Lipcowe znaleziska z sieci

linki miesiąca lipiec

Za chwilę sierpień – niesamowite, jak ten czas leci. W tym roku jednak mam poczucie spełnienia i nie mam wrażenia, że czas przecieka mi przez palce. 🙂

Btw. czy są jakieś bardziej lipcowe kwiaty niż słoneczniki? Ostatnio widziałam je na czyjejś działce na Mokotowie i po raz kolejny zachwyciły mnie swoją słonecznością <3 Jakie kwiaty kojarzą się Wam z pełnią lata?

Kobieco

Czy ciąża jest rzeczywiście taka błoga, jak ją malują?

Czasami patrzy się na kobiety – szczególnie w internecie i ma się wrażenie, że ciąża to taki wspaniały stan, kiedy wcale nie dokuczają żadne dolegliwości itd. Wait, stop. Pamiętacie, że życie w internecie ≠ prawdziwe życie? Moja przyjaciółka jest teraz w ciąży i potwierdza, że ten stan ma swoje blaski, ale i cienie. Ten wpis również tego dowodzi. Mnie zachwycają też zdjęcia, ale ja ogólnie uwielbiam kobiety w ciąży i matki karmiące – jest w tym coś, no cóż, żywotnego. 🙂

Przerażająca historia porodu Joanny Pachli

Dziś rozmawiałam o tym z koleżanką, która powiedziała, że czytając ten tekst miała ogromne poczucie bezsilności. Ja czytając go po prostu się popłakałam. Jak to jest, że w XXI wieku w cywilizowanym kraju nie traktuje się kobiety, która właśnie wydaje na świat nowego człowieka z szacunkiem? Jakim prawem personel szpitala bagatelizuje wskazania lekarzy specjalistów do cesarskiego cięcia? To jest kolejny powód, dla którego swoim 1 % podatku wspieram fundację Rodzić Po Ludzku. Nie omieszkam tutaj wspomnieć, że szpital, o którym pisze Joanna Pachla, mieści się przy ul. Karowej w Warszawie. Drogi personelu tego szpitala, do Waszej wiadomości: w dzisiejszym świecie takie rzeczy nie przechodzą bez echa. Mam nadzieję, że odczujecie konsekwencje swego haniebnego postępku.

Życiowo

Po co człowiekowi dzieci?

„Już pomińmy tych wszystkich, których wciąż jeszcze podnieca 500+, bo trudno byłoby zmienić myślenie człowieka zamroczonego kasą. Ale reszta? Skąd przekonanie, że posiadanie dzieci gwarantuje stabilność rodziny? Skąd pewność, że jak po ślubie, to już facet nie zostawi? Skąd pragnienie, by dziecko było inwestycją, która koniecznie musi się zwrócić? Ludzie, macie po dwadzieścia parę lat, przed chwilą walczyliście z rodzicami o to, by pozwolili Wam dorosnąć, a teraz sami głosicie poglądy, że dzieci potrzebne są Wam do spełniania Waszych zachcianek? Do dotrzymywania Wam towarzystwa? Do zapewniania Wam sensu istnienia?” Smutne.

Na czym tak naprawdę polega kryzys męskości?

Jak wiecie, na przestrzeni ostatnich lat nastąpiła pewna zmiana w obyczajowości – zaczęto wychowywać dziewczynki na niezależne kobiety. Podkreślam „zaczęto”, bo ten proces jest ciągle w powijakach i niektóre nadal wychowuje się na uległe kretynki. Problem polega na tym, że podobna zmiana nie nastąpiła w przypadku chłopców. I teraz ci sami chłopcy – jako dorośli mężczyźni mają problem w odnalezieniu się w takim świecie. Problem stanowi też dyskryminacja facetów/chłopców pod kątem emocjonalnym. Ale… zajrzyjcie do tego wpisu, bo jest bardzo dobry i warto.

Cieszyć się z tu i teraz

„Łapiecie się czasem na tym, że czekacie na jakieś NIEWIADOMOCO? Niewiadomoco charakteryzuje się tym, że nie ma kształtu, trudno je umieścić w jakiejkolwiek czasoprzestrzeni, jest niescharakteryzowaną masą bliżej nieokreślonych oczekiwań, którym towarzyszy jakaś nieuchwytna ekscytacja. To właśnie jest NIEWIADOMOCO. Nie wiadomo co to jest.”

Jak prawić DOBRE komplementy kobietom?

„Mówienie komuś, że wygląda dobrze zazwyczaj jest lepsze niż nie mówienie, ale tak naprawdę brakuje tam esencji i konkretów. To trochę jak z fastfoodem – owszem pyszny i trudno mu się oprzeć, ale nie dostarcza nic oprócz pustych kalorii i gwarantuję, że jutro o nim zapomnisz. W moim przekonaniu, o wiele lepiej skomplementować coś co ktoś robi.” – macie fragmencik, mam nadzieję, że rozbudzi w Was apetyt na więcej! Albo podrzućcie swoim partnerom. 😉

Antystereotypowo

Jak wygląda kobiecość w innych krajach?

Nie wiem, jak Wy, ale ja mam wrażenie, że w Polsce zaproszenie kogoś na randkę to nie lada wyczyn, który zresztą chyba traktowany jest jak jakieś zobowiązanie na przynajmniej cztery najbliższe tygodnie. Nie mówiąc już o uśmiechaniu się do siebie – bezwstydność! W przebieralni trzeba się chować pod ręcznikiem, a prysznic brać w kostiumie kąpielowym. Wypada wstydzić się tego, że ma się sutki oraz innym wypada się czuć zażenowanym tym, że je widzą (podczas karmienia albo prześwitujące przez koszulkę). Poczytajcie, jaki stosunek do kobiecości mają mieszkanki i mieszkańcy Paryża, Londynu czy Nowego Jorku.

Cel życiowy kobiety – małżeństwo

Ślub nie był najszczęśliwszym dniem w moim życiu. Najbardziej stresującym, to tak. Niemniej uważam, że większym niż „zdobycie męża” osiągnięciem było skończenie studiów i zdobycie tytułu magistra albo choćby wyjęcie babci kroplówki z ręki (słowem wytłumaczenia: bardzo nie lubię krwi, bardzo, szczególnie cudzej). Cytując: „To nic złego, że chcesz wyjść za mąż. To nic złego, że nie chcesz wychodzić za mąż.” Ale, kobieto, pod żadnym pozorem nie rezygnuj z siebie.

100 % weganki w wegance

Świetny tekst o tym, jak to w obrębie ludzi, którzy teoretycznie powinni kierować się tymi samymi wartościami, wylewają się tony hejtu, bo ktoś nie jest np. właśnie wystarczająco „wegański” i śmie nazywać się weganinem. Problem dotyczy moim zdaniem nie tylko wegan, ale różnych ludzi, którzy w jakiś sposób się określają. Dlatego mnie te etykiety wkurzają straszliwie. I zapewniam Was, że u mnie na blogu podobny tekst niedługo się pojawi. Tymczasem zajrzyjcie do tego.

Zrozumieć żałobę

Jest to szczególnie bliski mi temat, ponieważ uważam, że jest to jedna z „rzeczy”, którą każdy powinien sobie przechodzić, jak chce. Nie cierpię żałoby na pokaz, nakazu noszenia czarnych ubrań i wewnętrznego poczucia, że nie wypada się śmiać, gdy jest się „w żałobie”. Polecam szczególnie jeśli żałobę przechodzicie albo choćby po to, żeby zrozumieć innych ludzi.

Ekologicznie

Pracownia pędzli i szczotek

A wiecie, że w Warszawie jest miejsce, gdzie można kupić szczotki z drewnianymi trzonkami i naturalnym włosiem? Mało tego – wegańskie też jest – z agawy! Dla mnie to jest hit tego miesiąca. Na razie nie zamierzam korzystać – bo wszystkie szczotki, których potrzebuję, mam i głupio byłoby wyrzucać te, które mam, żeby poczuć się bardziej eko. 🙂 Ale gdy tylko któraś się zużyje/zniszczy pobiegnę tam czym prędzej. 🙂

Jedzonka

Mus czekoladowy z awokado i banana

Wydaje mi się, że robiłam z tego przepisu, ale znajdziecie ich masę na różnych blogach kulinarnych. Jest przepyszny i superkremowy dzięki awokado <3 Odkrycie kulinarne roku <3

Banana Nice Cream

Nie jestem pewna, czy nie zepsułam na nich blendera, ale są przepyszne! Wegańskie „lody” na bazie bananów. Nie będę kłamać – nie smakuje to jak lody, ale jest pycha <3

Ciecierzyca po bretońsku

Wygląda to pewnie na bardziej jesienno-zimowy przepis, ale w tym roku lato mamy, jakie mamy i ta ciecierzyca poprawiła mi nastrój, gdy nastały nieciekawe pogodowo dni 😀

Kasza bulgur z bakłażanem

Zjadłabym bakłażana w każdej (wegetariańskiej) postaci, ale to jest chyba najlepsza rzecz z bakłażanem, jaką w życiu jadłam. Tak się cieszę, że nadchodzi sezon na bakłażany, cukinie, papryki i pomidory. Moje klimaty <3

Vegestacja – wegańska lodziarnia w Warszawie

Idźcie, jeśli będziecie mieć okazję. Niesamowite lody! Cytrynowo-bazyliowe podbiły moje serce! Tradycjonalistom (choć niektóre smaki bywają… kontrowersyjne) polecam z kolei Ulicę Baśniową – najpyszniejsze lody czekoladowe ever! <3 To chyba dwie moje ulubione lodziarnie w Warszawie.

Inne

Internet ma swojego kota!

