Domowe mleko kokosowe – przepis

mleko kokosowe przepis

Szukasz roślinnej alternatywy dla mleka krowiego? Chcesz, żeby była także pyszna? Domowe mleko kokosowe to rozwiązanie! 🙂

Na moim blogu znajdziecie już przepis na mleko z orzechów laskowych, które jest niezłe, ale nie jest to jeszcze niebo w gębie. Natomiast mleko kokosowe… cudo! Bielsze niż krowie, pachnie i smakuje kokosem (i to jest bardzo naturalny zapach), moim zdaniem idealnie pasuje do kawy, ale też do owsianki. I jest w fajny sposób lekko tłustawe. 🙂

Czego potrzebujesz, żeby zrobić takie „mleko”?

mleko kokosowe przepis

  • naturalnych (bio/eko) wiórków kokosowych – to ważne, tanie się nie sprawdzają i w ogóle nie warto ich kupować; różnią się nawet zapachem,
  • przefiltrowanej wody,
  • słoika (najlepiej szklanej butelki po dużej passacie pomidorowej),
  • szklanki,
  • garnuszka do podgrzania,
  • lejka,
  • sitka,
  • łyżki,
  • blendera kielichowego.

Ponieważ owsianki, jaglanki i komosanki nie są u mnie na porządku dziennym, „mlek” roślinnych używam głównie do kawy, raz dziennie. Dlatego moja porcja będzie nieduża, ale bez problemu możecie ją sobie podwoić.

Przepis na domowe mleko kokosowe

Składniki:

  • pół szklanki naturalnych wiórków kokosowych
  • 2 szklanki przefiltrowanej wody

Wykonanie:

Odmierzamy pół szklanki wiórków i wsypujemy je do blendera. Następnie odmierzamy 2 szklanki przefiltrowanej wody i podgrzewamy lekko w garnuszku (nie może być za gorąca, bo blender Wam pęknie, ja sprawdzam palcem, co niezmiernie bawi mojego Męża). Zalewamy wodą wiórki i włączamy blender jak na smoothie (na wysokie obroty) i pozwalamy mu blendować przez 3 minuty. Następnie w butelkę wstawiamy lejek, nakładamy na niego sitko i partiami przelewamy mleko, dociskamy łyżką i odrzucamy wiórki. To już. 🙂

mleko kokosowe przepis

Wiórki możecie bez problemu wykorzystać do czegokolwiek innego. Olek zabiera mi je do swojego piwa. 🙂

A potem możecie zrobić sobie z tym mlekiem pyszną kawę. 🙂 Tłuszcz zawarty w mleku w lodówce tężeje – trzeba je przed użyciem wstrząsnąć. Zobaczycie takie małe kawałki tłuszczu kokosowego:

mleko kokosowe przepis

Ale na gorącej kawie szybko się stopi i będzie to wyglądało tak:

mleko kokosowe przepis

Wskazówka dotycząca mycia szklanych butelek: ja myję wlewając do środka ciepłą wodę z płynem, wsuwam do środka gąbkę i szczotkę do butelek i szoruję. Jednak po jakimś czasie butelka i tak może zacząć nieciekawie pachnieć. Wtedy polecam wymoczyć z sodą albo octem, normalnie umyć i powinno być ok. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Domowe mleko roślinne (z orzechów)
  2. 2 proste pomysły na pełnowartościowe śniadanie
  3. 17 naturalnych sposobów na bolesne miesiączkowanie
  4. Najlepszy posiłek potrenigowy: smoothie
  5. Domowe wody smakowe – dla nawodnienia i oczyszczenia

Rób to, co kochasz | 52 Tygodnie Pozytywności

jak znaleźć czas na przyjemności

W zabieganiu codziennego dnia często nie znajdujemy czasu na odpoczynek. Nie mówiąc już o robieniu rzeczy, które nie dadzą nam żadnych korzyści poza przyjemnością. Jestem akurat (prawie) świeżo po lekturze „Slow life” Joanny Glogazy, która dała mi do zrozumienia, że sama chyba tak nie do końca się pod tym względem szanuję.

[W tym tekście królują końcówki żeńskie, bo znowu, jak w tekście o męczeństwie, uważam, że głównie kobiety mają z tym problem. Mam nadzieję, że ewentualnych Czytelników płci męskiej, to nie zniechęci. My, kobiety, zazwyczaj dostajemy męskie jako regułę i zwykle wiele sobie z tego nie robimy. ;)]

Właściwie to chciałabym pomedytować, ale w kuchni stoją niepozmywane gary. Wpisuję sobie na listę rzeczy do zrobienia na czerwiec lub nawet maj powrót do ukochanej książki z dzieciństwa – kiedy po nią sięgam jest połowa lipca. Nie mogę umówić się ze znajomymi na żaden weekend w tym miesiącu, bo tamto i sramto. Znacie to? Bo ja znam.

jak znaleźć czas na przyjemności

Pisałam Wam już nie raz o tym, że człowiek musi mieć, co dać drugiej osobie, żeby móc coś jej dać. Musi kochać siebie, żeby móc pokochać kogoś innego. Musi mieć jakiś poziom zrozumienia dla samego siebie, żeby zechcieć wysłuchać i zrozumieć drugą osobę. Musi być wypoczęty i osięzadbany, by w czymkolwiek pomóc. Musi założyć tę maskę tlenową w samolocie, żeby nie stracić przytomności, zanim założy ją swojemu dziecku. Inaczej się nie da. Można co najwyżej zajechać się na śmierć.

Przestań wszystkim udowadniać…

… że nad wszystkim panujesz,

… że na wszystko masz czas,

… że zawsze wszystkim możesz pomóc,

… że nie potrzebujesz odpoczynku (czy też że odpoczniesz po śmierci),

… że jesteś taka wielozadaniowa,

… że masz taką wspaniałą karierę, która daje Ci poczucie szczęścia, mimo że nie lubisz tego, co robisz, a jedynie pieniądze, które spływają na konto,

… że zawsze jesteś w stanie wyglądać jak milion dolarów, mieć pozałatwiane wszystkie sprawy, mieć idealne i poukładane dzieci (mając przy tym zawsze dla nich czas), porządek w domu taki, że Perfekcyjna Pani Domu nie miałaby się do kogo przyczepić, wspaniałe życie towarzyskie, intelektualne i wszelakie,

… że jesteś najlepszą panią domu świata, najlepszą matką, najlepszą córką, największym altruistą itp.,

… że jesteś jakimś nadczłowiekiem. Albo nadkobietą. Kobiety z jakiegoś dziwnego powodu lubią udowadniać innym kobietom, że są od nich pod każdym względem lepsze.

jak znaleźć czas na przyjemności

Po pierwsze, wpędzisz ludzi w kompleksy (i też się zafiksują) – chociaż to akurat poniekąd ich sprawa i powinni zajmować się swoim życiem, a nie porównywać się do innych (zwłaszcza w oparciu o życie z instagrama ;)). Po drugie, siebie wpędzisz w chorobę. Psychiczną albo fizyczną. W manię jakąś. To trochę tak, jak z upartym chodzeniem na obcasach, gdy wiesz, że one Ci zupełnie nie służą. Gdy masz 20 lat będziesz superlaską, a gdy będziesz miała 50 – będziesz walczyć z halluksami, przejdziesz zabieg usuwający tego halluksa, a potem on Ci się odnowi, będą Cię bolały stopy i kostki. Czy 5 minut wyglądania jak laska jest warte cierpienia w przyszłości? Czy 10 minut popisu przed znajomymi albo co gorsza, jak w tym powiedzeniu, ludźmi, których nie lubisz albo nawet nie znasz, jest warte totalnego wyzucia? Sama sobie odpowiedz.

Zadanie #24 Zacznij robić to, co kochasz

jak znaleźć czas na przyjemności

Przestań myśleć o tym, czy to Ci przyniesie jakieś zyski. Czy staniesz się dzięki temu większą intelektualistką. Czy dzięki temu zrobisz coś dobrego dla innych albo dla świata. Odłóż te wszystkie korzyści na bok i po prostu pomyśl, co sprawia Ci przyjemność. Co sprawiało Ci przyjemność, gdy byłaś dzieckiem. Może to już przebrzmiało, ale chciałabyś wypróbować coś nowego? Próbuj! Nie każdy musi lubić to, co jest akurat na fali. Może kolorowanki to nie jest Twoja bajka, może lubisz zakopać się w powieściach, może w romansach. Może longboard Cię nie rusza, ale kochasz tradycyjne wyprawy na rower albo rolki. Lubisz gotować, ale nie przekonują Cię nowoczesne fit przepisy? Chrzań kulki mocy, rób serniki i makowce! Wsłuchaj się w siebie i w swoje potrzeby.

Jak zacząć robić, to co się lubi/kocha w kilku prostych krokach:

#1 Wsłuchaj się w siebie – jw.

Pomyśl, czy za robieniem czegoś bardzo tęsknisz. Czy jest jakaś rzecz, którą uwielbiasz robić, ale ostatnio robiłaś ją pół roku temu albo co gorsza kilka lat temu. Pomyśl, czy są rzeczy, do których się zmuszasz, bo „tak trzeba”. Może wcale nie trzeba? Może w miejsce tych niepotrzebnych wstawisz te, na myśl o których szybciej bije Ci serce? 🙂

#2 Wyłuskaj pół godziny

Zaplanuj je, wpisz do kalendarza, ustaw przypominacz. Nieważne, jak do tego tematu podejdziesz, zaplanuj i koniec. Przyjemności też trzeba planować.

