8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. II

ekologiczne nawyki

Dziś podsyłam kolejną dawkę pomysłów na bycie eko 🙂

5. Ograniczenie jedzenia mięsa

Nigdy nie sprawiało mi przyjemności jedzenie mięsa, dlatego pewnie – wg Was, mięsolubów 😉 – łatwo mi mówić. Po raz pierwszy o tym, że codzienne spożywanie mięsa szkodzi planecie, uświadomiła mnie książka „Uważność na targowisku”. W tej książce znajdziecie nawet liczby, które są dowodem tego, jak ogromne są te szkody. Wystarczy pomyśleć logicznie – zwierzęta trzeba czymś karmić, a karmimy je tym, co sami moglibyśmy zjeść, w związku z czym o wiele intensywniej eksploatuje się ziemię uprawną (do wyprodukowania 1kg białka zwierzęcego wykorzystuje się 10kg białka roślinnego). Poza tym, im więcej zwierząt hodowlanych, tym więcej „odpadów” z tej hodowli wypuszczamy do środowiska. Redukcja konsumpcji mięsa jest prawdopodobnie najskuteczniejszym sposobem ochrony środowiska, który może praktykować każdy z nas. Więcej możecie poczytać np. TU albo poszukać czegoś bardziej naukowego.

6. Wykorzystywanie domowych środków czystości do sprzątania mieszkania

ekologiczne nawyki

Nie chciałabym się wgłębiać w konkretne składniki tzw. „chemii gospodarczej”, ponieważ jej producenci mają, zdaje się, prawo, by nie podawać wszystkich składników produktu zasłaniając się zapisami typu „środki powierzchniowo-czynne” (surfaktanty). Surfaktanty mogą być różne – łatwiej lub trudniej biodegradowalne – dlatego też, jeśli już kupujecie gotowy środek, polecałabym sięgnąć po ten z półeczki typu „ekologiczne”, albo wyszukać te produkty przed zakupami. Bardzo łatwo dostępne są te marki Frosch, nie musicie koniecznie biegać po jakichś eko-sklepach albo zamawiać przez internet, żeby go dostać.

Jednak, moim zdaniem, najważniejsze to omijać szerokim łukiem dezynfekujące środki do toalet ze względu na wysoką toksyczność – dla nas, dla środowiska, dla organizmów wodnych. Słyszałam o rodzicach, którzy myli podłogę wodą z dodatkiem pewnego płynu dezynfekującego, by odkazić ją ze względu na swoje, chodzące po niej, małe dziecko. Mam wrażenie, że tacy ludzie zapominają o bardzo istotnej rzeczy – nie da się uodpornić na choroby unikając bakterii. Jest dokładnie na odwrót – takie dziecko będzie na choroby bardziej narażone, bo jego układ odpornościowy nie miał nigdy do czynienia z danymi bakteriami, w związku z czym nie wie, jak się przed nimi bronić. Pozwolę sobie więc na mały apel-pytanie: Drodzy rodzice, czy przypominacie sobie, by Wam ktoś podłogę czyścił takim płynem? A często chorujecie? Jeśli nie, to po co robicie to swoim dzieciom? Trzymanie pod kloszem w żadnym sensie nie pomaga. A jeśli koniecznie chcecie odkazić toaletę przetrzyjcie/ spryskajcie ją alkoholem.

Najfajniejszy sposób na ekologiczne sprzątanie to łączenie zwyczajnych domowych, nieszkodliwych produktów. Albo nawet używanie po prostu jednego. Z mojego doświadczenia wynika, że wystarczą Wam dwa magiczne składniki: SODA i OCET. Mój A. nabija się ze mnie, gdy go informuję o kolejnym zastosowaniu któregoś z tych dwóch, mówiąc najczęściej coś w stylu: „Boli Cię głowa? Weź sodę i ocet! A wiesz, jakie jest lekarstwo na raka? Soda i ocet!”. 😉 Oczywiście ja tak daleko się nie posuwam i wykorzystuję je głównie do sprzątania, chociaż… 😉

Nie chcę, by ten post był zbyt długi, więc nie będę Wam tu robić żadnych wyliczanek, ale mogę uchylić rąbka tajemnicy. Przykładowo, aby umyć wannę/brodzik (na błysk!) wystarczy Wam sama soda oczyszczona. Naprawdę. Płuczecie wannę, zasypujecie mniej więcej garścią sody, zostawiacie na jakieś pół godziny lub dłużej, szorujecie (jak kiedyś takim proszkiem do czyszczenia) i macie czyściusieńką wannę. Lub brodzik. Lub umywalkę. A gdzie kupić dużą ilość sody? Polecam allegro. W Warszawie na pewno można kupić 5kg za ok 18zł, ale pewnie i z dostawą wyszłoby opłacalnie. Będzie i eko, i oszczędnie. Natomiast 5-litrowy ocet jest do nabycia w makro, więc korzystajcie, jeśli macie dostęp.

7. Kupowanie lokalnych, sezonowych produktów

ekologiczne nawyki

Wyższość kupowania lokalnych i sezonowych produktów jest oczywista. Co najważniejsze – dbamy o swoje zdrowie, bo to właśnie te produkty są dla naszego organizmu najbardziej wartościowe. Dbamy też o swoją kieszeń – to, co sezonowe, jest tańsze. Przykładem jest np. leczo. Kiedy je robimy? Ano wczesną jesienią. A dlaczego wczesną jesienią? Bo papryka i pomidory są najtańsze. 🙂 Logiczne jest też, że kupując lokalne i sezonowe nie płacimy za transport, a więc też jednostkowo go nie wspieramy. Może się wydawać, że to niewiele daje, ale takie myślenie daleko nie prowadzi. Kupując polskie produkty, wspieramy też rozwój rodzimej gospodarki. Same plusy. 🙂 A co warto jeść teraz, w listopadzie? Lista jest dosyć długa: ziemniaki, brokuły, brukselkę, buraki, cykorię, dynię, jarmuż, kalafiora, kalarepę, kapustę, marchewkę, pietruszkę, pora, roszponkę, rukolę, seler, szpinak, chrzan, jabłka, gruszki, pigwę. 😉 Na pewno zmontujecie z tego coś ciekawego.

8. Leczenie się domowymi sposobami, gdy jest to możliwe

ekologiczne nawyki

Chciałabym, żebyście podeszli z dystansem do tej mojej ostatniej propozycji. Nie chcę Wam tu teraz gadać, że nie powinniście chodzić do lekarza, bo uważam, że nie jestem do tego uprawniona. Wybierajcie jednak lekarzy ostrożnie, i pamiętajcie, że najlepszym lekarstwem jest po prostu zdrowe odżywianie. Znam osobę, która odsunęła w czasie dożywotnie łykanie tabletek antycholesterolowych, przechodząc na zdrową dietę, mimo że pani doktor internistka chciała jej je już przepisać. A to wszystko tylko dlatego, że odwiedziła odpowiedniego dietetyka.

Pamiętajcie też jednak, że leki to środki, które bardzo mocno ingerują w nasz organizm. I że niekoniecznie musimy lecieć do lekarza z najprostszymi problemami. Wielkimi krokami nadchodzi zima, więc pewnie już teraz internistów odwiedzają tabuny przeziębionych pacjentów. Zdradzę Wam więc, co robię ja, zanim uznam, że jestem poważnie chora, i powinnam udać się do lekarza (czego często jednak unikam). Po pierwsze, gdy tylko poczuję, że coś mnie łapie, biorę cynk. Czasem z witaminą C, ale nie samą. I często zdarza się, że nie potrzebuję nic więcej, po prostu przechodzi. Może mało to eko, ale na pewno bardziej niż kupowanie sześciu różnych specyfików za 80zł po wizycie u lekarza. Jeśli to nie pomoże to polecam:

  • leżenie w łóżku lub ubieranie się ciepło (ale nie przegrzewajcie się),
  • rezygnację z intensywnych ćwiczeń – ale rozciąganie, joga, spacer będą jak najbardziej w porządku,
  • wietrzenie pokoju (bakterie i wirusy nie lubią niskich temperatur),
  • nacieranie się amolem (jakoś tak ułatwia oddychanie, a to ważne),
  • popijanie ciepłych herbatek z malinami albo cytryną (dobre też na odetkanie nosa 😉 ),
  • surowy czosnek
  • oraz moją ulubioną „szarlotkową” miksturę: do szklanki ciepłej (nie gorącej!) wody dolewacie 1 łyżkę octu jabłkowego i 1 łyżeczkę miodu; do tego dosypujecie szczyptę cynamonu i powoli sączycie; ja piję ten specyfik 3x dziennie, gdy odczuwam objawy przeziębienia.
Z kolei na ból gardła:
  • herbatkę z rumianku (gdy przestygnie możecie dodać miód),
  • z imbiru (z korzenia, nie z jakiegoś proszku),
  • starą, dobrą płukankę z solą (1/2 łyżeczki na 1 szklankę ciepłej wody),
  • płukankę z szałwii,
  • „parówkę” z ziół (zaparzacie np. miętę lub rumianek w miseczce, nachylacie się nad tym, okrywacie ręcznikiem i wdychacie)
  • oraz „mój” octowo-miodowy specyfik.

Oczywiście, jeśli możecie sobie pozwolić na więcej, np. kupno drogich ekologicznych kosmetyków, proszków do prania czy samochodu, zróbcie to, jak najbardziej. Chciałam tym wpisem pokazać tylko, że drobne zmiany w stronę zdrowszego i bardziej ekologicznego tryby życia, nie są wcale trudne, ani drogie. Mam nadzieję, że jakoś Was tym wpisem zainspirowałam. 🙂 Jeżeli chcielibyście coś dodać lub jakoś mnie poprawić, to zapraszam do dyskusji. Po to tu jesteśmy, żeby sobie pomagać.

Trzymajcie się ciepło!

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. DIY Płyn do mycia szyb i luster
  2. 3 + 3 proste sposoby na zapach z kosza na śmieci
  3. Ekologiczny domowy proszek do prania
  4. 5 doskonałych powodów, by zacząć jeść sezonowo
  5. Najlepsze domowe sposoby na przeziębienie
  6. Kuracja na podwyższenie odporności