Spowiedź niewystarczająco ekologicznej dziewczyny

czym jest ekologiczny styl życia

Śledzę uważnie wegan w internecie. To są bardzo inspirujący ludzie. Najczęściej. No właśnie. Co jakiś czas słyszę, że jeden weganin czepia się innego weganina o to, że nie może się nazywać weganinem. Bo na przykład wciąż nosi skórzane buty, które kupił przed przejściem na weganizm. Albo przez przypadek kupił niewegański kosmetyk. Albo myje ręce w publicznej toalecie, a tam jest niewegańskie mydło. Serio?

Mały wtręt: na moim fanpage’u jeszcze do środy trwa konkurs, w którym możecie wygrać naturalne kosmetyki doskonałej jakości! Kto się odważy? 🙂

Co prawda w świecie blogów i forów ekologicznych na szczęście nie widzę tego zjawiska, ale pomyślałam sobie, że napiszę taki tekst. Trochę na zaś, a trochę dla siebie. Może za jakiś czas pojawią się głosy na temat tego, czym jest ekologiczny styl życia. Taki wiecie, jedyny prawdziwy, jedyny słuszny. Taki moja-prawda-jest-bardziej-mojsza-niż-twojsza. Nie będę tu uwzględniać takich wygłupów, jak to, że nie mieszkam w szałasie i nie odżywiam się wyłącznie korzonkami, które sama wykopię, bo to chyba jest oczywiste. Zajmijmy się po prostu tym…

Na czym polega moja wersja bycia ekologiczną?

#1 Nigdy nie powiedziałam, że jestem zero waste

Ani nawet, że jest to moim celem ostatecznym. Co nie zmienia faktu, że podziwiam zerowaste’owe blogerki! Sama staram się ograniczać opakowania, ale ciągle nie umiem z niektórych rzeczy zrezygnować. Bo prawda jest taka, że żeby być całkiem zero waste trzeba by było niektórych rzeczy wcale nie kupować. Ciągle nie mam też na wszystko woreczków materiałowych, więc wykorzystuję wielokrotnie te foliowe (tak do zdarcia). Albo taka woda w upał – owszem, noszę ze sobą bidon, ale czasami ta woda nie wystarcza – i wtedy kupuję sobie mineralną. Wolę to niż odwodnienie. Staram się kupować taką, której i kapitał i „produkcja” jest rodzima, ale ostatnio dowiedziałam się, że właściciel mojej ulubionej ma bardzo nieodpowiadające mi poglądy społeczno-polityczne. No i znowu muszę szukać nowej opcji. Jak żyć?!

#2 Używam i domowych, i sklepowych kosmetyków

czym jest ekologiczny styl życia

Chętnie robię sobie sama kosmetyki, ale i półprodukty dostaję w opakowaniach, więc w zasadzie nie widzę różnicy, czy zrobię czy kupię gotowe – poza tym, że w domowych będzie mniej konserwantów. W tym momencie całkowicie zrezygnowałam z kupowania mydła. Dostępne w sklepach mydła mają albo plastikowe opakowania (najczęściej), albo zawierają olej palmowy, albo tłuszcz zwierzęcy (Sodium Tallowate), albo mają inne niepożądane składniki, albo zbyt intensywny zapach. Zimą nie kupuję też balsamów ani kremów, bo w niższej temperaturze łatwiej zachować ich świeżość. Wtedy robię sobie kremy i masła do ciała, kremy do rąk i do stóp. Także dlatego, że one są bardziej odżywcze i takie masłowate, a latem czegoś takiego na sobie nie lubię, więc wówczas kupuję te nietestowane, o jak najbardziej naturalnym składzie, od odpowiedzialnych środowiskowo małych firm.

#3 Używam produktów oszczędnie

Nie zużywam szamponu, żelu pod prysznic, pasty do zębów w miesiąc. Nakładam tylko tyle, ile jest niezbędne. W reklamach widzimy ludzi myjących się takimi ilościami produktów, że mi by na tydzień wystarczyło. To jest oczywiście celowy zabieg marketingowy, żebyśmy szybciej zużywali kosmetyki, a co za tym idzie – szybciej kupowali nowe. No chyba że pracujesz gdzieś, gdzie mocno się ubrudzisz, to wtedy może rzeczywiście trzeba trochę więcej tego żelu czy szamponu. Bo jeśli pracujesz w biurze albo gdzie indziej pod krawatem i rajstopem, to zmywasz z siebie tylko pot, łój i kurz, więc musisz tylko lekko sobie pomóc odrobiną mydełka. 😉

#4 Myję zęby pastą z fluorem i używam plastikowych końcówek do szczoteczki elektrycznej

Zęby myję pastą do zębów Ziai – tym sposobem wspieram polską firmę, a nie testujące wielkie koncerny. Moja pasta do zębów zawiera fluor, bo mam słabe szkliwo i nie wchodzę już w dyskusje, czy fluor jest dobry czy niedobry. To dawka czyni truciznę. Podobnie jest ze szczoteczką. Jeśli powstaną kiedyś ekologiczne alternatywy profesjonalnych szczoteczek, to chętnie się na nie przerzucę. Jeśli nie – nie zaryzykuję stanu mojego – już i tak słabego – uzębienia. Specyfiki takie jak olej kokosowy czy sodę uważam jedynie za dodatek w higienie zębów. 🙂

#5 Gotuję w domu

Ale jeśli jem na mieście, to nie widzę powodu, żeby nie prosić o zapakowanie tego, czego nie dałam rady zjeść, na wynos. Wolę to niż marnowanie jedzenia.

#6 Wykorzystuję opakowania ponownie

Te po lodach służą jako pojemniki do przechowywania jedzenia w lodówce czy zamrażarce (albo do dzielenia się z kimś żarciem :)). Do słoików idą przetwory (albo piwowarskie eksperymenty Męża), a do tych po kawie rozpuszczalnej – sypkie produkty. Nie kupuję nowych słoików na takie rzeczy. No dobra, mam dwa – oba na makaron, bo tu były potrzebne specjalistyczne opakowania. Swoją drogą, makaron też co jakiś czas robimy sami. Szczególnie do lazanii 😀 Polecam! A jeśli zdarzy mi się kupić coś na plastikowej/styropianowej tacce, to tacka służy jako doraźny pojemnik na śmieci przy gotowaniu (bardzo usprawnia sprzątanie).

#7 Robię recykling toreb na prezenty

czym jest ekologiczny styl życia

Wychodzę z założenia, że nie ma sensu kupować nowych, skoro mam ich całe stado w domu. W tej chwili już mogę dopasować torbę pod każdego i na każdą okazję. 😀 Wyjątek stanowią święta Bożego Narodzenia – z tej okazji prezenty lubię pakować w papier. Bardzo mnie to odpręża 🙂

#8 Zwracam uwagę

Na to, co kupuję i na to, co jem. Tych zasad jest naprawdę sporo. Np. ryż czy kasze kupuję w papierowych lub – jeśli w plastikowych – dużych opakowaniach. Nie rozumiem tych woreczków do gotowania ryżu. Ani to dobre dla środowiska, ani dla człowieka. Keczup kupuję w słoiku, bo słoik wykorzystam ponownie, a kwaśne rzeczy reagują z plastikiem, a ze szkłem nie.

#9 Robię przetwory

O tym było już wyżej – dzięki temu a) wykorzystuję słoiki, które już mam i nie nabywam nowych, b) wiem, co jem, c) zamykam to, co najlepsze w sezonie na zimę i dzięki temu milej mi się żyje bez świeżych pomidorów, ogórków i innych takich.

#10 Używam ściereczki do demakijażu i kubeczka menstruacyjnego

Ale w łazience ciągle są jednorazowe płatki – zmywam nimi lakier do paznokci, a przy łóżku stoją chusteczki higieniczne. Sprzątam ściereczkami z pociętych koszulek albo takimi z mikrofibry, ale w moim domu nie ma bana na ręczniki papierowe. Do tłustych brudów są idealne.

#11 Leczę się domowymi sposobami

czym jest ekologiczny styl życia

Taka już ze mnie szeptucha. 😉 Mnóstwo rzeczy da się w ten sposób wyleczyć. Zwłaszcza, że większość infekcji jest wirusowa, a nie bakteryjna i nie trzeba używać do ich zwalczenia antybiotyków. Doznałam objawienia, gdy jeszcze nawet nie było pomysłu na tego bloga, a ja miałam wysoką gorączkę, kichałam, prychałam i ledwo łaziłam, ale dolazłam do lekarza. A wiecie co lekarz mi powiedział? Do domu, pod koc i dużo pić. Zbaraniałam. Nie zalecił mi nawet żadnego suplementu. Takiego lekarza ze świecą szukać. A więc teraz, zanim pójdę do lekarza, korzystam z domowych metod. Moją skórę głowy (ale i trądzik) też leczę domowo i naturalnie, bo skutki uboczne dermatologicznych specyfików mnie przerażają. Do dermatologa chodzę tylko do kontroli, a o leki na receptę proszę tylko w przypadku zmian niewiadomego pochodzenia.

#12 Biorę prysznic

Ale lubię też sobie od czasu do czasu strzelić kąpiel w soli magnezu. 🙂 Ale myślę, że mogłabym mieć mieszkanie tylko z kabiną prysznicową, najwyżej ograniczyłabym powierzchnię wchłaniania magnezu do stóp. 🙂

#13 Paliłam w życiu w piecu

Węglem i drewnem. I wiecie co? Jeśli ktoś ma pretensje, że w ten sposób zanieczyszcza się powietrze, powstaje smog itd., to ja zapraszam do mojego dziadka, do małej miejscowości, gdzie nie ma doprowadzonego gazu ziemnego, ani innej alternatywnej metody ogrzewania. To nie do ludzi, którzy palą węglem należy mieć pretensje. Należy mieć pretensje do polityków. Do ludzi, którzy blokują rozwój alternatywnych metod pozyskiwania energii. Do ludzi, którzy palą w swoich piecach plastik i stare szmaty. Do ludzi, którzy codziennie jeżdżą do pracy wielkim samochodem w pojedynkę. A wreszcie do ludzi, którzy reprezentują NIMBY (not in my backyard) i mówią: „dobrze, dobrze, zróbmy elektrownię atomową, ale nie na Mazowszu, gdzie mieszkam, tylko na Pomorzu”. Nie do ludzi, którzy nie mają innego wyjścia. Wybierzcie sobie partię, której zależy na ochronie środowiska i zagłosujcie. Akurat niegłosowanie jest bardzo nieekologiczne.

#14 Nie przesadzam

Wiecie co, to tak jak z jedzeniem – gdyby się tak doszukiwać, to wszystko byłoby niezdrowe. Ale, jak pisałam wcześniej, to dawka czyni truciznę. Przeraża mnie, że ludzie biorą torebkę foliową na jedną paprykę, cebulę czy główkę czosnku. Przeraża mnie świadomość, że oni przyjdą do domu i tę torebkę od razu wyrzucą. Może nawet nie do śmieci przeznaczonych do recyklingu. Nie czepiam się moich znajomych, którzy to robią, ale rodzinę i Czytelników tego bloga edukuję, jak mogę. Przede wszystkim staram się dawać przykład. A w moim odczuciu dużo łatwiej przekonać się do czegoś bardziej liberalnego, aniżeli do restrykcyjnego.

A więc tak – korzystajcie z dobrodziejstw cywilizacji, ale nie bądźcie skrajnie leniwi. Wannę można wyczyścić sodą, nie trzeba zużywać pół butelki mleczka do czyszczenia. Kawę na wynos można brać do swojego kubka termicznego. Zakupy można pakować do swojej torby. A sedes zdezynfekować alkoholem, zamiast środkiem na d. Najważniejsza w tym wszystkim jest świadomość. Lepiej szerzyć świadomość i świecić przykładem, niż dowalać się do innych ludzi i wprost ich pouczać, jak bardzo są beznadziejni w swoich małych staraniach.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Ci się spodobać:

  1. 8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. I
  2. 8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. II
  3. 7 sposobów na to, by być jeszcze bardziej eko
  4. Ekologiczny domowy proszek do prania
  5. Eko-sprzątanie: 10+ zastosowań sody oczyszczonej
  6. Eko-sprzątanie: 6 zastosowań octu spirytusowego
  7. Jak oczyścić skórkę z cytryny?