Dlaczego warto czytać książki o rozwoju osobistym | 52 Tygodnie Pozytywności

czy warto czytać książki o rozwoju osobistym

W zeszłym roku totalnie przegapiłam Dzień Książki i Dzień Pisarzy. Nie wiem, jak mogłam. Ja, która książki uwielbiam, która na książkach się wychowałam! Dziadek opowiadał mi, że gdy byłam mała, to można było przy mnie robić wszystko i wcale nie przeszkadzałam. Z jednym wyjątkiem – czytać przy mnie to była niemożliwość. Wyrywałam gazety i książki. Po prostu denerwowało mnie to, że oni czytają, a ja nie umiem! Taki już pies ogrodnika ze mnie był. Byłam chyba bardzo zdeterminowana w tej kwestii, bo nauczyłam się czytać mając 4 lata, żeby nie być gorszą od tych wszystkich dorosłych! 😉

Przeszłam przez wiele czytelniczych faz – pochłonięcie całej serii o Ani Shirley (do której swoją drogą teraz wróciłam i wciąż ją uwielbiam), książki przygodowe (i ta irytacja, gdy dostrzegłam, że przygód nigdy nie przeżywają dziewczynki), kryminały Chmielewskiej (bo mama czytała), książki o uzależnieniach, Wędrujące Jeansy, romanse Sparksa, powieści wiktoriańskie, Vargas-Llosa, Murakami i oczywiście dorastanie na Harrym Potterze (dosłownie! Pierwszy tom przeczytałam mając 9 lat, ostatni – 18).

Pod koniec liceum zaczęła się kolejna faza, której jestem wciąż wierna (choć właściwie paru innym też, ale tej szczególnie). Czytałam wtedy Zwierciadło i Sens. Tak się składa, że oba te pisma miały rubrykę z poleceniami czytelniczymi. Jakkolwiek głupio to nie brzmi z racji tego, że miałam wtedy 19 lat, pierwszą książką tego typu, która mnie zainteresowała, było Gdyby Budda się ożenił Charlotte Kasl. To było odkrycie i wielka faza na buddyzm. 🙂 Ta książka sprawiła, że chciałam więcej i więcej, choć niekoniecznie ograniczając się do buddyzmu (ale cieszę się, że od tego właśnie zaczęłam). Oczywiście nadal doceniam czytanie powieści dla czystej przyjemności, ale zawsze staram się je przeplatać książkami o rozwoju osobistym.

Pozwolę sobie w tym tekście powiedzieć Wam dlaczego uważam, że warto po takie książki sięgać i które z nich szczególnie Wam polecam. 🙂

Dlaczego warto czytać rozwojowe książki?

#1 Sam akt czytania podnosi na duchu

Mówi się, że z rozwojowych książek nic się nie wyciągnie, jeśli nie będzie się ich czytało powoli, w skupieniu, z przerwami i wykonując zalecane ćwiczenia. Jasne, coś w tym jest – dzięki takiemu czytaniu korzystamy z książki na maksa. Ale jeśli daleko Wam do wiary w ich moc, to mi daleko do wiary, że tak sumiennie przyłożycie się do czytania. 😉 Natomiast wiem, że jeśli przeczytacie jakąś książkę dotyczącą rozwoju osobistego i ona w jakiś sposób Was zainspiruje, to już jest coś! Być może wrócicie jeszcze do niej, żeby wykonać ćwiczenia – i będzie to jeszcze bardziej super, bo zrobicie to bez żadnego wewnętrznego przymusu, ale z czystą radością. 🙂

#2 Dzięki nim zaczynamy robić rzeczy, o które nigdy byśmy siebie nie podejrzewali

Na przykład zaczniemy tak układać sobie dzień, żeby znalazło się w nim miejsce na odpoczynek i robienie czegoś, co się lubi. Kiedyś pisałam o tym, jak było, gdy byłam na studiach I stopnia. Wiecie, socjologia na Uniwersytecie Warszawskim = czytanie, czytanie, czytanie, a do tego przyswajanie niesamowitych ilości materiału (w tym statystyki i ogarniania programów do jej ogarniania w komputerze). To oczywiście było wspaniałe, bo same studia tak bardzo zmieniły mój sposób postrzegania świata, że nawet książki rozwojowe ich nie przebiły. 🙂

Minus był taki, że czasami (przez długie okresy) miałam tak dosyć wszystkiego – a przede wszystkim czytania – że potrafiłam zdobyć się tylko na odmóżdżające rozrywki. W końcu zebrałam się w sobie, przeczytałam jakąś książkę rozwojową (nie pamiętam w tej chwili, która to była), w której napisane było, że nie można zrezygnować z tego, co się lubi, ze względu na … – tu wstaw swoją wymówkę w stylu jestem przemęczona, nie mam czasu, itd. – bo ma się tylko jedno życie. A czym to życie jest bez przyjemności? Uświadomiłam sobie wtedy, że tak to nie będzie, protestantką nie jestem. Znajdę czas na te powieści i koniec. I znalazłam. I byłam przeszczęśliwa.

#3 W każdej z nich znajdzie się choćby jedna rzecz, którą da się dla siebie wyciągnąć

Ok, czasami patrzę na książkę i wiem, że niczego nowego się z niej nie dowiem. No chyba że sobie utrwalę. Ale komuś innemu ta sama książka, może otworzyć oczy i wytworzyć u niego prawdziwe katharsis. Wszystko zależy od tego, na jakim etapie życia (i rozwoju) jesteśmy. Ja jednak, jeśli już jakąś książkę czytam, to staram się wyciągnąć z niej cokolwiek. A to też bardzo rozwijające zajęcie. 😉 Ba! Sama krytyka jakiejś książki jest rozwijająca. Widzicie? Same zalety! 😉

#4 Dla każdego coś dobrego

czy warto czytać książki o rozwoju osobistym

Na rynku jest w tej chwili mnogość tego rodzaju książek. Chcesz się rozwinąć biznesowo albo intelektualnie? Proszę bardzo! Wolisz skupić się na rozwoju duchowym, chcesz pozbyć się jakichś ograniczających Cię przekonań? I dla Ciebie znajdzie się sporo tytułów. Liczysz na to, że uda Ci się wzmocnić swój związek? Nie ma problemu. Szukajcie, a znajdziecie. 😀

#5 Ułatwiają stawanie się najlepszą wersją siebie

Jeśli tu jesteś, to pewnie lubisz czytać blogi, które poruszają tematykę rozwoju osobistego i ogarniania swojego życiowego popaprania. 🙂 Rzecz w tym, że na blogach dostajesz wersję okrojoną. Choćby dlatego, żeby dobrze Ci się czytało i żeby nie było za długo. Z tego właśnie powodu uznałam za stosowne zrobić cykl, żeby jakoś bardziej to poukładać. Jednak książka ma tę zaletę, że organizuje więcej wiedzy, niż może jeden blogowy artykuł. Książka tę wiedzę pogłębia. Dzięki formie książkowej łatwiej osiągnąć cel, jakim jest stawanie się lepszym.

#6 Czytanie każdej książki czegoś uczy

Pozwólcie, że tu za bardzo nie będę się zagłębiać, bo zalałabym Was swoimi przemyśleniami odnośnie swoich ulubionych powieści. One uczą nas w mniej lub bardziej zawoalowany sposób rozmaitych wartości – lojalności, miłości, szacunku, tolerancji itd., a także rozwijają wyobraźnię. Książki rozwojowe wysupłują tę wiedzę i składają ją w usystematyzowaną formę.

#7 Dosłownie zmieniają życie i sposób patrzenia na świat

Czasami po przeczytaniu jakiejś książki – zwłaszcza takiej, po której odczuwamy katharsis – nagle widzimy wszystko inaczej. Nagle możemy góry przenosić i wierzymy w siebie jak nigdy dotąd. Czy samo to nie jest wystarczającą zachętą, żeby po taką książkę sięgnąć?

Gdybym chciała opisać więcej ich zalet, musiałabym odwoływać się do konkretnych pozycji i byłoby zbyt długo. Dlatego na tym zakończę. A może Wy chciałybyście/chcielibyście coś dodać?

Które pozycje szczególnie polecam?

Podaję Wam tytuły na sucho, bez opisów, bo bez problemu znajdziecie je w internecie. Każda z nich ogromnie wpłynęła na moje życie (niektóre całkiem niedawno!) – myślę, że bez przeczytania ich nie myślałabym tak, jak myślę teraz.

  • Gdyby Budda się ożenił, Charlotte Kasl (wspaniała książka dla osób, które chcą wznieść swój związek na wyżyny :))
  • Jak przestać się martwić i zacząć żyć, Carnegie Dale
  • Możesz, jeśli myślisz, że możesz, Norman Vincent Peale
  • 30 dni do zmian, Edyta Zając
  • Projekt Szczęście, Gretchen Rubin
  • Slow Life, Joanna Glogaza
  • Potęga teraźniejszości, Eckhart Tolle
  • Bliskość. Zaufaj sobie i innym, Osho

Zachęcam Was, żebyście sięgnęły/sięgnęli po którąś z ww. pozycji w ramach 12. (jak to się stało, kiedy to minęło?!) zadania. 😉

Zadanie #12 Kup lub pożycz rozwojową książkę o interesującej Cię tematyce

czy warto czytać książki o rozwoju osobistym

Nie ma lekko! Wiedziałyście/wiedzieliście, że coś takiego w końcu nastąpi i uderzę w Was bardziej wymagającym wyzwaniem. 🙂 Jako że dla każdego coś innego, to superpraktyczni zadaniowcy powinni poszukać raczej czegoś w stylu „7 sposobów na…” albo po prostu zajrzeć do książki i sprawdzić, czy jest naszpikowana praktycznymi ćwiczeniami, super-hiper-naukowo nastawieni ludzie mogą sięgnąć po pozycje bardziej naukowo-psychologiczne książki, które dokładnie wyjaśniają, jakie mechanizmy nami rządzą, a osoby z natury bardziej uduchowione i kreatywne będą uszczęśliwione pozycjami Osho lub innymi bardziej prowokującymi do przemyślenia niż do wykonywania konkretnych zadań.

Po prostu to zróbcie. Jeśli kupujecie, to może niekoniecznie polećcie do empiku i kupcie to, co będzie akurat na półce, ale pomyślcie najpierw, jaki aspekt swojego życia chciałybyście/chcielibyście poprawić (związek, biznes, a może wszystko po trochu?), poszperajcie w internecie (a nuż w jakiejś księgarni trafi się jakaś sympatyczna promocja. ;)), poczytajcie opinie, sprawdźcie, co do Was trafia i wtedy zdecydujcie się na zakup. Nie kupujcie kota w worku. A gdy już będziecie mieć książkę w ręku, pamiętajcie, by czytać ją w skupieniu. Czasem może wydawać się, że to są jakieś bzdury (to akurat niestety czasami prawda, dlatego trzeba uważać, co się wybiera) i wszystko już wiecie, ale jeśli nie będziecie uważni i nie przyłożycie się do proponowanych ćwiczeń, to wyciągniecie z danej książki zdecydowanie mniej, niż byście mogli.

Ja zdecydowanie muszę dokończyć Pełną MOC możliwości i Magię olewania. Jeszcze nie do końca jestem pewna, co z nich wydobędę, ale coś na pewno! 🙂

Macie jakąś rozwojową książkę na oku? A może obecnie coś czytacie? Podzielcie się tytułami książek, które bardzo wpłynęły na Wasze życie – powieści zdecydowanie też mogą być. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Pozostałe teksty z tego cyklu:

  1. Potęga wytrwania w decyzji, czyli postanów coś sobie | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Szacunek i tolerancja, czyli podstawa wszelkich relacji | 52 Tygodnie Pozytywności
  3. Odgruzuj swoją przestrzeń i poczuj przypływ energii | 52 Tygodnie Pozytywności
  4. Stwórz swoje własne rytuały | 52 Tygodnie Pozytywności
  5. Wiosenne zmiany | 52 Tygodnie Pozytywności
  6. A może by tak… nieco profilaktyki | 52 Tygodnie Pozytywności
  7. Rezygnacja – jak to ugryźć? | 52 Tygodnie Pozytywności
  8. Czym dla CIEBIE jest pozytywność? | 52 Tygodnie Pozytywności
  9. Zaplanuj podróż | 52 Tygodnie Pozytywności
  10. Wyślij kartkę, nie SMS-a | 52 Tygodnie Pozytywności
  11. Jeśli musisz z kimś konkurować – konkuruj ze sobą | 52 Tygodnie Pozytywności

A na dokładkę: Terror pozytywności?

  • Aga

    Uwielbiam książki o rozwoju osobistym, przez ostatnie 2 lata czytam praktycznie tylko takie 🙂

  • Warto czytać książki o rozwoju osobistym. To nie podlega dyskusji :). Osobiście nie trafiają do mnie książki typowo motywacyjne, w których autor stara się jak tylko może żeby zmotywować mnie do działania, ale żadnej dodatkowej wartości z nich nie wynoszę.

    • Na szczęście na rynku dostępne jest mnóstwo rozmaitych książek 🙂 U mnie to chyba zależy od aktualnego usposobienia, ale wolę raczej inspirujące niż motywacyjne. Sporo czasu mi zajęło, żeby to odkryć, swoją drogą. 🙂

  • Nauczyć się czytać w wieku 4 lat – szacun. Mnie z kolei jako maleństwo, zawsze pociągało pisanie. Nie wiem ile lat miałam, gdy pewnej nocy dorwałam się do książek ojca (albumów malarskich i innych książek, które cenił). Zaświeciłam nocną lampkę i profesor Agata pobazgrała wszystkie książki. Tak bardzo chciałam umieć pisać. Więc – rozumiem Cię 🙂

    • Najważniejsze to wiedzieć czego się chce i do tego dążyć 😀 Dzieci dobrze to wiedzą!
      Teraz pewnie wszyscy uważacie to za zabawne, ale wtedy pewnie tata był zdruzgotany 🙂

  • Dla mnie dużym motorem napędowym i motywacyjnym są biografie, z których mogę się dowiedzieć jak inni doszli do sukcesu zaczynając praktycznie od zera. Co zaś do typowych książek związanych z rozwojem osobistym, to też zdarza mi się je czytać od czasu do czasu, ale myślę, że do zawartych w nich treści trzeba dość ostrożnie podchodzić. Często są tak pisane, żeby wywołać ten efekt „WOW. Ja też tak mogę. Jakie to proste”, a rzeczywistość jest bardziej brutalna i nie wszystko ma przełożenie na życie danego człowieka przez co można złapać „doła” jak coś pójdzie nie tak jak to było przedstawione w książce 😛

    • Moim zdaniem wiara w siebie raczej człowiekowi nie zaszkodzi, bo nawet jeśli zderzy się z brutalną rzeczywistością, to będzie wiedział, że po upadku należy wstać i nacierać dalej 😀
      Też lubię biografie ludzi, którzy odnieśli sukcesy różnej maści. Ostatnio czytałam Jobsa i byłam zachwycona po prostu – jeśli jeszcze nie czytałeś, to gorąco Ci polecam 🙂

  • Chętnie sięgam po tego typu książki, jednak poddaję je dość surowej selekcji, dzięki czemu te, z którymi się zapoznaje, potrafią wiele inspirujących rzeczy mi przekazać, z każdej wynoszę coś cennego dla siebie. 🙂
    Bookendorfina

    • Zdecydowanie warto tej selekcji dokonywać, żeby się na coś bezsensownego nie nadziać. 🙂

  • Przeczytałam mnóstwo książek o rozwoju osobistym, psychologii, psychoterapii, rozwoju duchowym. I po latach stwierdzam, że trzeba dobrze dobierać autora, którego się czyta oraz samodzielnie filtrować i sprawdzać informacje w nich zawarte. Niestety w książkach jest też napisanych sporo nieprawdziwych i mylących informacji np. że wystarczy tylko w coś uwierzyć, a samo się spełni. Do dziś nikt tego naukowo nie udowodnił, to tylko pusta teoria. Niektórymi z tych teorii można sobie nawret zrobić krzywdę (szczegolnie tymi o rozwoju duchowym, znam takie przypadki), wiec myślę, że warto czytać, ale też weryfikować, sprawdzać, samodzielnie myśleć i wyciągać wnioski. Dobrego czytania, sobie i Wam życzę 🙂

    • Zgadzam się, nie warto czytać wszystkiego, co wpadnie nam w ręce – podobnie jak jest z literaturą i czytadłami. 🙂
      Naprawdę w jakiejś książce znalazłaś takie sformułowanie? Że jak będzie człowiek siedział na tyłu i tylko sobie w coś tam wierzył, to jego życie stanie się idealne? Masakra. Chyba miałam szczęście do książek rozwojowych w takim razie 🙂

  • co jakiś czas w oko wpada mi ta Magia olewania. Chyba czas zajrzeć do niej i zobaczyć co tam można przeczytać lub.. olać 😉

    • Ja ciągle jej nie dokończyłam, bo studiuję przewodniki turystyczne obecnie, ale jak na razie nie powaliła mnie na kolana. 🙂

  • Pracuję nad rozwojem innych i czytam żeby być w temacie ale mam czasem dość jak nic już nowego nie dostaję. Znalazłam radę czytam dalej, jak czytałam a do tego czytam inne książki w większej ilości:-)

    • Fakt, czasami ma się przesyt i wydaje się, że rzeczywiście nihil novi. 🙂 Czytanie innych książek też jest super rozwijające przecież 😀

  • Ja bardzo lubię książki rozwojowe, ale jestem zachowawcza przy wyborze. Muszę najpierw przeczytać wszystkie recenzje i zobaczyć, czy faktycznie wyniosę z tej książki coś dla siebie. Nie mam zbyt wiele czasu na czytanie, więc czytanie czegoś w stylu „jesteś zwycięzcą” byłoby bezcelowe.

    • Bardzo dobry plan. Ja zawsze czytam recenzje wszystkiego, co mam zamiar kupić lub wypożyczyć. Problem jest taki, że czasami recenzje są superpozytywne, a na książce się zawodzę i na odwrót. 🙁

  • Ja do tego typu książek pochodzę dość sceptycznie, ale ostatnio dostałam „Magię olewania” i jestem jej mega ciekawa 🙂

  • Ostatnio przekonałam się do tego typu książek. Wiele można z nich wywnioskować i się nauczyć 🙂 Pozdrawiam.

  • Bardzo lubię rozwojowe książki i polecam je innym z uporem maniaka. Mojej tatę ROK namawialam by przeczytał pewną książkę. W zeszłym tygodniu mi za to podziękował, więc było warto! ☺

    • Moja mama, bardzo sceptyczna osoba, też dała się namówić na przeczytanie jednej książki i była zachwycona sposobem na odstresowanie. 🙂 Czyli warto też polecać innym te książki. 😉

  • Ha, jestem fanką książek rozwojowych! Zgadzam się z Tobą, warto je czytać, wracać do tych najważniejszych dla nas, odkrywać na nowo. 🙂

  • jeżeli miałabym coś polecić to na pewno Maciej Dutko – „Efekt tygrysa”. proste, zwięzłe i przydatne. z całego serca zachęcam również do lektury książki Nicka Vujicica „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń”.

    • Dzięki! Już dodaję do swojej czytelniczej listy. <3

  • Kamila / Z naciskiem na szczęscie

    Lubię czytać książki o rozwoju osobistym. Pozwalają odkryć mi zupełnie nowy punkt myślenia.z

  • Ja, odkąd pamiętam, byłam sceptycznie nastawiona do wszelkiej maści poradnikopodobnych pozycji, ale do czasu. Wszystko się zmieniło, kiedy przeczytałam „5 języków miłości” i teraz już wiem, że dzięki niej zrozumiałam wiele spraw, zmienił się mój sposób patrzenia na świat, a właściwie na związek 🙂 Także zgadzam się ze wszystkimi punkcikami powyżej 🙂

    • <3
      Widać zawsze jest ta jedna książka, która człowieka przełamuje i zachęca do dalszych poszukiwań. 🙂