25 lekcji z 25 lat życia

25 lekcji z 25 lat życia

Ćwierćwiecze. Nieźle. Gdybym żyła w prehistorii to pewnie już dawno coś by mnie zeżarło. 😉 A tak, jestem dopiero na początku prawdziwego, dorosłego, samodzielnego życia.

Tak właśnie widzę ten moment. Mam nadzieję, że będzie w jakimś stopniu przełomowy i chyba tego przede wszystkim sobie życzę. Z okazji tego ważnego momentu w moim życiu pomyślałam, że podzielę się z Wami tym, czego do tej pory nauczyło mnie życie. A nauczyło mnie już dosyć sporo (w związku z czym będzie to długa notka i jeśli jesteście niecierpliwi to od razu podzielcie sobie lekturę na dwie tury ;)). Zapraszam, więc na 25 skompresowanych lekcji/porad, które uważam za najważniejsze w moim dotychczasowym życiu. 🙂

#1 Zdrowie jest najważniejsze

Serio, punkt pierwszy. Kiedyś nie rozumiałam dlaczego wszyscy życzą wszystkim zdrowia, przecież to takie oklepane. Taaa… Gdybym mogła powiedzieć coś młodszej sobie, to byłoby to: nie żryj byle czego i rusz tyłek. To naprawdę tak nie działa, że młody i/lub szczupły może jeść wszystko. Wszystko, co robimy, także to, co jemy, wpływa na późniejszy stan naszego organizmu. Nie mówię o popadaniu w paranoję, ale o takiej zwykłej trosce o siebie i nie traktowaniu swojego ciała jak jakiegoś śmietnika.

Trzeba też brać pod uwagę, że mimo najbardziej zdrowego stylu życia, coś może się wydarzyć i dlatego trzeba koniecznie się badać. Wiecie, chociaż podstawowe badania krwi (ja też ich nie lubię, nie znoszę nawet), badania u specjalistów, pod których opieką powinniście być, przeglądy u dentysty (i ewentualne leczenie i/lub czyszczenie, mineralizacja).

#2 Spokój jest najlepszym doradcą

Doświadczyłam w życiu paniki i histerii, oj tak, nie jestem oazą spokoju. Jednak wiem, że stres, nerwy, a już w szczególności panika, w niczym nie pomagają. Żeby znaleźć sensowne wyjście z problematycznej sytuacji trzeba myśleć na zimno. Dlatego teraz, gdy na przykład nie mogę znaleźć czegoś ważnego, nie zaczynam płakać i wywracać szuflad do góry nogami, tylko staram się przypomnieć sobie, gdzie mogłam to coś wsadzić. A że z moją pamięcią jest słabo, to zwykle po prostu powoli i metodycznie przeszukuję wszystko, aż znajdę moją zgubę. Zawsze działa, a przy tym ja nie mam zszarganych nerwów.

#3 Przyjaciół naprawdę poznaje się w biedzie

25 lekcji z 25 lat życia

Już dawno przestałam doceniać znajomych, z którymi można spotkać się, napić się piwa i pogadać o dupie Maryni. Nie lubię gadać o dupie Maryni, a już szczególnie nie lubię gadać o jej defektach. Wychodząc z metafory: ludzie, z którymi można pogadać tylko o wadach i wyskokach innych ludzi – ewentualnie swoich wyskokach – zupełnie mnie nie kręcą. Ludzie, którzy usiłują sprowadzić mnie do swojego poziomu, mogliby dla mnie nie istnieć. Szczególnie, że w kryzysowej sytuacji nie można na nich liczyć. Nagle się ulatniają. Nie mają kompletnie empatii, a może po prostu tak bardzo są zafiksowani na swoim nieszczęśliwym życiu, że uważają, że zawsze to oni mają większe problemy, nie wiem. Wiem za to, że wolę mieć w swoim życiu kilka osób, przy których mogę otwarcie rozmawiać o swoich poglądach i problemach – jeżeli rzeczywiście je mam – oraz o życiu, śmierci i sumieniu. Na które mogę liczyć. Którym nie boję się powiedzieć szczerze „słuchaj, moim zdaniem źle robisz, ale zrobisz, jak zechcesz”. Z którym mogę stworzyć oparte na szczerości, zaufaniu i pomocy w razie problemów relacje.

