czy wczesne wstawanie jest dla każdego

Tekstów i filmów na temat korzyści ze wczesnego wstawania (i sposobów, jak to szybko osiągnąć) jest w internecie maaasa. Wczesne wstawanie = czas dla siebie z samego rana, czas na rytuały, książki albo pracę, co kto woli. I w ogóle taki szczęśliwy jest człowiek jak wstaje wcześnie i wszyscy do tego powinniśmy dążyć, bo jak już będziemy wstawać wcześnie, to życie nam się samo ułoży i nic nie będzie trzeba robić. No więc nie, tak się nie stanie.*

*w większości przypadków

Jestem leniwa?

czy wczesne wstawanie jest dla każdego

Najpierw dałam się w to wrobić, ale wiedziałam, że nie ma mowy, żebym osiągnęła mistrzostwo i wstawała o 4 czy 5 rano. Prawdą jest jednak, że ta wizja ok. 3h dla siebie, zanim jeszcze wstanie mój Mąż była bardzo kusząca. Tyle że na pewno byłaby mniej kusząca dla niego, bo obudziłabym go budzikiem, a właściwie to trochę też dla mnie, bo musiałabym przebywać wtedy w kuchni (zamiast w naszym jedynym pokoju i palić światło nad śpiącym słodko małżonkiem i zakłócać mu sen). W końcu spasowałam i zaczęłam wstawać około 7 (a zimą niestety 8, bo jestem bardzo słońcopotrzebująca). Uważałam, że jestem leniwa. Wszędzie dookoła słyszałam przecież, że ludzie produktywni/kreatywni itd. wstają wcześnie! No to klops, koniec. Nie będę produktywna, ani kreatywna i widocznie nic już ze mnie nie będzie.

„Potęga Kiedy” M. Breusa

czy wczesne wstawanie jest dla każdego

A teraz dotarłam w końcu do książki „Potęga kiedy” i całe moje myślenie na ten temat zmieniło się o 180 stopni! Otóż, okazało się, że jestem całkowicie przeciętnym człowiekiem, który potrzebuje około 7,5h snu, który najlepiej zaczynać o 23:30, a kończyć o 7. Zatkało mnie. Robię tak całkiem naturalnie. Czyli warto wsłuchiwać się w siebie. Pod tym kątem zastanawiają mnie joginki, które zalecają poranne wstawanie. Przecież w jodze najważniejsze jest słuchanie swojego organizmu, a ja go właśnie słucham. Wczesne wstawanie i wczesne kładzenie się spać zawsze wywoływało we mnie ogromne opory. Niemniej nie siedziałam do późnej nocy, ani nie lubiłam wstawać np. o 10, bo miałam poczucie, że a) jestem rozbita, b) tracę dzień, co wykluczało określenie się jako „sowy”. Nie potrafiłam się odnaleźć w tym starym podziale na sowy i skowronki. Okazało się, że po prostu

Jestem… niedźwiedziem

A niedźwiedzi w społeczeństwie jest większość. Miła odmiana po byciu w introwertycznej mniejszości*. Niedźwiedziom najlepiej myśli się między 10 a 14, a nie między 5 a 8. O 8 to ja się wybudzam z letargu, proszę państwa i np. jem śniadanie, co też jest dla mojego chronotypu bardzo korzystne. No dobra, ale co to jest ten chronotyp? To typ oparty na wewnętrznym zegarze biologicznym. Według klasyfikacji Breusa mamy cztery typy. 3 takie zwyklaki i 1 trochę zaburzony. Lew – czyli taki wczesny typ, Wilk – późny, Niedźwiedź – „środkowy” i Delfin – neurotyczny, cierpiący na bezsenność. Ludzie naprawdę są bardzo różni i nie powinno im się wmawiać, że jeśli nie chodzą wcześnie wstać i wcześnie nie wstają, to coś jest z nimi nie tak, albo że powinni tak robić, bo to dla wszystkich będzie optymalne. Nie będzie. Zawsze tak czułam i będę tej tezy, za autorem, bronić rękami i nogami.

*w książce „Potęga kiedy” jest napisane, że niedźwiedzie to ekstrawertycy, lubiący towarzystwo ludzi, otwarci itd. Najpierw pomyślałam, że w takim razie to na pewno nie ja, bo słowo „ekstrawertyzm” w ogóle mnie nie określa. A potem przypomniałam sobie, że według wyniku testu 16 osobowości to ja właśnie jestem takim najbardziej towarzyskim typem introwertyka i doszłam do wniosku, że to po prostu kwestia zbyt dużego uogólnienia.

