Dzień bez opakowań foliowych – dzień święty trzeba święcić

dzień bez opakowań foliowych

W tym roku już po raz ósmy będziemy obchodzić dzień bez opakowań foliowych. Inicjatywa ta powstała dzięki łódzkiemu działaczowi – Krzysztofowi Piątkowskiemu, który 23 stycznia 2008 roku złożył obywatelski projekt ustawy zakazujący ich dystrybucji. Projekt upadł, ale idea pozostała. Tak więc już w sobotę macie szansę wziąć udział w tej pięknej akcji. Mam nadzieję, że fakt, że będzie to właśnie sobota pomoże Wam w realizacji takiego postanowienia – większość z Was najprawdopodobniej pójdzie na zakupy prosto z domu, więc łatwiej będzie pamiętać o wzięciu wielorazowej torby, wiklinowego koszyka, plecaka czy – popularnego ostatnio – wózeczka na zakupy.

Z czego właściwie jest ta torba?*

Foliowe torebki składają się z polietylenu, czyli jednego z organicznych polimerów. Ale niech Was nie zmyli nazwa „organiczny”, bo wcale nie musi to się wiązać łatwością rozkładu i tym podobnymi sprawami. Jest to polimer syntetyczny, czyli taki który nie występuje naturalnie, ale jest sztucznie otrzymywany ze związków chemicznych zwanych monomerami. Głównym źródłem otrzymywania jest ropa naftowa. Wspaniałości, no nie? Wyobraźcie sobie, że został on wynaleziony pod koniec XIX wieku! Czy XIX wiek kojarzy Wam się z plastikiem? Mi zupełnie nie, ale to tylko pokazuje, jak mało wiemy o naszej przeszłości. Sama torebka foliowa została wynaleziona w 1965 roku, a my już nie potrafimy się bez niej obejść…

Dlaczego torba foliowa jest tak bardzo szkodliwa dla środowiska?

dzień bez opakowań foliowych

Może na początek kilka faktów

W 2002 roku na świecie wyprodukowano 204 mln ton tworzyw sztucznych. W 2013 było to już 299 mln ton. Obecnie przekroczyliśmy 311 mln. Poważnie zaczynam wierzyć w możliwość utonięcia w śmieciach, jak to wdzięcznie przedstawili twórcy filmu Wall-e. Według danych z 2014 roku Polska zajmuje niechlubne 7. miejsce w Europie, jeśli chodzi o zapotrzebowanie na tworzywa sztuczne. Jedyne co nas tłumaczy, to chyba liczba ludności naszego kraju… Torby polietylenowe stanowią 17,5% zapotrzebowania na tworzywa sztuczne. I wiecie co? Pozostałe plastiki nie są takie złe, bo albo łatwo ludzi zachęcić do ich recyklingu, albo da się je wielokrotnie użytkować. A ilu z Was plastikową torebkę używa wielokrotnie (szczególnie taką, którą zawiązujecie w supełek i przychodząc do domu bezceremonialnie rozrywacie i wywalacie na śmietnik, i to wcale nie do „plastików”)?

Milusie dane przestawiają, że odzysk odpadów w sztucznych wyniósł w 2014 roku 69% (w Polsce ok. 44%). A ja Wam powiem inaczej. Trzydzieści jeden procent (w Polsce ok. 56%) jest „składowana”. I teraz, co znaczy wdzięczne słowo składowana? Pewnie jakaś tam część leży na wysypisku śmieci. A gdzie „składowana” jest cała reszta? Część beztrosko fruwa sobie na ulicach, łąkach i lasach. Część malowniczo powiewa na drzewkach. Ale znajdziecie je też „składowane” w żołądkach różnych zwierząt, np. wielorybów, żółwi morskich oraz wiele innych ssaków i ptaków. To ci dopiero sielanka. Ja się naprawdę bardzo cieszę, że odzysk materiałów sztucznych wzrasta, naprawdę. Że ludzie mają taką świadomość środowiskową i w ogóle. Jednak nadal jest to niedostateczne, skoro znajdujemy na morzach wielkie plamy śmieci. I po co ta wielka produkcja, skoro odzysk jest coraz większy?

I pewnie Wam się wydaje, że nie macie na to wpływu? No tak, tak, Wasz głos się nie liczy, jak w wyborach, wiadomo. A potem wszyscy są zdziwieni, bo o losie Narodu zdecydowało 50 procent obywateli. Ale Wasz głos się nie liczy. Tak. Ludzie, kochani WSZYSTKO jest robione dla Was, i pod Was. Oczywiście w międzyczasie pierze się nam wszystkim mózgi, że bez tych torebek foliowych to się po prostu nie obejdziemy, no. To ja się pytam – jak do tego 1965 roku wytrzymaliśmy, co? Każda osobista decyzja o zredukowaniu ilości wykorzystywanych foliówek ma znaczenie. Każda.

Plastikowe torby bio wcale nie takie bio?

Torby plastikowe mogą rozkładać się nawet przez kilkaset lat, a używacie ich – w przypadku rozerwania i/lub wywalenia ich do śmieci od razu po przyjściu ze sklepu – jakieś pół godziny. W związku ze wzrostem świadomości środowiskowej, producenci folii postanowili wyjść naprzeciw społecznym oczekiwaniom i połączyć komfort użytkowania z biodegradowalnością, wprowadzając na rynek torebki z zawartością „d2w”. A to taka substancja, która ma przyspieszyć proces degradacji materiału nawet do 60 dni. Przy czym rozkład powinien nastąpić w warunkach kompostowni. A tego już nikt nie wie. Poza tym taka biodegradacja powoduje uwolnienie do atmosfery gazów cieplarnianych (dwutlenku węgla i metanu). No i takie torby nie nadają się już do recyklingu – ze względu na ten bio-dodatek. Z kolei w normalnych warunkach te torby zwyczajnie się rozsypują, a nie rozkładają i polietylen pozostaje. Wniosek z tego taki, że jest nadzieja, ale na razie ciągle to nie jest jeszcze strzał w dziesiątkę.