Jak w to klikniecie, to komputer Wam zacznie mruczeć <3 Dla mnie to jest niesamowicie relaksujący dźwięk.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Znaleziska z wcześniejszych miesięcy:

  1. Czerwcowe
  2. Majowe
  3. Kwietniowe
  4. Marcowe
  5. Lutowe
  6. Styczniowe
  7. Listopadowe

Zorganizuj się! | 52 Tygodnie Pozytywności

organizacja czasu

Ostatnio wysłuchałam świetnego podcastu Edyty Zając o cechach i nawykach szczęśliwego człowieka. Okazuje się, że jednym z takich nawyków jest… planowanie! 🙂

Jeśli nie masz zielonego pojęcia o tym, jak ugryźć temat zarządzania czasem, to dobrym wstępem dla Ciebie będzie tekst o 4 metodach organizacji czasu, który opublikowałam już dosyć dawno temu na blogu, aczkolwiek jest nadal jak najbardziej aktualny! Przeczytaj albo chociaż przejrzyj go sobie, a wtedy wróć tutaj i zagłębmy się bardziej w temat! 🙂

Dlaczego planowanie jest super?

Według mnie? Bo przestałam mieć poczucie, że mam tyle roboty, że nie wiem, w co ręce włożyć. Bo zyskałam poczucie kontroli nad własnym życiem i poczucie decyzyjności – to ja wybieram, co jest dla mnie ważne. Jasne, zawsze może mi wyskoczyć coś nieplanowanego, albo czasem muszę zrobić coś, na co nie mam w ogóle ochoty, co jest np. dla mnie nudne, ale to nie jest codziennie. Jednym z niesamowitych skutków tego wszystkiego jest zwiększone poczucie sprawczości i poczucie własnej wartości. Wbrew pozorom, dzięki planowaniu oszczędzamy czas. Dzięki niemu nauczyłam się też rezerwować sobie czas na odpoczynek, który u mnie najczęściej sprowadza się do czytania, oglądania filmów i spacerów. Lubię proste przyjemności.

Dlaczego pomaga w osiągnięciu pozytywnego stylu życia?

Właśnie dlatego, że zyskujemy poczucie wpływu na własne życie. Jeżeli zadasz sobie ten trud i zapytasz siebie, czego chcesz od życia, co właściwie chcesz osiągnąć, a później każdego dnia będziesz ku temu zmierzać, to szybko zorientujesz się, że rzeczywiście płyniesz w kierunku, w którym chciałaś/chciałeś płynąć. A czy to samo w sobie nie uszczęśliwia? A jakże! Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że nie ma lepszej drogi do szczęśliwego, pozytywnego życia.

Jak ja planuję?

  • Robię listę celów długoterminowych (powtarzalnych i takich, które chcę osiągnąć do konkretnego momentu w czasie).
  • Robię listę celów na rok (z tym że jeden musi być najważniejszy).
  • Listę celów na miesiąc (korzystam wtedy z dwóch poprzednich list i ewentualnie dopisuję nowe rzeczy, bardziej na czasie).
  • Na podstawie tej listy planuję sobie tygodnie w planerze produktywności i w kalendarzu rodzinnym, który pobieram co miesiąc od Niebałaganki (i jw. – ewentualnie dopisuję to, co jest pilne, np. opłacenie rachunków, wizyta w urzędzie, wizyta u lekarza itp.).

organizacja czasu

Poza tym sprawdzam, czy moje listy są aktualne, czy nadal chcę osiągnąć takie cele, a może mam jakieś inne. Zauważyłam, że ostatnio mocno zmieniają mi się cele – po prostu chcę więcej, więc stają się one bardziej ambitne. Dlatego też warto od czasu do czasu wrócić do tych swoich „wiodących” list i sprawdzić, czy to wszystko zgadza się z naszymi obecnymi oczekiwaniami wobec siebie i naszego życia.

Co planuję?

  • Codzienność, zadania na dany dzień (jw.).
  • Posty (i inne rzeczy, których nie widzisz) na bloga i działanie na Facebooku (to nie jest taki spontan, jak Ci się wydaje – chociaż np. mój Instagram jest całkiem spontaniczny – to wg mnie nadaje mu zupełnie inną jakość).
  • Nawyki. Jeśli chcę wyrobić w sobie jakiś nawyk, na początku muszę go zaplanować. Inaczej nici z tego. 🙂
  • Weekendy. Szukam darmowych atrakcji w Warszawie i później wspólnie decydujemy, czy z którejś z nich  skorzystamy. Latem korzystamy z dobrodziejstw natury. Przedwczoraj np. poznawaliśmy Mokotów, dzięki doskonałemu przewodnikowi Lifemanagerki. Czasami w weekendy wypadają jakieś wesela, spotkania rodzinne albo wyjazdy.
  • Jedzenie. Odkąd przeczytałam książkę „30 dni do zmian”, planuję menu na każdy miesiąc z góry. Jasne, czasem są jakieś obsuwy, bo czegoś tam zostanie, a to nie było czegoś w sklepie, ale zawsze można mieć awaryjny przepis w głowie
  • Wycieczki. Nie lubię wycieczek zorganizowanych. Ok, fajnie, czujesz się bezpiecznie i nie musisz nic załatwiać, ale a) musisz pilnować się grupy, b) nie możesz spędzić tyle czasu, ile chcesz, w miejscu, które szczególnie Cię interesuje, c) przewodnik czasem daje ciała i nie informuje o różnych rzeczach. Więc szukam tanich lotów i noclegów, pożyczam przewodniki, czytam blogi podróżnicze, szukam dobrych knajp itp. U mnie poczytasz sobie o Londynie, Berlinie i Szczecinie, a także o tanich podróżach po Polsce (do których zachęcam Cię zwłaszcza, jeśli masz zniżkę studencką).
  • Przyjemności. Od jakiegoś czasu robię sobie nawet listę przeżyć na dany miesiąc.

organizacja czasu

Jaki powinien być cel?

Według koncepcji S.M.A.R.T.:

  • Konkretny (specific) – np. zamiast „będę pić więcej wody” – „wypiję 5 szklanek czystej wody dziennie” – konkretny cel łatwiej osiągnąć;
  • Mierzalny – j.w. – ważne, żeby dało się jakoś zmierzyć, czy rzeczywiście został osiągnięty;
  • Ambitny i istotny – musisz mieć poczucie, że to dla Ciebie ważne i po prostu mieć do czego dążyć;
  • Realistyczny – jednocześnie nie może być zbyt ambitny, bo to podkopuje Twoją wiarę we własną sprawczość – Twój cel musi być możliwy do osiągnięcia;
  • Terminowy/ określony w czasie (time-bounded)

+ .E.R. (S.M.A.R.T.E.R.)

  • Ekscytujący – żeby Ci się go fajnie realizowało 🙂
  • Zapisany (recorded) – to, co zapisane, łatwiej zapamiętać.

Skala ważności zadań a organizacja czasu

Codziennie realizuję rzeczy, które są ważne i pilne, ale zawsze wygospodarowuję czas na przynajmniej jedną ważną, ale niepilną, czyli taką, która posuwa moje dalekosiężne cele o krok do przodu. Przede wszystkim musisz określić, co jest dla Ciebie ważne, a co nie. Bo jeżeli będziesz całe dnie spędzać na odpisywaniu na mejle, które wydają się Ci pilne, ale w gruncie rzeczy nie są ważne, albo latać całymi dniami ze ścierą, byleby nikt nie zobaczył u kurzu na Twoich półkach, albo pilnować swojego nienagannego wyglądu (ach nie, moje włoski na nogach mają już 2 mm, a paznokcie lekko odprysły, muszę natychmiast się tym zająć!), to wypalisz się w mgnieniu oka. Zatrzymaj się i ustal swoje priorytety. Odpryśniętego lakieru prawdopodobnie i tak nikt nie zauważy. A jeśli zauważy – trudno. Nie urodziłaś się po to, by być ozdobą w męskim świecie. Nope.

Zadanie #25 Weź swój czas w swoje ręce! Zacznij się organizować!

organizacja czasu

Po pierwsze:

Znajdź najlepszą dla siebie metodę: bullet journal, kalendarz, terminarz, planer produktywności, listy. Możesz mieszać metody. Jak pisałam wyżej – ja stosuję listy, a później, na ich podstawie, wypełniam swój planer produktywności na każdy tydzień i każdy dzień.

Planer produktywności ściągnęłam od moich ulubionych Ikonnów. Takie ładne coś można sobie kupić gotowe, ale ja w domu mam tyle pustych notesów, że naprawdę szkoda byłoby mi kasy (mimo całej sympatii do autorów) na gotowiec. Nie mówiąc już o dokładaniu kolejnych cegiełek do zagracania domu. A szkielet do niego mogę sobie wypisać i wyrysować np. wtedy, gdy oglądam film (a że zwykle oglądam przynajmniej jeden na tydzień – choćby odcinek serialu – to spokojnie mogę sobie taki szkielet wyrysować). Nie chcę Was zachęcać do wielozadaniowości, bo w większości przypadków jest to głupota, ale nad takim szkieletem ani nie muszę, ani nie chcę myśleć. Tu możecie obczaić sobie, jak to wygląda w oryginale i jak działa:

Po drugie:

Zacznij od czegoś prostego: zrób listę zadań na jutro. Jednak niech to nie będzie zwykła lista – ponumeruj konkretne działania, tak, żeby najważniejsza rzecz miała nr 1. To Twój priorytet. Zobacz, jak Ci pójdzie i przejdź do czegoś trudniejszego – zaplanuj tydzień. W takiej formie, w jakiej sobie życzysz. Nieważne, że zaczniesz od środy – zaplanuj tydzień do wtorku. Znów sprawdź, jak Ci poszło i – w końcu – zaplanuj miesiąc. Uwzględnij wszystko, co chcesz – pracę, odpoczynek, menu, przeżycia. Co tylko chcesz.

Po trzecie:

Nie zapominaj o przyjemnościach. Jeśli jesteś osobą, która doskonale radzi sobie z równowagą między obowiązkami, a przyjemnościami, pewnie nie musisz tego planować. Ja muszę i czasami potrzebuję wcześniej zgromadzić cały nakład asertywności, żeby odmawiać innym ludziom różnych rzeczy (no ale przecież masz czas! – znacie to?). Powoli się tego uczę, ale to temat na inny tekst. Wracając do tematu – przeczytaj sobie poprzedni tekst tego cyklu i zacznij robić to, co kochasz. Przestań zazdrościć innym ludziom, że robią takie fajne rzeczy. Doba każdego z nas trwa tyle samo – 24 godziny. Tylko od Ciebie zależy, jak wykorzystasz swoje!