#4 Jedyna słuszna „moralność”? There is no such thing

Mam naprawdę szczerze dosyć słuchania na przykład takich bzdur, że kobiety się puszczają. Naprawdę. Albo puszczają się wszyscy albo nikt. Moim zdaniem w uprawianiu seksu nie ma nic złego – ze swoim stałym parterem i z różnymi partnerami – uważam, że to sprawa indywidualna. A są ludzie, którzy uważają, że seks jest grzeszny – szczególnie nie w monogamicznym związku. I ok. Tylko nie narzucajmy sobie nawzajem swoich „jedynych słusznych” zasad moralnych. Taki Dekalog starotestamentowy na przykład. Jest spoko w większości. Zasady chrześcijaństwa są super. I buddyzmu też. Zasady islamu też są w zasadzie spoko, chociaż nigdy się w nie mocno nie zagłębiałam. Tylko że wszystkie piękne zasady mogą zostać potwornie przekręcone, jeśli wpadną w ręce niewłaściwych charyzmatycznych ludzi. Przykład: Nietzsche i jego „nadludzie”, których podkradł Hitler i sobie trochę poprzekręcał. Ciekawostka: Nietzsche lubił Polaków, uważał, że to mądry naród i w jego teorii nie chodziło o to, że jakaś rasa jest lepsza od innej. Z kurczowego trzymania się „jedynej słusznej” moralności naprawdę mogą wyniknąć potworne rzeczy.

Inna ciekawostka, tym razem antropologiczna: Trobriandczycy. Słyszeliście kiedyś o nich? Był sobie taki antropolog, Polak, Malinowski, co opisał ich seksualność. Wyobraźcie sobie, że taka niewinna randka, jaką jest u nas wspólna kolacja, była na wyspach Trobrianda zakazana. Ale seks przedmałżeński można było uprawiać do woli. Rozumiecie? Wspólne jedzenie nie, seks jak najbardziej. A u nas całkiem odwrotnie. Do tego dziedziczenie było w linii żeńskiej i w ogóle obowiązywał tam matriarchat. Czy ich moralność była gorsza? Nie, była po prostu inna.

#5 Nie wolno się poddawać, jeśli na czymś nam zależy najbardziej na świecie

Po prostu. Życie mamy jedno, więc nie dajmy sobie wmówić, że czegoś nie możemy, że coś innego byłoby dla nas lepsze. Tylko Ty wiesz, co jest dla Ciebie dobre. Dąż do tego, bo to jest właśnie droga do szczęścia.

#6 Mniej znaczy więcej

25 lekcji z 25 lat życia

Im bardziej docenia się małe rzeczy, które się ma, tym bardziej olewa się konsumpcjonizm. Ciągle mam problem z ograniczeniem liczby lakierów do paznokci, ale poza tym całkiem dobrze idzie mi ograniczanie swojego szału zakupowego i wyrzucanie niepotrzebnych do niczego rzeczy. Nie jestem totalną minimalistką, lubię mieć kilka pierdółek, które czynią wnętrze przytulnym i po prostu naszym, ale zagracać sobie życia też nie chcę. Z podobnego powodu nie zatrzymuję już przydasiów (a przynajmniej aż tak wielu) i prezentów, które mi się nie podobają. Takie prezenty idą po prostu dalej w świat i uważam, że nic w tym złego nie ma.

#7 Nie warto przejmować się tym, „co ludzie powiedzą”

Pochodzę z małej miejscowości, więc bardzo dobrze wiem, co to znaczy nieustannie bać się, że zrobi się coś, o czym będą gadać ludzie. Przypomina mi się sytuacja, gdy sytuacja życiowa sprawiła, że musiałyśmy z mamą wrócić z Warszawy do tej właśnie małej mieściny. Było to akurat w momencie, gdy szłam do pierwszej klasy gimnazjum. Koleżanki powiedziały mi, że muszę kupić sobie białe skarpetki (wcześniej nosiłam wyłącznie kolorowe, bo takie mi się podobały), bo inaczej dzieci będą się ze mnie śmiały. Na początku zdurniałam, ale potem się przestraszyłam, poszłam na bazarek i kupiłam sobie dwa pięciopaki bieluśkich skarpetek. Do tej pory pamiętam odszorowywanie ich spodniej strony, bo pralki używało się od święta, a i tak właściwie nie dopierała tych ciuchów, tylko je odświeżała. Od zakończenia gimnazjum minęło 10 lat, a ja dziś białe skarpetki zakładam wyłącznie do białych tenisówek. I nadal wolę te kolorowe. I nieszczególnie obchodzi mnie, co ktokolwiek o tym myśli. Ani o pozostałych częściach mojego ubioru, ani o tym, że lubię kolor różowy, choć nie lubię tych hord małych różowych księżniczek. Ani o tym, że uważam, że facet tak samo może umyć kibel, jak kobieta może zarządzać firmą. Nie dajcie się wcisnąć w jakieś posrane ramy, które nie wiadomo kto wymyślił.

#8 Zawsze trzeba stawiać siebie na pierwszym miejscu

I nie, to nie jest egoizm. W instrukcji bezpieczeństwa w samolocie jest instrukcja obsługi maski tlenowej. Kto zakłada maskę pierwszy? Rodzic czy dziecko? Zawsze rodzic. Dlaczego? Bo jeśli rodzic straci przytomność, to nie uratuje dziecka. Jeżeli moje życie będzie do niczego, jeżeli ze swoim życiem nie będę sobie radzić, jak mogę pomóc komukolwiek innemu?

#9 Świnka nie różni się niczym szczególnym od pieska

Pieska nie zjem, kotka też nie. Dlaczego miałabym jeść świnkę? Nie będę. Świnka to też ssak i też czuje, np. strach i ból. Nie dam więcej wmawiać sobie, że jestem wybredna i dlatego nie jem mięsa. Nie jem ssaczego ani ptasiego mięsa, bo nie chcę go jeść, bo nie zgadzam się na niehumanitarne warunki, w jakich żyją zwierzęta hodowlane. I nie będę już się przejmować tym, że „robię komuś problem”, bo nie jem mięsa „w gościach”. Jedzenie mięsa jest niezgodne z moim sumieniem. Na chwilę obecną jestem peskatarianką (tak, wiem, ryba to też mięso, ale to dla mnie nadal krok w dobrą stronę) starającą się jeść w przeważającej mierze roślinnie i nie zamierzam się tłumaczyć ani przed ludźmi, którzy jedzą wszystko, ani przed weganami.

#10 Złość piękności szkodzi, a właściwie szkodzi po prostu

Długie chowanie urazy naprawdę może zaszkodzić. Wściekanie się też. Najlepiej byłoby po prostu nie brać wszystkiego tak bardzo do siebie. Czasami nie sposób się od tego ustrzec, ale warto ciągle próbować. Prosta rzecz: np. jeśli mam zjeść w złości albo stresie, to czasem wolę nie zjeść wcale albo zjeść później. Bo to, jak mnie boli żołądek, gdy zjem coś w złości, nie jest po prostu tego warte.

#11 Pójście na kierunek studiów, który mnie szczerze interesował, to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu

25 lekcji z 25 lat życia

Studia nie są po to, żeby przygotować do pracy. Chcecie się przygotować, to idźcie do zawodówki. Oczywiście, są kierunki, które do pracy przygotują bardziej – prawo, medycyna i kosmetologia na przykład – ale jeśli Was to nie kręci nie róbcie tego, nie idźcie na studia, które Was totalnie nie interesują, bo przejdziecie przez życie robiąc coś, czego nie lubicie. Mi studia niesamowicie otworzyły umysł i oczy na mechanizmy rządzące światem i ludźmi, więc nigdy nie będę żałowała, że skończyłam socjologię.

#12 Konflikty rozwiązuje się rozmową

Obrażanie się i zacietrzewianie jest bez sensu. Oczywiście, kłótnie są pełne emocji, więc nie da się do tego podejść jak jakiś bezstronny świadek, ale zawsze trzeba rozmawiać i dopytywać, zwłaszcza, gdy osoba, z którą się kłócimy, na pytanie „o co ci chodzi”, odpowiada „o nic”. 😉 Przekładając to na grunt relacji romantycznych (czy seksualnych, jak tam wolicie): kłócić się należy do skutku! Jeżeli do skutku czasem znaczy do 3 w nocy, to do 3 w nocy. Nam, jak na razie, nie zdarzyło się pójść spać, nie rozwiązawszy wcześniej konfliktu i dobrze na tym wychodzimy. 🙂

#13 Wdzięczność za to, co się ma, ułatwia życie

My Polacy jesteśmy dość ponuraccy i narzekający. Fakt, rzeczywistość nasza nie jest zachęcająca, ale nie jest także najgorsza. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że narzekanie w niczym nie pomaga i że naprawdę mam w życiu mnóstwo dobrych rzeczy (i ludzi ;)), których wcześniej nie doceniałam. W każdym dniu da się znaleźć przynajmniej jedną dobrą rzecz. A im dalej w las, tym więcej tych rzeczy się dostrzega. A to może wywrócić dotychczasowe spojrzenie na świat do góry nogami.

#14 Szacunek do innych osób to podstawa dobrego życia

„Trzeba szanować nauczycieli!”, „trzeba szanować starszych!”, „trzeba szanować rodziców!”. Ile razy to słyszeliście? Pewnie jakiś milion. Bo tak, racja, trzeba szanować nauczycieli i starszych, i rodziców. I śmieciarzy. I młodzież. I dzieci. I bezdomnych. I gejów, i transwestytów. Trzeba szanować wszystkich, bo każdy na szacunek zasługuje. Nie będę tu się wdawać w to, że nie szanuję morderców, gwałcicieli i innych przestępców, bo uważam to za oczywiste. Jednak zakładanie z góry braku szacunku nie świadczy o tym, że jest się sprytnym, bo wtedy się nie jest frajerem. Nigdy nie jesteś górą, jeśli nie szanujesz człowieka, bo ma „niski status społeczny”. Jesteś po prostu chamem.

#15 Podróże to najlepszy sposób na wydawanie pieniędzy

25 lekcji z 25 lat życia

„Pieniądze szczęścia nie dają”. Kto tak mówi? Ludzie, którzy nie mają pieniędzy albo nie wiedzą, co z nimi zrobić. Jednym z najwspanialszych sposobów na wydawanie pieniędzy są wyjazdy do innych, nieznanych nam krajów. Powiedzenie „podróże kształcą” nie znaczy, że wzbogacimy naszą wiedzę teoretyczną albo będziemy znać wszystkie ulice w jakimś mieście. Według mnie chodzi raczej o poznanie innych kultur i zwyczajów, które później możemy w jakimś stopniu wprowadzić do naszego życia. Przymierzam się do napisania czegoś o ostatnim naszym wyjeździe do Londynu, bo jestem zachwycona uprzejmością mieszkających tam ludzi i moim celem jest bycie choć trochę bardziej uprzejmą – właśnie w ramach wyciągania czegoś z innych kultur.

#16 A książki to najlepszy wynalazek ludzkości! No, poza elektrycznością i wodociągami…

„Kto czyta książki – ten żyje podwójnie”. Tak podobno powiedział Eco i ja się pod tym podpisuję wszystkimi kończynami. 🙂 Wchodząc w świat powieści można przeżyć tyle wspaniałych przygód, że nam samym życia by na nie wszystkie zabrakło!

#17 Bogaci ludzie powinni inspirować, a nie budzić zawiść

Pod tym względem zupełnie nie rozumiem Polaków. Skąd ta zawiść skierowana w stronę bogatych ludzi? Jak czegoś nie masz, a chcesz mieć, to weź się do roboty, zarób, otwórz swoją działalność, ryzykuj, a będziesz mieć. Albo nie narzekaj. W tym momencie ogromna część bogatych ludzi w Polsce, to ludzie, którzy chwycili byka za rogi w okresie transformacji, założyli firmy i tyrali jak woły, żeby coś osiągnąć. Poczytajcie sobie ich historie. Poczytajcie sobie, jak na przykład Ziaja kręcił krem oliwkowy w domu. Tym ludziom pieniądze nie spadły z nieba.

#18 Trzeba nieustannie się rozwijać

Pisałam już o tym, że samodoskonalenie jest dla mnie ogromnie ważnym aspektem życia. Nie będę w tym momencie nic dodawać. Powiem tylko, że jeśli mówisz komuś: „nie zmieniaj się, jesteś super”, to nie życzysz temu komuś dobrze. Może dlatego, że podświadomie boisz się, że on będzie jeszcze bardziej super, a Ty poczujesz, że zostajesz gdzieś w tyle, bo nie chcesz się rozwijać?

#19 Wielka miłość się zdarza – trzeba tylko mieć cierpliwość

25 lekcji z 25 lat życia

Nie bierzcie byle czego. Nie słuchajcie o tykających zegarach, ani o tym, że „w pewnym wieku trzeba się ustatkować”. Ja miałam niezwykłe szczęście, bo spotkałam najwspanialszego człowieka, z którym dogaduję się jak z nikim, gdy byłam jeszcze w liceum. Ale nie każdy ma takie szczęście. I w sumie może nie dla każdego to oznacza szczęście, bo może niektórzy wolą inaczej spędzić swoje licealno-uczelniane lata. W każdym razie, gdybym tego szczęścia nie miała, to nie dałabym sobie wmówić, że jakiś zegar mi tyka. Wiele kobiet i mężczyzn tkwi w nieszczęśliwych związkach, bo dali sobie wmówić różne rzeczy. Bądźcie mądrzejsi. I szczęśliwsi.

#20 Życie jest za krótkie na noszenie brzydkich ubrań

Co tu dodawać. Koniec z noszeniem ubrań, które dostałam, więc muszę je nosić albo łapaniem się na promocje i inne takie „bo to jest tanie, to kupię, co z tego, że nie leży idealnie i kolor mi nie pasuje”. Ma leżeć idealnie i koniec.

#21 … i niedopasowanych staników

Bo sobie cycki popsujecie! I nie chodzi mi o ich wygląd, ale głównie o zdrowie (patrz punkt pierwszy). Lepiej mieć 2 dopasowane niż 10 bazarowych, kupionych bez przymierzania i niczego nie trzymających albo za ciasnych. Nie róbcie tego sobie. Każda dziewczyna zasługuje na dobry stanik. 😉

#23 Cel w życiu warunkiem sensu w życiu

Jak wygląda dzień bez celu? Włóczenie się po domu w piżamie, jedzenie byle czego i oglądanie telewizji. Tak na przykład. Jeden taki dzień jest ok – ja nie lubię takiego rozmemłania, ale rozumiem, że ludzie czasem tego potrzebują – ale jeśli zdarza się to często, to chyba coś jest nie tak. Nie jesteśmy nieśmiertelni. Po co żałować, że nie zrobiło się tylu rzeczy, które zrobić chcieliśmy, ale nie wystarczyło nam odwagi albo – co gorsza – po prostu się nie chciało? Czasem trzeba dać sobie kopa w dupę i pomyśleć nad swoimi celami, poukładać sobie jakoś te dni i osiągać nasze cele. Małe czy duże. Warto zacząć od zrobienia sobie listy stu celów. To jest dobra, cholernie motywująca rzecz.

#24 „Prosta” droga do szczęścia? Szukać pasji, znaleźć ją, a później dążyć do tego, by mogła być pracą

Tego sobie i Wam wszystkim życzę. Znaleźć ten jeden i największy cel w życiu.

#25 I w końcu: czasem trzeba odpuścić i wyluzować

Czasem coś się nie uda. I trudno. Trzeba sobie odpuścić, otrzepać kolanka, otrzeć łezki i iść dalej. Jesteśmy tylko ludźmi. Czasem nam się nie udaje, bo widocznie tak miało być – i wtedy trzeba odpuścić – a innym razem to po prostu krok na wyboistej drodze do sukcesu. I tym sposobem dochodzimy do mojego ostatniego życzenia dla siebie i dla Was: obyśmy zawsze potrafili to odróżnić.

Obserwuj mnie na Bloglovin

na Facebooku

i na Instagramie. <3

  • Massendre

    Pod wszystkim mogę się podpisać. Świetny tekst.