co robić żeby się nie kłócić

Konflikt jest nieodłączną częścią życia. Dzieje się tak dlatego, że jesteśmy różni, inaczej patrzymy na sprawy, a czasem po prostu mamy niepełne informacje. Rzecz w tym, że od konfliktów nie da się po prostu uciec. Czasami ludzie nie dogadują się w ważnych kwestiach do tego stopnia, że muszą zrezygnować z dalszego ciągnięcia relacji lub szukają pomocy u specjalisty (mediatora). Dlaczego tak się dzieje? Czy każdy konflikt da się samodzielnie rozwiązać?

Tak się szczęśliwie składa, że moją specjalnością na magisterce były negocjacje i mediacje. W codziennym życiu przekłada się to przede wszystkim na to, że manipulacje i chwyty erystyczne wyczuwam na kilometr, zaczęłam bardziej troszczyć się o „swoje” czy właśnie całkiem sporo wiem o konfliktach. Niestety nie przekłada się to specjalnie na umiejętności negocjowania, ani mediowania w najbliższych relacjach. Na próbach mediowania w rodzinie wyszłam jak Zabłocki na mydle – nie polecam. Co więcej, zawodowi mediatorzy absolutnie nie powinni mediować w sprawach, w które są zaangażowani emocjonalnie.

Dlaczego niektóre konflikty są nierozwiązywalne?

co robić żeby się nie kłócić

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie konflikty, które dotknęły mnie ostatnio w życiu osobistym, ale także bardzo negatywne – jadowite wręcz – komentarze na moim blogu i fanpage’u. Tak się składa, że były to konflikty wartości oraz relacji (cóż to jest, to za chwilę). Sporów wartości nie da się rozwiązać i żadne logiczne argumenty żadnej ze stron nie działają, bo dla każdej z nich jej argumenty są logiczne. Problem polega na tym, że one są logiczne tylko wtedy, gdy patrzymy na nie przez pryzmat swoich wartości. Jeśli wartości drugiej osoby są całkowicie przeciwstawne, to nie ma szans na wzajemne zrozumienie. O ile do tej pory nie nasunął się Wam żaden oczywisty konflikt wartości, to za chwilę podam Wam przykład. Ale po kolei.

Koło konfliktu Moore’a

co robić żeby się nie kłócić

Christopher Moore, specjalista w dziedzinie mediacji stworzył schemat, który ma ułatwiać zrozumienie konfliktów i służyć przede wszystkim mediatorom w ich zawodowej pracy. Jednakże uważam, że znajomość tego schematu wiele ułatwia także w codziennym życiu, np. w podjęciu decyzji, czy brać udział w konflikcie wartości, czy nie. Na początek kilka uwag. Rodzajów konfliktu wyróżniamy 5, ale 3 z nich mogą z siebie wzajemnie wynikać. Konflikt danych może przerodzić się w konflikt relacji, a ten, w przypadku braku rozwiązania, może urosnąć do konfliktu wartości. Poza tym każda ze stron może „tkwić” na innej płaszczyźnie konfliktu (widzieć go zupełnie inaczej) i wtedy nie ma możliwości rozwiązania go.

Konflikt danych

Wynika z niedoinformowania, niepokrywających się informacji albo wyciągnięcia odmiennych wniosków z informacji. Sprowadzając to do codziennych relacji, najczęściej kłócimy się tu o wyniki badań, np. czy jajka są zdrowe czy można być weganką w ciąży. Do tego worka wpadają także plotki. W przypadku takiego konfliktu najlepszym rozwiązaniem jest szczerość i otwartość. A jeśli chodzi o weganizm czy jajka, to warto po prostu wziąć pod uwagę fakt, że są różne badania i już. Jeśli te kryteria nie zostaną spełnione, konflikt ma duże „szanse” wskoczyć na poziom relacji i wartości.

Konflikt interesów

co robić żeby się nie kłócić

Uważany jest za optymalny w kontekście prowadzenia rozmów. Wynika z braku możliwości realizacji potrzeb czy osiągnięcia celów. Tym razem niech za przykład posłuży nam para, która nie może się dogadać w sprawie wyjazdu wakacyjnego. Jedno chciałoby nad morze, drugie w góry. Jedno do ciepłego kraju, drugie w jakieś piękne architektonicznie miejsce, które oferuje wiele kulturalnych rozrywek. Warto wtedy zastanowić się nad jakimś kompromisem albo jednego roku wybrać morze, a innego góry.

Konflikt strukturalny

Tutaj zaczynają się schody, bo rozwiązanie takiego konfliktu nie jest proste i wymaga oceny i pomocy specjalisty, po którą często sięga się w przypadku sporów politycznych czy biznesowych. Na szczęście nas – maluczkich – to nie dotyczy – ten konflikt dotyka organizacji struktur i występuje np. między poszczególnymi działami w firmach.

Konflikt relacji

To jest moja „ulubiona” forma konfliktu. Jest on trudny do określenia, bo jego przyczyna leży gdzie indziej niż się objawia, czyli w marnej komunikacji, braku szczerości, nieposzanowaniu potrzeb czy inności drugiej osoby, w stereotypach. Uczestnicy konfliktu uciekają się do wycieczek osobistych i grają sobie na emocjach. Kojarzy mi się to z różnymi zagrywkami typu „bo ty zawsze/bo ty nigdy” albo „bo ty jesteś taki” zamiast „przykro mi/złości mnie, gdy robisz to i to”. Kilka etykietek, które mi przyklejono w młodości do tej pory mnie prześladuje, więc nie wierzę w dobre intencje w rzucaniu ich. Wręcz przeciwnie, uważam etykietkowanie za egoistyczne. Moja rada? Nie dajcie się w taki konflikt wciągnąć, zawsze rozwiązujcie problemy w poszanowaniu dla siebie i drugiej osoby, a jeśli tego z drugiej strony nie ma, wyprowadźcie się z tej relacji, bo szkoda zdrowia.