Po czwarte:

Stwórz swoją listę celów! I patrz, jak Twoje życie będzie ewoluować! 🙂 Jak przestaniesz dryfować w nie wiadomo jakim kierunku, a zaczniesz decydować, dokąd właściwie zmierzasz.

A Ty? Lubisz planować? Jaki wpływ ma planowanie na Twoje życie? A może doskonale radzisz sobie bez planowania? Podziel się swoim doświadczeniem! 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Zaplanuj przeżycie
  2. Nastawienie do życia – masz na nie wpływ
  3. Załóż Dziennik Wdzięczności
  4. Rób to, co kochasz

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

Domowe mleko kokosowe – przepis

mleko kokosowe przepis

Szukasz roślinnej alternatywy dla mleka krowiego? Chcesz, żeby była także pyszna? Domowe mleko kokosowe to rozwiązanie! 🙂

Na moim blogu znajdziecie już przepis na mleko z orzechów laskowych, które jest niezłe, ale nie jest to jeszcze niebo w gębie. Natomiast mleko kokosowe… cudo! Bielsze niż krowie, pachnie i smakuje kokosem (i to jest bardzo naturalny zapach), moim zdaniem idealnie pasuje do kawy, ale też do owsianki. I jest w fajny sposób lekko tłustawe. 🙂

Czego potrzebujesz, żeby zrobić takie „mleko”?

mleko kokosowe przepis

  • naturalnych (bio/eko) wiórków kokosowych – to ważne, tanie się nie sprawdzają i w ogóle nie warto ich kupować; różnią się nawet zapachem,
  • przefiltrowanej wody,
  • słoika (najlepiej szklanej butelki po dużej passacie pomidorowej),
  • szklanki,
  • garnuszka do podgrzania,
  • lejka,
  • sitka,
  • łyżki,
  • blendera kielichowego.

Ponieważ owsianki, jaglanki i komosanki nie są u mnie na porządku dziennym, „mlek” roślinnych używam głównie do kawy, raz dziennie. Dlatego moja porcja będzie nieduża, ale bez problemu możecie ją sobie podwoić.

Przepis na domowe mleko kokosowe

Składniki:

  • pół szklanki naturalnych wiórków kokosowych
  • 2 szklanki przefiltrowanej wody

Wykonanie:

Odmierzamy pół szklanki wiórków i wsypujemy je do blendera. Następnie odmierzamy 2 szklanki przefiltrowanej wody i podgrzewamy lekko w garnuszku (nie może być za gorąca, bo blender Wam pęknie, ja sprawdzam palcem, co niezmiernie bawi mojego Męża). Zalewamy wodą wiórki i włączamy blender jak na smoothie (na wysokie obroty) i pozwalamy mu blendować przez 3 minuty. Następnie w butelkę wstawiamy lejek, nakładamy na niego sitko i partiami przelewamy mleko, dociskamy łyżką i odrzucamy wiórki. To już. 🙂

mleko kokosowe przepis

Wiórki możecie bez problemu wykorzystać do czegokolwiek innego. Olek zabiera mi je do swojego piwa. 🙂

A potem możecie zrobić sobie z tym mlekiem pyszną kawę. 🙂 Tłuszcz zawarty w mleku w lodówce tężeje – trzeba je przed użyciem wstrząsnąć. Zobaczycie takie małe kawałki tłuszczu kokosowego:

mleko kokosowe przepis

Ale na gorącej kawie szybko się stopi i będzie to wyglądało tak:

mleko kokosowe przepis

Wskazówka dotycząca mycia szklanych butelek: ja myję wlewając do środka ciepłą wodę z płynem, wsuwam do środka gąbkę i szczotkę do butelek i szoruję. Jednak po jakimś czasie butelka i tak może zacząć nieciekawie pachnieć. Wtedy polecam wymoczyć z sodą albo octem, normalnie umyć i powinno być ok. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Domowe mleko roślinne (z orzechów)
  2. 2 proste pomysły na pełnowartościowe śniadanie
  3. 17 naturalnych sposobów na bolesne miesiączkowanie
  4. Najlepszy posiłek potrenigowy: smoothie
  5. Domowe wody smakowe – dla nawodnienia i oczyszczenia

Rób to, co kochasz | 52 Tygodnie Pozytywności

jak znaleźć czas na przyjemności

W zabieganiu codziennego dnia często nie znajdujemy czasu na odpoczynek. Nie mówiąc już o robieniu rzeczy, które nie dadzą nam żadnych korzyści poza przyjemnością. Jestem akurat (prawie) świeżo po lekturze „Slow life” Joanny Glogazy, która dała mi do zrozumienia, że sama chyba tak nie do końca się pod tym względem szanuję.

[W tym tekście królują końcówki żeńskie, bo znowu, jak w tekście o męczeństwie, uważam, że głównie kobiety mają z tym problem. Mam nadzieję, że ewentualnych Czytelników płci męskiej, to nie zniechęci. My, kobiety, zazwyczaj dostajemy męskie jako regułę i zwykle wiele sobie z tego nie robimy. ;)]

Właściwie to chciałabym pomedytować, ale w kuchni stoją niepozmywane gary. Wpisuję sobie na listę rzeczy do zrobienia na czerwiec lub nawet maj powrót do ukochanej książki z dzieciństwa – kiedy po nią sięgam jest połowa lipca. Nie mogę umówić się ze znajomymi na żaden weekend w tym miesiącu, bo tamto i sramto. Znacie to? Bo ja znam.

jak znaleźć czas na przyjemności

Pisałam Wam już nie raz o tym, że człowiek musi mieć, co dać drugiej osobie, żeby móc coś jej dać. Musi kochać siebie, żeby móc pokochać kogoś innego. Musi mieć jakiś poziom zrozumienia dla samego siebie, żeby zechcieć wysłuchać i zrozumieć drugą osobę. Musi być wypoczęty i osięzadbany, by w czymkolwiek pomóc. Musi założyć tę maskę tlenową w samolocie, żeby nie stracić przytomności, zanim założy ją swojemu dziecku. Inaczej się nie da. Można co najwyżej zajechać się na śmierć.

Przestań wszystkim udowadniać…

… że nad wszystkim panujesz,

… że na wszystko masz czas,

… że zawsze wszystkim możesz pomóc,

… że nie potrzebujesz odpoczynku (czy też że odpoczniesz po śmierci),

… że jesteś taka wielozadaniowa,

… że masz taką wspaniałą karierę, która daje Ci poczucie szczęścia, mimo że nie lubisz tego, co robisz, a jedynie pieniądze, które spływają na konto,

… że zawsze jesteś w stanie wyglądać jak milion dolarów, mieć pozałatwiane wszystkie sprawy, mieć idealne i poukładane dzieci (mając przy tym zawsze dla nich czas), porządek w domu taki, że Perfekcyjna Pani Domu nie miałaby się do kogo przyczepić, wspaniałe życie towarzyskie, intelektualne i wszelakie,

… że jesteś najlepszą panią domu świata, najlepszą matką, najlepszą córką, największym altruistą itp.,

… że jesteś jakimś nadczłowiekiem. Albo nadkobietą. Kobiety z jakiegoś dziwnego powodu lubią udowadniać innym kobietom, że są od nich pod każdym względem lepsze.

jak znaleźć czas na przyjemności

Po pierwsze, wpędzisz ludzi w kompleksy (i też się zafiksują) – chociaż to akurat poniekąd ich sprawa i powinni zajmować się swoim życiem, a nie porównywać się do innych (zwłaszcza w oparciu o życie z instagrama ;)). Po drugie, siebie wpędzisz w chorobę. Psychiczną albo fizyczną. W manię jakąś. To trochę tak, jak z upartym chodzeniem na obcasach, gdy wiesz, że one Ci zupełnie nie służą. Gdy masz 20 lat będziesz superlaską, a gdy będziesz miała 50 – będziesz walczyć z halluksami, przejdziesz zabieg usuwający tego halluksa, a potem on Ci się odnowi, będą Cię bolały stopy i kostki. Czy 5 minut wyglądania jak laska jest warte cierpienia w przyszłości? Czy 10 minut popisu przed znajomymi albo co gorsza, jak w tym powiedzeniu, ludźmi, których nie lubisz albo nawet nie znasz, jest warte totalnego wyzucia? Sama sobie odpowiedz.

Zadanie #24 Zacznij robić to, co kochasz

jak znaleźć czas na przyjemności

Przestań myśleć o tym, czy to Ci przyniesie jakieś zyski. Czy staniesz się dzięki temu większą intelektualistką. Czy dzięki temu zrobisz coś dobrego dla innych albo dla świata. Odłóż te wszystkie korzyści na bok i po prostu pomyśl, co sprawia Ci przyjemność. Co sprawiało Ci przyjemność, gdy byłaś dzieckiem. Może to już przebrzmiało, ale chciałabyś wypróbować coś nowego? Próbuj! Nie każdy musi lubić to, co jest akurat na fali. Może kolorowanki to nie jest Twoja bajka, może lubisz zakopać się w powieściach, może w romansach. Może longboard Cię nie rusza, ale kochasz tradycyjne wyprawy na rower albo rolki. Lubisz gotować, ale nie przekonują Cię nowoczesne fit przepisy? Chrzań kulki mocy, rób serniki i makowce! Wsłuchaj się w siebie i w swoje potrzeby.

Jak zacząć robić, to co się lubi/kocha w kilku prostych krokach:

#1 Wsłuchaj się w siebie – jw.

Pomyśl, czy za robieniem czegoś bardzo tęsknisz. Czy jest jakaś rzecz, którą uwielbiasz robić, ale ostatnio robiłaś ją pół roku temu albo co gorsza kilka lat temu. Pomyśl, czy są rzeczy, do których się zmuszasz, bo „tak trzeba”. Może wcale nie trzeba? Może w miejsce tych niepotrzebnych wstawisz te, na myśl o których szybciej bije Ci serce? 🙂

#2 Wyłuskaj pół godziny

Zaplanuj je, wpisz do kalendarza, ustaw przypominacz. Nieważne, jak do tego tematu podejdziesz, zaplanuj i koniec. Przyjemności też trzeba planować.

#3 Zastrzeż innym domownikom…

… że to jest czas dla Ciebie i nie mają prawa Ci przeszkadzać. Twoje wypoczęcie i poczucie szczęścia bezpośrednio wpływa na relacje z członkami Twojej rodziny i innymi ludźmi. Powiedz im, że sami się przekonają. W pół godziny bez Ciebie nikt nie zginie. 🙂

#4 Mocno sobie postanów
#5 I mocno się tego postanowienia trzymaj

Pamiętaj, to jest tylko pół godziny. Doba ma ich 24, zdrowo jest spać 8, więc zostaje 16. Czyli 32 razy po pół godziny. Chyba możesz spędzić 1/32 swojego dnia na sprawienie sobie przyjemności? Ja myślę, że możesz. 🙂

Co lubicie robić? Co jest tą przyjemnością, o której wciąż zapominacie? Czy Wasze przyjemności z dzieciństwa są ciągle Waszymi przyjemnościami, czy wolicie odkrywać nowe? Dzielcie się w komentarzach. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Zadbaj o związek
  2. Zaplanuj przeżycie
  3. Nastawienie do życia – masz na nie wpływ
  4. Załóż Dziennik Wdzięczności

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

7 sposobów na to, by być jeszcze bardziej eko

nawyki które chronią środowisko

Mnóstwo rzeczy robimy z automatu. Wszyscy o tym wiemy. Zamykamy drzwi, zakręcamy gaz pod patelnią, spuszczamy wodę w toalecie. Tylko że wiecie, tych rzeczy jest jeszcze więcej. Nie zastanawiamy się nad tym, co kupujemy, produkujemy mnóstwo odpadów, nie dbamy o rzeczy, bo przecież można kupić nowe. A może by tak wyrobić u siebie nowe automatyzmy? 🙂

#1 Dbaj o rzeczy

Im człowiek biedniejszy, tym bardziej dba o swoje rzeczy – ceruje, czyści, naprawia. A może by tak wyjść poza ten schemat, nie przejmować się tym, że ktoś Cię uzna za „biedaka” i też zacząć szanować przedmioty, które się ma? Po co Ci kolejny płaszcz na zimę, skoro stary jest całkiem dobry? Oddaj go do pralni, będzie jak nowy. Ewentualnie zaszyj małe rozprucie. Nie masz igły z nitką? Spoko, pasmanterie są wszędzie, a nici są teraz we wszystkich kolorach tęczy. Plamy odplamiaj i namaczaj ciuchy. Najlepsze i najbardziej przyjazne środowisku będą do tego: soda (szczególnie do firanek i białych rzeczy), oxy (bez dodatków, dostępne np. w Auchanie) i mydełko galasowe do odplamiania (mi idealnie sprawdza się dr. Beckmann).

Po co Ci nowy komputer? Chcesz być na czasie czy rzeczywiście coś z nim nie gra? A może jak nie gra, to wystarczy pozmieniać coś w ustawieniach i po prostu w nim posprzątać? Wyrzucaj tylko rzeczy, które są zniszczone, a i tak wcześniej zastanów się, czy nie ma nikogo, kto mógłby się z tych rzeczy ucieszyć. O, np. spróbuj wystawić coś na takiej grupie: Uwaga, śmieciarka jedzie. Starych telefonów nie wyrzucaj, bo a) Twój nowy może Ci się zepsuć, b) komuś z Twojej rodziny lub znajomych może się zepsuć, c) możesz podarować jakiemuś dzieciakowi znajomych lub w Twojej rodzinie (oczywiście za zgodą rodzica!). Niezniszczone rzeczy, których po prostu już nie chcesz także oddawaj lub sprzedawaj (rodzina/znajomi – tylko im nie wciskaj na siłę!, Vinted, Allegro, grupy na Facebooku, freeshop przy Cafe Kryzys itp.).

#2  Rób swoje… produkty

nawyki które chronią środowisko

Rób smoothie, soki, ciasta, lody, mleka roślinne, pasty, hummusy, przetwory, kremy, balsamy, mydła, proszki do prania, środki do sprzątania… Ogranicza Cię tylko wyobraźnia. 🙂 Gotuj w domu. Nie kupuj gotowców w milionie opakowań foliowych. Wybieraj szklane opakowania, a później je wykorzystuj (do przetworów albo prac DIY, choćby przeznaczonych na prezent dla kogoś). A jeśli bardziej cenisz swój czas, to kupuj produkty ekologiczne, ale też postanów, że będziesz wpłacać na fundacje dbające o środowisko albo zwierzęta.

#3 Kupuj używane ubrania

Możesz kupować w second-handach albo na vinted czy grupach na Facebooku. Wiem, że nie przekonam nikogo, kto jest absolutnie uprzedzony do tych ubrań. Chociaż… Wasza strata, bo na ciuchu często można znaleźć perełki za grosze. Nie mówiąc już o tym, że Wasze ubrania (i torebki!) będą wtedy bardziej ekskluzywne, bo nie wisi tysiąc innych takich na wieszaku w znanej sieciówce. 😉 Ale może w takim razie zacznijcie praktykować wymianę ciuchów wśród rodziny i przyjaciół? Mi już nie raz coś fajnego skapnęło od przyjaciółki. 🙂

#4 Kupuj rzeczy dobrej jakości

Na dłużej wystarczą. Poza tym o lepsze będziesz bardziej dbać. Nie kupuj tostera z dyskontu, bo najtańszy. Ja po latach właśnie takiego się pozbywam. Mam w domu elektryczny grill, który wcale nie był bardzo drogi, ale jednak dobrej jakości, a nadaje się także do opiekania kanapek. Większe AGD kupuj w wersji przynajmniej A++ – to Ci się zwróci, zobaczysz.

Dziewczyno, kupuj dobrej jakości staniki! Lepiej mieć mniej, a lepsze. Po co się męczyć z wpijającymi się w ciało drutami? Zwracaj też uwagę na jakość kupowanych ubrań w ogóle, a także butów i torebek. Pamiętaj też, że dobrej jakości to nie zawsze znaczy drogie.

#5 Kobieto, ogranicz odpady higieniczne

Zwariowałyśmy w tej całej cywilizacji. Płyn do zmywania makijażu twarzy, płyn do zmywania makijażu oczu, mleczko, itd. itd. A wystarczyłby olej dopasowany do Twojego typu cery. Ja mam trądzikową i tłustą i nic mi się nie dzieje, nie ma co się bać. 🙂 Do ścierania zmytego olejkiem makijażu – ściereczka/rękawica do twarzy albo wielorazowe płatki do demakijażu, które można zrobić sobie samodzielnie. Jednorazowych płatków używam w tej chwili wyłącznie do zmywania lakieru z paznokci.

A zamiast podpasek i tamponów – kubeczek  (kliknijcie w link, a znajdziecie mój tekst o nim). Dla tych z Was, które mają obawy, szczególnie dotyczące wielkości kubeczka: jak by Wam to powiedzieć… tam się mieszczą większe „rzeczy”. 🙂 Nie dość, że zrobicie przysługę środowisku (szczególnie zwierzętom, które często giną dławiąc się naszymi plastikowymi odpadami), to jeszcze swojemu zdrowiu, rezygnując z tego całego perfumowanego barachła (podlaskie słowo, prawda, że ładne?).

#6 Wypożyczaj książki zamiast je kupować

nawyki które chronią środowisko

Ten punkt jest szczególnie bliski mojemu sercu. <3 Uwielbiam książki, a to co daje biblioteka osobie, która uwielbia książki to jest, no cóż, cały świat. Jeśli komuś zależy na nowościach wydawniczych, to i one dość szybko pojawiają się w bibliotekach, ale przede wszystkim znajdziecie tam mnóstwo takich, które może nie tak łatwo byłoby dostać w księgarni i to całkiem za darmo! A z tymi nowościami, to może ogranicz się do kupna jednej w miesiącu, a resztę wybieraj w bibliotece spośród starszych pozycji? Albo dziel się zakupionymi książkami z innymi: pożyczaj, podaruj (także bibliotekom), zanieś do szpitalnej biblioteki.

#7 Kupuj rzeczy fair trade

Nie mówię, że zawsze i wszystko, ale próbuj. Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego to ważne? Tutaj Wam najlepiej wyjaśnią. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. DIY Płyn do mycia szyb i luster
  2. 3 + 3 proste sposoby na zapach z kosza na śmieci
  3. Ekologiczny domowy proszek do prania
  4. 5 doskonałych powodów, by zacząć jeść sezonowo
  5. 8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. I
  6. 8 prostych i tanich sposobów na to, jak być eko, cz. II

Załóż Dziennik Wdzięczności | 52 Tygodnie Pozytywności

dziennik wdzięczności

Dziennik Wdzięczności prowadzę od niemal 2 lat z małymi przerwami, czyli dłużej niż prowadzę tego bloga! To całkiem ciekawe odkrycie. 🙂 Jestem absolutnie zachwycona efektami prowadzenia go. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak to na mnie działa, jak zacząć, jak prowadzić taki dziennik, to czytajcie dalej! 🙂

Skąd mi się to wzięło?

Jak większość wspaniałych rzeczy, które wprowadziłam do życia – od Mimi Ikonn. Preferuję metodę podkradania pomysłów innym ludziom, którzy żyją tak, jak chciałabym żyć ja. Mimi w dużej mierze spełnia to kryterium, więc ściągam od niej, co tylko mogę i wcale się tego nie wstydzę. Otóż Mimi wraz ze swoim mężem i przyjacielem, stworzyli „5 Minute Journal”, który można normalnie kupić przez internet, a w UK czy Kanadzie chyba nawet stacjonarnie.

Ich wersja polega na tym, że każda strona dzieli się na dwie części – poranną i wieczorną. Każdego dnia wita Was jakiś inspirujący cytat, po czym bierzecie się za wypełnianie rubryczki „I am grateful for…”, czyli za co  jestem wdzięczna/wdzieczny, a następnie „What would make today great”, czyli co sprawi, że dzisiejszy dzień będzie udany. Wpisujecie sobie też afirmację. Wieczorem z kolei wypisujecie 3 wspaniałe rzeczy, które Wam się przydarzyły danego dnia i pytacie siebie, co moglibyście jutro zrobić jeszcze lepiej. Możecie sobie obczaić na stronie, jak to wygląda 🙂

Modyfikacja

dziennik wdzięczności
Całkiem niezły cytat się trafił 🙂

Dziennik stworzyłam sobie sama (przejdę do tego później). Przez jakiś czas wypełniałam go w oryginalnej wersji, jednak uznałam, że nie do końca spełnia ona moje oczekiwania. Codzienne wypisywanie afirmacji, gdy mój mózg dopiero próbuje połączyć wszystkie kabelki, zupełnie do mnie nie trafia. Ale może rannym ptaszkom akurat dobrze się przysłuży? Postanowiłam wyrzucić tę formułkę ze swojego dziennika. Wieczorne postanawianie, co mogę zrobić lepiej kolejnego dnia, sprawiało, że myślałam tylko o tym, co zrobiłam danego dnia źle i cały dziennikowy trud szlag trafiał. To też wywaliłam. Co więc zostało? Święta trójca – poranna wdzięczność, planowanie wspaniałości na dany dzień i rozliczanie wspaniałości z danego dnia. To połączenie działa dla mnie idealnie.

Efekty

Są takie same, jak ogólnie przy wiedzeniu pozytywnego życia. Jestem szczęśliwsza, spokojniejsza. Więcej robię, niż wtedy, gdy tego dziennika nie prowadziłam. Bardziej wierzę w siebie i akceptuję siebie. Nie wybiegam niepotrzebnie w przyszłość, ani nie rozpamiętuję przeszłości. Skupiam się na miłych rzeczach i staram się planować kolejne miłe rzeczy (nie tylko obowiązki). Zapomniałam już, czym jest czarnowidztwo. Głęboko wierzę, że moje życie jest dobre i że dobre będzie. Nie wiem, na ile jest to zasługa samego prowadzenia dziennika, ale jestem pewna, że dość mocno się do tego przyczynił. Warto uzyskać takie efekty, prawda?

Zadanie #23 Załóż sobie własny Dziennik Wdzięczności

Albo chociaż prowadź go przez ten tydzień – od jutra do poniedziałku (na co tu czekać?). Możesz podjąć właśnie takie wyzwanie – teraz, w tej chwili, weź tyle kartek luzem, żeby Ci wyszło po 1 stronie A5 na jeden dzień. Najlepiej weź takie kartki, które już są z jednej strony zadrukowane – będzie bardziej eko! 😀 Po czym na każdej z tych stron wypisz następujące formułki: „Jestem wdzięczna/wdzięczny za…” i zostaw miejsce na wpisanie 3. rzeczy, „Co sprawi, że to będzie udany dzień?” i znów zostaw miejsce, „3 wspaniałe rzeczy z dziś” + miejsce na odpowiedź. Możesz sobie też znaleźć 7 inspirujących cytatów (może wybierzesz sobie moje niedzielno-kawowe z fanpage’a?) i wypisać je na szczycie każdej strony. Będzie to wyglądało mniej więcej tak:

dziennik wdzięczności
Dziennik wdzięczności z kartki z kalendarza 🙂 Upcycling pełną parą 🙂

Możesz też wziąć jakiś nieużywany, walający się po domu notes (kto takiego nie ma?), dowolnie go sobie upiększyć, coby się miło korzystało i wypisać formułki jw. Albo możesz nie upiększać. Ja nie upiększałam. 😉 Albo możesz kupić nowy, piękny notes. Ja w tej chwili korzystam z dziennika Reginy Brett, polecam, bardzo fajna sprawa. I odpada mi wymyślanie cytatów na każdy dzień! 😀

No i co teraz?

Teraz siadasz dziś wieczorem albo w ostateczności jutro rano i wypełniasz formułki. Zacznijmy od poranka. Za co jestem wdzięczna? Ja np. jestem wdzięczna za dobrobyt, za to, że mam za męża ukochanego, dobrego człowieka, za życie w kraju nieogarniętym wojną, za wolność słowa, za feminizm, za dach nad głową, za bloga i jego Czytelników (<3), za przyjaciółki, za bezpieczny powrót z podróży, za przyjście na świat ze sprawnymi kończynami. Nie bądź malkontentem, każdy z nas ma problemy, może trudną przeszłość, może musi się z kimś lub czymś użerać. Jeśli czytasz te słowa, to żyjesz w uprzywilejowanej części świata, uwierz. Podziękuj za to, że masz dostęp do internetu chociażby.

dziennik wdzięczności
Przykładowe wypełnienie dziennika

Co sprawi, że dzisiejszy dzień będzie udany? Tu odrzucamy natychmiast czynniki niezależne od nas – że ktoś coś dla nas zrobi, że pogoda będzie ładna i korków nie będzie. Do kosza z tym. Dzień będzie udany, bo pójdę na spacer. Bo pokonam wewnętrznego lenia i pójdę na pół godziny na rower, a jak będzie padało, to poćwiczę w domu. Bo napiszę tekst, który coś zmieni w życiu innych ludzi. Bo komuś w czymś pomogę. Bo zrobię sobie zdrowy obiad albo poczytam książkę.

A wieczorem pomyśl sobie o 3 wspaniałych rzeczach. Górnolotne słowo, myślisz sobie, nic WSPANIAŁEGO w moim życiu się nie wydarza. Nie? To może naucz się zwracać uwagę na drobne rzeczy. Ja się mega cieszę, gdy jest słoneczna pogoda, a po upałach cieszę się, że pada deszcz a zimą, gdy pada piękny, puchaty śnieg. Albo cieszę się, gdy dotrzymam jakiegoś postanowienia. Albo wyjdę w ciekawe miejsce. Albo gdy mąż pozmywa za mnie naczynia. Wszystko to jest miłe i zasługuje na miano wspaniałego. Nie tylko wygrana w totka i narodziny dziecka są wspaniałe w życiu.

W powtarzaniu siła!

To wszystko niesamowicie zmienia punkt widzenia i perspektywę. Pamiętaj, zawsze aspiruj do osób, które mają lepiej, ale się z nimi nie porównuj! Każdy z nas przechodzi swoją indywidualną drogę i życie każdego z nas ma sens. Jednak to my naszemu życiu nadajemy ten sens. Nikt za nas tego nie zrobi. Pozytywne nastawienie jest kluczem do nadania życiu sensu, a najlepszym narzędziem do uzyskania pozytywnego nastawienia jest nieustanne powtarzanie sobie, że mamy bardzo dobrze. Bo mamy.

Znacie jakieś inne narzędzia pomocne w uzyskaniu pozytywnego nastawienia? Dajcie znać, co myślicie o dzienniku! 🙂 A może już z czegoś podobnego korzystacie?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Postaw na kontakt z naturą | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Zadbaj o związek | 52 Tygodnie Pozytywności
  3. Zaplanuj przeżycie | 52 Tygodnie Pozytywności
  4. Nastawienie do życia – masz na nie wpływ

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

Co robić w Warszawie w wakacje?

co robić w warszawie w wakacje

Z wakacjami i urlopami jest tak, że każdy woli coś innego. Jedni kochają zwiedzać miasta, inni zaszywają się gdzieś na głębokiej wsi. Ktoś woli zmęczyć się jak wariat i zrobić 30 tys. kroków, kto inny woli słodkie lenistwo. Można zwiedzać piękne zakątki w Polsce, a można latać po Europie i całym świecie.

Tyle że większość ludzi ma urlop ograniczony do 3. tygodni. Jedynie najszczęśliwsza pod tym względem kategoria społeczna – czyli studenci – ma przed sobą nieskrępowane niczym 3 miesiące. No, chyba, że pracuje, to wtedy nie. 😉 Dochodzą też do tego kwestie finansowe, bo większości studentów jednak nie stać na 3-miesięczne podróżowanie. Stajemy więc przed bardzo ważnym pytaniem, a mianowicie: co mogę robić w swoim mieście. To ja Wam powiem, co można robić w moim. I będę trzymać kciuki za to, że pogoda się poprawi i będzie można wykorzystać więcej pomysłów.

Co robić w Warszawie w wakacje:

#1 Jeść!

No jakżeby inaczej. 🙂 Ale nie w sieciówkach, dajcie spokój. Wykorzystajcie lato na poszukiwania nowych smaków. W dobrych knajpkach znajdziecie bogactwo dań sezonowych, na myśl o których aż ślinka cieknie. Szukajcie miejsc z ogródkiem, wtedy można naprawdę poczuć klimat miasta. Albo idźcie do kultowej warszawskiej miejscówki, jak np. W Oparach Absurdu. Ja ostatnio postawiłam sobie za cel odwiedzenie wszystkich warszawskich knajpek wegańskich. Na razie w moim rankingu wygrywa wegemama. 🙂

#2 Iść na otwarty basen

Jest ich kilka w Warszawie – Moczydło, Baseny Kora, pływalnia w Powsinie albo na Szczęśliwicach.

#3 Albo do Lake Park Wilanów

Prywatna plaża w Wilanowie. Dla mnie zupełna nowość – do tej pory nie miałam pojęcia o istnieniu tego miejsca. Byliście? Byłyście? Dajcie znać, jak tam jest i jak to działa. 🙂 Na stronie znalazłam informację, że od poniedziałku do czwartku wejście jest za free, a wstęp płatny jest od piątku od godziny 16 do końca weekendu.

#4 Odkrywać nowe miejsca

Można pacnąć palcem mapę i sprawdzić, czy to dla nas nowe miejsce, po czym wyruszyć na wyprawę. Albo po prostu wybrać miejsce, o którym się słyszało, ale nigdy się nie było. Można też wybrać się pociągiem do jakiegoś miasteczka pod Warszawą – np. do Żyrardowa, Łowicza albo Sochaczewa.

#5 Obczaić jakiś targ śniadaniowy albo Nocny Market

Targi śniadaniowe odbywają się w kilku dzielnicach Warszawy, np. na Żoliborzu, na Mokotowie czy na Powiślu. A Nocny Market mieści się przy Dworcu Głównym (nie Centralnym ;)).

#6 Pójść do ZOO

co robić w warszawie w wakacje

Wyjście do ZOO, gdy odwiedzamy jakieś nowe miasto, stało się już u nas tradycją. Tymczasem w warszawskim byliśmy… sama nie wiem, kiedy. Chyba czas odnowić znajomość z surykatkami (<3) i lemurami. Spróbujcie załapać się na godziny karmienia, to świetna sprawa. 🙂

#7 Wybrać się do parku linowego na Bielanach

Może i ja spróbuję w tym roku? Mój Mąż na pewno byłby zachwycony. 😉

#8 Odkrywać naturę

W Warszawie możecie skoczyć do któregoś z lasów: Kabackiego, Bielańskiego, na Kole, Bródno, Bemowo czy Olszynka Grochowska Albo do któregoś z parków: Skaryszewskiego,  Szczęśliwickiego, Ogrodu Saskiego, na Pole Mokotowskie, do Łazienek albo Wilanowa, Albo do Ogrodu Botanicznego w Powsinie albo na dach BUW-u. Albo w ogóle pojechać do Kampinosu.

#9 Obejrzeć film pod chmurką

Bardzo fajne jest to, że często wyświetlane są filmy, które są niszowe, stare i ogólnie trudno dostępne. Ale oczywiście znajdzie się też coś dla wielbicieli bardziej pop-opcji. 🙂 Linki: Filmowa Stolica Lata, Kino pod Chmurką na Żoliborzu.

#10 Iść nad Wisłę

Tu możliwości są nieskończone: można iść na plażę Poniatówkę, na spacer prawym lub lewym brzegiem Wisły, na rower, na Bulwary Wiślane na kawę, na piknik lub ognisko po prawej stronie. Organizowane są tam też wieczorami różne imprezki, więc warto szukać informacji na bieżąco. 🙂

#11 Wjechać na XXX piętro Pałacu Kultury

W sezonie letnim można podziwiać Warszawę z wysokości także w godzinach 20-23. Inną opcją jest Taras Widokowy przy Kościele św. Anny na Starówce. Możecie sobie zrobić niedzielę ze Starówką, bo w ten dzień zwiedzanie Zamku Królewskiego jest darmowe. 🙂

#12 Wybrać się na rower

co robić w warszawie w wakacje

Nie trzeba mieć swojego – Veturilo są bardzo przyjazne portfelowi. A do tego można wybrać rower zwykły, elektryczny, tandem albo rower dla dziecka (w 2 dwóch rozmiarach!). Sprawdzajcie tylko stacje, bo nie na każdej takie rowery są dostępne.

#13 Joga i inne zajęcia fitness na świeżym powietrzu

O tym pisałam w znaleziskach z czerwca i tam zapraszam po linki.

#14 Iść na koncert muzyki poważnej

Jak wyżej. Macie do wyboru Koncerty Chopinowskie w Łazienkach Królewskich i koncerty Sinfonii Varsovii (polecam!) na Grochowskiej.

#15 Pójść do specjalistycznego sklepu

Takiego, do którego pójście odwlekałyście/odwlekaliście od zamierzchłych czasów. Takiego na końcu miasta. Możecie pojechać tam rowerem. 🙂

#16 Popłynąć statkiem do Serocka

Coś fantastycznego. Jest w moich planach na lipiec! 🙂

#17 Zwiedzać muzea

co robić w warszawie w wakacje

A tych w Warszawie jest całe mnóstwo. Warto sprawdzać, w które dni w tygodniu są darmowe wejścia. Jedne z moich ulubionych to Muzeum Karykatury, Muzeum Powstania Warszawskiego i Muzeum Historii Żydów Polskich.

#18 Albo obejrzeć wystawę Dali kontra Warhol

Otwarta jest aż do 7 października! Sama chyba w końcu się wybiorę. Jest droga – 45 zł za bilet normalny, ale słyszałam, że warto.

#19 Pograć w ping-ponga albo szachy

W parkach bardzo często można spotkać przeznaczone do tego stoły. Kto powiedział, że są zarezerwowane tylko dla starszych panów? To trzeba wykorzystywać!

Są tu jacyś Warszawiacy i jakieś Warszawianki? Macie jeszcze jakieś fajne pomysły na to, co można robić w Warszawie w wakacje? Dajcie koniecznie znać, jakie są Wasze ulubione letnie aktywności! 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Ci się spodobać:

  1. 35 pomysłów na to… co ze sobą zrobić jesienią (na złą pogodę)
  2. Postaw na kontakt z naturą | 52 Tygodnie Pozytywności (i na dobrą)
  3. 10+ filmów, dzięki którym poczujesz się lepiej
  4. Ukulturalnij się | 52 Tygodnie Pozytywności
  5. Jak tanio podróżować po Polsce?

Nastawienie do życia – masz na nie wpływ

pozytywne nastawienie

Każda z nas ma taką koleżankę, która zawsze jęczy, że jej życie jest beznadziejne, wszystko jest do niczego. Mimo że wystarczy szybkie spojrzenie na różne sfery jej życia i od razu dostrzega się, że no hej, ale chyba jednak nie masz tak źle.

Może któreś z Was samo tak się zachowuje. Ja wiem, to trudno przyznać, ale przyznanie się to pierwszy krok do polepszenia sytuacji. Nie będziemy rozmawiać o koleżankach. Będziemy rozmawiać o Tobie. A więc jeśli:

  • nieustannie narzekasz na: pogodę (i’m guilty, chociaż ja nie narzekam raczej na temperatury, raczej na zachmurzenie i ciśnienie), polityków (i’m guilty again), innych ludzi, którzy są wobec Ciebie nie fair, to, że ludzie nie doceniają demokracji (guilty as charged), że świadomość ekologiczna kuleje (no hejka), że Twój chłopak o Ciebie nie dba, że nie masz czasu na przyjemności, że Twoja praca jest niesatysfakcjonująca, a Twój szef to tyran, że kawa niedobra, a prąd za drogi, itd.,
  • myślisz, że nic Ci się nie udaje,
  • nic Ci się nie chce i stale prokrastynujesz,
  • boisz się przedsięwziąć cokolwiek, bo uważasz, że się do niczego nie nadajesz i na pewno nie dasz rady,
  • ciągle oceniasz innych ludzi, a jednocześnie obawiasz się oceny z ich strony (to jest bardzo, bardzo częste),
  • nie robisz nic, co mogłoby zmienić sytuację, którą uważasz za niesatysfakcjonującą i niesprawiedliwą,
  • nieustannie porównujesz się do innych ludzi (szczególnie tych, którzy mają od Ciebie „lepiej”),

to możesz być pewien/pewna, że problem negatywnego nastawienia dotyczy także Ciebie. Celowo pokazałam, że mnie po części ten problem także dotyczy – na niektóre rzeczy, np. na to, co wyprawia obecny rząd, nie potrafię nie psioczyć. Nie żeby jakoś często. Jednak jeśli mogę, to chętnie idę protestować. U mnie na samych narzekaniach się nie kończy. Chcę, żebyście zrozumieli, że w pozytywnym nastawieniu nie chodzi o to, żeby naiwnie powiedzieć sobie „och, tak, jest wspaniale” i żyć na jakimś różowym obłoczku, w którym nie zwraca się uwagi na pewne problemy, bo „przecież mnie to nie dotyczy”. To jest, moi Kochani, chowanie głowy w piasek. Chodzi raczej o to, by w końcu docenić to, co się ma, pogodzić się z tym, na co nie mamy wpływu (np. pogoda, korek) i zmieniać (lub chociaż starać się zmieniać) to, co nam nie pasuje, a na co mamy realny wpływ (np. pójście na protest, podpisywanie petycji, zmiana pracy, rzucenie studiów).

Aha, i jedno małe zastrzeżonko: narzekactwo to nie depresja. Depresja jest wtedy, gdy do tego stopnia nie masz chęci do życia, że nie dasz rady wstać z łóżka, ani ruszyć ani ręką, ani nogą. Nie myl negatywnego nastawienia z poważną chorobą.

Zadanie #22 Nastaw się pozytywnie

pozytywne nastawienie

Najlepiej zacząć od rana – wstań więc na tyle wcześnie, żeby nie wkurzać się, że nie zdążysz, zjeść w spokoju śniadanie i napić się aromatycznej kawy albo przejść przez wszystkie poranne rytuały, które nastawią Cię optymistycznie. Pomyśl o trzech rzeczach, za które jesteś wdzięczna/wdzięczny, a najlepiej je zapisz.

W ciągu dnia, kiedy tylko przyłapiesz się na bezproduktywnym narzekaniu, ocenianiu i krytykowaniu innych osób za ich plecami albo czarnowidztwie – doprowadź się do pionu. Przypomnij sobie poranne dziękowanie za to, że masz stałą pracę, dach nad głową, centralne ogrzewanie, wystarczająco dużo pieniędzy, by pozwolić sobie na małe przyjemności czy cokolwiek wtedy pomyślałaś/pomyślałeś.

Gdy wrócisz do domu z pracy (albo zakończysz pracę w domu), postaraj się podzielić się ze swoim partnerem lub innym domownikiem jedną fajną rzeczą, która spotkała Cię w ciągu tego dnia. Ja nieodmiennie ekscytuję się nowymi polubieniami na Facebooku, wysokimi statystykami czy wartościowymi komentarzami na blogu, za które naprawdę bardzo Wam dziękuję, bo sprawiają, że czuję, że warto!

Zrób dla siebie coś przyjemnego (co tylko lubisz – poczytaj, pokoloruj, idź na spacer, napisz coś w dzienniku, szydełkuj, poćwicz jogę, idź do restauracji, ugotuj coś pysznego, zjedz lody, zadzwoń do koleżanki, itp.) i nie mów, że nie możesz, bo pranie, bo musisz dokończyć coś do pracy, bo coś tam innego. Masz prawo mieć moment tylko dla siebie. Także wtedy, kiedy masz dzieci. Od czego się ma partnera, co? Albo dziadków? 🙂 Zwłaszcza, że wypoczęta żona i mama, to zadowolona żona i mama, więc wszyscy na tym skorzystają. [Ten akapit jest wyłącznie w rodzaju żeńskim, bo nie zauważyłam, żeby mężczyźni mieli problem z robieniem przyjemnych rzeczy wyłącznie dla odpoczynku.]

Wieczorem wygospodaruj czas na wieczorne rytuały. Znów podziękuj – tym razem za to, co przydarzyło Ci się tego dnia. Nie myśl o 150 rzeczach i o tym, czego nie udało Ci się dokonać. Pomyśl o trzech. W ten sposób ukoisz zszargane nerwy i uciszysz wewnętrznego krytyka, przez co łatwiej Ci się zaśnie – a dzięki temu zaczniesz kolejny dzień pełen/pełna nowej energii do działania.

Lista innych prostych rzeczy, które możesz zrobić, by nastawić się bardziej pozytywnie:

  • Uśmiechaj się do ludzi i mów im komplementy – ale też przyjmuj te skierowane w Twoją stronę, nie kryguj się 🙂
  • Wszelkie autokrytyczne myśli przekuj w pomysły, jak zmienić to, co Ci się w Tobie lub w Twojej pracy nie podoba.
  • Odetnij się od negatywnych ludzi!
  • Podejmuj nowe wyzwania, ale nie zgadzaj się na wszystko, nie bierz sobie za dużo na głowę.
  • Rób nowe rzeczy!
  • Jeśli spotka Cię coś nieprzyjemnego, potraktuj to jako lekcję. Wyciągnij z niej wnioski, a z kolejną tego typu sytuacją poradzisz sobie znacznie lepiej!
  • Nie myśl o swoich chorobach, nie biadol. Każdy z nas coś tam ma. Ja np. mam nadciśnienie w oczach i codziennie muszę pamiętać o zakraplaniu kropel. Nie widzę potrzeby, żeby każdej napotkanej osobie jęczeć, że to jest taka tragedia. Po prostu dbaj o swoje zdrowie, zdrowo jedz, ruszaj się i rób badania profilaktyczne. Nie zamartwiaj się na zapas.
  • Chodź na spacery po lesie, parku, łące, itp. Wpływ natury na nasze samopoczucie jest wciąż tak bardzo niedoceniany. Zmień to. 🙂
  • Zaakceptuj fakt, że ktoś może Cię nie lubić. Oczywiście, że są takie osoby i zawsze będą. Nie jest możliwe, żeby pasować wszystkim. 🙂
  • Dbaj o relacje z ważnymi dla Ciebie osobami. Ucz je pozytywnego myślenia <3

Powodzenia! Macie własne pomysły, jak podtrzymywać pozytywne nastawienie (zależne od nas)?

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Olej złote rady innych ludzi | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Postaw na kontakt z naturą | 52 Tygodnie Pozytywności
  3. Zadbaj o związek | 52 Tygodnie Pozytywności
  4. Zaplanuj przeżycie | 52 Tygodnie Pozytywności

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności

Czerwcowe znaleziska z sieci

linki miesiąca czerwiec

W tym miesiącu dużo różnorodnych tekstów i materiałów video, ale jeśli miałabym wybrać 3, to wybrałabym filmik Mimi Ikonn, tekst Segritty o błędach językowych i tekst o narcyzmie. A na samym dole oczywiście najfajniejsze wydarzenia, które odbędą się w lipcu w Warszawie. No to ruszamy!

Oto moje czerwcowe znaleziska z sieci:

Kobieco/femnistycznie

Odwieczny dylemat – czy kobiecie w pewnym wieku wypada

„Brzuch jednak, o ile mi wiadomo, w naszej kulturze do tych intymnych stref się nie zalicza i spokojnie można go odsłaniać na plaży, basenie, na siłowni, czy nawet na ulicy. No chyba, że na Instagramie, to wtedy nie. I jeśli jeszcze na dodatek jest to brzuch Małgorzaty Rozenek-Majdan, to wtedy już jest „dramat, masakra, katastrofa” i oczywiście „żenada”.” Bardzo mądry tekst, z którego treścią się zgadzam w 100 procentach. Sama mając 20 lat uznałam, że nie wypada mi nosić krótkich-krótkich spodenek i przerzuciłam się na szorty do kolanka. A teraz spodenki wróciły do łask i chodzę w nich dumnie, oczywiście w połączeniu z japonkami i oczywiście w mieście, co zdarza mi się pokazywać Wam na InstaStories. Dziewczyny, naprawdę nie przejmujcie się tym, że ktoś inny Was oceni i same też nie oceniajcie.

Czy nie wolno ubierać córeczek na różowo?

Uwielbiam takie teksty! Autorka pokazuje, w jaki sposób kolor różowy sam w sobie padł ofiarą dyskryminacji. A może warto by się tak tym wszystkim nie przejmować? Kolor to tylko kolor. Sama lubię (i noszę) różowy. Co prawda kokardki na klej nie przypnę swojej potencjalnej córeczce, żeby nie było wątpliwości, że to dziewczynka, ale nie będę też za wszelką cenę odmawiać jej dziewczyńskich zabawek, skoro sama nie odmawiam sobie np. babskich książek.

Końskie zaloty czy przemoc?

Tak nie zachowuje się dama!

Oj, pamiętam, jak jedna taka ciocia mówiła mi, że nie zachowuję się jak dziewczynka, bo byłam głośna. Gdybym była chłopcem, to pewnie bym mogła. Ola w swoim tekście wymienia podstawowe zasady kobiety z klasą, ale ja rozszerzyłabym to na podstawowe zasady człowieka z klasą. W każdym razie warto zajrzeć, bo bycie dobrze postrzeganym wcale nie jest złe. Nie mówię, że człowiek musi się zawsze do wszystkich (ludzi i zasad) dostosować, bo to się nie da, ale zawsze można żyć po prostu lepiej.

Wielki Projekt Fotograficzny – Pokażmy Prawdziwe Piękno

„Ideą Wielkiego Projektu Fotograficznego jest pokazanie prawdziwego, a więc nieidealnego piękna każdej kobiety. Tak wiele z nas zmaga się z krytyką ze strony społeczeństwa. Niemal na każdym kroku poddawane jesteśmy ocenie, a od naszego ciała wymaga się nieskazitelnego, idealnego wyglądu niczym z muzealnej wystawy.”

Dasz radę. Dasz radę, kobieto!

Wspaniały tekst Miniaturowej! <3 Może dziś jest ten dzień, kiedy potrzebujesz takiej motywacji? Może ktoś wmawia Ci, że nie poradzisz sobie z czymś, co wzięłaś na klatę albo z przedsięwzięciem, które dopiero chciałabyś zacząć. Wiesz co? Miej go gdzieś. Ja w Ciebie wierzę, Miniaturowa też! (rym niezamierzony ;))

Ale też nic się nie stanie, jeśli coś sobie odpuścisz

Podoba mi się podejście Lady Pasztet do tego, że w tym momencie nie ma siły na tak intensywną aktywność fizyczną, bo pochłonęła ją inna aktywność  – „zaraz przyjdzie mądry coach i podpowie mi, jak mam się zmotywować. Tyle, że ja nie chcę motywacji. Ja chcę czuć, że mam chęć. Czekam na tę chęć z utęsknieniem i wypatruję jej na horyzoncie. Mam nadzieję, że się wkrótce zjawi. A póki co daję sobie prawo do bycia leniwą i niezadowoloną, do tego, że nie zawsze muszę być perfekcyjna w każdej dziedzinie życia.”  Bardzo dojrzały i inspirujący tekst.

Przemyślenia i psychologia

Wiadomość do młodszej siebie (bardzo warto!)

Do czego służysz narcyzowi?

Też macie wrażenie, że zaburzenie narcystyczne pojawia się w społeczeństwie coraz częściej? Założę się, że znacie chociaż jednego narcyza – zdiagnozowanego czy nie. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, co siedzi w jego głowie i jak się przed uchronić szkodliwym wpływem takiej osoby, to koniecznie przeczytajcie. Kiedyś nie mieściło mi się w głowie, jak jedna osoba może mieć tak niskie poczucie własnej wartości, a jednocześnie tak bardzo lubić bycie w centrum uwagi i tej uwagi nieustannie się domagać. A tu się okazuje, że to wszystko ma głęboki sens.

Nie żyjesz za karę

Bardzo przyciągnął mnie ten nagłówek, ostatnio bardzo na mnie takie działają. Okazało się, że tekst jest o tym, żeby się szanować i traktować dobrze. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, co ostatnio coraz mocniej do mnie dociera – mam jedno życie i nie będę go tracić na udowadnianie czegoś ludziom i zadowalanie ich. Serio, dosyć tego dawania się. Wy też się nie dawajcie.

Uczysz się czy tchórzysz?

Ostatnio dorwałam książkę Joasi Glogazy Slow Life” i teraz coraz bardziej rozumiem jej teksty blogowe. Ten dotyczy drugiej strony medalu rozwoju. Zastanówcie się, kiedy ostatnio czytaliście jakiś poradnik, słuchaliście jakiegoś podcastu, oglądaliście filmik na YouTube, z którego moglibyście wyciągnąć jakąś lekcję. Czy staraliście się wykorzystać to, co właśnie przeczytaliście, czego wysłuchaliście, czy włączaliście sobie kolejne, czytaliście następny rozdział? Jeśli olewacie te ćwiczenia, to… No, przeczytajcie ten tekst. 🙂

Psychologia kupowania

Czyli o tym, co nami kieruje, gdy decydujemy się na jakiś zakup i co w ogóle kryje się za potrzebą kupowania. Bardzo fajny tekst, który pomaga zrozumieć te mechanizmy. A jak się coś rozumie, to już jest tylko krok od podejmowania świadomych decyzji.

O „kryzysach”

„Myślę zresztą, że każdemu kto jest w długim związku, lub też wchodzi w nowy związek, nie z zamiarem zabicia czasu, ale po to aby budować coś wartościowego z jedną osobą, te informacje pozwolą czasami zamknąć oczy, wziąć oddech i uspokoić się. Uspokoić i nie martwić, że to już pewnie koniec i wszystko się sypie, tylko zrozumieć, że ten związek wkracza właśnie w nową fazę i trzeba się do tego dostosować. I przede wszystkim zdać sobie sprawę, że w każdym kolejnym związku będą takie same etapy, więc może nie warto wszystkiego zaprzepaszczać i co chwilę zaczynać coś nowego, bo zachodzące zmiany to wcale nie kryzys.”

Gdybym kiedyś zapomniała

Cudny, niesamowicie wzruszający tekst, skłaniający do myślenia, o czym ja sama chciałabym zawsze pamiętać.

Jak chcesz rozśmieszyć boginię, to opowiedz jej o swoich planach

Tekst o tym, jak człowiekowi się w życiu zmienia. Podoba mi się to wyznanie.

Inne

Błąd popełniony świadomie nie jest błędem!

„Eliza nie jest językoznawcą, ale mimo wszystko nazwałabym ją świadomą użytkowniczką języka polskiego, bo tak określamy człowieka, który zna reguły rządzące naszym kodem komunikacyjnym i jeśli je łamie, robi to z pełną premedytacją. Tu działa też stara zasada “błąd popełniony świadomie nie jest błędem”. Staje się wtedy figurą stylistyczną, retoryczną, generalnie zabiegiem, który ma coś na celu. I często tym celem jest szerzenie jakiejś idei – ale nie musi tak być. Możemy po prostu manifestować nasze osobiste preferencje językowe lub wkładać kij w mrowisko wszystkich tych zawziętych grammar-nazi, którzy chcieliby, żeby wszyscy Polacy mówili jednakowo. A tak nie będzie. I dzięki Borze!” To i więcej (także o zapożyczeniach i społecznym kształtowaniu języka) na blogu Segritty, która jest jedną z moich największych inspiracji.

Naturalna ochrona przed kleszczami

U Olgi znajdziecie 2 naturalne środki, które możecie wykonać w domu, a które będą odstraszać kleszcze. Każdy z nich składa się z dosłownie 3 składników. Warto skorzystać – zwłaszcza że wśród kleszczy jest w tym roku jakaś epidemia boreliozy.

Dlaczego ludzie dołączają do sekt?

Idealne życie na instagramie

Nie róbcie tego. Szczególnie znacząca jest przedostatnia scenka. Niedługo zapomnimy jak się ze sobą rozmawia. Sama mam oczywiście blogowy Instagram, ale chcę, żebyście pamiętali, że to, co tam przedstawiam, to tylko piękny wycinek rzeczywistości. Trudno, żebym na Insta wrzucała Wam zdjęcia swojego porannego bałaganu albo sterty naczyń do zmywania, no nie? 🙂

Co fajnego będzie się działo w Warszawie w lipcu?

Kino pod chmurką – ja na pewno skorzystam, i to nie raz! <3

Koncerty: Sinfonia Varsovia, Festiwal Strefa Ciszy, Jazz na Starówce, Chopinowskie.

Joga: w Łazienkach, na Żoliborzu, na Ursynowie, w Śródmieściu, na Woli

Fitness: na Białołęce, Zumba na Ochocie

Spacery: „Dawnego kina czar”, cykl Warszawa Zapamiętana

Spektakle plenerowe Teatru Polonia

Świetne warsztaty z edukacji seksualnej <3 (1.07)

Warsztaty „Projekt Szczęście” <3 (2.07)

I w ogóle wejdźcie sobie na waw4free, tam jest tyle darmowych wydarzeń na lato, że głowa mała <3

Obserwuj mnie na Facebooku i Instagramie ! 🙂 A na Bloglovin muszę się przefollowować, bo strona zmieniła adres. Zapraszam teraz tu:

Follow my blog with Bloglovin

Znaleziska z wcześniejszych miesięcy:

  1. Majowe
  2. Kwietniowe
  3. Marcowe
  4. Lutowe
  5. Styczniowe
  6. Listopadowe

Zaplanuj przeżycie | 52 Tygodnie Pozytywności

jak zaplanować przyjemności

Było już o planowaniu podróży, teraz czas na coś prostszego (lub trudniejszego, zależy jak do tego podejdziecie). Zainspirowana przeżyciowymi planami Edyty Zając, sama postanowiłam sobie takie stworzyć. Od lipca, a co!

Kiedyś już pisałam jak ważne jest robienie nowych rzeczy. [Kliknijcie sobie w link, a będziecie mieć doskonały kontekst dla tego – dość krótkiego – tekstu.] Wszyscy wiedzą, że trzeba podejmować różnorodne aktywności w związku, żeby nie wiało nudą. Dlaczego więc nie wszyscy wiedzą, że z samej/samemu sobie też trzeba trochę życie urozmaicić? Powodów, dla których warto jest mnóstwo:

  • można złapać trochę oddechu po ciężkim dniu,
  • odnowić kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem (obudzić w sobie radość i ekscytację z powodu odkrywania nowości),
  • odnowić kontakt z naturą,
  • poprawić swoją kondycję fizyczną lub intelektualną (albo i duchową),
  • odkryć coś, co okaże się naszą pasją (albo po prostu będzie nam sprawiać przyjemność),
  • „odkurzyć” coś, co robiło się jako dziecko i przestało się to robić, bo teraz trzeba zachowywać się jak dorosły,
  • albo np. odkryć świetne miejsce z jedzeniem/kawą/piwem/doskonałym widokiem/spotkać doskonałą manikiurzystkę etc., do którego/której będzie się chciało wracać.

Zadanie #21 Stwórz listę przeżyć na lipiec – albo chociaż zaplanuj jedno, które na pewno przeżyjesz

jak zaplanować przyjemności

No to mamy oczko! Ktoś z moich Czytelników ma tyle lat? Przyznawać się! 🙂 Co oznacza, że jesteśmy już prawie w połowie drogi! Co z kolei oznacza, że zaraz będzie jesień. Ale spokojnie, jesień też jest fajna. Póki co jednak cieszmy się latem! <3

Wypisałam dla Was mnóstwo przykładowych przeżyć. To naprawdę nie muszą być nie wiadomo, jakie wyzwania. Warunek dla przeżycia jest taki, że ma ono robić dla Ciebie coś dobrego. Jeśli więc czujesz presję, żeby coś zrobić, to… to się nie kwalifikuje. Zrób coś, na co po prostu masz ochotę. Jak dziecko. Jeśli oznacza to zjedzenie niezdrowych, przesłodzonych lodów, które kojarzą Ci się z dzieciństwem, to je zjedz. 🙂 Jak to się pięknie mówi – nie urodziłaś/nie urodziłeś się tylko po to, żeby chodzić do pracy, płacić rachunki i umrzeć. Nope, nope, nope. Nie czuj się też zobowiązana/zobowiązany, by z mojej listy cokolwiek wybrać. Może Ciebie kręcą zupełnie inne rzeczy. 🙂

Pomysły przeżyć:

  • piknik nad rzeką lub w parku,
  • pomoczenie nóg w wodzie (rzece, oceanie, morzu, strumyku, jeziorze),
  • pedicure i manicure z prawdziwego zdarzenia (w domu albo w salonie),
  • kino pod chmurką/maraton z ulubionymi filmami na deszczowy dzień,
  • wypróbuj jakiś ekologiczny sposób na utrzymanie domu (lub siebie) w czystości (proszek do prania, domowe mydło, sprzątanie z wykorzystaniem sody lub octu),
  • metamorfoza balkonu/parapetu/pokoju/itp.,
  • Twoja własna metamorfoza (może oddasz 25 cm włosów na Fundację Rak’n’Roll?),
  • spacer po lesie,
  • wypróbowanie nowego przepisu z użyciem sezonowych warzyw i owoców (może jagodowe muffinki? albo domowe lody?),
  • nowe pomysły na śniadania (choćby i kupno lepszego, zdrowszego pieczywa),
  • nowe pomysły na kolacje (lato sprzyja sałatkom!),
  • wypróbuj jogę (jest mnóstwo zajęć na świeżym powietrzu!),
  • spróbuj ciekawego drinka skomponowanego pod Twój nastrój albo napij się dobrego piwa,
  • zobacz wschód i zachód słońca nad wodą,
  • posłuchaj ciekawego podcastu,
  • przetestuj aplikacje do ćwiczenia umysłu,
  • przesiądź się na rower,
  • wypróbuj nową knajpę (najlepiej taką, która ma ogródek)
  • idź na degustację wina,
  • odkryj nowe miejsce w swoim mieście.

Wybierz sobie maksymalnie 10, żeby nie przeholować na samym początku. Nawet jedno to już coś. I pamiętaj, że to nie są Twoje obowiązki. To są rzeczy, które chcesz zrobić! Trzymam za Ciebie kciuczki! <3

Praktykowałyście/praktykowaliście już kiedyś listę przeżyć? Ja sama doskonale wiem, że to bardzo dobrze człowiekowi robi – dlatego robię sobie plany na weekendy, choć czasem rezygnuję z nich, żeby pozwolić sobie na nicnierobienie. Podzielcie się swoimi planami – chętnie się nimi zainspiruję (a może też podpowiecie kolejnym Czytelnikom i Czytelniczkom). 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Ostatnie teksty z tego cyklu:

  1. Kochaj swoje ciało
  2. Olej złote rady innych ludzi
  3. Postaw na kontakt z naturą
  4. Zadbaj o związek

Pozostałe znajdziesz w zakładce: 52 Tygodnie Pozytywności