#3 Zastrzeż innym domownikom…

… że to jest czas dla Ciebie i nie mają prawa Ci przeszkadzać. Twoje wypoczęcie i poczucie szczęścia bezpośrednio wpływa na relacje z członkami Twojej rodziny i innymi ludźmi. Powiedz im, że sami się przekonają. W pół godziny bez Ciebie nikt nie zginie. 🙂

#4 Mocno sobie postanów
#5 I mocno się tego postanowienia trzymaj

Pamiętaj, to jest tylko pół godziny. Doba ma ich 24, zdrowo jest spać 8, więc zostaje 16. Czyli 32 razy po pół godziny. Chyba możesz spędzić 1/32 swojego dnia na sprawienie sobie przyjemności? Ja myślę, że możesz. 🙂

Co lubicie robić? Co jest tą przyjemnością, o której wciąż zapominacie? Czy Wasze przyjemności z dzieciństwa są ciągle Waszymi przyjemnościami, czy wolicie odkrywać nowe? Dzielcie się w komentarzach. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Zadbaj o związek
  2. Zaplanuj przeżycie
  3. Nastawienie do życia – masz na nie wpływ
  4. Załóż Dziennik Wdzięczności

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

7 sposobów na to, by być jeszcze bardziej eko

nawyki które chronią środowisko

Mnóstwo rzeczy robimy z automatu. Wszyscy o tym wiemy. Zamykamy drzwi, zakręcamy gaz pod patelnią, spuszczamy wodę w toalecie. Tylko że wiecie, tych rzeczy jest jeszcze więcej. Nie zastanawiamy się nad tym, co kupujemy, produkujemy mnóstwo odpadów, nie dbamy o rzeczy, bo przecież można kupić nowe. A może by tak wyrobić u siebie nowe automatyzmy? 🙂

#1 Dbaj o rzeczy

Im człowiek biedniejszy, tym bardziej dba o swoje rzeczy – ceruje, czyści, naprawia. A może by tak wyjść poza ten schemat, nie przejmować się tym, że ktoś Cię uzna za „biedaka” i też zacząć szanować przedmioty, które się ma? Po co Ci kolejny płaszcz na zimę, skoro stary jest całkiem dobry? Oddaj go do pralni, będzie jak nowy. Ewentualnie zaszyj małe rozprucie. Nie masz igły z nitką? Spoko, pasmanterie są wszędzie, a nici są teraz we wszystkich kolorach tęczy. Plamy odplamiaj i namaczaj ciuchy. Najlepsze i najbardziej przyjazne środowisku będą do tego: soda (szczególnie do firanek i białych rzeczy), oxy (bez dodatków, dostępne np. w Auchanie) i mydełko galasowe do odplamiania (mi idealnie sprawdza się dr. Beckmann).

Po co Ci nowy komputer? Chcesz być na czasie czy rzeczywiście coś z nim nie gra? A może jak nie gra, to wystarczy pozmieniać coś w ustawieniach i po prostu w nim posprzątać? Wyrzucaj tylko rzeczy, które są zniszczone, a i tak wcześniej zastanów się, czy nie ma nikogo, kto mógłby się z tych rzeczy ucieszyć. O, np. spróbuj wystawić coś na takiej grupie: Uwaga, śmieciarka jedzie. Starych telefonów nie wyrzucaj, bo a) Twój nowy może Ci się zepsuć, b) komuś z Twojej rodziny lub znajomych może się zepsuć, c) możesz podarować jakiemuś dzieciakowi znajomych lub w Twojej rodzinie (oczywiście za zgodą rodzica!). Niezniszczone rzeczy, których po prostu już nie chcesz także oddawaj lub sprzedawaj (rodzina/znajomi – tylko im nie wciskaj na siłę!, Vinted, Allegro, grupy na Facebooku, freeshop przy Cafe Kryzys itp.).

#2  Rób swoje… produkty

nawyki które chronią środowisko

Rób smoothie, soki, ciasta, lody, mleka roślinne, pasty, hummusy, przetwory, kremy, balsamy, mydła, proszki do prania, środki do sprzątania… Ogranicza Cię tylko wyobraźnia. 🙂 Gotuj w domu. Nie kupuj gotowców w milionie opakowań foliowych. Wybieraj szklane opakowania, a później je wykorzystuj (do przetworów albo prac DIY, choćby przeznaczonych na prezent dla kogoś). A jeśli bardziej cenisz swój czas, to kupuj produkty ekologiczne, ale też postanów, że będziesz wpłacać na fundacje dbające o środowisko albo zwierzęta.

#3 Kupuj używane ubrania

Możesz kupować w second-handach albo na vinted czy grupach na Facebooku. Wiem, że nie przekonam nikogo, kto jest absolutnie uprzedzony do tych ubrań. Chociaż… Wasza strata, bo na ciuchu często można znaleźć perełki za grosze. Nie mówiąc już o tym, że Wasze ubrania (i torebki!) będą wtedy bardziej ekskluzywne, bo nie wisi tysiąc innych takich na wieszaku w znanej sieciówce. 😉 Ale może w takim razie zacznijcie praktykować wymianę ciuchów wśród rodziny i przyjaciół? Mi już nie raz coś fajnego skapnęło od przyjaciółki. 🙂

#4 Kupuj rzeczy dobrej jakości

Na dłużej wystarczą. Poza tym o lepsze będziesz bardziej dbać. Nie kupuj tostera z dyskontu, bo najtańszy. Ja po latach właśnie takiego się pozbywam. Mam w domu elektryczny grill, który wcale nie był bardzo drogi, ale jednak dobrej jakości, a nadaje się także do opiekania kanapek. Większe AGD kupuj w wersji przynajmniej A++ – to Ci się zwróci, zobaczysz.

Dziewczyno, kupuj dobrej jakości staniki! Lepiej mieć mniej, a lepsze. Po co się męczyć z wpijającymi się w ciało drutami? Zwracaj też uwagę na jakość kupowanych ubrań w ogóle, a także butów i torebek. Pamiętaj też, że dobrej jakości to nie zawsze znaczy drogie.

#5 Kobieto, ogranicz odpady higieniczne

Zwariowałyśmy w tej całej cywilizacji. Płyn do zmywania makijażu twarzy, płyn do zmywania makijażu oczu, mleczko, itd. itd. A wystarczyłby olej dopasowany do Twojego typu cery. Ja mam trądzikową i tłustą i nic mi się nie dzieje, nie ma co się bać. 🙂 Do ścierania zmytego olejkiem makijażu – ściereczka/rękawica do twarzy albo wielorazowe płatki do demakijażu, które można zrobić sobie samodzielnie. Jednorazowych płatków używam w tej chwili wyłącznie do zmywania lakieru z paznokci.

A zamiast podpasek i tamponów – kubeczek  (kliknijcie w link, a znajdziecie mój tekst o nim). Dla tych z Was, które mają obawy, szczególnie dotyczące wielkości kubeczka: jak by Wam to powiedzieć… tam się mieszczą większe „rzeczy”. 🙂 Nie dość, że zrobicie przysługę środowisku (szczególnie zwierzętom, które często giną dławiąc się naszymi plastikowymi odpadami), to jeszcze swojemu zdrowiu, rezygnując z tego całego perfumowanego barachła (podlaskie słowo, prawda, że ładne?).

#6 Wypożyczaj książki zamiast je kupować

nawyki które chronią środowisko

Ten punkt jest szczególnie bliski mojemu sercu. <3 Uwielbiam książki, a to co daje biblioteka osobie, która uwielbia książki to jest, no cóż, cały świat. Jeśli komuś zależy na nowościach wydawniczych, to i one dość szybko pojawiają się w bibliotekach, ale przede wszystkim znajdziecie tam mnóstwo takich, które może nie tak łatwo byłoby dostać w księgarni i to całkiem za darmo! A z tymi nowościami, to może ogranicz się do kupna jednej w miesiącu, a resztę wybieraj w bibliotece spośród starszych pozycji? Albo dziel się zakupionymi książkami z innymi: pożyczaj, podaruj (także bibliotekom), zanieś do szpitalnej biblioteki.

#7 Kupuj rzeczy fair trade

Nie mówię, że zawsze i wszystko, ale próbuj. Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego to ważne? Tutaj Wam najlepiej wyjaśnią. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. DIY Płyn do mycia szyb i luster
  2. 3 + 3 proste sposoby na zapach z kosza na śmieci
  3. Ekologiczny domowy proszek do prania
  4. 5 doskonałych powodów, by zacząć jeść sezonowo
  5. 8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. I
  6. 8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. II

Załóż Dziennik Wdzięczności | 52 Tygodnie Pozytywności

dziennik wdzięczności

Dziennik Wdzięczności prowadzę od niemal 2 lat z małymi przerwami, czyli dłużej niż prowadzę tego bloga! To całkiem ciekawe odkrycie. 🙂 Jestem absolutnie zachwycona efektami prowadzenia go. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak to na mnie działa, jak zacząć, jak prowadzić taki dziennik, to czytajcie dalej! 🙂

Skąd mi się to wzięło?

Jak większość wspaniałych rzeczy, które wprowadziłam do życia – od Mimi Ikonn. Preferuję metodę podkradania pomysłów innym ludziom, którzy żyją tak, jak chciałabym żyć ja. Mimi w dużej mierze spełnia to kryterium, więc ściągam od niej, co tylko mogę i wcale się tego nie wstydzę. Otóż Mimi wraz ze swoim mężem i przyjacielem, stworzyli „5 Minute Journal”, który można normalnie kupić przez internet, a w UK czy Kanadzie chyba nawet stacjonarnie.

Ich wersja polega na tym, że każda strona dzieli się na dwie części – poranną i wieczorną. Każdego dnia wita Was jakiś inspirujący cytat, po czym bierzecie się za wypełnianie rubryczki „I am grateful for…”, czyli za co  jestem wdzięczna/wdzieczny, a następnie „What would make today great”, czyli co sprawi, że dzisiejszy dzień będzie udany. Wpisujecie sobie też afirmację. Wieczorem z kolei wypisujecie 3 wspaniałe rzeczy, które Wam się przydarzyły danego dnia i pytacie siebie, co moglibyście jutro zrobić jeszcze lepiej. Możecie sobie obczaić na stronie, jak to wygląda 🙂

Modyfikacja

dziennik wdzięczności
Całkiem niezły cytat się trafił 🙂

Dziennik stworzyłam sobie sama (przejdę do tego później). Przez jakiś czas wypełniałam go w oryginalnej wersji, jednak uznałam, że nie do końca spełnia ona moje oczekiwania. Codzienne wypisywanie afirmacji, gdy mój mózg dopiero próbuje połączyć wszystkie kabelki, zupełnie do mnie nie trafia. Ale może rannym ptaszkom akurat dobrze się przysłuży? Postanowiłam wyrzucić tę formułkę ze swojego dziennika. Wieczorne postanawianie, co mogę zrobić lepiej kolejnego dnia, sprawiało, że myślałam tylko o tym, co zrobiłam danego dnia źle i cały dziennikowy trud szlag trafiał. To też wywaliłam. Co więc zostało? Święta trójca – poranna wdzięczność, planowanie wspaniałości na dany dzień i rozliczanie wspaniałości z danego dnia. To połączenie działa dla mnie idealnie.

Efekty

Są takie same, jak ogólnie przy wiedzeniu pozytywnego życia. Jestem szczęśliwsza, spokojniejsza. Więcej robię, niż wtedy, gdy tego dziennika nie prowadziłam. Bardziej wierzę w siebie i akceptuję siebie. Nie wybiegam niepotrzebnie w przyszłość, ani nie rozpamiętuję przeszłości. Skupiam się na miłych rzeczach i staram się planować kolejne miłe rzeczy (nie tylko obowiązki). Zapomniałam już, czym jest czarnowidztwo. Głęboko wierzę, że moje życie jest dobre i że dobre będzie. Nie wiem, na ile jest to zasługa samego prowadzenia dziennika, ale jestem pewna, że dość mocno się do tego przyczynił. Warto uzyskać takie efekty, prawda?

Zadanie #23 Załóż sobie własny Dziennik Wdzięczności

Albo chociaż prowadź go przez ten tydzień – od jutra do poniedziałku (na co tu czekać?). Możesz podjąć właśnie takie wyzwanie – teraz, w tej chwili, weź tyle kartek luzem, żeby Ci wyszło po 1 stronie A5 na jeden dzień. Najlepiej weź takie kartki, które już są z jednej strony zadrukowane – będzie bardziej eko! 😀 Po czym na każdej z tych stron wypisz następujące formułki: „Jestem wdzięczna/wdzięczny za…” i zostaw miejsce na wpisanie 3. rzeczy, „Co sprawi, że to będzie udany dzień?” i znów zostaw miejsce, „3 wspaniałe rzeczy z dziś” + miejsce na odpowiedź. Możesz sobie też znaleźć 7 inspirujących cytatów (może wybierzesz sobie moje niedzielno-kawowe z fanpage’a?) i wypisać je na szczycie każdej strony. Będzie to wyglądało mniej więcej tak:

dziennik wdzięczności
Dziennik wdzięczności z kartki z kalendarza 🙂 Upcycling pełną parą 🙂

Możesz też wziąć jakiś nieużywany, walający się po domu notes (kto takiego nie ma?), dowolnie go sobie upiększyć, coby się miło korzystało i wypisać formułki jw. Albo możesz nie upiększać. Ja nie upiększałam. 😉 Albo możesz kupić nowy, piękny notes. Ja w tej chwili korzystam z dziennika Reginy Brett, polecam, bardzo fajna sprawa. I odpada mi wymyślanie cytatów na każdy dzień! 😀

No i co teraz?

Teraz siadasz dziś wieczorem albo w ostateczności jutro rano i wypełniasz formułki. Zacznijmy od poranka. Za co jestem wdzięczna? Ja np. jestem wdzięczna za dobrobyt, za to, że mam za męża ukochanego, dobrego człowieka, za życie w kraju nieogarniętym wojną, za wolność słowa, za feminizm, za dach nad głową, za bloga i jego Czytelników (<3), za przyjaciółki, za bezpieczny powrót z podróży, za przyjście na świat ze sprawnymi kończynami. Nie bądź malkontentem, każdy z nas ma problemy, może trudną przeszłość, może musi się z kimś lub czymś użerać. Jeśli czytasz te słowa, to żyjesz w uprzywilejowanej części świata, uwierz. Podziękuj za to, że masz dostęp do internetu chociażby.

dziennik wdzięczności
Przykładowe wypełnienie dziennika

Co sprawi, że dzisiejszy dzień będzie udany? Tu odrzucamy natychmiast czynniki niezależne od nas – że ktoś coś dla nas zrobi, że pogoda będzie ładna i korków nie będzie. Do kosza z tym. Dzień będzie udany, bo pójdę na spacer. Bo pokonam wewnętrznego lenia i pójdę na pół godziny na rower, a jak będzie padało, to poćwiczę w domu. Bo napiszę tekst, który coś zmieni w życiu innych ludzi. Bo komuś w czymś pomogę. Bo zrobię sobie zdrowy obiad albo poczytam książkę.

A wieczorem pomyśl sobie o 3 wspaniałych rzeczach. Górnolotne słowo, myślisz sobie, nic WSPANIAŁEGO w moim życiu się nie wydarza. Nie? To może naucz się zwracać uwagę na drobne rzeczy. Ja się mega cieszę, gdy jest słoneczna pogoda, a po upałach cieszę się, że pada deszcz a zimą, gdy pada piękny, puchaty śnieg. Albo cieszę się, gdy dotrzymam jakiegoś postanowienia. Albo wyjdę w ciekawe miejsce. Albo gdy mąż pozmywa za mnie naczynia. Wszystko to jest miłe i zasługuje na miano wspaniałego. Nie tylko wygrana w totka i narodziny dziecka są wspaniałe w życiu.

W powtarzaniu siła!

To wszystko niesamowicie zmienia punkt widzenia i perspektywę. Pamiętaj, zawsze aspiruj do osób, które mają lepiej, ale się z nimi nie porównuj! Każdy z nas przechodzi swoją indywidualną drogę i życie każdego z nas ma sens. Jednak to my naszemu życiu nadajemy ten sens. Nikt za nas tego nie zrobi. Pozytywne nastawienie jest kluczem do nadania życiu sensu, a najlepszym narzędziem do uzyskania pozytywnego nastawienia jest nieustanne powtarzanie sobie, że mamy bardzo dobrze. Bo mamy.

Znacie jakieś inne narzędzia pomocne w uzyskaniu pozytywnego nastawienia? Dajcie znać, co myślicie o dzienniku! 🙂 A może już z czegoś podobnego korzystacie?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Postaw na kontakt z naturą | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Zadbaj o związek | 52 Tygodnie Pozytywności
  3. Zaplanuj przeżycie | 52 Tygodnie Pozytywności
  4. Nastawienie do życia – masz na nie wpływ

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

Co robić w Warszawie w wakacje?

co robić w warszawie w wakacje

Z wakacjami i urlopami jest tak, że każdy woli coś innego. Jedni kochają zwiedzać miasta, inni zaszywają się gdzieś na głębokiej wsi. Ktoś woli zmęczyć się jak wariat i zrobić 30 tys. kroków, kto inny woli słodkie lenistwo. Można zwiedzać piękne zakątki w Polsce, a można latać po Europie i całym świecie.

Tyle że większość ludzi ma urlop ograniczony do 3. tygodni. Jedynie najszczęśliwsza pod tym względem kategoria społeczna – czyli studenci – ma przed sobą nieskrępowane niczym 3 miesiące. No, chyba, że pracuje, to wtedy nie. 😉 Dochodzą też do tego kwestie finansowe, bo większości studentów jednak nie stać na 3-miesięczne podróżowanie. Stajemy więc przed bardzo ważnym pytaniem, a mianowicie: co mogę robić w swoim mieście. To ja Wam powiem, co można robić w moim. I będę trzymać kciuki za to, że pogoda się poprawi i będzie można wykorzystać więcej pomysłów.

Co robić w Warszawie w wakacje:

#1 Jeść!

No jakżeby inaczej. 🙂 Ale nie w sieciówkach, dajcie spokój. Wykorzystajcie lato na poszukiwania nowych smaków. W dobrych knajpkach znajdziecie bogactwo dań sezonowych, na myśl o których aż ślinka cieknie. Szukajcie miejsc z ogródkiem, wtedy można naprawdę poczuć klimat miasta. Albo idźcie do kultowej warszawskiej miejscówki, jak np. W Oparach Absurdu. Ja ostatnio postawiłam sobie za cel odwiedzenie wszystkich warszawskich knajpek wegańskich. Na razie w moim rankingu wygrywa wegemama. 🙂

#2 Iść na otwarty basen

Jest ich kilka w Warszawie – Moczydło, Baseny Kora, pływalnia w Powsinie albo na Szczęśliwicach.

#3 Albo do Lake Park Wilanów

Prywatna plaża w Wilanowie. Dla mnie zupełna nowość – do tej pory nie miałam pojęcia o istnieniu tego miejsca. Byliście? Byłyście? Dajcie znać, jak tam jest i jak to działa. 🙂 Na stronie znalazłam informację, że od poniedziałku do czwartku wejście jest za free, a wstęp płatny jest od piątku od godziny 16 do końca weekendu.

#4 Odkrywać nowe miejsca

Można pacnąć palcem mapę i sprawdzić, czy to dla nas nowe miejsce, po czym wyruszyć na wyprawę. Albo po prostu wybrać miejsce, o którym się słyszało, ale nigdy się nie było. Można też wybrać się pociągiem do jakiegoś miasteczka pod Warszawą – np. do Żyrardowa, Łowicza albo Sochaczewa.

#5 Obczaić jakiś targ śniadaniowy albo Nocny Market

Targi śniadaniowe odbywają się w kilku dzielnicach Warszawy, np. na Żoliborzu, na Mokotowie czy na Powiślu. A Nocny Market mieści się przy Dworcu Głównym (nie Centralnym ;)).

#6 Pójść do ZOO

co robić w warszawie w wakacje

Wyjście do ZOO, gdy odwiedzamy jakieś nowe miasto, stało się już u nas tradycją. Tymczasem w warszawskim byliśmy… sama nie wiem, kiedy. Chyba czas odnowić znajomość z surykatkami (<3) i lemurami. Spróbujcie załapać się na godziny karmienia, to świetna sprawa. 🙂

#7 Wybrać się do parku linowego na Bielanach

Może i ja spróbuję w tym roku? Mój Mąż na pewno byłby zachwycony. 😉

#8 Odkrywać naturę

W Warszawie możecie skoczyć do któregoś z lasów: Kabackiego, Bielańskiego, na Kole, Bródno, Bemowo czy Olszynka Grochowska Albo do któregoś z parków: Skaryszewskiego,  Szczęśliwickiego, Ogrodu Saskiego, na Pole Mokotowskie, do Łazienek albo Wilanowa, Albo do Ogrodu Botanicznego w Powsinie albo na dach BUW-u. Albo w ogóle pojechać do Kampinosu.

#9 Obejrzeć film pod chmurką

Bardzo fajne jest to, że często wyświetlane są filmy, które są niszowe, stare i ogólnie trudno dostępne. Ale oczywiście znajdzie się też coś dla wielbicieli bardziej pop-opcji. 🙂 Linki: Filmowa Stolica Lata, Kino pod Chmurką na Żoliborzu.

#10 Iść nad Wisłę

Tu możliwości są nieskończone: można iść na plażę Poniatówkę, na spacer prawym lub lewym brzegiem Wisły, na rower, na Bulwary Wiślane na kawę, na piknik lub ognisko po prawej stronie. Organizowane są tam też wieczorami różne imprezki, więc warto szukać informacji na bieżąco. 🙂

#11 Wjechać na XXX piętro Pałacu Kultury

W sezonie letnim można podziwiać Warszawę z wysokości także w godzinach 20-23. Inną opcją jest Taras Widokowy przy Kościele św. Anny na Starówce. Możecie sobie zrobić niedzielę ze Starówką, bo w ten dzień zwiedzanie Zamku Królewskiego jest darmowe. 🙂

#12 Wybrać się na rower

co robić w warszawie w wakacje

Nie trzeba mieć swojego – Veturilo są bardzo przyjazne portfelowi. A do tego można wybrać rower zwykły, elektryczny, tandem albo rower dla dziecka (w 2 dwóch rozmiarach!). Sprawdzajcie tylko stacje, bo nie na każdej takie rowery są dostępne.

#13 Joga i inne zajęcia fitness na świeżym powietrzu

O tym pisałam w znaleziskach z czerwca i tam zapraszam po linki.

#14 Iść na koncert muzyki poważnej

Jak wyżej. Macie do wyboru Koncerty Chopinowskie w Łazienkach Królewskich i koncerty Sinfonii Varsovii (polecam!) na Grochowskiej.

#15 Pójść do specjalistycznego sklepu

Takiego, do którego pójście odwlekałyście/odwlekaliście od zamierzchłych czasów. Takiego na końcu miasta. Możecie pojechać tam rowerem. 🙂

#16 Popłynąć statkiem do Serocka

Coś fantastycznego. Jest w moich planach na lipiec! 🙂

#17 Zwiedzać muzea

co robić w warszawie w wakacje

A tych w Warszawie jest całe mnóstwo. Warto sprawdzać, w które dni w tygodniu są darmowe wejścia. Jedne z moich ulubionych to Muzeum Karykatury, Muzeum Powstania Warszawskiego i Muzeum Historii Żydów Polskich.

#18 Albo obejrzeć wystawę Dali kontra Warhol

Otwarta jest aż do 7 października! Sama chyba w końcu się wybiorę. Jest droga – 45 zł za bilet normalny, ale słyszałam, że warto.

#19 Pograć w ping-ponga albo szachy

W parkach bardzo często można spotkać przeznaczone do tego stoły. Kto powiedział, że są zarezerwowane tylko dla starszych panów? To trzeba wykorzystywać!

Są tu jacyś Warszawiacy i jakieś Warszawianki? Macie jeszcze jakieś fajne pomysły na to, co można robić w Warszawie w wakacje? Dajcie koniecznie znać, jakie są Wasze ulubione letnie aktywności! 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Ci się spodobać:

  1. 35 pomysłów na to… co ze sobą zrobić jesienią (na złą pogodę)
  2. Postaw na kontakt z naturą | 52 Tygodnie Pozytywności (i na dobrą)
  3. 10+ filmów, dzięki którym poczujesz się lepiej
  4. Ukulturalnij się | 52 Tygodnie Pozytywności
  5. Jak tanio podróżować po Polsce?

Nastawienie do życia – masz na nie wpływ

pozytywne nastawienie

Każda z nas ma taką koleżankę, która zawsze jęczy, że jej życie jest beznadziejne, wszystko jest do niczego. Mimo że wystarczy szybkie spojrzenie na różne sfery jej życia i od razu dostrzega się, że no hej, ale chyba jednak nie masz tak źle.

Może któreś z Was samo tak się zachowuje. Ja wiem, to trudno przyznać, ale przyznanie się to pierwszy krok do polepszenia sytuacji. Nie będziemy rozmawiać o koleżankach. Będziemy rozmawiać o Tobie. A więc jeśli:

  • nieustannie narzekasz na: pogodę (i’m guilty, chociaż ja nie narzekam raczej na temperatury, raczej na zachmurzenie i ciśnienie), polityków (i’m guilty again), innych ludzi, którzy są wobec Ciebie nie fair, to, że ludzie nie doceniają demokracji (guilty as charged), że świadomość ekologiczna kuleje (no hejka), że Twój chłopak o Ciebie nie dba, że nie masz czasu na przyjemności, że Twoja praca jest niesatysfakcjonująca, a Twój szef to tyran, że kawa niedobra, a prąd za drogi, itd.,
  • myślisz, że nic Ci się nie udaje,
  • nic Ci się nie chce i stale prokrastynujesz,
  • boisz się przedsięwziąć cokolwiek, bo uważasz, że się do niczego nie nadajesz i na pewno nie dasz rady,
  • ciągle oceniasz innych ludzi, a jednocześnie obawiasz się oceny z ich strony (to jest bardzo, bardzo częste),
  • nie robisz nic, co mogłoby zmienić sytuację, którą uważasz za niesatysfakcjonującą i niesprawiedliwą,
  • nieustannie porównujesz się do innych ludzi (szczególnie tych, którzy mają od Ciebie „lepiej”),

to możesz być pewien/pewna, że problem negatywnego nastawienia dotyczy także Ciebie. Celowo pokazałam, że mnie po części ten problem także dotyczy – na niektóre rzeczy, np. na to, co wyprawia obecny rząd, nie potrafię nie psioczyć. Nie żeby jakoś często. Jednak jeśli mogę, to chętnie idę protestować. U mnie na samych narzekaniach się nie kończy. Chcę, żebyście zrozumieli, że w pozytywnym nastawieniu nie chodzi o to, żeby naiwnie powiedzieć sobie „och, tak, jest wspaniale” i żyć na jakimś różowym obłoczku, w którym nie zwraca się uwagi na pewne problemy, bo „przecież mnie to nie dotyczy”. To jest, moi Kochani, chowanie głowy w piasek. Chodzi raczej o to, by w końcu docenić to, co się ma, pogodzić się z tym, na co nie mamy wpływu (np. pogoda, korek) i zmieniać (lub chociaż starać się zmieniać) to, co nam nie pasuje, a na co mamy realny wpływ (np. pójście na protest, podpisywanie petycji, zmiana pracy, rzucenie studiów).

Aha, i jedno małe zastrzeżonko: narzekactwo to nie depresja. Depresja jest wtedy, gdy do tego stopnia nie masz chęci do życia, że nie dasz rady wstać z łóżka, ani ruszyć ani ręką, ani nogą. Nie myl negatywnego nastawienia z poważną chorobą.

Zadanie #22 Nastaw się pozytywnie

pozytywne nastawienie

Najlepiej zacząć od rana – wstań więc na tyle wcześnie, żeby nie wkurzać się, że nie zdążysz, zjeść w spokoju śniadanie i napić się aromatycznej kawy albo przejść przez wszystkie poranne rytuały, które nastawią Cię optymistycznie. Pomyśl o trzech rzeczach, za które jesteś wdzięczna/wdzięczny, a najlepiej je zapisz.

W ciągu dnia, kiedy tylko przyłapiesz się na bezproduktywnym narzekaniu, ocenianiu i krytykowaniu innych osób za ich plecami albo czarnowidztwie – doprowadź się do pionu. Przypomnij sobie poranne dziękowanie za to, że masz stałą pracę, dach nad głową, centralne ogrzewanie, wystarczająco dużo pieniędzy, by pozwolić sobie na małe przyjemności czy cokolwiek wtedy pomyślałaś/pomyślałeś.

Gdy wrócisz do domu z pracy (albo zakończysz pracę w domu), postaraj się podzielić się ze swoim partnerem lub innym domownikiem jedną fajną rzeczą, która spotkała Cię w ciągu tego dnia. Ja nieodmiennie ekscytuję się nowymi polubieniami na Facebooku, wysokimi statystykami czy wartościowymi komentarzami na blogu, za które naprawdę bardzo Wam dziękuję, bo sprawiają, że czuję, że warto!

Zrób dla siebie coś przyjemnego (co tylko lubisz – poczytaj, pokoloruj, idź na spacer, napisz coś w dzienniku, szydełkuj, poćwicz jogę, idź do restauracji, ugotuj coś pysznego, zjedz lody, zadzwoń do koleżanki, itp.) i nie mów, że nie możesz, bo pranie, bo musisz dokończyć coś do pracy, bo coś tam innego. Masz prawo mieć moment tylko dla siebie. Także wtedy, kiedy masz dzieci. Od czego się ma partnera, co? Albo dziadków? 🙂 Zwłaszcza, że wypoczęta żona i mama, to zadowolona żona i mama, więc wszyscy na tym skorzystają. [Ten akapit jest wyłącznie w rodzaju żeńskim, bo nie zauważyłam, żeby mężczyźni mieli problem z robieniem przyjemnych rzeczy wyłącznie dla odpoczynku.]

Wieczorem wygospodaruj czas na wieczorne rytuały. Znów podziękuj – tym razem za to, co przydarzyło Ci się tego dnia. Nie myśl o 150 rzeczach i o tym, czego nie udało Ci się dokonać. Pomyśl o trzech. W ten sposób ukoisz zszargane nerwy i uciszysz wewnętrznego krytyka, przez co łatwiej Ci się zaśnie – a dzięki temu zaczniesz kolejny dzień pełen/pełna nowej energii do działania.

Lista innych prostych rzeczy, które możesz zrobić, by nastawić się bardziej pozytywnie:

  • Uśmiechaj się do ludzi i mów im komplementy – ale też przyjmuj te skierowane w Twoją stronę, nie kryguj się 🙂
  • Wszelkie autokrytyczne myśli przekuj w pomysły, jak zmienić to, co Ci się w Tobie lub w Twojej pracy nie podoba.
  • Odetnij się od negatywnych ludzi!
  • Podejmuj nowe wyzwania, ale nie zgadzaj się na wszystko, nie bierz sobie za dużo na głowę.
  • Rób nowe rzeczy!
  • Jeśli spotka Cię coś nieprzyjemnego, potraktuj to jako lekcję. Wyciągnij z niej wnioski, a z kolejną tego typu sytuacją poradzisz sobie znacznie lepiej!
  • Nie myśl o swoich chorobach, nie biadol. Każdy z nas coś tam ma. Ja np. mam nadciśnienie w oczach i codziennie muszę pamiętać o zakraplaniu kropel. Nie widzę potrzeby, żeby każdej napotkanej osobie jęczeć, że to jest taka tragedia. Po prostu dbaj o swoje zdrowie, zdrowo jedz, ruszaj się i rób badania profilaktyczne. Nie zamartwiaj się na zapas.
  • Chodź na spacery po lesie, parku, łące, itp. Wpływ natury na nasze samopoczucie jest wciąż tak bardzo niedoceniany. Zmień to. 🙂
  • Zaakceptuj fakt, że ktoś może Cię nie lubić. Oczywiście, że są takie osoby i zawsze będą. Nie jest możliwe, żeby pasować wszystkim. 🙂
  • Dbaj o relacje z ważnymi dla Ciebie osobami. Ucz je pozytywnego myślenia <3

Powodzenia! Macie własne pomysły, jak podtrzymywać pozytywne nastawienie (zależne od nas)?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Olej złote rady innych ludzi | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Postaw na kontakt z naturą | 52 Tygodnie Pozytywności
  3. Zadbaj o związek | 52 Tygodnie Pozytywności
  4. Zaplanuj przeżycie | 52 Tygodnie Pozytywności

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

Czerwcowe znaleziska z sieci

linki miesiąca czerwiec

W tym miesiącu dużo różnorodnych tekstów i materiałów video, ale jeśli miałabym wybrać 3, to wybrałabym filmik Mimi Ikonn, tekst Segritty o błędach językowych i tekst o narcyzmie. A na samym dole oczywiście najfajniejsze wydarzenia, które odbędą się w lipcu w Warszawie. No to ruszamy!

Oto moje czerwcowe znaleziska z sieci:

Kobieco/femnistycznie

Odwieczny dylemat – czy kobiecie w pewnym wieku wypada

„Brzuch jednak, o ile mi wiadomo, w naszej kulturze do tych intymnych stref się nie zalicza i spokojnie można go odsłaniać na plaży, basenie, na siłowni, czy nawet na ulicy. No chyba, że na Instagramie, to wtedy nie. I jeśli jeszcze na dodatek jest to brzuch Małgorzaty Rozenek-Majdan, to wtedy już jest „dramat, masakra, katastrofa” i oczywiście „żenada”.” Bardzo mądry tekst, z którego treścią się zgadzam w 100 procentach. Sama mając 20 lat uznałam, że nie wypada mi nosić krótkich-krótkich spodenek i przerzuciłam się na szorty do kolanka. A teraz spodenki wróciły do łask i chodzę w nich dumnie, oczywiście w połączeniu z japonkami i oczywiście w mieście, co zdarza mi się pokazywać Wam na InstaStories. Dziewczyny, naprawdę nie przejmujcie się tym, że ktoś inny Was oceni i same też nie oceniajcie.

Czy nie wolno ubierać córeczek na różowo?

Uwielbiam takie teksty! Autorka pokazuje, w jaki sposób kolor różowy sam w sobie padł ofiarą dyskryminacji. A może warto by się tak tym wszystkim nie przejmować? Kolor to tylko kolor. Sama lubię (i noszę) różowy. Co prawda kokardki na klej nie przypnę swojej potencjalnej córeczce, żeby nie było wątpliwości, że to dziewczynka, ale nie będę też za wszelką cenę odmawiać jej dziewczyńskich zabawek, skoro sama nie odmawiam sobie np. babskich książek.

Końskie zaloty czy przemoc?

Tak nie zachowuje się dama!

Oj, pamiętam, jak jedna taka ciocia mówiła mi, że nie zachowuję się jak dziewczynka, bo byłam głośna. Gdybym była chłopcem, to pewnie bym mogła. Ola w swoim tekście wymienia podstawowe zasady kobiety z klasą, ale ja rozszerzyłabym to na podstawowe zasady człowieka z klasą. W każdym razie warto zajrzeć, bo bycie dobrze postrzeganym wcale nie jest złe. Nie mówię, że człowiek musi się zawsze do wszystkich (ludzi i zasad) dostosować, bo to się nie da, ale zawsze można żyć po prostu lepiej.

Wielki Projekt Fotograficzny – Pokażmy Prawdziwe Piękno

„Ideą Wielkiego Projektu Fotograficznego jest pokazanie prawdziwego, a więc nieidealnego piękna każdej kobiety. Tak wiele z nas zmaga się z krytyką ze strony społeczeństwa. Niemal na każdym kroku poddawane jesteśmy ocenie, a od naszego ciała wymaga się nieskazitelnego, idealnego wyglądu niczym z muzealnej wystawy.”

Dasz radę. Dasz radę, kobieto!

Wspaniały tekst Miniaturowej! <3 Może dziś jest ten dzień, kiedy potrzebujesz takiej motywacji? Może ktoś wmawia Ci, że nie poradzisz sobie z czymś, co wzięłaś na klatę albo z przedsięwzięciem, które dopiero chciałabyś zacząć. Wiesz co? Miej go gdzieś. Ja w Ciebie wierzę, Miniaturowa też! (rym niezamierzony ;))

Ale też nic się nie stanie, jeśli coś sobie odpuścisz

Podoba mi się podejście Lady Pasztet do tego, że w tym momencie nie ma siły na tak intensywną aktywność fizyczną, bo pochłonęła ją inna aktywność  – „zaraz przyjdzie mądry coach i podpowie mi, jak mam się zmotywować. Tyle, że ja nie chcę motywacji. Ja chcę czuć, że mam chęć. Czekam na tę chęć z utęsknieniem i wypatruję jej na horyzoncie. Mam nadzieję, że się wkrótce zjawi. A póki co daję sobie prawo do bycia leniwą i niezadowoloną, do tego, że nie zawsze muszę być perfekcyjna w każdej dziedzinie życia.”  Bardzo dojrzały i inspirujący tekst.

Przemyślenia i psychologia

Wiadomość do młodszej siebie (bardzo warto!)

Do czego służysz narcyzowi?

Też macie wrażenie, że zaburzenie narcystyczne pojawia się w społeczeństwie coraz częściej? Założę się, że znacie chociaż jednego narcyza – zdiagnozowanego czy nie. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, co siedzi w jego głowie i jak się przed uchronić szkodliwym wpływem takiej osoby, to koniecznie przeczytajcie. Kiedyś nie mieściło mi się w głowie, jak jedna osoba może mieć tak niskie poczucie własnej wartości, a jednocześnie tak bardzo lubić bycie w centrum uwagi i tej uwagi nieustannie się domagać. A tu się okazuje, że to wszystko ma głęboki sens.

Nie żyjesz za karę

Bardzo przyciągnął mnie ten nagłówek, ostatnio bardzo na mnie takie działają. Okazało się, że tekst jest o tym, żeby się szanować i traktować dobrze. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, co ostatnio coraz mocniej do mnie dociera – mam jedno życie i nie będę go tracić na udowadnianie czegoś ludziom i zadowalanie ich. Serio, dosyć tego dawania się. Wy też się nie dawajcie.

Uczysz się czy tchórzysz?

Ostatnio dorwałam książkę Joasi Glogazy Slow Life” i teraz coraz bardziej rozumiem jej teksty blogowe. Ten dotyczy drugiej strony medalu rozwoju. Zastanówcie się, kiedy ostatnio czytaliście jakiś poradnik, słuchaliście jakiegoś podcastu, oglądaliście filmik na YouTube, z którego moglibyście wyciągnąć jakąś lekcję. Czy staraliście się wykorzystać to, co właśnie przeczytaliście, czego wysłuchaliście, czy włączaliście sobie kolejne, czytaliście następny rozdział? Jeśli olewacie te ćwiczenia, to… No, przeczytajcie ten tekst. 🙂

Psychologia kupowania

Czyli o tym, co nami kieruje, gdy decydujemy się na jakiś zakup i co w ogóle kryje się za potrzebą kupowania. Bardzo fajny tekst, który pomaga zrozumieć te mechanizmy. A jak się coś rozumie, to już jest tylko krok od podejmowania świadomych decyzji.

O „kryzysach”

„Myślę zresztą, że każdemu kto jest w długim związku, lub też wchodzi w nowy związek, nie z zamiarem zabicia czasu, ale po to aby budować coś wartościowego z jedną osobą, te informacje pozwolą czasami zamknąć oczy, wziąć oddech i uspokoić się. Uspokoić i nie martwić, że to już pewnie koniec i wszystko się sypie, tylko zrozumieć, że ten związek wkracza właśnie w nową fazę i trzeba się do tego dostosować. I przede wszystkim zdać sobie sprawę, że w każdym kolejnym związku będą takie same etapy, więc może nie warto wszystkiego zaprzepaszczać i co chwilę zaczynać coś nowego, bo zachodzące zmiany to wcale nie kryzys.”

Gdybym kiedyś zapomniała

Cudny, niesamowicie wzruszający tekst, skłaniający do myślenia, o czym ja sama chciałabym zawsze pamiętać.

Jak chcesz rozśmieszyć boginię, to opowiedz jej o swoich planach

Tekst o tym, jak człowiekowi się w życiu zmienia. Podoba mi się to wyznanie.

Inne

Błąd popełniony świadomie nie jest błędem!

„Eliza nie jest językoznawcą, ale mimo wszystko nazwałabym ją świadomą użytkowniczką języka polskiego, bo tak określamy człowieka, który zna reguły rządzące naszym kodem komunikacyjnym i jeśli je łamie, robi to z pełną premedytacją. Tu działa też stara zasada “błąd popełniony świadomie nie jest błędem”. Staje się wtedy figurą stylistyczną, retoryczną, generalnie zabiegiem, który ma coś na celu. I często tym celem jest szerzenie jakiejś idei – ale nie musi tak być. Możemy po prostu manifestować nasze osobiste preferencje językowe lub wkładać kij w mrowisko wszystkich tych zawziętych grammar-nazi, którzy chcieliby, żeby wszyscy Polacy mówili jednakowo. A tak nie będzie. I dzięki Borze!” To i więcej (także o zapożyczeniach i społecznym kształtowaniu języka) na blogu Segritty, która jest jedną z moich największych inspiracji.

Naturalna ochrona przed kleszczami

U Olgi znajdziecie 2 naturalne środki, które możecie wykonać w domu, a które będą odstraszać kleszcze. Każdy z nich składa się z dosłownie 3 składników. Warto skorzystać – zwłaszcza że wśród kleszczy jest w tym roku jakaś epidemia boreliozy.

Dlaczego ludzie dołączają do sekt?

Idealne życie na instagramie

Nie róbcie tego. Szczególnie znacząca jest przedostatnia scenka. Niedługo zapomnimy jak się ze sobą rozmawia. Sama mam oczywiście blogowy Instagram, ale chcę, żebyście pamiętali, że to, co tam przedstawiam, to tylko piękny wycinek rzeczywistości. Trudno, żebym na Insta wrzucała Wam zdjęcia swojego porannego bałaganu albo sterty naczyń do zmywania, no nie? 🙂

Co fajnego będzie się działo w Warszawie w lipcu?

Kino pod chmurką – ja na pewno skorzystam, i to nie raz! <3

Koncerty: Sinfonia Varsovia, Festiwal Strefa Ciszy, Jazz na Starówce, Chopinowskie.

Joga: w Łazienkach, na Żoliborzu, na Ursynowie, w Śródmieściu, na Woli

Fitness: na Białołęce, Zumba na Ochocie

Spacery: „Dawnego kina czar”, cykl Warszawa Zapamiętana

Spektakle plenerowe Teatru Polonia

Świetne warsztaty z edukacji seksualnej <3 (1.07)

Warsztaty „Projekt Szczęście” <3 (2.07)

I w ogóle wejdźcie sobie na waw4free, tam jest tyle darmowych wydarzeń na lato, że głowa mała <3

Obserwuj mnie na Facebooku i Instagramie ! 🙂 A na Bloglovin muszę się przefollowować, bo strona zmieniła adres. Zapraszam teraz tu:

Follow my blog with Bloglovin

Znaleziska z wcześniejszych miesięcy:

  1. Majowe
  2. Kwietniowe
  3. Marcowe
  4. Lutowe
  5. Styczniowe
  6. Listopadowe

Zaplanuj przeżycie | 52 Tygodnie Pozytywności

jak zaplanować przyjemności

Było już o planowaniu podróży, teraz czas na coś prostszego (lub trudniejszego, zależy jak do tego podejdziecie). Zainspirowana przeżyciowymi planami Edyty Zając, sama postanowiłam sobie takie stworzyć. Od lipca, a co!

Kiedyś już pisałam jak ważne jest robienie nowych rzeczy. [Kliknijcie sobie w link, a będziecie mieć doskonały kontekst dla tego – dość krótkiego – tekstu.] Wszyscy wiedzą, że trzeba podejmować różnorodne aktywności w związku, żeby nie wiało nudą. Dlaczego więc nie wszyscy wiedzą, że z samej/samemu sobie też trzeba trochę życie urozmaicić? Powodów, dla których warto jest mnóstwo:

  • można złapać trochę oddechu po ciężkim dniu,
  • odnowić kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem (obudzić w sobie radość i ekscytację z powodu odkrywania nowości),
  • odnowić kontakt z naturą,
  • poprawić swoją kondycję fizyczną lub intelektualną (albo i duchową),
  • odkryć coś, co okaże się naszą pasją (albo po prostu będzie nam sprawiać przyjemność),
  • „odkurzyć” coś, co robiło się jako dziecko i przestało się to robić, bo teraz trzeba zachowywać się jak dorosły,
  • albo np. odkryć świetne miejsce z jedzeniem/kawą/piwem/doskonałym widokiem/spotkać doskonałą manikiurzystkę etc., do którego/której będzie się chciało wracać.

Zadanie #21 Stwórz listę przeżyć na lipiec – albo chociaż zaplanuj jedno, które na pewno przeżyjesz

jak zaplanować przyjemności

No to mamy oczko! Ktoś z moich Czytelników ma tyle lat? Przyznawać się! 🙂 Co oznacza, że jesteśmy już prawie w połowie drogi! Co z kolei oznacza, że zaraz będzie jesień. Ale spokojnie, jesień też jest fajna. Póki co jednak cieszmy się latem! <3

Wypisałam dla Was mnóstwo przykładowych przeżyć. To naprawdę nie muszą być nie wiadomo, jakie wyzwania. Warunek dla przeżycia jest taki, że ma ono robić dla Ciebie coś dobrego. Jeśli więc czujesz presję, żeby coś zrobić, to… to się nie kwalifikuje. Zrób coś, na co po prostu masz ochotę. Jak dziecko. Jeśli oznacza to zjedzenie niezdrowych, przesłodzonych lodów, które kojarzą Ci się z dzieciństwem, to je zjedz. 🙂 Jak to się pięknie mówi – nie urodziłaś/nie urodziłeś się tylko po to, żeby chodzić do pracy, płacić rachunki i umrzeć. Nope, nope, nope. Nie czuj się też zobowiązana/zobowiązany, by z mojej listy cokolwiek wybrać. Może Ciebie kręcą zupełnie inne rzeczy. 🙂

Pomysły przeżyć:

  • piknik nad rzeką lub w parku,
  • pomoczenie nóg w wodzie (rzece, oceanie, morzu, strumyku, jeziorze),
  • pedicure i manicure z prawdziwego zdarzenia (w domu albo w salonie),
  • kino pod chmurką/maraton z ulubionymi filmami na deszczowy dzień,
  • wypróbuj jakiś ekologiczny sposób na utrzymanie domu (lub siebie) w czystości (proszek do prania, domowe mydło, sprzątanie z wykorzystaniem sody lub octu),
  • metamorfoza balkonu/parapetu/pokoju/itp.,
  • Twoja własna metamorfoza (może oddasz 25 cm włosów na Fundację Rak’n’Roll?),
  • spacer po lesie,
  • wypróbowanie nowego przepisu z użyciem sezonowych warzyw i owoców (może jagodowe muffinki? albo domowe lody?),
  • nowe pomysły na śniadania (choćby i kupno lepszego, zdrowszego pieczywa),
  • nowe pomysły na kolacje (lato sprzyja sałatkom!),
  • wypróbuj jogę (jest mnóstwo zajęć na świeżym powietrzu!),
  • spróbuj ciekawego drinka skomponowanego pod Twój nastrój albo napij się dobrego piwa,
  • zobacz wschód i zachód słońca nad wodą,
  • posłuchaj ciekawego podcastu,
  • przetestuj aplikacje do ćwiczenia umysłu,
  • przesiądź się na rower,
  • wypróbuj nową knajpę (najlepiej taką, która ma ogródek)
  • idź na degustację wina,
  • odkryj nowe miejsce w swoim mieście.

Wybierz sobie maksymalnie 10, żeby nie przeholować na samym początku. Nawet jedno to już coś. I pamiętaj, że to nie są Twoje obowiązki. To są rzeczy, które chcesz zrobić! Trzymam za Ciebie kciuczki! <3

Praktykowałyście/praktykowaliście już kiedyś listę przeżyć? Ja sama doskonale wiem, że to bardzo dobrze człowiekowi robi – dlatego robię sobie plany na weekendy, choć czasem rezygnuję z nich, żeby pozwolić sobie na nicnierobienie. Podzielcie się swoimi planami – chętnie się nimi zainspiruję (a może też podpowiecie kolejnym Czytelnikom i Czytelniczkom). 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Kochaj swoje ciało
  2. Olej złote rady innych ludzi
  3. Postaw na kontakt z naturą
  4. Zadbaj o związek

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

Rzecz o sterylności (i dwa słowa o kubeczku)

czy dezynfekcja jest dobra dla zdrowia

Nie wyobrażasz sobie czyszczenia łazienki bez silnego środka dezynfekującego? W Twojej torebce zawsze musi być żel antybakteryjny? Myjesz ręce milion razy dziennie? Używasz tylko mydła antybakteryjnego? Uważasz, że kubeczek menstruacyjny jest niehigieniczny? Koniecznie przeczytaj ten tekst.

Kubeczek menstruacyjny – najlepszy przyjaciel kobiety

Wiecie co? Zacznę od kubeczka, bo ostatecznie dzięki niemu narodził się pomysł na ten tekst. Jakiś czas temu na jednej z fejsbukowych grup o kosmetykach naturalnych czy też ekologii wywiązała się dyskusja o tym, co nie mam pojęcia jak się grzecznie nazywa (artykuły do higieny intymnej? bez sensu), a mówiąc prosto – o tym, czego my, baby, używamy do łapania naszej krwi miesięcznej (sorry, chłopaki, sama natura), żeby móc normalnie funkcjonować w świecie. Jak wiadomo osobom, które interesują się ekologią – najbardziej korzystne dla środowiska (ale i dla nas samych!) jest używanie tzw. kubeczka menstruacyjnego. To takie coś:

kubeczek menstruacyjny

(Zdjęcie ze strony producenta, no przecież swojego Wam nie pokażę ;))

Niektóre eko-dziewczyny wolą używać innych eko-alternatyw dla tradycyjnych, chlorowanych i ogólnie rzecz biorąc paskudnych jednorazowych podpasek i tamponów, ale nie będziemy się na nich skupiać, bo to nie będzie tekst czysto informacyjny o tychże alternatywach. Wracając do tematu – jedna z dziewczyn zapytała, co zamiast tamponu, skoro są chlorowane i niekorzystne z wielu innych powodów (np. dlatego że chłoną całkiem wszystko, a naturalnie potrzebujemy, żeby co nieco tam dla zdrowia naszych narządów płciowych zostało 😉 – rany, oględne pisanie mi nie wychodzi), więc część z nas zgodnie odpowiedziała, że kubeczek. Więc któraś z dziewczyn powiedziała, że higiena kubeczka jest niewystarczająca i że to się przecież wprowadza do pochwy, a to tylko mydłem jest myte. Sprowokowała więc pytanie, którego i ja się spodziewałam: „partnera też dezynfekujesz?”.

No właśnie.

Kubeczek jako doskonała alternatywa dla tamponu

Żeby Wam jeszcze wszystko rozjaśnić. Kubeczek dobrej jakości wykonany jest silikonu medycznego – zatem jest jak najbardziej bezpieczny dla zdrowia. Nie ma włókienek, które mógłby po sobie zostawić, ani nie jest wybielony chlorem (konia z rzędem temu, kto mi udowodni, że chlor jest bezpieczny dla organizmu), nie zawiera pochłaniaczy wilgoci (tylko ją naturalnie, mechanicznie zbiera), a zarazem trzyma wszystko w środku i daje niesamowitą swobodę działania – czyli jest doskonałą alternatywą dla tamponu. Aplikacja nie jest wcale trudna, o ile nie boicie się swojego ciała. 🙂 Obejrzyjcie sobie filmiki, gdzie dziewczyny pokazują to na kieliszku, to Wam nieco rozjaśni w głowie. Ja będę z Wami szczera i powiem, że momentami wpadam w paranoję, denerwuję się i nie mogę wyczuć odpowiedniego momentu, ale to zawsze można poprawić i tak ogólnie bardzo sobie kubeczek chwalę. Bez zmiany kubeczek można trzymać w sobie DO 12 godzin, ale to raczej nie powinno być normą – producent Mooncupa np. zaleca wymianę po 4-8 h. A ekologiczny jest dlatego, że jeden kubeczek wystarcza Wam na jakieś 5 lat, no i wykonany jest z silikonu, czyli z krzemu. To teraz porównajcie to sobie do całej tony podpasek i tamponów.

kubeczek menstruacyjny

Do wyboru macie zwykle (różnie u różnych producentów, ja kojarzę Mooncup i LadyCup) 2 rozmiary – jeden przeznaczony jest dla kobiet do 30 r. ż., które nie rodziły siłami natury, drugi dla tych po 30. i/lub tych, które już rodziły. Jeśli będziecie miały problem z wyborem, to panie w sklepie Wam doradzą (ja polecam sklep EkoKobieta i nie, to nie jest sponsorowane, z dobrego serca polecam, bo dziewczyny robią dobrą robotę). Kubeczek może być różnie zakończony, ale Mooncup ma taki wystający kikut/ogonek – ja go całego ucięłam, bo mi przeszkadzał. Jeśli będziecie to robić, to uważajcie, żeby nie przedziurawić kubeczka, obcinajcie po kawałeczku. 🙂 Po wylaniu zawartości kubeczka do toalety wystarczy go przepłukać, a raz dziennie warto przemyć zwykłym, najlepiej naturalnym, bezzapachowym mydłem. A jak się Wam okres skończy to go umyjcie i wygotujcie (5 min od zagotowania wody – najlepiej użyć filtrowanej, bo po takiej z kranu zostaje osad). Ja mam do tego specjalny garnuszek, który trzymam oddzielnie od innych garnków, żeby nikogo nie przyprawić o palpitację serca. 😉 Potem chowamy go do załączonego woreczka, gdzie sobie siedzi spokojnie i czeka na swój czas.

No to on jest w końcu higieniczny czy nie? Co z tym odkażaniem?

Tak – to jest wystarczająca dezynfekcja. Wiecie, że w pochwie ogólnie jest bogata flora bakteryjna? Jakiś piwowar nawet uwarzył piwo i zakwasił je bakteriami z pochwy jakiejś modelki, serio. I ludzie to kupowali. I pili. W ustach też jest dość sporo bakterii. I na dłoniach. To ja mam teraz pytanie do dziewczyn, które uważają, że ta higiena kubeczka jest niewystarczająca. Wyobraź sobie romantyczny wieczór, kolacja, winko, ach, piękna bielizna, świetny facet. Spełnienie marzeń. W końcu nadchodzi TEN moment i całujecie się. I tak dalej. A gdy jesteście już golusieńcy, Ty nagle wykrzykujesz: „o nie, poczekaj!”, biegniesz po antybakteryjny sprej i spryskujesz go od stóp do głów. Oraz siebie, żeby było sprawiedliwie. A właściwie to nie, zaraz, zanim go pocałujesz, biegniesz po ten sprej i psikasz mu nim w usta. I sobie. A w zasadzie, to każesz mu natychmiast iść umyć zęby. Serio? Wiadomo, że są prezerwatywy, więc możemy odejść od takiej sytuacji i wyobrazić sobie, że para stara się o dziecko. I co, będą się za każdym razem dezynfekować? Nie no, kurde, dziewczyny, bez jaj.

czy dezynfekcja jest dobra dla zdrowia

Nie chcę tu się przestawić jako przeciwniczka higieny, bo tak nie jest. Myć się trzeba, wiadomo, czyścić łazienkę również, ale wiecie, coś w tym powiedzeniu, że częste mycie skraca życie, jest. Gdzieś czytałam, że dla zdrowia i utrzymania chroniącej nas warstewki czegoś, pewnie łoju, należy myć się raz dziennie. Wiadomo, że możecie zrobić sobie wyjątek, gdy jest bardzo gorąco, a Wy po całym dniu wybieracie się na imprezę. Albo jak macie brudne stopy i nie chcecie brudzić pościeli – ale wtedy myjecie tylko stopy przecież. Nie wierzycie mi – poszukajcie sobie w sieci artykułów na ten temat albo w ogóle książek, nawet zalecam taką nieufność, to zdrowy nawyk. Ja bym zalecała też odejście od codziennego używania SLS-ów na rzecz łagodniejszych substancji pieniących – to wcale nie musi być droga impreza – Alterra z Rossmanna czy Biolove z Kontigo drogie nie są.

Wracając jeszcze na moment do kobiet. Mam dla Was poważne ostrzeżenie – nagminne używanie zapachowych wkładek i podpasek, zapachowego papieru toaletowego, zbyt intensywna higiena narządów intymnych silnie oczyszczającymi mydłami i żelami (nie mówiąc już o antybakteryjnych!) mogą prowadzić do raka sromu. Tak, do raka. Przemyślcie to sobie dobrze.

kubeczek menstruacyjny

A jak zachować czystość w łazience bez używania płynu dezynfekującego?

Do mycia łazienki naprawdę wystarczą soda i ocet. W razie gdyby na muszli toaletowej zrobił się osad, można tam wsypać kwasku cytrynowego albo wlać dużo octu i spokojnie zejdzie. Nie zalewajcie tylko tego gorącą wodą, bo zniszczycie sobie sedes. Jeśli macie potrzebę nieco łazienkę odkazić (sama to robię raz na jakiś czas), to spryskajcie ją takim płynem medycznym do dezynfekcji powierzchni. To jest dostępne na Allegro i składa się z samego alkoholu. Można też sobie wlać wódkę do spryskiwacza, ewentualnie ją rozrzedzić. Albo użyć oxy w wersji bez dodatków (nadwęglan sodu), rozwodnić i wyjdzie Wam bardziej stężona woda utleniona. A nawet dziecko wie, że ranki polewa się wodą utlenioną, żeby je odkazić. 🙂 Tymi sposobami można odkazić absolutnie każdą powierzchnię – natomiast ja bym z tym nie przesadzała, szczególnie przy dzieciach, bo ich młode organizmy muszą się nauczyć przed bakteriami bronić.

I tak, absolutnie, bez zastanawiania się – odkażajcie ranki.

czy dezynfekcja jest dobra dla zdrowia

A na koniec coś Wam powiem. Każdy organizm jest inny, jasne. I na to mogło składać się wiele różnych czynników: zdrowsze powietrze, zdrowsze jedzenie i mniej stresu. Faktem jednak pozostaje, że moi pradziadkowie, którzy przez większość życia nie mieli łazienki, ani odkażających płynów itd. przeżyli oboje ponad 90 lat i to w całkiem dobrym zdrowiu (jakieś tabletki zaczęli brać po 70. albo nawet 80. roku życia, no i mieli problemy z kręgosłupem od ciężkiej pracy fizycznej).

Podobno żyjemy dłużej, społeczeństwo się starzeje, ale wszyscy łykamy piguły i przechodzimy różnej maści operacje. Nie wracajmy do średniowiecza, do brudu i smrodu, nie. Ale zachowajmy umiar, bo skrajność w żadną stronę dobra nie jest.

Strony, z których ja korzystałam decydując się na kubeczek:

Ekologika

Ograniczam Się

MayaTheBee

Czarszka

Nissiax83

Oficjalna strona kubeczka, z którego ja korzystam, gdzie znajdziecie odpowiedzi na najbardziej frapujące Was pytania (ANG)

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Ci się spodobać:

  1. 2 naturalne środki czyszczące + bonusowy „naprawiacz” drewna
  2. Ekologiczny domowy proszek do prania
  3. Eko-sprzątanie: 10+ zastosowań sody oczyszczonej
  4. Eko-sprzątanie: 6 zastosowań octu spirytusowego
  5. Jak oczyścić skórkę z cytryny?
  6. DIY Płyn do mycia szyb i luster
  7. 3 proste sposoby na zneutralizowanie smrodku z kosza na śmieci
  8. DIY: Jak zrobić mydło w domu?

Zadbaj o związek | 52 Tygodnie Pozytywności

jak zadbać o związek

Jestem ostatnią osobą na świecie, która powie Wam, że stan wolny uniemożliwia automatycznie szczęśliwe życie. Zawsze będę twierdzić, że mój najważniejszy i najtrudniejszy związek, to związek ze mną samą. Jednak nigdy nie powiem, że związki z innymi ludźmi są niepotrzebne. Pustelniczego życia nie rozumiem zupełnie i go sobie nie wyobrażam. Dlatego też obowiązkowo umieszczam taki oto wątek w moim rocznym wyzwaniu.

Aha, i zanim stąd uciekniecie, bo jesteście „samotni” i ten tekst nie jest dla Was – poczekajcie chwilę. Czy związki mogą być tylko romantyczne/seksualne? No chyba nie. 🙂

Gruby temat, ja wiem. Jeden tekst nie wystarczy. Od ponad roku na blogu mam dwa teksty poświęcone podstawowym zasadom tworzenia związków romantycznych – cz. I i cz. II. No ale jak to, w ogóle jak to? Romantyczne i planowanie jakieś w ogóle? Jakieś zasady? Ano tak to. To tylko pozornie tworzy sprzeczność. Jeżeli chcecie stworzyć udany, wieloletni związek, to ten związek nie może się opierać na stereotypach płciowych albo oczekiwaniu, że druga strona wszystkiego się domyśli. Dobry związek, to zrównoważony związek. Taki, który przechodzi przez różne fazy. Owszem, zaczyna od fascynacji i ubóstwiania, ale później w naturalny sposób przechodzi do codzienności, przyjaźni i wspólnego planowania przyszłości.

Kończę w tej chwili czytać „Małe życie” i znalazłam tam fragment, w którym wspominana jest scena ze spektaklu: „SETH: Ale czy nie rozumiesz, Amy? Jesteś w błędzie. Związki nigdy nie dostarczają nam wszystkiego. Dostarczają nam niektórych rzeczy. Masz pełną listę rzeczy, których oczekujesz od drugiej osoby – zgrania seksualnego, powiedzmy, albo dobrej rozmowy, albo wsparcia finansowego, albo odpowiedniego poziomu intelektualnego, albo miłego usposobienia, albo lojalności – i wolno Ci wybrać trzy z tych rzeczy. Trzy i koniec. Może cztery, jeśli masz szczęście (…) Jeśli będziesz się upierała znaleźć wszystko, skończysz z niczym”.

Powieść podoba mi się jako całość bardzo, ale z tym fragmentem kompletnie się nie zgadzam. Zaczęłam liczyć i jakimś trafem wyszło mi tego całkiem sporo. Ok, nie można oczekiwać, że istnieje na świecie ktoś, kto spełni wszystkie nasze oczekiwania, bo i my raczej nie spełniamy oczekiwań nikogo innego – a czasem nawet i swoich własnych. Jednak naprawdę da się znaleźć kogoś, czyje wady będziemy w stanie zaakceptować, kto będzie na naszym poziomie intelektualnym, będzie lojalny, pomocny i jaki tam jeszcze jest Wasz wzór. Nie jestem zwolenniczką tego księżniczkowego mitu, ale z jednym się zgadzam – naprawdę, nie decydujcie się na związek z kimś, bo myślicie, że nikogo lepszego nie znajdziecie.

jak zadbać o związek

A teraz do sedna. Poważny związek to nie jest spijanie sobie z dzióbków i nieustanny miłosny haj. Związki naprawdę się robi. Związki to ciężka harówka. Związki to czasami płacz i zgrzytanie zębami. Ale i w związkach działa zasada „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”. Związki to akceptacja tego, że ludzie się zmieniają, że ani ja, ani mój partner nie zostaniemy na zawsze w tym samym miejscu. I dobrze. Związki to akceptacja integralności drugiej osoby. A przede wszystkim – związki to nieustająca nauka o samej/samym sobie i o swoim partnerze.

Podstawowe zasady w związku romantycznym:

  • dbajcie o siebie same/samych (zachowajcie przestrzeń dla siebie i pozwólcie ją zachować swojemu partnerowi/partnerce),
  • dbajcie o siebie wzajemnie (celebrujcie wspólny czas),
  • (w miarę) na początku związku ustalcie, jakie są Wasze wizje przyszłości i czy mają jakieś części wspólne, czy za bardzo się nie rozłażą (dzieci, miejsce zamieszkania, typ mieszkania, wychowanie dzieci, religia, spędzanie wolnego czasu, stosunek do podróży, stosunek do pieniędzy itp.),
  • zapomnijcie o stereotypach płciowych (że kobieta jest uległa, że facet nie może płakać, że kobiety są bardziej cierpliwe, że mężczyźni są bardziej inteligentni)
  • nauczcie się rozmawiać, argumentować, nie fochać się, dochodzić do kompromisów,
  • ufajcie sobie i szanujcie się, szanujcie prawo drugiej osoby do mówienia „nie” i nie doszukujcie się w tym nie wiadomo czego,
  • nauczcie się doceniać codzienność i zwyczajność,
  • ale pozwalajcie sobie czasem na wspólne szaleństwa,
  • zadawajcie sobie wzajemnie pytania, interesujcie się sobą,
  • mówcie sobie wzajemnie miłe rzeczy i róbcie dla siebie wzajemnie miłe rzeczy
  • i doceniajcie się wzajemnie.

Związana/związany jesteś nie tylko z małżonkiem – a przyjaźń, a rodzina, to co?

Ostatnio pewna osoba zaskoczyła mnie tym, że nie zgadza się, jakoby między przyjaźnią a związkiem romantycznym jedyną różnicą jest seks. No zaraz, a nie jest? Pomijając związki aseksualne, a jednak romantyczne, czy jakiekolwiek zabawy w nazewnictwo, to przecież tak właśnie jest. Przecież mój Mąż jest moim najlepszym przyjacielem. Ale mam też przyjaciółkę, z którą może nie łączy mnie wspólne mieszkanie, wspólne planowanie życia i płacenie rachunków, ale na poziomie relacji – takiej po prostu relacji emocjonalnej – to czym miałby się różnić mój związek z nim od mojego związku z nią? Chyba zostawię Wam to do przemyślenia.

jak zadbać o związek

W każdym razie w życiu potrzebne są nam także inne związki. Niezależnie od tego, czy macie partnera życiowego, czy nie. Jeśli nie macie – potrzebujecie wsparcia, kogoś do pogadania itd. Jeśli macie – potrzebujecie dystansu. Nie można zamykać się tylko na jedną osobę. Albo tylko na kilka osób i tkwić w mikroklimacie swojej mini-rodziny (rodzice-dzieci). Takie zamykanie się tworzy wyniszczające dla wszystkich relacje bluszczowe. Nie róbcie tego. Dobra, teraz trochę się otworzę i powiem Wam coś bardziej osobistego. Zawsze marzyłam o rodzinnych świętach. Takich rodzinnych z ciociami, wujkami, babciami i całą gromadą ludzi. W mojej rodzinie takie święta skończyły się z różnych powodów, gdy byłam kilkulatką. Teraz może nie jestem zwolenniczką świąt samych w sobie, ale na pewno jestem zwolenniczką rodzinnych zjazdów. I zawsze w swoim życiu będę dążyć do tego, żeby tych ludzi gromadzić, bo to tworzy ciepłe relacje.

Tyle że dla mnie rodzina to nie tylko rodzina „z krwi”. Z niejedną osobą spoza niej mam o wiele bliższe relacje. Może jako jedynaczka po prostu bardzo je sobie cenię, bo to dla mnie taka rodzina z wyboru. A wiadomo, że jak coś jest z wyboru, to nieco inaczej się do tego podchodzi. Dlatego celebrujcie wszystkie swoje związki. Nie tylko rodzinę z krwi lub powinowactwa, ale też te ze swoimi przyjaciółmi. W ostatnich linkach miesiąca dawałam Wam link do wywiadu z WO, w którym padło zdanie, że prawdopodobnie w przyszłości będziemy adoptować swoich przyjaciół. Zachwyca mnie to.

Zadanie #20 Zaplanuj, jak zadbasz w tym tygodniu o swoje związki

I teraz tak – opcji macie do wyboru, do koloru. Co innego dla początkujących, co innego dla starych związkowych wyjadaczy. Na początek proponuję coś, co możecie zrobić w związkach z rodziną lub przyjaciółmi (poza małżonkiem):

  • odezwij się do kogoś, do kogo dawno się nie odzywałaś/odzywałeś, a zależy Ci na tej osobie (to łatwo sprawdzić na czatowych aplikacjach ;)),
  • zaproś swojego przyjaciela/ swoją przyjaciółkę do siebie do domu – na kawę, na wino, na piwo, na kolację (rzadko to robimy, szczególnie w dużych miastach)
  • wyjdźcie razem do kina, do teatru, na spacer,
  • każdego dnia odezwij się do bliskiej Ci osoby,
  • zadzwoń do dziadka/babci/cioci/wujka/siostry/brata,
  • napisz list do ważnej dla Ciebie osoby, która mieszka daleko,
  • zaplanuj sobie to wszystko.

jak zadbać o związek

A teraz coś dla relacji romantycznych:

  • przeczytaj związkową książkę; ja polecam „Gdyby Budda się ożenił” Charlotte Kasl i „Ścieżkę miłości” Don Miguela Ruiza i zastosuj się do nowych dla Ciebie zasad,
  • wypisz sobie dobre rzeczy, które robi dla Ciebie Twój partner/ Twoja partnerka, wybierz jedną i podziękuj mu za nią,
  • zrób coś za swojego partnera/ swoją partnerkę (coś małego, np. wynieś śmieci albo pozmywaj),
  • zrób partnerowi/partnerce niespodziankę i kup mu/jej coś, na co było mu szkoda pieniędzy albo zabierz ją/go do restauracji, do której dawno chciał/chciała iść,
  • przeprowadź poważną rozmowę, którą długo odkładaliście,
  • codziennie okazuj jej/mu czułość – przytulaj, całuj, trzymaj za ręce 🙂
  • zaplanuj to wszystko, ale jeśli przyjdzie Ci do głowy zrobić coś spontanicznie – jak najbardziej, zrób to,
  • obejrzyj sobie ten filmik albo nawet namów partnera do wspólnego go obejrzenia (długi jest, więc zarezerwujcie sobie ten czas):

To co? Robimy? 🙂 A jakie Wy macie sposoby na udane związki? Te romantyczne i te przyjacielskie?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Kup coś, co dawno za Tobą chodzi
  2. Kochaj swoje ciało
  3. Olej złote rady innych ludzi
  4. Postaw na kontakt z naturą

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności