Jak się robi związek? Fundamenty udanego związku cz. II

Oto obiecana dalsza część tekstu o tym, jak stworzyć udaną relację – a właściwie, na czym powinna być ona oparta, by cała reszta miała jakąś stabilną podstawę. 🙂

fundamenty szczęśliwego związku

Po część I tekstu zapraszam tutaj: Jak się robi związek? Fundamenty udanego związku, cz. I.

#5 Wsparcie i bezwarunkowa miłość

Bez wsparcia nie ma związku. Jeśli masz podejście tylko „ja, ja, ja, moje, moje” i tylko oczekujesz od partnera, że będzie taki, a nie inny, że ma się zmienić, że będzie bardziej romantyczny albo że będzie cały czas poświęcał Tobie, a swoje zainteresowania po prostu porzuci, to daleko nie zajdziesz. Miłość powinna być bezwarunkowa. Jeśli ktoś kogoś kocha, powinien zostawić przestrzeń tej drugiej osobie, tak jak powinien dać ją sobie. Szanowanie indywidualnego czasu i zainteresowań swojego partnera idzie w parze z poszanowaniem swojego czasu. Bo skąd się bierze taka zachłanność i natarczywość? Z braku własnych zainteresowań, braku umiejętności poświęcania czasu sobie. Dlatego najprostszą (i jedyną) receptą jest znalezienie sobie własnych zainteresowań. Umiejętność poświęcenia czasu sobie, przekłada się bezpośrednio na jakość związku.

fundamenty szczęśliwego związku

A wracając do warunków typu „będę z tobą, jeśli zaczniesz nosić eleganckie koszule zamiast koszulek” albo „… jeśli staniesz się bardziej towarzyski”. Widzisz ich śmieszność? Dlaczego nie poszukasz sobie eleganckiego faceta? Dlaczego wybrałaś luzaka? Dlaczego wybrałaś tego odludka? Bo się boisz, że nikogo innego nie znajdziesz? Może czas już trochę popracować nad sobą. Jeśli stawiasz takie wymagania, to znak, że nie dorosłaś/ nie dorosłeś do dojrzałego związku.

Jakiś czas temu uważałam, że kocha się za coś i buntowałam się przeciwko powiedzeniu, że „nie istnieje żaden powód do miłości”. Teraz uważam, że oba te stwierdzenia to skrajność. Gdy ktoś zapyta mnie, dlaczego kocham mojego narzeczonego, odpowiem najpewniej „Nie wiem. Bo to mój A.” I już, i tyle. Oczywiście ma on mnóstwo dobrych cech i z powodu tych cech się w nim zakochałam. Ale naturalnym jest, że ludzie w ciągu swojego życia ewoluują i się zmieniają – także pod wpływem swoich partnerów. Dlatego gdybym się uczepiła do jakichś jego cech albo poglądów, to miałabym spory dylemat, gdy zaczęłyby się one zmieniać. Wolę więc zawsze kochać go takim, jakim jest, i wszystkim Wam to polecam.

#6 Rozwiązywanie sporów

Przede wszystkim trzeba je mieć. Jeśli coś jest nie tak – rozmawiajcie o tym! Czasami coś jest nie tak, takie jest życie. Nie ma na świecie osoby, z którą zgadzałabym się we wszystkim na sto procent. Wychowaliście się w różnych rodzinach i ileś lat byliście bez siebie, więc jest to oczywiste, że czasem wynikają różne sytuacje, gdy trzeba się po prostu pokłócić. Ale to jest potrzebne i nie, nie dlatego, że można się potem słodko pogodzić, tylko dlatego, że rozmawianie o trudnych sprawach spaja związek.

Jeżeli zamiast powiedzieć od razu, co Cię gnębi, będziesz to w sobie kisić i dokładać do tego nowe rzeczy, to w końcu wybuchniesz w najmniej odpowiedniej ku temu sytuacji i Twój partner zdurnieje. Najlepiej usiąść i spokojnie o tym porozmawiać. Być może zajmie to dużo czasu, ale to trzeba zrobić, żeby się zrozumieć, żeby nie zostawiać w sobie urazy rosnącej w środku jak jakiś pasożyt. Docieranie się zajmuje mnóstwo czasu i wysiłku. Ale po raz kolejny – warto to zrobić, by stworzyć dojrzały, pełen zrozumienia związek.

#7 Staranie się

To wszystko podsumowałabym bardzo prostą rzeczą – staraj się zachowywać, jak na początku związku. Nie mówię, że całkowicie, bo wiadomo, że związek wieloletni rządzi się swoimi prawami i jest inny niż ten kilkutygodniowy. Chodzi mi jednak o proste rzeczy, jak zadbanie o siebie – bycie czystym, pachnącym, zadbanym, w przypadku facetów ogolonym (choć to moja osobista preferencja), w przypadku kobiet umalowaną i spryskaną perfumami, zakładanie czystych i ładnych ubrań, dbanie o swoją formę albo stan uzębienia. OK, każdy lubi czasem chodzić w dresie i ja po domu chodzę w dresie, bo tak jest po prostu wygodnie. Ale gdy umawiam się, że gdzieś pójdziemy, choćby na spacer, założę dżinsy. Nie chodzi mi o takie strojenie się w obcasy i sukienki, jeśli tego nie lubicie. Chodzi tylko o to, by się nie rozmemłać, by dobrze czuć się z tym jak wyglądamy.

fundamenty szczęśliwego związku

A druga rzecz w temacie starania się, to robienie prostych rzeczy dla tej drugiej osoby, np. kupienie jej kwiatków bez okazji, bo jest blogerką i instagramerką i lubi mieć kwiatki, albo kupienie mu ulubionych orzeszków w czekoladzie, albo pozmywanie naczyń, mimo że umówiliście się, że dziś był jej dzień zmywania naczyń. Albo dawanie zawsze buziaczków na przywitanie i pożegnanie (ja jestem temu rytuałowi oddana do tego stopnia, że ostatnio przez to oddanie zachorowałam ;)). Albo odniesienie za niego talerzyka bez robienia awantur, bo po prostu zapomniał (ale jeśli robi to często, to warto o tym porozmawiać ;)). Chodzi ogólnie o takie drobne rzeczy, które sprawią, że partner będzie wiedział, że o niego dbasz i o nim myślisz.

#8 Bycie dla siebie najlepszymi przyjaciółmi

Zastanawiałam się, czy dodać tę myśl, jako ostatni punkt, bo ona tak naprawdę podsumowuje wszystkie inne. I niech to zostanie takim punktem-podsumowaniem. Dla mnie możliwość bycia stuprocentowo szczerą i otwartą przed moim narzeczonym jest właśnie tym, do czego powinno się dążyć w związku, tym, na czym on w ogóle polega. Owszem, napisałam, że powinno się dbać o siebie, ale są chwile, gdy nie masz na to siły, gdy masz gorszy dzień, zasmarkany nos albo – co gorsza – jakieś problemy z układem trawiennym. I ta osoba nadal jest przy Tobie, a Ty jesteś przy niej, gdy ona ma gorszy dzień i dbasz o nią, rozumiesz jej słabości.

To, że możecie się przy sobie wydurniać w sposób, w jaki nie wydurniacie się przy nikim innym. To, że mimo że macie swoje zainteresowania i swoje światy, to w razie potrzeby zawsze jesteście dla siebie. Do tego powinniście dążyć w związku. I nie wierzcie w to, że nie można ukochanej osobie mówić wszystkiego, pokazywać swojej prawdziwej twarzy i np. siebie bez makijażu. Owszem, można. Powiem Wam więcej: ze wszystkich moich wcieleń, mój narzeczony najbardziej lubi moje wcielenie poranne, tuż po otwarciu oczu, bez cienia makijażu.

Widać, szczerość jest piękna.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Zadbaj o związek | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Jak się robi związek? Fundamenty udanego związku cz. I
  3. Jak pokochać siebie najpierw?
  4. Czy wszystko można wybaczyć?