Spisek lwów

czy wczesne wstawanie jest dla każdego

Doszłam do wniosku, że szerzenie poglądu, że najlepiej jest wstawać o 5, to jakiś spisek tych porannych typów, które wcześnie się kładą i wcześnie wstają. Oczywiście, żartuję, ale na pewno zaczęło się od tego, że ktoś odkrył, że dla niego najlepsze jest wczesne wstawanie, że rano jest najbardziej produktywny i pomyślał, że na pewno da się to przełożyć na resztę ludzkości. No więc da się jedynie na… 15-20 % populacji – ludzi o tym samym chronotypie. Moim zdaniem to kolejna przestroga przed dostosowywaniem się do panujących trendów, jeśli czuje się, że one w ogóle do nas nie pasują. Zwłaszcza, że próby „oszukiwania” swojego chronotypu mogą nie dość, że obniżyć samopoczucie, to także negatywnie wpłynąć na zdrowie (jak wszystkie próby zmuszania się do czegoś, co nam nie leży). Nie wmawiaj sobie, że wczesne (5-6 rano) wstawanie Ci służy, jeśli po wstaniu czujesz się, jakby ktoś Cię zdzielił patelnią.

Znalazłam nawet w książce taki super cytat, to Wam go pokażę:

„Delfiny i niedźwiedzie nie są rankiem pobudzone, dla nich więc zmuszanie się do zaimplementowania porannego rytuału lwa byłoby stratą czasu na sen, którego potrzebują, żeby uniknąć niedoborów. (Niedobory snu to NIE jest droga zamożności dla nikogo).”

Zatem chyba wszystko jasne. 🙂

Ziarno prawdy

Może nie każdy powinien wstawać wcześnie, ale godziny największego geniuszu przypadają tuż po wstaniu nawet u takiego niedźwiedzia. 🙂 Niemniej nie będzie to 6 rano. I chodzi raczej o to, żeby po prostu spisać swoje pomysły, które mogły wytworzyć się w mózgu nad ranem, niż od razu nad nimi pracować, bo dotyka nas wtedy zjawisko sennej inercji (o ile dobrze pamiętam) i po prostu nie jesteśmy wystarczająco rozbudzeni. Niedźwiedzie i lwy najbardziej kreatywne są wieczorem, a problemy logiczne najlepiej rozwiązują rano (odpowiednio 10-14 i 6-8). Z tego, co rozumiem, to lwy są jedynym typem, który może działać pełną parą w zasadzie od razu po przebudzeniu. Dlatego niech one tak sobie robią, a cała reszta niech… również działa w zgodzie ze sobą i da sobie czas na rozruch. Wszyscy na tym skorzystamy. 🙂


Nie chcę tutaj zdradzać wszystkich sekretów książki, bo dużo lepiej by było, gdyby każdy ją sobie przeczytał, a najpierw zrobił test określający jego chronotyp i zobaczył, jak sprawdzają mu się wskazówki, które podsuwa autor. Na mnie sama świadomość, że nie jestem po prostu leniwa, podziałała doskonale i zamierzam powoli wdrażać w życie także wskazówki, o których do tej pory nie wiedziałam. Każdy typ ma (inny) najlepszy moment w ciągu dnia na dosłownie wszystko. Na ćwiczenie jogi, na chodzenie do łazienki 😉 na kawę, przyswajanie wiedzy czy nawet podejmowanie decyzji. I to wszystko naprawdę ma sens. Przynajmniej z mojej, niedźwiadkowej, perspektywy. Serio, mocno zachęcam do przeczytania tej książki!

A Ty jak czujesz? Jakim jesteś typem? Odpowiada Ci wczesne wstawanie czy o 5 rano wciąż słodko śpisz?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Nie możesz mieć kontroli nad wszystkim, ale to jest OK
  2. Zacznij TERAZ czy wrzuć na luz?
  3. Pokonać marazm
  4. 25 lekcji z 25 lat życia
  5. Nie marnuj dnia, nie marnuj życia… Ale co to właściwie znaczy?
  6. Potęga wytrwania w decyzji, czyli postanów coś sobie | 52 Tygodnie Pozytywności