Konflikt wartości

No to wjeżdża ciężka artyleria. Tak jak pisałam wyżej – to jest konflikt nierozwiązywalny. Nie ma jednego poziomu logicznych argumentów, na których można by oprzeć jakiekolwiek podłoże dla dyskusji i poszukiwania kompromisu. Wynika on z różnicy w wyznawanych wartościach, światopoglądzie, religiach, zasadach moralnych i etycznych. Nie ma mowy, żeby przeciwnicy aborcji dogadali się ze zwolennikami wyboru (specjalnie tak piszę, ponieważ nie ma czegoś takiego jak „zwolennik aborcji” i takie stawianie sprawy jest krzywdzące). Albo na przykład wartości wyznawane przez katolików w dużej mierze nie są dla mnie istotne – dlatego np. wzięłam ślub cywilny.

W tym przypadku ratunkiem jest tylko jedno: wzajemny szacunek. Ani ja, ani Ty, ani Sędzia Kowalski ani pani Zosia ze sklepu osiedlowego, nie mamy monopolu na właściwe życie. Każde z nas ma wolność wyznawania tego, co nam się żywnie podoba, dopóki nie krzywdzimy tym innego człowieka (a moim zdaniem i zwierzęcia). Tym sposobem np. świecki ślub nikogo nie krzywdzi. Ale zaraz jakiś chytrusek lisek powie mi, że owszem, że dzieci z tego związku. Tylko że tu znowu wkraczamy w sferę wartości. Na mój gust i katoliccy i niekatoliccy rodzice mogą być i super i całkiem nie-super.

Wnioski, które możesz nawet w tej chwili wcielić w życie

#1 Upewnij się, że każde z Was ma takie same dane

Zawsze zastanów się, czy Ty lub osoba, z którą jesteś w konflikcie, ma pełen ogląd sytuacji. Czy znacie wzajemnie swoje zamiary? Czy wysłuchaliście swoich „tłumaczeń”? Czy jesteście wobec siebie szczerzy? Być może konflikt to zwykłe nieporozumienie, które można bardzo prosto rozwiązać.

co robić żeby się nie kłócić

#2 Szukaj kompromisów, jeśli chodzi tylko o interesy

Nie próbuj szukać ich w przypadku wartości. Nie ma takich cudów na świecie. Rozdzielaj interesy od wartości.

#3 Unikaj DYSKUSJI, w których emocje przesłaniają fakty

Oczywiście, emocje są ważne, szczególnie w związkach, ale nie daj im opanować rozmowy, bo to nie prowadzi do niczego konstruktywnego. Możesz powiedzieć, że coś Cię rani i wytłumaczyć dlaczego, ale nie mówi „bo ty jesteś okrutny” i koniec. Trzymaj się faktów – to dzięki nim konflikt jest możliwy do rozwiązania. Uszanuj, że drugiej osobie może być przykro ze względu na to, co powiedziałeś/powiedziałaś.

#4 Nie wchodź w konflikty wartości

Ani ich nie wywołuj, ani nie dawaj się w nie wciągnąć. Rozmowy o wierze, przekonaniach, gustach czy moralności są ok, ale tylko w atmosferze wzajemnego szacunku i chęci zrozumienia. Jeżeli obie strony chcą postawić na swoim, to jest po prostu strata czasu.

co robić żeby się nie kłócić

#5 Nie staraj się wszystkich zadowolić, bo po prostu się nie da

Pamiętaj, że nie każda krytyka jest konstruktywna i to, że ktoś ją ubierze w ładne słowa, nie oznacza, że musisz się z nim zgodzić. Masz prawo mieć swoje emocje, swoje przemyślenia, przekonania. Masz prawo do wyrażania siebie, to prawo przysługuje Ci konstytucyjnie (oczywiście z pewnymi wyjątkami takimi jak np. nazizm). Jest tyle różnych systemów wartości, że właściwie nie bardzo rozumiem, dlaczego część ludzi wciąż tak usilnie próbuje innych przeciągnąć w stronę swojego. To znaczy rozumiem – to jest egocentryzm. Skoro uważasz, że Twój pogląd jest najtwojszy, to widać uważasz o sobie, że zjadłaś/zjadłeś wszystkie rozumy, wyciągnęłaś/wyciągnąłeś z nich średnią i wiesz, co dla wszystkich najlepsze. A to nie lada supermoc. Tak tylko chciałam podkreślić, że z braku tolerancji i poszanowania inności wynikają wojny. A ja tam wojen nie lubię. Ty lubisz?

Apel końcowy: nie etykietkujcie. Szanujcie. Tolerujcie. Proszę.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Zadbaj o związek | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Jak się robi związek? Fundamenty udanego związku cz. I
  3. Pozwól sobie na niewesołe emocje | 52 Tygodnie Pozytywności
  4. Jak sobie radzić z negatywnymi ludźmi?
  5. Bądź uczciwa, bądź uczciwy | 52 Tygodnie Pozytywności
  6. De gustibus non est disputandum | 52 Tygodnie Pozytywności

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności