13 rzeczy, których nauczyła mnie Mama

rzeczy których nauczyła mnie mama

Dziś będzie trochę bardziej osobiście. Sama nie wiem, czy ten tekst powstał z myślą o mnie, czy o mamie, czy o Was i czy publikowanie go ma jakiś głębszy sens, ale mam nadzieję, że tak. Bo Mama to ważny człowiek w życiu każdego z nas, a wdzięczność za to, co się otrzymało, jest niezbędnym składnikiem pozytywnego życia. A więc może jest tu jednak jakiś sens. 😉

Punkty, które poniżej zaprezentuję dotyczą spraw i głębokich, i pozornie płytkich, a jednak ważnych. Od razu bardzo Was proszę, żebyście powstrzymali się od komentarzy w stylu „a moja Mama to tak nie robiła, a jestem przecież taka i taka/taki i taki”. Po pierwsze każdy z nas jest inny, po drugie na nasze życie ma wpływ wiele osób, nie tylko mama. 😉 Gotowe/gotowi? No to zapraszam:

Czego nauczyła mnie moja Mama:

#1 Szacunek należy się wszystkim i nie ma nic wspólnego z wiekiem, płcią, miejscem zamieszkania, dochodami itd.

Dzięki temu jako dziewczynka nie wyśmiewałam biedniejszych dzieci albo dzieci ze wsi (bo z takimi też miałam kontakt). Ba! Nawet broniłam dzieci, którym inne dzieci dokuczały – za co parę razy nieźle mi się oberwało, ale cóż – zawsze jest jakiś koszt odwagi. Jako uczennica nie miałam oporów, żeby powiedzieć nauczycielowi, że należy mi się szacunek tak samo, jak jemu. Jako wchodząca w dorosłe życie kobieta wiem, że wcale nie muszę słuchać rad od osób ode mnie starszych tylko dlatego, że są starsze. Wiem też, że bycie kobietą nie czyni mnie słabszą psychicznie, mniej zdolną, mniej inteligentną czy zaradną życiowo. Moja mama wychowała mnie sama. I za każdym razem, kiedy ktoś mówi, że kobiety nadają się tylko do kuchni, to mam ochotę go zdzielić.

#2 Samodzielność

Jak byłam małą dziewczynką (taką w wieku szkolnym), to gdy się przeziębiałam, mama zostawiała mi talerz kanapek, witaminki i herbatkę w termosie, i szła do pracy, a ja musiałam sobie z resztą swojego dnia jakoś poradzić. Teraz wiem, że to było bardzo, bardzo dobre dla rozwinięcia w sobie samodzielności, ale również zajmowania się sobą. To i parę innych wyzwań, które przede mną stawiała. Nie rozumiem, dlaczego dziś rodzice boją się odstąpić swoje dziecko na krok, pozwolić mu upaść i czegoś się nauczyć. Dziecko kiedyś będzie musiało stawić czoła światu i radzić sobie z problemami dnia codziennego. Na tym polega wychowanie.

#3 Miłość do książek

czego nauczyła mnie mama

I filmów. I kultury w ogóle. Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że u nas w domu zawsze były książki, które nie służyły tylko do ozdoby i pozowania na inteligencką rodzinę. I to, że były utożsamiane z przyjemnością, a nie obowiązkiem. I że przyjemność nie musi być pusta, że może być intelektualna. I że to, że książka może czasem wywołać ból, to dobrze, bo to znaczy, że mam w sobie jakieś emocje i empatię.

#4 Czułość

Pewnie nie mi to oceniać, czy jestem czuła (mogę Męża zapytać i zwrócić Wam odpowiedź ;)), ale gdy patrzę na osoby pełne rezerwy, to zawsze zastanawiam się, jakie było ich dzieciństwo. Bo wiecie, ja do mamy przytulałam się często i ona to odwzajemniała. Ciepły chów = dobry chów <3

czego nauczyła mnie mama

#5 Samoakceptacja

Mama nigdy nie czepiała się tego, jak wyglądam, ile mam pryszczy, jaki brzuch, jak się ubieram, ani moich ocen. Ewentualnie zwracała mi uwagę na poprawność wypowiedzi, ale za to jej bardzo dziękuję. Dzięki temu wiem, że mogę być kochana za to, kim jestem, a nie za to, jakie jest moje stanowisko w pracy czy ile ważę. Piszę „kochana”, bo o „szanowaniu” pisałam w punkcie pierwszym.

#6 (Świadome lub nie) zarażenie pasją do pisania

Mama zawsze coś pisała – i nadal to robi. I wiersze, i prozę. Nawet wydała dwa tomiki, a ostatnio też książkę. Podejrzewam, że mój styl pisania nieco czerpie z jej stylu pisania. 😉

#7 Nie ma czegoś takiego, że „dziewczynce nie wolno”

Albo nie wypada (ze względu na to, że jest dziewczynką, bo chłopak to by mógł). Chciałam łazić po drzewach, zdzierać skórę na kolanach i siadać w rozkroku? No problem. Chciałam bawić się lalkami i czytać komiksy o czarodziejkach? Też dobrze. Nie było nigdy czegoś takiego, że dziewczynka ma być cicha i pokornego serca. W skrócie: genderu nie było. 🙂 Dzięki mamie, jak się śmieję, to śmieję się szczerze. A u mnie to znaczy głośno. I wcale nie zawsze „kobieco”.

#8 Jeśli wada u partnera – to tylko taka, którą mogę zaakceptować

Sądzę, że żadna z nas nie wierzy w ideały. Ani w to, że związek polega na spijaniu sobie z dzióbków. Każdy człowiek ma wady. Kiedyś mama powiedziała mi, że powinnam wybrać taką osobę, której wady będę w stanie zaakceptować. W tym miejscu pozdrawiam mojego Męża, który ma pamięć kury. 😉

#9 Przyjaźń ≠ kawki i ploteczki

czego nauczyła mnie mama

Kawki i ploteczki jak najbardziej mogą być jej składową. Jednak nie są konieczne. To, co jest najważniejsze to wsparcie w trudnych chwilach i to, że zawsze można na przyjaciela liczyć. Na tym, że zawsze się przyjaciela broni, a jednocześnie na stronie można mu powiedzieć szczerze, co myśli się o jego postępowaniu. Na tym, że nie trzeba się krygować, można być szczerym i totalnie otwartym. To większy temat, na inny tekst, ale to jest właśnie to, co ja w mamy przyjaźniach widziałam i widzę nadal.

#10 Wcale nie muszę krakać tak, jak wrony

Jak się żyje w małym mieście czy w jakiejkolwiek innej społeczności, która rządzi się jakimiś skostniałymi prawami, to może być trudno, gdy człowiek odstaje. Tak było i w jej przypadku, i w moim. Nie będę tu odwoływać się do konkretnych spraw, do których nie chciałyśmy się dostosować. Powiem tylko, że niezwykle cenne było dla mnie jej przyzwolenie na moje odstawanie. A jeszcze cenniejsze było przyzwolenie, którego udzieliła sama sobie w tej kwestii.

#11 Matka też człowiek

Matka może być zmęczona czy przepracowana. Może mieć zły dzień. Może być smutna. Ma prawo zająć się sobą. Na resztę tej wyliczanki zapraszam na dobre blogi parentingowe. I spieszę z zapewnieniem, że okazywanie przez matkę, że jest człowiekiem, a nie robotem, nie robi krzywdy psychice dziecka. Wręcz przeciwnie.

#12 Czarny to nie jest uniwersalny kolor

A nade wszystko – czarny nie każdemu pasuje. To jest ten pozornie pusty podpunkt. Mam to szczęście, że mama któregoś razu dotarła do analizy kolorystycznej i dowiedziała się, jaki ma typ urody – jesień. Później zarządziła, jaki mam ja. Wiecie jaki mam? Taki pastelowy, przygaszony – tzw. lato. Długo upierałam się, że wcale tak nie jest i że właśnie, że mogę mieć rude włosy i że właśnie, że mogę nosić czarny, bo to przecież klasyka. Aż w końcu odkryłam, że no… nie do końca. Że w chłodnych kolorach jest mi bardzo dobrze, ale czarny jest po prostu za mocny i wyglądam w nim kompletnie bez wyrazu. Widać moją sukienkę, ale mnie już nie. Dlatego moją klasyką – gdybym już chciała się przy niej upierać – zawsze będzie jasna strona medalu – biel lub inne jasności. Ostatecznie jestem pogodzona z moim typem urody, ale bez Mamy nawet bym o tym nie pomyślała.

rzeczy których nauczyła mnie mama

#13 Kobieta jak chce, to może

Mama zaszła w ciążę młodo (a ja zawsze cieszyłam się, że mam młoda mamę). Nie przeszkodziło jej to w zdobyciu tytułu magistra, w pracy zawodowej, ani w przeniesieniu się do Warszawy, gdzie znalazła pracę w znanym wydawnictwie. Oczywiście – miała wsparcie rodziny. A jednak wychowała mnie sama. Dała radę. Więc nigdy nie mówcie przy mnie, że kobieta to słaba płeć. No po prostu nie.

Oczywiście ta lista nie wyczerpuje tematu, ale po pierwsze, część spraw jest zdecydowanie zbyt osobista, po drugie – jest mnóstwo drobnych rzeczy, które mamie zawdzięczam, a po trzecie – części jeszcze może nawet nie odkryłam. Wszystko przede mną. 🙂

A Wy? Co zawdzięczacie Waszym Mamom? Czego się od nich nauczyłyście/nauczyliście? Piszcie koniecznie. 🙂 A wszystkim Mamom, które mnie dziś czytają życzę cudownego dnia! Jesteście super <3

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Czym dla CIEBIE jest pozytywność? | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Dziecko, Ty nic nie wiesz o życiu!
  3. 25 lekcji z 25 lat życia
  4. Jak nie być lubianym?
  5. Prosta recepta na szczęśliwe życie? Żyj i daj żyć innym
  • Pięknych rzeczy nauczyła CIę mama! A zwłaszcza na uwagę zasługuje „Czułość”

  • podpisuję się pod punktem 9 obiema rękami.

    • Super ❤ Głębokie przyjaźnie nadają sensu w świecie, gdzie dla większości ludzi zakłada się maski.

  • To właśnie mamy nas kształtują i najwięcej wynosimy w rodzinnego domu. Bardzo fajny wpis 😉

  • Mnie mama również nauczyła miłości do książek i czułości. 🙂

  • Fajna ta Twoja mama 🙂

  • Prawdziwe, a nie ma nic piekniejszego niz audentycznosc i szczerosc. Pieknych i bardzo wartosciowych rzeczy nauczyla Cie Twoja mama, po przeczytaniu mozna wywnioskowac, ze jest bardzo wartosciowowa dusza. Sciskam i sle pozdrowienia dla cudownej mamy! Sciskam, Dariax

  • Świetny post i.. powiem Ci, że tego samego co Ty nauczyłam się od mamy 🙂

  • Piekny poost 🙂
    Mamy ucza nas jak przezyc na tym swiecie bez nich nie byloby to samo.

  • Gosia

    Pięknie napisane,,takie prawdziwe. Mama najlepsza nauczycielka.

  • książki, samodzielność, szacunek… 🙂 chociaż moja mama zdecydowanie jest faworytką „czarny do wszystkiego pasuje” hihihi

  • Pięknie… Zmusiłaś mnie do zastanowienia się, czego mnie nauczyła moja mama. I… pod wieloma punktami mogłabym się podpisać. Choć nie pod wszystkimi. Zresztą… są też inne rzeczy, których mnie nauczyła moja mama. Ale przecież każdy ejst inny – i my i nasze mamy. I to jest pięken!

    • Właśnie 🙂 Nie ma chyba takiej wartości na świecie, która byłaby ważna dla wszystkich. Grunt to docenić te, które są dla nas ważne 🙂 Cieszę się, że skłoniłam Cię do przemyśleń!

  • Nasze pierwsze nauczycielki wiele nas nauczyły. Tak jak wczoraj pisałam w moim poście, nauczyły nas życia 🙂