Alternatywy?

Torba papierowa

dzień bez opakowań foliowych

W (relatywnie) starych amerykańskich filmach możemy zobaczyć ludzi, którzy przemierzają drogę ze sklepu do domu z papierowymi torebkami. W STANACH. Narzekamy na ten kraj, że jest źródłem wszelkich głupot, niekorzystnych dla środowiska i ludzi rozwiązań, i w ogóle zgnilizny, a zapominamy o tym, że to tam powstają też te niezwykle korzystne rozwiązania. W Polsce w niewielu sklepach można taką torbę nabyć – jestem pewna, że w Lidlu i bodajże w Marcpolu. Nie jest to ogromny koszt, bo ok. 40 groszy, a taka torba jest bardziej przyjazna środowisku, a i można ją jeszcze kilka razy użyć, np. jako pojemnik na recyklingowe śmieci. Ja takie torby właśnie w taki sposób wykorzystuję.

Cieszy mnie też fakt, że aby kupić pieczywo nie muszę brać torebki foliowej, bo mogę też sięgnąć po papierową. Niestety część z nich ma plastikowe „okienko”, czego kompletnie nie rozumiem, bo aby zajrzeć do takiej torebki wystarczyłoby ją po prostu rozchylić. No, ale to już coś. [EDIT 2017 rok: teraz używam worka na pieczywo] Z kolei większe warzywa i owoce możecie po prostu wziąć luzem. Nie ma powodu, żeby korzystać z foliówki – chyba, że jest to np. bardzo miękki pomidor, który mógłby się Wam zgnieść i zapaćkać torbę.

Torba płócienna – wielokrotnego użytku

No właśnie. To jest najlepszy wybór. Oczywiście dobry jest też plecak (a do tego najlepszy dla zdrowia!), czy też koszyk wiklinowy. Jeśli jednak jesteście aktywnymi (lub eleganckimi – lub jedno i drugie) kobietami, to zakładam, że wychodząc z domu bierzecie ze sobą po prostu torebkę. Możecie do niej bez problemu włożyć torbę na zakupy i mieć ją zawsze przy sobie. Ja myślałam, że będę zawsze o tym pamiętać, ale czasem zdarza się, że przypomnę sobie o zakupach, gdy już wyjdę z domu, no i klops. Kończy się na foliówce. Tak, nie jestem święta i idealna w każdym calu. Dlatego postanowiłam sobie, że do każdej używanej przeze mnie torebki włożę jedną torbę płócienną. Takie torby można teraz kupić właściwie wszędzie – możecie dostać z jakimś logo firmy, kupić z okazji jakiejś imprezy albo zamówić sobie w internecie taką, jaka będzie spełniała Wasze wyszukane oczekiwania. Wybór jest ogromny.

Torbę możecie też wykonać ze starego T-shirta lub dżinsów – przykłady (a także trochę więcej informacji) znajdziecie tutaj.

No i jak? Zachęciłam Was trochę? Spróbujcie choćby tego jednego dnia, to nie jest takie trudne, jak się na początku wydaje. Wystarczy odrobina refleksji i trochę mniej działania na autopilocie.

* Ten akapit powstał przy nieocenionej pomocy mojego Narzeczonego (chemika), za co jestem mu bardzo wdzięczna. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Ekologiczny domowy proszek do prania
  2. 5 doskonałych powodów, by zacząć jeść sezonowo
  3. Eko-sprzątanie: 10+ zastosowań sody oczyszczonej
  4. Eko-sprzątanie: 6 zastosowań octu spirytusowego
  5. Dlaczego nie obchodzę Dnia Ziemi
  • Chemiczka

    A czy Narzeczony chemik wspomniał może jak ogromne ilości wody, energii i chemikaliów potrzebne są do produkcji celulozy, z której powstają te „ekologiczne” torby papierowe? Foliówki są i potrzebne i użyteczne, choćby jak leje deszcz, ale wcale nie powinny być dawane za darmo. Ze wszystkiego należy korzystać z głową – włącz myślenie 🙂 – brać tylko tyle ile potrzeba, używać wielokrotnie i dopiero potem wyrzucić – do odpowiedniego pojemnika rzecz jasna

    • Narzeczony nie wnikał w dalszą część posta, więc biorę pełną odpowiedzialność za to, co piszę. 😉
      Uważam torbę papierową za mniejsze zło – zawsze lepiej brać ze sobą własną torbę/koszyk/wózek.
      Wiesz, ja staram się ich nie brać, gdy nie ma takiej potrzeby, a jeśli już mam, to wykorzystuję wielokrotnie, ale i tak zatrważa mnie ilość foliówek, które są w moim domu. Myślę więc, że może ktoś, kto bezmyślnie bierze torebkę, by zapakować do niej banany albo jabłka, w dodatku wiążąc ją na supeł (co automatycznie skazuje ją na jednorazowość), po przeczytaniu tego tekstu choć troszkę się zastanowi nad tym, co robi.