyć niechęć do tego zapachu, w zamian osiągniecie wspaniałe rezultaty ze względu na jego wspaniałe właściwości lecznicze: jest bakteriobójczy i antyseptyczny, więc genialny przy problemach łojotokowych – typu właśnie ŁZS lub trądzik. Podobno pomaga też na egzemy, łuszczycę, łupież i AZS. To, co ja faktycznie zauważyłam, to wyraźne zmiękczenie naskórka na głowie, natychmiastowe złagodzenie świądu i zdecydowanie (!!!) wolniejsze przetłuszczanie się włosów.

No to zabieramy się za przygotowanie naszej substancji gotowej do nakładania na skórę i jedziemy z tym dziegciem. 😉

Mazidło dziegciowe – intensywna kuracja na ŁZS

intensywna kuracja na łzs

Składniki:

  • 1 łyżeczka czystego ekstraktu dziegciowego (uwierzcie, w zupełności wystarczy)
  • 4 łyżeczki oleju kokosowego (stopionego)
  • 2 łyżeczki oleju rycynowego
  • 3 łyżeczki oleju migdałowego

Jak to zrobić?

Mieszamy wszystko – najlepiej od razu w słoiczku wtedy nic się nie zmarnuje. Ja najpierw włożyłam do słoiczka olej kokosowy, słoiczek do ciepłej (ale nie gorącej) wody, olej się stopił, wyjęłam słoiczek z wody, dodałam pozostałe oleje i dziegieć, wstrząsnęłam i już.

Jak długo trzymać na głowie i jak zmywać?

Jak poczytacie za chwilę w mojej relacji z każdego dnia mycia – trzymałam mazidło na głowie ok. 15 minut, żeby nie było ani za krótko, ani za długo. Raz próbowałam 20, ale to był chyba wyjątkowo zły dzień, bo zrobiło mi się wręcz niedobrze. Później wkładałam głowę pod kran (jedno z ulubionych sformułowań mojej mamy <3), spłukiwałam wodą, nakładałam na skórę głowy odżywkę (u mnie kokosowa z Dessert Essence), żeby się ładnie zemulgowało, po czym dwukrotnie myłam głowę szamponem (zielona, miętowa Ziaja do włosów tłustych z octopiroksem) i nakładałam odżywkę (kokosową – do spłukiwania – lub oleo-krem Biovaksu z olejami afrykańskimi – bez spłukiwania).

Jak długo stosować kurację?

Lepiej nie stosować jej dłużej niż 3-6 tygodni, u mnie wyszło razem ok. 3 tygodni, przy czym dziegieć stosowałam co drugie mycie – czyli u mnie co czwarty dzień.

Jak to wyglądało w praktyce?

Poniżej przedstawiam Wam dzienniczek ze stosowania dziegciu w pielęgnacji łojotokowej skóry głowy. Trochę to osobiste, ale czego się nie robi, żeby pomóc innym! Zwłaszcza, że wiem, jak upierdliwą dolegliwością jest ŁZS.

1 lutego

Zrobiłam mieszaninę 4 łyżeczek oleju rycynowego z pół łyżeczki dziegcia. Śmierdziało. Wtarłam to w skórę głowy i trzymałam 10 minut, bo mnie postraszyli jakimś obumieraniem naskórka i bałam się dłużej. Trudno było mi to zmyć, ale wiedziałam, że tak będzie, więc do mycia głowy użyłam szamponu przeciwłojotokowego Ziai. Potem normalnie odżywka kokosowa z Dessert Essence. I tak śmierdziało. Ale skóra głowy była cudowna, nic nie swędziało. Na drugi dzień też.

3 lutego

Umyłam włosy zwyczajnie, szamponem Dessert Essence z olejkiem z drzewa herbacianego. Do pierwszego mycia dorzuciłam odrobinę sody. Trochę swędziała mnie głowa, ale po sodzie zawsze tak mam.

5 lutego

Naolejowałam sobie włosy olejem kokosowym, bo miałam taką fanaberię. Wytworzyłam też już moje mazidło dziegciowe i wtarłam je w skórę głowy po około 1,5 h od nałożenia oleju na całą długość włosów. Bardzo przyjemnie się je nakładało (pomijając zapach) – dodatek oleju kokosowego sprawia, że mazidełko ma taką bardziej masełkową konsystencję. 🙂

7 lutego

Zrobiłam wcierkę z octu i olejku herbacianego. Z naturalnym olejkiem herbacianym i witaminą E sprawdza się o niebo lepiej, niż z tanim zapachowym olejkiem i bez witaminy, bo jednocześnie uspokaja skórę.

9 lutego

Nałożyłam oleiste mazidło dziegciowe. Próbowałam wytrzymać 20 minut, ale zrobiło mi się niedobrze. :O Zostanę jednak przy 15 minutach. Skóra dosyć przyjemna w dotyku, ale wydaje mi się, że nieco bardziej sucha.

11 lutego

Tak jak 3.02 – pierwsze mycie włosów z dodatkiem sody. Tym razem nie swędzi wcale, mam uczucie super czystej głowy, a włosy mam takie „sypkie”, jeśli wiecie, co mam na myśli.

13 lutego

Mazidło dziegciowe nieco stężało ze względu na chłód od okna (trzymałam je na parapecie kuchennym), dzięki czemu łatwiej je nakładać. Zostawiłam na 15 minut, bo jednak nie jestem w stanie znieść 20 minut tego zapachu tuż przy moim nosie. 😉 Skóra czuje się coraz lepiej!

intensywna kuracja na łzs

15 lutego

Od 3 tygodnia kuracji postanowiłam włączyć do mycia naturalny szampon specjalistyczny przeznaczony dla osób cierpiących na egzemy, łuszczycę, łupież czy właśnie ŁZS. Gdy się o nim dowiedziałam, byłam po prostu w szoku. Myślałam, że takie rzeczy to tylko w aptece. Zrobiłam najpierw octową wcierkę, umyłam szamponem z olejkiem herbacianym, a później tym specjalistycznym – Jason Dandruff Relief. Zostawia bardzo przyjemne uczucie na skórze, jakby była pokryta jakimś balsamem, tak, jak po szamponach aptecznych. Zdecydowanie będę go używać raz w tygodniu, profilaktycznie, po zakończeniu kuracji.

18 lutego

Standardowo nałożyłam dziegciowe mazidło – skóra czuje się coraz lepiej, mam coraz bardziej wrażenie, że strupki się zmniejszają, a skóra zmiękcza.

[tutaj nastąpiła dłuższa przerwa od dziegciu, bo niestety miałam nieplanowany wyjazd]

24 lutego

Musiałam do czegoś wykorzystać pozostałe po faworkach białko, więc zużyłam je na skórę głowy, uprzednio dodawszy do niego nieco soku z cytryny. Zostało mi bardzo przyjemne uczucie, a skóra w ogóle nie była podrażniona. Głowę umyłam delikatnym szamponem z ekstraktem z drzewa herbacianego.

26 lutego

Wytrzymałam 20 minut dziegcia na głowie! 🙂 Mam wrażenie, że skóra jest już porządnie podleczona, mimo tej przymusowej przerwy w stosowaniu dziegciu. Nieco mnie swędzi, ale staram się nie drapać. Może to kwestia mało łagodnego szamponu, którego dziś użyłam? Mam wrażenie, jakbym miała zbyt mocno wymyte włosy, jeśli wiecie, o co mi chodzi. 2 marca ostatnie użycie dziegcia i zobaczymy jak się będzie sprawowało.

28 lutego

Umyłam głowę szamponem z olejkiem z drzewa herbacianego z dodatkiem sody oczyszczonej. Drugie mycie normalnie – sam szampon, a na koniec odżywka kokosowa.

2 marca

Miałam w planie naolejować sobie włosy, ale skończyło się tak, że nie miałam specjalnie czasu, więc tego nie zrobiłam. Nasmarowałam sobie skórę głowy moim dziegciowym mazidłem, wytrzymałam 15 minut, zmyłam odżywką kokosową, dwa razy umyłam głowę szamponem Ziai i nałożyłam oleo-krem Biovaksu bez zmywania. Ten Biovax pachnie obłędnie i świetnie nawilża włosy, nic a nic mi ich nie obciążając. Jeśli warto kupić jakąś odżywkę albo maskę drogeryjnej firmy, to tylko tę. 🙂

No i miesiąc przeleciał jak z bicza strzelił. Moja skóra głowy zdecydowanie się uspokoiła. Nie mogę na pewno stwierdzić, że to tylko dzięki dziegciowi, bo na pewno nie. W tym miesiącu pielęgnacja mojej skóry głowy zdecydowanie była wzmożona i włączyłam do niej świetny, niesamowicie łagodzący szampon Jason, który jak na razie sprawdza się rewelacyjnie i używam go teraz profilaktycznie. Jednak uważam, że dziegieć odegrał tutaj ogromną rolę. Nie od dziś wiadomo, że „gorzki lek najlepiej leczy”. 😉

Jeśli potrzebujecie czegoś bardziej naukowego niż jakiś tam blog ( 😉 ) i studium przypadku autorki, to poczytajcie sobie np. tutaj.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Naturalne sposoby na łojotokowe zapalenie skóry głowy
  2. 17 naturalnych sposobów na bolesne miesiączkowanie
  3. Co jeść, żeby mieć zdrowy układ pokarmowy?
  4. Kuracja na podwyższenie odporności
  5. Eko-sprzątanie: 10+ zastosowań sody oczyszczonej

0 thoughts on “Intensywna kuracja na ŁZS – domowe mazidło dziegciowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *